Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Polacy nadal palą śmieciami

Michał Boroń

Mimo że od prawie 20 lat w Polsce obowiązuje zakaz spalania śmieci, to proceder ten trwa w najlepsze - poinformował w raporcie Polski Alarm Smogowy. Jak dodano 80 proc. samorządów nie ma skutecznego systemu kontroli palenisk i kotłów w domach.


Fot. pixabay.com

W środę przedstawiciele Polskiego Alarmu Smogowego Andrzej Guła oraz Anna Dworakowska przedstawili raport, z którego wynika, że w 80 proc. gmin można bezkarnie palić śmieciami.

"Widzimy szereg inicjatyw regulacyjnych, rządu, samorządu. Dostrzeżono wagę problemu. Mało osób kwestionuje to, że mamy problem ze smogiem. Możemy tworzyć najlepsze prawo, ale jeżeli nie stworzymy odpowiednich mechanizmów, które będą zapewniały egzekwowanie prawa, to będziemy mieli do czynienia jedynie z martwą legislacją i martwymi przepisami. Tak się niestety dzieje" - ocenił Guła.

Dodał, że mimo iż od 20 lat w Polsce obowiązuje zakaz spalania śmieci, to "wciąż 80 proc. gmin w Polsce nie realizuje swojego ustawowego obowiązku, czyli ścigania tego rodzaju przestępczości, nie ma żadnego systemu kontroli".

Guła poinformował, że organizacja zwróciła się z apelem do premiera Mateusza Morawieckiego, by ten zdeterminował rząd w stworzeniu "systemu, który zapewni Polakom ochronę przed przestępczością ekologiczną".

Polski Alarm Smogowy zbadał, jak często kontrolowane są domowe piece i kotły w 106 gminach z czterech województw: łódzkiego, małopolskiego, śląskiego i mazowieckiego.

Największy problem z kontrolą palenisk domowych i egzekucją przepisów jest w gminach, gdzie nie działa straż miejska. Są to głównie gminy wiejskie oraz miejsko-wiejskie. "Na 40 ankietowanych gmin miejskich aż 38 miało straże miejskie, natomiast na 31 ankietowanych gmin miejsko-wiejskich jedynie 15 posiadało takie służby. Najgorzej sytuacja przedstawia się w gminach wiejskich, gdzie na 35 analizowanych gmin jedynie pięć posiadało straż gminną" - czytamy w raporcie.

Anna Dworakowska wskazała, że brak straży miejskiej bądź gminnej przekłada się w bezpośredni sposób na liczbę prowadzonych kontroli. W 2017 roku w badanych 58 gminach ze strażą miejską przeprowadzono ok. 44 tys. kontroli palenisk domowych. Z kolei w gminach, gdzie takich służb nie ma, takich kontroli było zaledwie 650.

Konsekwencją mniejszej liczby kontroli jest również mniej wystawianych mandatów za palenie śmieciami.

"Średnia liczba mandatów wystawianych w ciągu roku w statystycznej gminnej wiejskiej to pół mandatu" - podkreślono w raporcie.

PAS przypomniał, że straż miejska/gminna może nałożyć mandat do 500 zł. Zgodnie z raportem oprócz liczby mandatów również ich wysokość nie jest odstraszająca. Średnia wartość grzywny to 130 zł. Najwyższe mandaty - jak podkreślił Alarm - sięgające maksymalnej wartości, czyli 500 zł wystawiane są w Rybniku.

"Wśród niemal 5 tys. przypadków wykrycia spalania odpadów, wystawiono ok. 3 tys. mandatów. Oznacza to, że w 40 proc. sytuacji osoby popełniające wykroczenie uniknęły kary" - czytamy w raporcie.

Nie lepiej jest w gminach miejsko-wiejskich. W dokumencie wykazano, że aby wykryć proceder palenia odpadów, potrzeba średnio 11 kontroli, a średnia liczba mandatów za to wykroczenie na gminę to zaledwie pięć.

Trochę "lepiej" jest w przypadku gmin miejskich, gdzie na 1 tysiąc kontroli ujawnia się 110 wykroczeń związanych z paleniem odpadami, przy średniej mandatowej - 70.

"W aż 1/5 przebadanych gmin nie przeprowadzono żądnej kontroli. W zestawieniu z danymi statystycznymi, z których wynika, że ponad 50 proc. mieszkańców wsi zauważa proceder spalania śmieci w swojej okolicy, pokazuje to, że system kontroli palenisk domowych w gminach, które nie posiadają straży gminnych praktycznie nie istnieje" - zaznaczono w raporcie.

PAS przeprowadził ankietę, w której mieszkańcy byli pytani, czy w ich okolicy istnieje problem spalania śmieci w domowych piecach lub na wolnym powietrzu. Zgodnie z sondażem 53 proc. mieszkańców tych gmin wskazywało, że ten problem występuje.

Dworakowska wyjaśniła, że w gminach wiejskich i miejsko-wiejskich, gdzie nie ma straży gminnej bądź miejskiej, system kontroli opiera się na urzędnikach. Taki system jest nieskuteczny z kilku powodów. Jednym z nich jest to, że kontrole są prowadzone najczęściej w godzinach urzędowych, czyli w czasie, kiedy nie pali się w piecach lub robi się to rzadziej. Po drugie, urzędnicy nie mogą wystawić mandatów. Rzadko korzystają też z możliwości skierowania sprawy do sądu. PAS wskazało, że jest to czasochłonna procedura. Sądy też rzadko karzą palących śmieciami wysokimi grzywnami, które mogą sięgać 5 tys. zł.

Przedstawicielka PAS dodała, że jest jeszcze jedna przyczyna nieskuteczności kontroli prowadzonych przez urzędników; szczególnie widoczna w małych gminach. Chodzi o to, że urzędnicy ci są mocno osadzeni w społeczności lokalnej i przez to kontrolują swoich znajomych, sąsiadów czy rodzinę.

Według Alarmu Smogowego za nieskuteczność kontroli odpowiedzialne są też: niewystarczająca liczba funkcjonariuszy straży miejskiej, co przekłada się na długi czas reakcji; prowadzenie kontroli w sposób chaotyczny czy brak funduszy za badanie składu próbek popiołu z pieca.

Polski Alarm Smogowy w celu zwiększenia skuteczności kontroli zarekomendował m.in. odejście od kontroli opartych na urzędnikach danej gminy. Według organizacji powinny je prowadzić służby mundurowe. W przypadku mniejszych samorządów, których nie stać na utrzymanie oddzielnych służb, PAS proponuje powoływanie straży międzygminnych, co jest możliwe w obecnym stanie prawnym. Pomysłem jest również przeniesienie działalności kontrolnej na poziom powiatu (straże powiatowe), ale w tym przypadku konieczna byłaby zmiana prawa.

Kolejną rekomendacją jest określenie minimalnej liczby kontroli, jaka powinna być przeprowadzana w gminach. Takie zapisy powinny - zdaniem PAS - znajdować się programach ochrony powietrza uchwalanych przez sejmiki województw.

Odnośnie władz centralnych, PAS proponuje, by MSWiA opracowało i wdrożyło jednolite procedury kontroli, by były one przeprowadzane w jednakowy sposób w całym kraju. Strażnicy miejscy powinni móc prowadzić też kontrole przez całą dobę, a nie tylko między 6 a 22.

Organizacja chce też, by resort sprawiedliwości zadbał o lepszą edukację sędziów, tak aby nie traktowali oni spalania odpadów jako wykroczenia o niskiej szkodliwości czynu.

Data utworzenia: 15.11.2018
Polacy nadal palą śmieciamiOceń:
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?

Polecają nas