Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Nie pozwolić na leniuchowanie

Ewa Stanek-Misiąg

Mózg nie znosi próżni. Jeśli jakiś jego obszar, na przykład kory słuchowej nie dostaje bodźców, to zasiedlają go inne neurony. Dzięki temu pozostałe zmysły są bardziej wyczulone - mówi w wywiadzie dla MP prof. dr hab. Irena Nalepa.

Ewa Stanek-Misiąg: Co powinniśmy wiedzieć o neuroplastyczności?


prof. Irena Nalepa,
fot. Franciszek Vetulani

Irena Nalepa: Pojęcie plastyczności neuronalnej wprowadził w 1948 r. polski naukowiec, Jerzy Konorski, z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego w Warszawie. Według jego definicji neuroplastyczność to zdolność neuronów do ulegania trwałym zmianom w odpowiedzi na działanie bodźców zewnętrznych, do czego dochodzi między innymi w procesie uczenia się. Rok później kanadyjski psycholog Donald Hebb sformułował tezę, która stanowi podstawową zasadę zjawiska plastyczności synaptycznej. Synapsa to jest miejsce maksymalnego zbliżenia dwóch neuronów, czyli komórek nerwowych (presynaptycznego i postsynaptycznego). Dzięki takim połączeniom synaptycznym komórki nerwowe przekazują sobie sygnały. Reguła Hebba mówi o tym, że zmiana poziomu transmisji, czyli przekazywania sygnału pomiędzy neuronami wymaga równoczesnego i powtarzalnego pobudzenia tych komórek, a mózg gromadzi informacje poprzez zmianę siły tych połączeń.

Mózg jest tworem „elektrycznym”, ponieważ potrafi wykorzystywać sygnał elektryczny do komunikacji międzyneuronalnej, ale przekazywanie sygnałów przebiega także na drodze chemicznej, przez chemiczne związki – neuroprzekaźniki. Do takich neuroprzekaźników należą na przykład noradrenalina, dopamina, serotonina, histamina.

Istnienie formy plastyczności synaptycznej w mózgach ssaków udowodniono w latach 70. XX w. Krótka stymulacja o wysokiej częstotliwości włókien nerwowych prowadzących do jednej ze struktur mózgowych, zwanej hipokampem, powodowała długotrwały wzrost reaktywności tego połączenia. Zjawisko to nazwano długotrwałym wzmocnieniem synaptycznym, LTP (Long-Term Potentiation). Później okazało się, że istnieje też zjawisko odwrotne, długotrwałe osłabienie synaptyczne, LTD (Long-Term Depression). Kolejnym odkryciem było to, że LTP i LTD dotyczy nie tylko procesów uczenia się i pamięci.

Mamy kilka rodzajów plastyczności neuronalnej. Jedna odnosi się do rozwijającego się mózgu młodego stworzenia. Inna związana jest z doświadczeniami czuciowo-ruchowymi, kolejna z pamięcią. Wyróżnia się plastyczność kompensacyjną, pouszkodzeniową.

Do zjawisk neuroplastycznych dochodzić może też pod wpływem leków, a także narkotyków oraz różnych pozytywnych lub negatywnych bodźców środowiskowych, na przykład stresu.

Na statku neurobiologicznym, którego rejs zakończy tegoroczny Tydzień Mózgu w Krakowie, będzie Pani mówić o plastyczności neuronalnej w zdrowiu i w chorobie, czyli... zawsze.

