Metoda leczenia zakażeń bakteryjnych przy użyciu fagów znana jest na świecie od początku XX wieku. Od kilkudziesięciu lat badania nad właściwościami biologicznymi i zastosowaniem bakteriofagów w terapii prowadzi Instytut Immunologii i Terapii Doświadczalnej PAN we Wrocławiu, od 2005 r. pod kierownictwem prof. Andrzeja Górskiego.
Prof. Andrzej Górski. Fot. PAN
Katarzyna Pelc: Czym są fagi i jak one działają?
Prof. Andrzej Górski: Mówiąc najprościej, to wirusy, które atakują bakterie, pasożytują na nich, wprowadzają do nich swoje DNA, replikują się w nich i je niszczą.
A w jakich sytuacjach można rozważać leczenie fagami?
Wówczas, gdy mamy do czynienia z infekcjami bakteryjnymi, które są przekleństwem naszej cywilizacji, a w szczególności infekcjami lekoopornymi wywołanymi przez tzw. patogeny ESKAPE – Enterococcus faecium, Staphylococcus aureus (gronkowiec złocisty), Klebsiella pneumoniae (pałeczka zapalenia płuc), Acinetobacter baumannii, Pseudomonas aeruginosa i Enterobacter spp.
Czy fagi mogą pomóc w leczeniu zakażeń bakteryjnych szczepami wielolekoopornymi?
Oczywiście i właśnie tym się zajmujemy. W 2005 roku, kiedy Polska przystąpiła do Unii Europejskiej, utworzyliśmy pierwszy w Europie ośrodek, działający w zgodzie z aktualnymi przepisami, a samymi fagami w naszym Instytucie leczono jeszcze wcześniej.
Jaka jest skuteczność terapii i od czego ta skuteczność zależy?
Na to pytanie trudno jest jednoznacznie odpowiedzieć, bo nie przeprowadzono udanych badań klinicznych, które by to jednoznacznie stwierdziły w zgodzie z EBM. Z naszych obserwacji wynika, że skuteczność sięga nawet 80% w zależności od rodzaju infekcji, rodzaju bakterii, miejsca infekcji i ogólnego stanu chorego.
Jakie mogą być powikłania terapii fagami?
Trudno na to odpowiedzieć, bo właściwie powikłań nie obserwujemy. Mogą być niewielkie działania niepożądane. Czasami, zwłaszcza przy podawaniu doustnym, jakiś dziwny posmak, przejściowe nudności czy przejściowy wzrost temperatury, ale istotnych odchyleń ani klinicznie, ani w badaniach laboratoryjnych właściwie nie obserwujemy i to jest rzecz zupełnie spektakularna.
Czy terapie fagami podlegają badaniom klinicznym?
Trudno tu użyć słowa podlegają. Jeśli chcemy, żeby fagi weszły do standardowej terapii, oczywiście trzeba przeprowadzić badania kliniczne, to jedyna przyjęta metoda udowodnienia ich skuteczności. My takie jedno badanie kliniczne prowadzimy, otrzymaliśmy na nie środki z Agencji Badań Medycznych i obecnie jest ono gdzieś w jednej trzeciej realizacji. Takie badania są również prowadzone na świecie przez szereg instytutów i placówek. Nikomu jednak nie udało się jeszcze przeprowadzić pomyślnego badania. Czekamy na wyniki.
Czym różnią się badania kliniczne terapii fagami od badań standardowymi środkami terapeutycznymi?
W przypadku fagów musimy przede wszystkim dobrze zdefiniować, co badamy. Badania kliniczne według wymogów europejskich muszą być wykonane w zgodzie z Good Clinical Practice, są zatem surowe wymogi odnośnie do składników, które muszą być bardzo dobrze opisane, scharakteryzowane, fagi muszą być oczyszczone i odpowiednio przygotowane. Można powiedzieć, że są to standardowe badania kliniczne, tylko przedmiot tych badań jest inny od zwykle bardzo dobrze scharakteryzowanego leku.
Czy są już jakieś zarejestrowane terapie fagami?
Właściwie nie, w dawnej Czechosłowacji, teraz w Republice Czech, był zarejestrowany, ale nie mam pewności, że ta rejestracja jest utrzymana. Nikomu – jak mówiłem – nie udało się przeprowadzić pomyślnego badania klinicznego, stąd brak rejestracji.
Czy w takim razie terapię prowadzi się w ramach eksperymentu i każdorazowo wymaga ona zgody komisji bioetycznej?
Tak i oczywiście świadomej zgody pacjenta, a także ubezpieczenia chorego, ośrodka i badaczy, którzy ją prowadzą.
Gdzie w Polsce prowadzi się terapie fagami?
Na pewno w naszym Instytucie. Jest podobno szereg ośrodków, które próbują je uruchomić, ale nie chciałbym ich wymienić, bo nie mam konkretnej wiedzy na ten temat.
Jakie rodzaje zakażeń są leczone w Instytucie?
