Hejt to przemoc, a nie wyrażanie opinii – ocenił Przemysław Staroń, psycholog, Nauczyciel Roku 2018, społecznik i autor książek. Dodał, że rani on całego człowieka, a u młodych, których psychika dopiero się kształtuje, może zostawić szczególnie głębokie blizny.
Przemysław Staroń. Fot. Uniwersytet SWPS
Mira Suchodolska: Bardzo dużo mówi się dziś o hejcie. Co on naprawdę robi z człowiekiem?
Przemysław Staroń: Zacznę od tego, czym jest hejt. To nie tylko to, co kojarzymy z komunikacyjnym rynsztokiem. To każda forma nieuzasadnionej, niekonstruktywnej krytyki, zwłaszcza gdy odbywa się publicznie i generuje poczucie wstydu. W internecie dzieje się to na masową skalę.
Ktoś kogoś w swoim przekonaniu konstruktywnie skrytykuje i oznaczy w poście, a wtedy inne osoby się oburzają i zaczyna się coś, co de facto jest linczem. To doświadczenie traumogenne. Podkreślam: traumogenne, nie traumatyczne, bo nie zawsze kończy się traumą kliniczną, ale ma potencjał, aby ją wywołać. Dla wielu osób to coś realnie emocjonalnie dewastującego.
A jednak takie lincze w białych rękawiczkach wciąż są przez wielu dorosłych akceptowane.
I tu właśnie tkwi sedno. Mechanizmy uczenia się nie pozostawiają wątpliwości: dzieci de facto nie uczą się wedle tego, co dorośli im mówią. Uczą się wedle tego, co dorośli robią. Kopiują zachowania dorosłych. Jeśli zatem autorytety publicznie, łącznie z tymi, którzy na ustach mają walkę z hejtem, hejtują innych, młodzi odbierają to jako przyzwolenie i powielają.
To bolesne, gdy dotyka nastolatków. Chociażby dziewczyny, które koledzy w sieci publicznie nazwali „szonami”.
Moda na „szon patrol” na TikToku jest niczym innym, jak publicznym zawstydzaniem i piętnowaniem młodych dziewczyn. Grupy nastolatków nagrywają rówieśniczki, oceniają ich wygląd czy sposób bycia, a potem wystawiają je na osąd i kpinę w sieci.
Szczególnie bolesne jest to wtedy, gdy dotyka osób nastoletnich, które dopiero szukają swojej tożsamości. Wystarczy jedno nagranie, by uruchomić lawinę zawstydzenia i hejtu. Mechanizmy stojące za tym zjawiskiem są dobrze znane psychologii: potrzeba akceptacji, lęk przed odrzuceniem, presja grupy. W efekcie to, co wydaje się żartem, staje się doświadczeniem przemocy rówieśniczej.
A konsekwencje? Głębokie poczucie wstydu, które uderza w samo jądro tożsamości. Warto pamiętać, że poczucie winy mówi: „zrobiłam coś złego” i może prowadzić do zmiany. Ale wstyd mówi: „jestem zła, jestem beznadziejna”. Hejt wyzwala właśnie ten wstyd i poczucie upokorzenia, wykluczenia, chęć schowania się i zniknięcia. To rani całego człowieka, a u młodych, których psychika dopiero się kształtuje, może zostawić szczególnie głębokie blizny.
Dlaczego młodzi ludzie łatwo wchodzą w rolę prześladowców?
Jest kilka powodów naraz. Oprócz wymienionych chciałbym zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze psychologia podkreśla, że agresja jest pokłosiem frustracji. Przytoczę bardzo często cytowane przeze mnie słowa Jerzego Pilcha: „Ranią – poranieni. Upokarzają – upokorzeni. Zdradzają – zdradzeni”.
Po drugie: akcja z „szonami” jest formą polowania. A wiemy zapewne, jak działa naganka na polowaniu. Wystarczy hasło: „Jedziemy z nią/nim!”.