Chcę pokazać, że wszystko, co się dzieje w mózgu jest związane z jego zdolnością do plastycznych zmian. Cały czas jesteśmy wystawieni na różnego rodzaju bodźce. Odbieramy je przez zmysły. Receptory wzrokowe, węchowe i tak dalej przekazują je do mózgu. Żyjemy dzięki temu, że mózg – odbierając sygnały z zewnątrz – steruje naszym zachowaniem. Mówię w największym uproszczeniu. Mieliśmy znakomity wykład o tym, jak wiedza o plastyczności neuronalnej jest wykorzystywana w medycynie. Wygłosiła go na początku Tygodnia dr Monika Matusiak, laryngolog. „Jak słyszy bardzo młody mózg i co jeśli nie słyszy”. Mózg nie znosi próżni. Jeśli jakiś jego obszar, na przykład kory słuchowej nie dostaje bodźców, to zasiedlają go inne neurony. Dzięki temu pozostałe zmysły są bardziej wyczulone. Ale dziecko nie mówi. Przywrócić takiego małego pacjenta do świata słyszących może wszczepienie implantu ślimakowego. Ważne jednak, żeby to zrobić do 18. miesiąca życia.

Pierwsze lata życia dziecka to jest czas bardzo intensywnego rozwoju mózgu. Rodzice powinni sobie zdawać z tego sprawę. Bardzo ważne jest wyłapanie ewentualnych deficytów w tym czasie. Może się okazać, że potem to już jest nie do odrobienia.

Co z wiedzą o neuroplastyczności może zrobić zwykły, zdrowy człowiek?

Nie oszczędzać mózgu. Nie pozwalać mu na leniuchowanie. Uczyć się, interesować różnymi rzeczami, uczestniczyć w kulturze. Nie unikać pracy na komputerze, to dotyczy seniorów. Przyszli seniorzy, którzy obecnie używają komputerów w pracy, takich rad już raczej nie będą potrzebować. Arcyważna jest aktywność fizyczna. Ona pomaga mózgowi utrzymać się w dobrej kondycji. Mówił o tym prof. Filip Rybakowski, psychiatra z Uniwersytetu Medycznego w Poznaniu.

Jeśli zwierzętom, w zwierzęcym modelu depresji, podaje się leki przeciwdepresyjne, a jednocześnie umożliwia ruch, na przykład w kołowrotku – co laboratoryjne gryzonie wprost ubóstwiają – to w ich mózgu obserwuje się wzrost syntezy czynników neurotroficznych, a nawet neurogenezę, czyli powstawanie nowych neuronów.

Przymiotnik „niesamowite” nie ma charakteru naukowego, ale trudno go nie używać, kiedy się słucha o neuroplastyczności.

Prof. Małgorzata Skup z Instytutu Biologii Doświadczalnej im. M. Nenckiego PAN w Warszawie opowiadała o tym, jak się pobudza sieci nerwowe w zdrowym i uszkodzonym rdzeniu kręgowym. Dzięki nauce możemy obecnie pomóc osobom, które na przykład w wyniku wypadków mają niedowład kończyn dolnych. Wykorzystując wiedzę o neuroplastyczności i połączeniach, które istnieją w rdzeniu kręgowym, udaje się w niektórych przypadkach sprawić, że ludzie zaczynają chodzić.

Coraz większym problemem staje się neurodegeneracja, która prowadzi do otępienia, upośledzenia zdolności motorycznych. Ona dotyka przede wszystkim ludzi starszych, a społeczeństwo, jak wiemy, się starzeje. W tej chwili mamy leki, które łagodzą symptomy albo opóźniają proces neurodegeneracji, ale niestety wciąż nie wiemy, co jest czynnikiem wyzwalającym ten proces. To odkrycie dopiero przed nami.

Prof. dr hab. Irena Nalepa kieruje Zakładem Biochemii Mózgu Instytutu Farmakologii PAN w Krakowie. Jej wykład „Plastyczność neuronalna w zdrowiu i chorobie” odbędzie się na statku neurobiologicznym w niedzielę, 17 marca o godz. 16. Rejs zaplanowano na koniec krakowskiego Tygodnia Mózgu. Statek będzie kursował wzdłuż nabrzeża Wisły, w pobliżu Wawelu od godz. 12. Naukowcy zapraszają na pokład.
Tydzień Mózgu 2019 w Krakowie

Rozmawiała: Ewa Stanek-Misiąg

15.03.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?