Nauczyciele boją się opieki nad dziećmi chorymi na cukrzycę typu 1

Renata Kołton

Kiedy dziecko chore na cukrzycę typu 1 zaczyna szkołę, matka na ogół rezygnuje z pracy. Dyżuruje pod salą, a w czasie przerw mierzy dziecku stężenie glukozy i aplikuje insulinę. Jak przełamać strach nauczycieli przed opieką nad dzieckiem chorującym na cukrzycę? O potrzebie szkoleń dla pracowników oświaty rozmawiamy z Moniką Zamarlik, Prezes Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę.


Monika Zamarlik. Fot. Archiwum Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę

Renata Kołton: To, czy nauczyciel poda uczniowi choremu na cukrzycę typu 1 insulinę, zależy w Polsce od woli pedagoga. W założeniach do projektowanej właśnie ustawy o zdrowiu dzieci i młodzieży w wieku szkolnym planowana jest organizacja szkoleń dla pracowników szkół dotyczących sposobu postępowania wobec uczniów przewlekle chorych. Federacja już od lat organizuje szkolenie dla personelu placówek oświatowych z opieki nad dzieckiem chorym na cukrzycę. Czy szkoły i przedszkola chętnie z nich korzystają?

Monika Zamarlik: W 2017 roku przeprowadziliśmy prawie 400 takich szkoleń. Placówki, w których odbyły się kursy umieszczamy na mapie przyjaznych diabetykom przedszkoli i szkół. W tej chwili jest ich już 759 w całej Polsce, a kolejne kilkadziesiąt czeka na wpisanie na listę.

To chyba kropla w morzu potrzeb. Samych przedszkoli mamy w Polsce prawie 12 000, szkoły podstawowe to kolejne kilkanaście tysięcy placówek. W każdej z nich może pojawić się dziecko chore na cukrzycę typu 1.

Tak, i jeśli w placówce pojawi się dziecko z cukrzycą bądź któryś z uczniów zachoruje, to na ogół jest to sytuacja problematyczna. W przedszkolach, gdzie można odmówić przyjęcia dziecka z cukrzycą, twierdząc, że nie jest się w stanie zapewnić mu odpowiednich warunków, dyrektorzy często z tej możliwości korzystają.

Obowiązek szkolny obejmuje dzieci dopiero w wieku 7 lat i dla nich musi się już znaleźć miejsce w szkole. Wtedy najczęściej matka rezygnuje z pracy i dyżuruje pod salą lekcyjną, a w czasie przerw mierzy dziecku stężenie glukozy we krwi i aplikuje insulinę. Pielęgniarek, które mogłyby się tym zająć w szkołach nie ma, a nauczyciele boją się przejęcia opieki nad uczniem z cukrzycą. Nie każdy czuje się na siłach zrobić zastrzyk, a dzieci niejednokrotnie potrzebują ich kilku w ciągu dnia. Na ogół nie zdarza się, żeby nie musiały stosować insuliny także w szkole.

Staramy się więc przełamywać obawy personelu placówek oświatowych, aby choroba dzieci nie wykluczała matek z rynku pracy.

Jaki zakres wiedzy obejmują szkolenia?

Zaczynamy od podstawowej wiedzy na temat cukrzycy. Tłumaczymy różnicę między cukrzycą typy 1, która dotyka głównie dzieci, a cukrzycą typu 2, kojarzoną z seniorami. Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, jak różna jest geneza i leczenie tych chorób. Niektórzy wciąż myślą nawet, że cukrzycą można się zarazić.

Odnośnie do codziennej opieki nad dzieckiem uczymy m.in. rozpoznawania hipoglikemii, czyli niskiego, niebezpiecznego dla zdrowia i życia dziecka stężenia glukozy we krwi. Jednym z jej objawów jest np. senność. W przypadku dziecka z cukrzycą typu 1 nauczyciel musi zwracać na nie większą uwagę, np. aby rozpoznać, czy ono ziewa, bo się nie wyspało, czy właśnie zmniejszyło mu się stężenie glukozy we krwi i trzeba zareagować.