U ludzi dorosłych trudno wtedy o refleksję, a co dopiero u dzieci w wieku rozwojowym, w którym, zwłaszcza w okresie adolescencji, grupa jest bardzo ważnym źródłem konstruowania własnej tożsamości. Młody człowiek przegląda się w grupie rówieśniczej jak w lustrze. Postawienie granic jest bardzo trudne, zwłaszcza że nie ma systemowej psychoedukacji.
W hejcie widać różnicę między dziewczynkami a chłopcami?
Generalnie psychologia rozwoju zauważa, że chłopcy częściej sięgają po przemoc fizyczną, dziewczyny zaś po przemoc psychiczną, w której szczególną rolę odgrywa agresja przekierowana, na przykład tzw. gadanie za plecami czy wykluczanie.
Nadzieją jest świadomość. Dlatego od lat powtarzam: mówmy o hejcie, o tym, czym on jest i skąd się bierze, pokazujmy, jak działa, uświadamiajmy skutki. Hejt to przemoc, a nie wyrażanie opinii.
Nie zmienia to faktu, że każda kampania społeczna, każda rozmowa, każda książka, każdy tekst, każde warsztaty, które to podkreślają, zmieniają coś w naszej kulturze, w dyskursie, a przede wszystkim w świadomości jednostki. Posuwają świat o milimetry do przodu. A nawet więcej niż milimetry. Sam robię to nieustannie, z wielu powodów i gdzie się da. To bardzo ważny aspekt całej mojej życiowej misji.
Zawsze mówi Pan, że hejtu nie należy się bać, tylko nazywać i rozbrajać.
Tak. Bo tylko wtedy ludzie, nie tylko młodzi, zobaczą, że istnieje inna droga niż niekonstruktywnie wyrażane agresja czy przemoc. Co ciekawe, agresja i przemoc nie są tym samym. Świadomość znaczenia pojęć i ich rozumienia jest również bardzo ważną częścią procesu uczenia się zapobiegania złu. Jednakże serio, wszystko zaczyna się od nas, dorosłych.
Jeśli młode osoby mają – przede wszystkim w domu, a także w przestrzeni publicznej – model autentycznego wzajemnego szacunku, jest wielka szansa, że nie będą stosować zachowań przemocowych. Bo nie będą miały źródła, z którego w wyniku nieświadomego naśladowania autorytetu miałyby czerpać wzorce przemocy.
Chciałbym, by jak najwięcej osób to zrozumiało i tym żyło, również dlatego, że poza naukami społecznymi także historia uczy, co się dzieje, gdy dochodzi do zobojętnienia na nienawiść zarówno w jednostce, jak i w całym społeczeństwie.
Rozmawiała Mira Suchodolska
Przemysław Staroń – psycholog i kulturoznawca, wykładowca Uniwersytetu SWPS i Uniwersytetu Trzeciego Wieku w Sopocie oraz współzałożyciel Centrum Rozwoju Jump, w ramach którego wspiera rozwój i stymuluje umiejętność myślenia młodzieży, dorosłych i seniorów.
Nauczyciel dyplomowany, autor książek, twórca Zakonu Feniksa, nagrodzony przez Komisję Europejską orędownik spotkań pokoleń. Wybrany Człowiekiem Roku 2019 w kategorii “Wzorowe sprawowanie” w plebiscycie czytelników “Gazety Wyborczej”. Wyróżniony w konkursie im. Ireny Sendlerowej "Za naprawianie świata" i konkursie o Nagrodę im. Janusza Korczaka. Nagrodzony LGBT+ Diamond 2019 Polish Business Award, finalista Nauczycielskiego Nobla - Global Teacher Prize 2020, Digital Shaper 2020, jest na liście 100 osób, które zmieniają Polskę (na lepsze) wg Noizz.pl. Członek Kolegium Ekspertów Instytutu Strategie 2050.
Tutor ponad 50 finalistów i laureatów Olimpiady Filozoficznej, fan kreatywnego nauczania i twórca pracowni #utrzy, jako prekursor wykorzystania Snapchata w edukacji nazywany profesorem Snapem. Nauczyciel Roku 2018, ambasador Fundacji Kosmos dla Dziewczynek.