W Polsce z przewlekłą chorobą nerek (PChN) żyje ponad 4,5 mln Polaków, a do 2034 roku będzie to 5,2 mln osób. Problem w tym, że tylko ok. 5 proc. z nich jest świadomych choroby. Przez wiele lat może ona bowiem nie dawać żadnych objawów – wskazał niedawny raport Najwyższej Izby Kontroli (NIK). Eksperci alarmują, że upośledzenie funkcji nerek sprzyja rozwojowi m.in. nadciśnienia czy miażdżycy i zwiększa ryzyko przedwczesnego zgonu.
– Przewlekła choroba nerek to schorzenie wręcz populacyjne – mówi prof. Stanisław Niemczyk, kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nefrologii i Dializoterapii w Wojskowym Instytucie Medycznym – PIB w Warszawie. – W pewnym sensie jest to choroba cywilizacyjna, czyli wynika z tego, że jesteśmy nadmiernie odżywieni, mamy cukrzycę, nadciśnienie, oraz z tego, że społeczeństwo się starzeje, czyli dożywamy wieku, w którym funkcja nerek się pogarsza.
PChN jest drugą najczęściej występującą przewlekłą chorobą w Polsce, zaraz po nadciśnieniu tętniczym. Dużym problemem jest jej bezobjawowy przebieg w początkowym stadium, co sprawia, że choroba często diagnozowana jest na późnym etapie. Według szacunków przytaczanych w raporcie NIK, rozpoznaje się ją tylko u 5 proc. chorych, a skutki opóźnionej diagnostyki to 80 tys. przedwczesnych zgonów rocznie, co przekłada się na skrócenie średniej życia Polaków o ponad dwa lata. Jednocześnie dynamicznie rośnie chorobowość rejestrowana PChN – o 76,6 proc. w latach 2015–2022 (z 391,7 tys. osób do 691,6 tys. osób).
– Rozpoznawanie przewlekłej choroby nerek jest bardzo proste, tylko trzeba się badać. Funkcję nerek można łatwo ocenić. Wystarczy oznaczyć stężenie kreatyniny, elektrolitów, wykonać morfologię i kilka podstawowych badań, które pozwolą stwierdzić, czy rzeczywiście mamy do czynienia z upośledzoną czynnością nerek – podkreśla prof. Stanisław Niemczyk. – Choroba bardzo obciąża pacjenta – choć często nie zdaje on sobie z tego sprawy – a jednocześnie sprzyja rozwojowi nadciśnienia i stanowi jedną z jego istotnych przyczyn. Jest także ważnym czynnikiem w powstawaniu miażdżycy naczyń, choroby wieńcowej oraz zwiększonej śmiertelności pacjentów.
Jak podkreśla nefrolog, pacjent z PChN ma wielokrotnie wyższe ryzyko zgonu sercowo-naczyniowego niż osoba bez tej choroby. Schorzenie to stanowi również ogromne obciążenie metaboliczne i naczyniowe dla całego organizmu.
– Ta choroba nie boli – pacjent funkcjonuje niemal normalnie, nie przeziębia się, nie gorączkuje, więc sądzi, że wszystko jest w porządku. Często uchodzi za najzdrowszego w otoczeniu, podczas gdy w rzeczywistości jest poważnie obciążony chorobą – podkreśla kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nefrologii i Dializoterapii w WIM-PIB w Warszawie. – To jest problem narastający cywilizacyjnie i bardzo kosztowny. Przewlekła choroba nerek staje się znacznym obciążeniem dla budżetu państwa. Na pewnym etapie jej rozwoju pacjent może wymagać dializ lub przeszczepienia nerki, co jest konsekwencją postępującego uszkodzenia narządu.
Jak wynika z raportu NIK, system opieki zdrowotnej w Polsce wciąż koncentruje się na leczeniu skutków choroby, zamiast na jej wczesnym wykrywaniu. Badania diagnostyczne oraz leczenie pacjentów z PChN w latach 2021–2024 (do 30 czerwca) pochłonęły ponad 6 mld zł, z czego 92 proc. stanowiły koszty leczenia nerkozastępczego za pomocą dializoterapii lub przeszczepienia nerki. Dodatkowo wraz ze wzrostem liczby chorych wydłużył się także czas oczekiwania na wizyty u nefrologów – w latach 2022–2024 z 27 do 55 dni dla dorosłych oraz z 40 do 70 dni dla dzieci. Wśród pozytywnych zmian w systemie eksperci oceniają wdrożenie nowego modelu opieki koordynowanej nad pacjentami z PChN w podstawowej opiece zdrowotnej (POZ). W jej ramach mają oni dostęp m.in. do szerszej diagnostyki, konsultacji z nefrologiem czy też wsparcia dietetyka.
