×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Kulczyk

Katarzyna Kubisiowska

Umarł człowiek. Nagle i niespodziewanie. Do tego najbogatszy i nie najstarszy – miał wszystko, włącznie z leczeniem w pierwszoligowych klinikach.

Pogrzeb Jana Kulczyka

Uroczystości pogrzebowe Jana Kulczyka, Poznań 5 sierpnia 2015 r. / fot. Piotr Skórnicki/Agencja Gazeta

„Komplikacje po drobnym zabiegu kardiologicznym”- brzmiały pierwsze doniesienia. Publiczna wiedza była uzupełniana o kolejne szczegóły. Nie dowiedziałam się nigdy tyle o Janie Kluczyku, co w dniach między jego śmiercią, a pogrzebem. Jakie miał wykształcenie, ile zarabiał, znam na pamięć nazwy jego spółek, kto był żoną, kto nieżoną, imiona dzieci i ich partnerów, o której pogrzeb, gdzie i na ile gości stypa.

Z kim jadał kolacje, gdzie jeździł na wakacje, na co chorował, gdzie się operował i dlaczego właśnie tam. Że był wizjonerem, przyjacielem, istotą najlepszą - czytałam w nekrologach nieumiarkowanych w epitety pisanych raz prozą, raz wierszem. Nie zdumiała mnie (nic nowego), choć niezmiennie porusza hejterska fala, która przelała się nie tylko przez internet w związku z jego nagłym odejściem. Szydzenie i radość, jak na igrzyskach. Ma za swoje, krętacz jeden. Dobrze mu tak, zasłużył na to - padały zdania nie tylko z ust anonimowych.

A wystarczy ruszyć wyobraźnią. Postawić się na miejscu rodziny. Poczuć klimat, nastroić emocje. Zastanowić się, że to nie odszedł nie tylko „król Midas” i „gigant finansowy”, ktoś, kto znał w Polsce Ludowej i demokratycznej niemal wszystkich ViP-ów, z którymi robił rozmaitej reputacji interesy, lecz szczerbaty Jaś grający kiedyś w piłkę, potem Jan słuchający rocka, dla rodziców syn, dla dzieci tata, dla wnuków dziadek. Ktoś tworzący relacje i może nawet lękający się umierania.

W sytuacji śmierci osoby publicznej rozpaczliwie obnażamy to, że staliśmy się ofiarami kultury fotoszopa. Nie widzimy realności, tylko jej rozmyte kontury. Nie mamy pojęcia o finale życia, stąd lekkość i niefrasobliwość w  podejściu do niego. Śmierć z naszych okolic poszła precz. Opuściła domy. Zmieniła miejsce „odwiedzania” na odziały paliatywne, izolatki, sterylne parawany. Jest rozpaczliwie samotna. Babcie, dziadków, mężów, rodziców wysyłamy daleko, niech nie cierpią na naszych oczach. Kultura fotoszopa nie hołduje słabości i schyłkowości. Dba o to, byśmy nie angażowali się w coś, co może nas zasmucić. Niech smuci innych – np. pielęgniarki. Godnie je opłacimy wsadzając kopertę w kieszonkę, nie robią tego przecież za darmo. Słyszeliśmy, że kiedyś się czuwało przy otwartej trumnie wystawionej w domu, żywi znali zapach i ból, który z śmiercią przychodzi. Teraz ten obyczaj traktujemy jako antropologiczną ciekawostkę oglądaną na starych filmach, ewentualnie czytanych w książek, jeśli po nie sięgamy.

Smuci przedwczesna śmierć Kulczyka. Smuci żółć, którą z siebie wylewają przemaglowani przez kulturę fotoszopa. Smuci histeria znajomych i przyjaciół biznesmena, którzy w publicznych wypowiedziach nie mogą znaleźć proporcji w okazywaniu uczuć. Smuci, że nie da się dziś umrzeć w godnej ciszy: bez wrzawy, tandety, jadu, spekulacji, poszanowania tego, co działo się za życia.



Katarzyna Kubisiowska - dziennikarka związana z redakcją „Tygodnika Powszechnego”. Jej najnowsza książka to „Rak po polsku” – rozmowy z onkologami (Wyd. Czarne, maj 2014). Współautorka książek „Panorama kina najnowszego 1980-1995. Leksykon” oraz „Lektury na ekranie”. Obecnie pracuje nad biografią Jerzego Pilcha, która ma się ukazać za 2 lata w wydawnictwie Znak. Mama Tadka i Hanki.


19.08.2015

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.