Pokazujemy jak zmierzyć stężenie glukozy we krwi, mówimy, które wyniki są prawidłowe. Instruujemy odnośnie do podawania insuliny penem i pompą insulinową. Z pompą na ogół jest prościej, bo tutaj wystarczy nauczyć sie obsługi kilku przycisków.

Uczulamy także, aby nauczyciele, którzy znają już objawy cukrzycy, obserwowali również zdrowych uczniów. W dzisiejszych czasach dzieci niejednokrotnie więcej czasu spędzają w szkole niż w domu z rodzicami, więc nieraz to nauczyciele są w stanie wcześniej dostrzec niepokojące symptomy choroby.

Czy rozmawiają Państwo z nauczycielami również o problemie dyskryminacji dzieci chorujących na cukrzycę przez rówieśników?

Tak. Dostajemy bowiem wiele sygnałów, że dzieci chorujące na cukrzycę są wyśmiewane, wyzywane, nazywane "cukiernicami", zdarza się, że są im wyrywane pompy. Znamy nawet przypadek chłopca, który z powodu szykan chciał popełnić samobójstwo. Dlatego postanowiliśmy zająć się także tematem dyskryminacji dzieci chorujących na cukrzycę oraz z innymi problemami zdrowotnymi. Opracowaliśmy scenariusze warsztatów, które nauczyciele mogą wykorzystać w pracy z uczniami. Wiemy, że chętnie z nich korzystają.

Przygotowaliśmy też poradniki dla nauczycieli dzieci młodszych i starszych oraz książeczki dla dzieci, w których w przystępny sposób wyjaśniamy, na co chorują ich rówieśnicy. Treści merytoryczne wszystkich materiałów konsultujemy ze specjalistami.

Kto prowadzi szkolenia organizowane przez Federację?

Zajęcia dla pracowników oświaty prowadzone są przez tzw. edukatorów społecznych. Od 10 lat Federacja przygotowuje ich do tego na specjalnych kursach. Chętni do pełnienia tej roli zjeżdżają co roku do Krakowa na 4–5 dni szkolenia. Najczęściej jest to w okolicach Światowego Dnia Walki z Cukrzycą, który obchodzony jest 14 listopada. Następnie, w ramach potrzeb, przeprowadzają szkolenia w placówkach oświatowych w swojej okolicy.

Program kursów dla edukatorów przygotowujemy we współpracy z Polskim Towarzystwem Diabetologicznym (PTD). Wykładowcami są najlepsi polscy specjaliści diabetologii z różnych ośrodków w Polsce, łącznie z prof. Maciejem Małeckim, obecnym prezesem PTD. Zajęcia praktyczne prowadzą pielęgniarki. Edukatorzy dostają bardzo solidną porcję wiedzy o cukrzycy oraz z zakresu komunikacji. Zdają egzamin teoretyczny oraz praktyczny z umiejętności prezentacji i przekazywania zdobytych informacji innym. Staramy się jak najlepiej przygotować ich do późniejszego samodzielnego prowadzenia szkoleń.

Czy edukatorzy dostają wynagrodzenie za przeprowadzone szkolenie?

Myślę, że możemy mówić raczej o zwrocie kosztów niż wynagrodzeniu. Ja osobiście, jeśli przeprowadzam szkolenie blisko mojego miejsca zamieszkania, mogę zrobić to wolontaryjnie.Edukatorom, którzy np. muszą wziąć urlop i dojechać do odległej miejscowości, płacimy niewielkie wynagrodzenie. Kursy odbywają się w całej Polsce, chociaż nie mamy edukatora w każdej miejscowości.