– Chory jest kierowany do poradni nefrologicznej z powodu upośledzenia funkcji nerek. Skierowanie może wystawić każdy lekarz — diabetolog, internista czy kardiolog – podkreśla prof. Stanisław Niemczyk. – Naszym celem jest zahamowanie postępu choroby nerek. Dysponujemy lekami obniżającymi ciśnienie tętnicze oraz zmniejszającymi białkomocz.
W Polsce pacjenci z chorobami nerek mają dostęp do programów lekowych, w tym B.113 oraz B.171. Dzięki nim mogą podjąć leczenie z zastosowaniem innowacyjnych leków, które nie są finansowane w ramach innych świadczeń gwarantowanych. Muszą jednak zostać do nich zakwalifikowani – przez lekarza prowadzącego pracującego w placówce, która ma kontrakt na prowadzenie danego programu lekowego, bądź też przez specjalnie powołany zespół koordynujący.
– W bardziej zaawansowanych stadiach choroby stosujemy programy przeddializacyjne, których celem jest opóźnienie konieczności leczenia nerkozastępczego – dializ lub przeszczepienia nerki – a jeśli to możliwe, całkowite ich uniknięcie. Takie opóźnienie jest bardzo korzystne ekonomicznie, ponieważ dializy i przeszczepienie są wyjątkowo kosztowne – podkreśla kierownik Kliniki Chorób Wewnętrznych, Nefrologii i Dializoterapii w WIM.
Dane Polskiego Towarzystwa Nefrologicznego z raportu „Aktualny stan leczenia nerkozastępczego w Polsce – 2024” pokazują, że na koniec 2024 roku dializowano łącznie 20 970 pacjentów. Oznacza to wzrost o 2,1 proc. w porównaniu do 2023 roku.
– Stworzenie programów, które pozwalają poprawić morfologię wynikającą z niewydolności nerek jest bardzo ważne, bo chory ma prawidłową morfologię, dobrze się czuje, jest aktywny, a choroba wolniej postępuje – wyjaśnia prof. Stanisław Niemczyk. – Istnieją również programy hamujące postęp wrodzonych chorób nerek. Dotyczy to tylko chorych, które mają wielotorbielowatość nerek, u których można spowalniać postęp schorzenia odpowiednimi lekami. Mamy też programy leczenia dietetycznego, czyli stosowanie diety i preparatów zastępujących białko – ketoanalogów aminokwasów, które pozwalają zmniejszyć obciążenie białkiem, jednocześnie zapobiegając wyniszczeniu i zapewniając prawidłowe odżywienie pacjenta. To jest program o dużym potencjale, bo możemy stosować go u wielkiej grupy chorych, co daje realną szansę na znaczące ograniczenie liczby osób wymagających dializ.
Jak podaje Ogólnopolskie Stowarzyszenie Moje Nerki (OSMN), odpowiednie odżywianie odgrywa ważną rolę w zwalczaniu czynników ryzyka przyspieszonego postępu choroby nerek. Ponadto celem diety w PChN jest zapobieganie niedożywieniu, zmniejszenie zaburzeń metabolicznych, kontrolowanie spożycia składników, które pomagają leczyć współwystępujące zaburzenia i choroby, a także odroczenie konieczności wprowadzenia leczenia nerkozastępczego.
– Pacjenci z przewlekłą chorobą nerek muszą przede wszystkim zwracać uwagę na ilość spożytego białka. Dobrze, żeby ona była ograniczona adekwatnie do ich stanu zdrowia i stopnia zaawansowania choroby. U niektórych pacjentów zachodzi potrzeba ograniczenia elektrolitów, przede wszystkim soli, ale także fosforanów nieorganicznych, u niektórych pacjentów również potasu – mówi Paulina Madej, dietetyk kliniczny.
Zaznacza również, że zalecana dieta w chorobie nerek różni się w zależności od jej etapu i stopnia uszkodzenia nerek. – Dieta pacjentów z chorobą nerek podczas leczenia zachowawczego, czyli przed dializą, wymaga ograniczenia spożycia białka i odpowiedniego nawodnienia. Natomiast u pacjentów dializowanych sytuacja się zmienia o 180 stopni, bo oni wręcz wymagają diety wysokobiałkowej oraz reżimu płynowego, czyli ci pacjenci muszą uważać na ilość spożytych płynów.