Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Nowy poziom alarmu smogowego - wciąż za wysoki

Michał Boroń

Resort środowiska zaproponował bardziej restrykcyjne poziomy informowania i alarmowania o smogu, trochę niższe niż obecne. Polski Alarm Smogowy podkreśla, że jest to niewystarczające, a nowy poziom, od którego ma być ogłaszany alert smogowy, będzie nadal najwyższy w UE.


Fot. pixabay.com

Zgodnie z rozporządzeniem ministra środowiska z 2012 r., w Polsce alarm smogowy jest ogłaszany po przekroczeniu średniodobowej wartości 300 mikrogramów na m sześc. dla pyłu PM10. Poziom informowania w przypadku PM10 to 200 mikrogramów.

Jak informowała w czwartek, resort środowiska zaproponował nowe poziomy dla alertu smogowego, odpowiednio 250 i 150 mikrogramów na m sześc. dla pyłu PM10.

"Staraliśmy się, aby poziom alarmu był jak najlepiej wyważony. Chodzi o to, żeby spełniał swoją rolę i ostrzegał mieszkańców, gdy jakość powietrza jest zła, ale nie był jednocześnie za niski. Zbyt często ogłaszane alarmy usypiają naszą czujność i przestajemy na nie reagować. Najpilniejszym wyzwaniem jest w tej chwili poprawa jakości powietrza" - wskazał cytowany w piątkowym komunikacie resortu środowiska minister Henryk Kowalczyk.

Zapewnił jednocześnie, że walka o dobrą jakość powietrza jest "absolutnym priorytetem zarówno dla Ministerstwa Środowiska, jak i całego rządu".

"W walce o czyste powietrze istotne są przede wszystkim działania, które przyczyniają się do realnej poprawy jego jakości w Polsce, a tym samym do poprawy jakości życia obywateli. W tym celu od 2018 r. realizujemy Program Czyste Powietrze, który przewiduje zarówno wymianę źródeł ciepła, jak i termomodernizację budynków jednorodzinnych. Dzięki inwestycjom realizowanym w jego ramach w zdecydowany sposób zmniejszy się ilość zanieczyszczeń powstających w sezonie grzewczym" – dodał.

Ministerstwo wskazało, że od początku programu, czyli od 19 września 2018 roku, zainteresowanie programem rośnie. Do 29 marca w całej Polsce złożono 40 tys. 114 wniosków o dofinansowanie na kwotę 886 mln zł. Wojewódzkie Fundusze Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej podjęły decyzję o przyznaniu dofinansowania dla 6 tys. 670 wniosków na kwotę ponad 100 mln zł. Na bieżąco są podpisywane również umowy z beneficjentami.

Decyzję ws. nowych progów alarmowania i informowania o dużym zanieczyszczeniu powietrza krytykuje Polski Alarm Smogowy. Podkreśla, że propozycja MŚ jest niewystarczająca i dodaje, że poziom alarmowania o zanieczyszczeniu pyłem zawieszonym (obniżony z 300 na 250 mikrogramów na metr sześc.) pozostanie najwyższy w Unii Europejskiej i będzie trzykrotnie wyższy niż we Francji czy we Włoszech.

PAS dodaje, że próg alarmowania o zanieczyszczeniu powietrza to taki poziom stężenia pyłów, przed którym obywatele muszą być ostrzeżeni, a władze muszą podjąć natychmiastowe działania, by poprawić jakość powietrza.

"Minister środowiska zakpił sobie z Polaków, Ministerstwa Zdrowia i antysmogowej polityki rządu – ostrzeżeń o smogu praktycznie nie będzie. To zmiana, która nic nie zmienia i ma służyć jedynie temu, by zbudować wrażenie, że coś się robi. Nowe progi alarmowe ogłoszone przez ministra Kowalczyka to przejaw skrajnego lekceważenia oczekiwań społecznych" - uważa Andrzej Guła, lider Polskiego Alarmu Smogowego.

Według organizacji, gdyby przyjąć takie progi alarmowania, jakie zaproponowało ministerstwo, to w Małopolsce w 2018 roku nie było ani jednego dnia, w którym ogłoszono by alarm smogowy. Na Śląsku takich dni mieliśmy w całym ubiegłym roku tylko trzy.

"Skoro o problemie nie słyszymy, to problem przestaje istnieć – zdaje się sądzić minister środowiska Henryk Kowalczyk. Inaczej myślą władze Krakowa czy radni sejmiku województwa mazowieckiego, którzy w trosce o zdrowie obywateli wprowadzili lokalne, znacznie niższe progi ostrzegania obywateli. Stąd w Warszawie i Krakowie dużo częściej słychać ostrzeżenia przed wysokimi stężeniami pyłów niż np. w dużo mocniej zanieczyszczonych Brzeszczach" - dodał Alarm.

PAS przypomniał, że powołany w Ministerstwie Zdrowia zespół specjalistów pod kierownictwem prof. Wojciecha Hanke, krajowego konsultanta w dziedzinie zdrowia środowiskowego, wypracował rekomendacje progów informowania i alarmowania o smogu na poziomie 60 i 80 mikrogramów na metr sześc., a ustalone w resorcie zdrowia poziomy są zbliżone do przyjmowanych w UE.

Zgodnie z raportami WHO i agend europejskich, z powodu smogu i powikłań wynikających ze złej jakości powietrza, w Polsce umiera 47 tys. osób rocznie. Za największe emisje zanieczyszczeń, w tym pyłów zawieszonych PM2,5, PM10 oraz benzo(a)pirenu odpowiada sektor bytowo-komunalny oraz transport.

08.04.2019
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?

Polecają nas