Placówki mogą zgłaszać, że chcą u siebie szkolenie, poprzez przygotowaną przez nas stronę internetową. Zdecydowana większość kursów jest dla placówek bezpłatna, gdyż staramy się pozyskiwać środki z projektów i od sponsorów. Jeśli szkolenie jest płatne, to są to kwoty symboliczne, stanowią zwrot kosztów. Prowadzenie szkoleń dla nauczycieli dzieci z cukrzycą jest dla nas działalnością misyjną, nie zamierzamy na niej zarabiać.

Ilu edukatorów Państwo przeszkolili?

Mamy około 50–60 czynnych edukatorów, choć przeszkoliliśmy znacznie więcej. Na kursy przyjeżdżają lekarze, pielęgniarki, nauczyciele, dietetycy, psychologowie. Często jest jednak tak, że zgłasza się ktoś osobiście zainteresowany opieką nad dzieckiem z cukrzycą, np. nauczycielka, która sama ma chore dziecko, ale potem niestety nie ma ochoty szkolić innych. Trudno nam wyeliminować takie przypadki, ale jeżeli pomoże to chociaż jednemu dziecku, to już jest z tego jakaś wartość.

Czy Federacja planuje starać się o środki z Ministerstwa Zdrowia na rozbudowanie swojego systemu szkoleń?

Bardzo chcielibyśmy zainteresować Ministerstwo Zdrowia i Ministerstwo Edukacji Narodowej naszymi szkoleniami. Wypracowany system sprawdza się, jest skuteczny i tani. Marzymy o prawnym uregulowaniu problemu obecności dzieci przewlekle chorych, w tym dzieci z cukrzycą, w placówkach oświatowych. Projektowane są zmiany przepisów prawa w tym zakresie, ale już wiemy, że nauczyciele niechętnie podejmą się podawania insuliny dzieciom chorującym na cukrzycę.

Jednak, jakiekolwiek prawo nie zostanie przyjęte, szkolenia kadry placówek oświatowych są i będą potrzebne. Nawet jeśli w szkole pojawią się pielęgniarki w pełnym wymiarze godzin, nauczyciele i tak powinni mieć chociaż podstawową wiedzę o funkcjonowaniu i potrzebach dziecka chorującego na cukrzycę typu 1. Doświadczenie pokazuje, że niechęć i obawy rodzą się z niewiedzy, która z kolei powoduje strach przed opieką nad dzieckiem chorującym na cukrzycę. Mamy nadzieję, że uda nam się przekonać Ministerstwo do skorzystania z pomysłów i usług Federacji.

Monika Zamarlik – Prezes Ogólnopolskiej Federacji Organizacji Pomocy Dzieciom i Młodzieży Chorym na Cukrzycę

Rozmawiała: Renata Kołton

Data utworzenia: 18.01.2018
Nauczyciele boją się opieki nad dziećmi chorymi na cukrzycę typu 1Oceń:
(5.00/5 z 1 ocen)
Zobacz także
Wysłanie wiadomości oznacza akceptację regulaminu
    • Iwona
      2018-03-12 17:44
      A najzabawniejsze jest to czego w tym artykule nie ma. Otóż w naszym drogim państwie choroba, z którą nie radzą sobie ani młodzi, ani dojrzali, ani bardzo dorośli , ani stars i jej posiadacze ciągle nie jest podstawą do uzyskania orzeczenia o niepełnosprawności. Więc proszę mi wyjaśnić, bo nie rozumiem. Skoro życie z czymś, co może go zabić jeśli nie otrzyma pomocy lub być narażony na utratę przytomności i kilka innych rzeczy jest takie idealnie proste to w czym problem. Dzieci powinny sobie radzić równie dobrze i bezproblemowo jak dorośli po 20 latach trwania choroby z ciężkimi powikłanami, bo przecież żyje się z tym normalnie. Zupełnie normalnie. Cytat z lekarza.odpowiedz

Publikacje, którym ufa Twój lekarz

Medycyna Praktyczna jest wiodącym krajowym wydawcą literatury fachowej. 98% lekarzy podejmuje decyzje diagnostyczne lub terapeutyczne z wykorzystaniem naszych publikacji.

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Lekarze odpowiadają na pytania