Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

"Rewolucjonizujemy przeszczepienia serca od dawców"

Transplantologia ulega całkowitemu przeobrażeniu. Wykonujemy przeszczepienia serca wraz z innymi narządami, nerką lub wątrobą, remontujemy serca od dawców, żeby wykorzystać te w nieco gorszym stanie, wkrótce będziemy transportować wciąż „bijące serce” – mówi prezes Polskiego Towarzystwo Kardio-Torakochirurgów prof. Mariusz Kuśmierczyk.

transplantacja i przeszczepienie serca
Fot. pixabay.com

W Instytucie Kardiologii w Warszawie od 2017 r. wykonywane są zarówno przeszczepienia jednoczasowe, jak i tzw. sekwencyjne. Te pierwsze polegają na tym, że podczas jednej operacji wymieniane są u chorego obydwa narządy, serce i nerka lub serce i wątroba. Możliwy jest też drugi wariant: najpierw przeszczepiane jest serce, a dopiero potem nerka – w tracie kolejnego zabiegu, jeśli się okaże, że nie można już jej zregenerować.

– Do jednoczesnego przeszczepienia serca i nerek wskazania ma pacjent z pierwotną niewydolnością nerek. W innych przypadkach możemy zastosować sztuczną nerkę i „doszczepić” nerkę w drugiej kolejności, jeżeli się nie zregeneruje. Z naszych doświadczeń wynika, że w większości przypadków nerki własne chorych po pewnym czasie zaczynają funkcjonować – wyjaśnia prof. Mariusz Kuśmierczyk, pełniący funkcję kierownika Kliniki Kardiochirurgii i Transplantologii Instytutu Kardiologii w Warszawie.

Dawniej przeciwwskazaniem do transplantacji serca była niewydolność nerek. Możliwości transplantologii i chirurgów są jednak coraz większe, również postęp techniczny zmienia strategię przeszczepień.

– Zaczęło się od tego – opowiada specjalista – że jednemu z pacjentów odłożyliśmy przeszczep nerki, a wykorzystaliśmy ECMO (Extracorporeal Membrane Oxygenation), czyli pozaustrojowe utlenowanie krwi. Temu choremu doszczepiliśmy nerkę dopiero w siódmej dobie, kiedy mięsień serca się zregenerował. Ale dzięki temu się okazało, że można zrobić przeszczepienie niejednoczasowe, tylko sekwencyjne.

Zdarza się, że drugie przeszczepienie okazuje się niepotrzebne. – Część pacjentów, wcześniej dyskwalifikowanych, miała niewydolność nerek nie z powodu choroby nerek, lecz na skutek niskiego rzutu serca. Jeśli zrobimy im przeszczepienie serca i poprawimy im rzut serca, to stan nerek może się poprawić. U kilku takich pacjentów wykonaliśmy jedynie przeszczepienie serca, a praca nerek się u nich poprawiła – tłumaczy prof. Kuśmierczyk.

Transplantolodzy – z powodu braku dawców – dla ratowania pacjentów coraz częściej sięgają po serca w nieco gorszym stanie, które do niedawna były dyskwalifikowane. – Wykorzystujemy coraz gorsze serca, bo musimy. Jeśli mamy dwudziestolatka na polskich sztucznych komorach i wiemy, że przez trzy miesiące są one bezpieczne, to jeśli nie zaryzykujemy z gorszym sercem, to on zginie z powodu powikłań neurologicznych. Mamy w tym doświadczenie, wiemy jak to robić i jesteśmy do tego przystosowani – zapewnia prezes Polskiego Towarzystwo Kardio-Torakochirurgów.

Skąd gorsze serca? – Kiedyś pacjenci po wypadkach komunikacyjnych – mówi specjalista – nie byli brani pod uwagę, jak również ci po reanimacji. Podobnie jak chorzy, którzy ponad 10 dni przebywali na oddziale intensywnej terapii. Teraz musimy rozpatrywać każde serce. Ostatnio przeszczepiliśmy serce dawcy po wypadku komunikacyjnym, na skutek którego doszło do stłuczenia płuca. Musieliśmy podjąć takie ryzyko, bo pacjentka była na wspomaganiu krążenia i mogłaby nie przeżyć, a przeszczepione serce okazało się dobre.

Coraz częściej wykorzystywani są dawcy w starszym wieku, z chorobą wieńcową. – Oczywiście, najlepiej jest, kiedy w mięśniu sercowym dawcy są prawidłowe naczynia wieńcowe. Jeśli jednak są nieprawidłowe, ale serce kurczy się dobrze, to w czasie operacji wykonujemy bypassy. Jeśli mamy wadę zastawki, to ją też możemy wymienić lub naprawić. Z braku dawców czasami musimy to robić. Mamy ciężko chorych pacjentów, którzy muszą otrzymać nowe serce, bo inaczej zginą – podkreśla prof. Kuśmierczyk.

Nową metodą pozwalającą zwiększyć zakres przeszczepów jak i ich skuteczność jest transport wciąż „bijącego serca”. Jest ona stosowana w niektórych krajach Europy Zachodniej, w Polsce może się pojawić w 2019 r.

– Jeśli serce prawidłowo się kurczy podczas jego pobrania, to nie znaczy, że po zatrzymaniu i transporcie, a potem po przeszczepie będzie nadal tak samo się zachowywać, ponieważ przez pewien czas zostało pozbawione metabolitów, substratów, niezbędnych do normalnego funkcjonowania. Staramy się zatem o aparat do transportu bijącego mięśnia sercowego o nazwie Transmediks – mówi prof. Kuśmierczyk.

– Takie urządzenie – wyjaśnia specjalista – pozwala wyciąć serce od dawcy i podłączyć do niego, by mogło nadal bić, a potem zapewnia się mu substraty, czynniki odżywcze, żeby poprawić metabolizm, ponieważ dawcy są często niedożywieni. Aparat ten pozwala nawet sprawdzić, czy serce w ogóle nadaje się do przeszczepienia. Zwiększa się też czas transportu pobranego narządu z czterech do dwunastu godzin. W ponad 90 proc. przypadków możemy być pewni, że to serce jest dobre.

Specjalista ma nadzieję, że taka aparatura będzie w naszym kraju dostępna jeszcze w tym roku. Jest jednak bardzo kosztowna, bardzo drogie są także wykorzystywane w niej płyny. Koszt tego płynu to 200 tys. zł, tymczasem Narodowy Fundusz Zdrowia za przeszczepienie serca zwraca 137 tys. – Ministerstwo Zdrowia obiecuje jednak, że taka maszyna zostanie zakupiona dla Polski i liczymy, że jedna z fundacji zajmujących się transplantologią zakupi płyny dla transportu niektórych serc do przeszczepienia w naszym kraju – podkreśla.

Jego zdaniem pacjent, który czeka na przeszczep też wymaga kosztownego leczenia w szpitalu, ma wszczepioną pompę wspomagającą krążenie krwi, otrzymuje drogie antybiotyki i inne leki. Koszt leczenia takiego pacjenta również jest wysoki. – W niektórych przypadkach sensowne jest zatem zastosowanie takiego urządzenia do transportu bijącego serca – przekonuje prezes Polskiego Towarzystwo Kardio-Torakochirurgów.

22.07.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?