Wszystkie te, na które w naszym banku mamy właściwe fagi. Jeżeli mamy lekooporną infekcję i mamy fagi pasujące do bakterii, która ją powoduje, możemy podjąć próbę leczenia, oczywiście jeśli nie ma przeciwwskazań (np. ciąża).
Bardzo często leczone są powikłania interwencji ortopedycznej. Ktoś przechodził na przykład protezowanie stawu biodrowego i nagle się okazuje, że „wszczepiono” mu gronkowca. Leczymy też zakażenie układu moczowego i skóry.
Jak należy kierować pacjentów do Państwa?
Najlepiej, żeby kierował lekarz, który leczy pacjenta. Jeżeli pacjent sam się zgłasza, powinien mieć zgodę lekarza, który się nim opiekuje.
Jak już Pan powiedział, ciąża jest przeciwwskazaniem do leczenia fagami, czy coś jeszcze?
Nie można prowadzić leczenia fagami, jeżeli ktoś ma alergię i okazuje się, że po podaniu preparatu fagowego, zwłaszcza miejscowego, występują cechy tej alergii. Przeciwwskazaniem jest też znaczące uszkodzenie wątroby. I to właściwie wszystko, nie znamy jakichś zdecydowanych przeciwwskazań, dlatego że fagi nie wywierają, jak się wydaje, w sposób oczywisty szkodliwego działania na organizm człowieka.
Jak wygląda proces kwalifikacji, proces samej terapii i monitorowania w przypadku terapii fagami?
W przypadku terapii zbieramy wywiad, badamy pacjenta, sprawdzamy, czy bakteria, która jest izolowana od niego, ma w naszym banku odpowiednik fagowy. Jeżeli wszystkie te kryteria są spełnione, podajemy fagi i pacjent w sposób zgodny z protokołem przychodzi na kontrolę. Podczas kontroli sprawdzamy, czy jest nadal zainfekowany i czy bakteria, jeśli jest, czasem nie wytworzyła oporności na faga, który był podawany. No i oczywiście prowadzone jest monitorowanie laboratoryjne.
Jakie kwalifikacje muszą posiadać lekarze leczący fagami?
Powinni mieć przygotowanie internistyczne, ale właściwie może je prowadzić lekarz każdej specjalności. Nie ma specjalizacji z terapii fagowej, przynajmniej na razie.
Kto kwalifikuje pacjenta do leczenia i to leczenie przeprowadza?
Lekarz naszego ośrodka. Nie jest ich wielu, ponieważ działalność typu „judymowskiego”, a my na takich zasadach działamy, nie jest w tej chwili bardzo popularna. Ja nie pobieram żadnego wynagrodzenia, a moi koledzy pobierają takie wynagrodzenie, że wolę o nim nie mówić. To są zapaleńcy, Judymowie dzisiejszych czasów. Niewielu ich zostało, ale jeszcze są.
Czy terapia fagami jest droga?
Wszystko jest na naszej stronie. Nie chciałbym mówić, czy to jest drogie, czy tanie, bo to jest rzecz bardzo względna. Ona nie jest refundowana przez Narodowy Fundusz Zdrowia. A ponieważ fagi są produkowane w naszym Instytucie, a Instytut jako główny cel ma badania naukowe, a nie terapię, zatem ktoś to musi refundować. Czyli albo pacjent, albo sponsor, albo jakaś trzecia osoba. Instytut nie może tego rozdawać, bo to byłoby pogwałcenie prawa, dostaje bowiem środki na badania naukowe, a nie na terapię. Zatem opłata za terapię jest przymusem ekonomiczno-prawnym.
Ilu pacjentów rocznie korzysta z terapii?
To nie są jakieś wielkie liczby, dlatego że mamy bardzo ograniczone możliwości kadrowe. Zwykle około 100-150 pacjentów rocznie. Więcej nie jesteśmy w stanie przyjąć.
A chętnych jest więcej?
O tak, jest więcej.
Jakie kryteria rządzą przyjęciami?
Kto się wcześniej zgłosi i kto ma najlepsze, z punktu widzenia lekarskiego, wskazania. No i oczywiście czy mamy faga? Jeśli go nie mamy, a to się czasem zdarza, to nie możemy takiego pacjenta zakwalifikować, bo nie mamy broni.
Jak długo trwa taka terapia?
Różnie, od dwóch tygodni nawet do, z przerwami, miesięcy, w zależności od tego, co się dzieje, czy jest nawrót, czy pacjent się poprawia. Mediana to ok. 40 dni.
Czy zdarzały się przypadki zakażeń wieloma bakteriami, które były leczone terapią fagową?
Często się zdarza, że izolujemy kilka bakterii. Jeśli mamy fagi na te wszystkie bakterie, stosujemy mieszaninę. Natomiast czasami, jeśli bakteria jest oporna, wówczas możemy podać faga wraz z antybiotykiem. Niektórzy badacze uważają nawet, że to jest metoda z wyboru, że rolą faga jest wspomaganie działania antybiotyków. Trudno się wypowiedzieć na tym etapie, kto ma rację. My tradycyjnie stosujemy samego faga, jeśli to jest możliwe.
Rozmawiała Katarzyna Pelc