Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Pyłek cyprysu

Prof. dr hab. med. Edward Rudzki
Alergeny, Medycyna Praktyczna, Kraków 2009
Pyłek cyprysu
Fot. SXC.hu

W ostatnich latach w krajach śródziemnomorskich, głównie w Hiszpanii, we Francji, Włoszech i w Izraelu obserwuje się wzrost (niektórzy autorzy nazywają go nawet "dramatycznym") częstości uczuleń na pyłek cyprysu (rodzaj Cupressus), w tych krajach głównie gatunku Cupressus sempervirens.

Do rodzaju Cupressus zalicza się 20 gatunków, z których do często spotykanych należą C. sempervirensC. arizonica.

W ostatnich latach oba te gatunki są sadzone jako drzewa ozdobne. Pierwszy z nich jest najczęstszym aeroalergenem w wielu miejscowościach, na przykład w Marsylii, gdzie uczula znacznie częściej niż pyłek traw.

Kiedy rozpoczyna się pylenie?

W środkowych Włoszech C. sempervirens najbardziej pyli w styczniu i w lutym, a C. arizonica – w lutym i w marcu.

W Hiszpanii oba gatunki pylą od stycznia do kwietnia, a w Zagrzebiu (Chorwacja) od stycznia prawie do czerwca. W niektórych miejscowościach obserwowano pylenie nawet pod koniec listopada, jednak jest to zjawisko bardzo rzadkie, związane z anomaliami pogody. W podobnych przypadkach rozpoznanie pyłkowicy nastręcza wielu trudności.

Objawy uczulenia na cyprys

Pyłkowica wywołana przez cyprys polega głównie na występowaniu alergicznego nieżytu nosa, astmyzapalenia spojówek.

W związku z bardzo wczesnym pyleniem (już pod koniec zimy) zmiany te są często nieprawidłowo diagnozowane jako nawrotowe zakażenia wirusowe.

Rozpoznanie alergii na cyprys sprawia nieraz duże trudności, bo wyciągi pyłków tego drzewa zawierają dużo węglowodanów (prawie 85%), ale bardzo mało białka (2—3%), przez co często dają odczyny punktowe fałszywie ujemne.

12.11.2012

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.