Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Czego potrzebuje nasza skóra

Ewa Stanek-Misiąg

Każdy kosmetyk na rynku jest „zdrowy”, bo każdy przeszedł odpowiednie badania, a stężenia substancji dobierane są w taki sposób, by nie były szkodliwe dla zdrowia użytkownika. Natomiast niektóre substancje kosmetyczne, zwłaszcza, jeśli są nieodpowiednio dobrane do typu cery, mogą po prostu pogarszać jej stan. W takim przypadku nie można uznać, że kosmetyk naturalny jest dla nas bezpieczny – mówi kosmetolożka, Agnieszka Pindel.



kosmetyki naturalne
Agnieszka Pindel, fot. arch. własne

Ewa Stanek-Misiąg: Kiedy mówimy „kosmetyki naturalne”, „naturalna pielęgnacja”, to oprócz maseczki z ogórka czy peelingu własnej roboty możemy też mieć na myśli preparaty dostępne w drogerii. Jakie warunki musi spełnić produkt kosmetyczny, żeby można go było nazwać naturalnym?

Agnieszka Pindel: Nie ma definicji, która określałaby, czym jest „kosmetyk naturalny”. Stąd tak duże rozbieżności w ich ofercie. Jedni producenci opisują swój kosmetyk jako naturalny, wskazując na obecność w nim substancji aktywnych pochodzenia roślinnego, na przykład ekstraktów czy olejów. Inni tworzą kosmetyki o możliwie najmniejszej zawartości substancji, które wpływają na poprawę ich konsystencji, a jednocześnie mogą być szkodliwe dla środowiska i tym sposobem otrzymujemy kosmetyki jak najbardziej naturalne, ale mało komfortowe w użytku. To tłuste masła, czy mieszanki olejów mające zastępować krem.

Kosmetyki DIY (Do It Yourself, zrób to sam) tworzone w domu z produktów spożywczych, jak maseczki z drożdży, jogurtu czy kurkumy są proste do wykonania i skuteczne, nie ma jednak badań dotyczących ich trwałości. Poza tym większość konsumentek nie czuje się na siłach, żeby je przygotowywać. Częstym argumentem jest też brak czasu.
Na szczęście oferta kosmetyków dostępnych w drogeriach, perfumeriach czy aptekach obejmuje coraz więcej kosmetyków naturalnych i można wśród nich znaleźć takie, które zyskają aprobatę w oczach pasjonatek naturalnej pielęgnacji.

Jak się upewnić, że kupujemy to, co myślimy, że kupujemy?

Najbardziej rzetelne są certyfikaty ECOCERT (międzynarodowe niezależne stowarzyszenie z siedzibą we Francji) oraz COSMOS, czyli Cosmetic Organic Standard wprowadzony przez kilka europejskich instytucji, między innymi NaTrue, Soil Association, Cosmebio, BDIH i AIAB/ICEA. Jednak nie każdy producent decyduje się na certyfikację, ponieważ wiąże się to z dodatkowym kosztem, czyli podnosi cenę produktu.
Pozostaje zapoznać się z wymaganiami, jakie stawiają wspomniane jednostki certyfikujące i sprawdzać skład kosmetyków, INCI (International Nomenclature of Cosmetic Ingredients, międzynarodowe nazewnictwo składników kosmetyków). Na każdym opakowaniu lub ulotce musi być podany spis wszystkich substancji obecnych w preparacie, nie tylko składników aktywnych, ale również konserwantów, stabilizatorów, regulatorów pH czy dodatków zapachowych.

Początki bywają trudne, trzeba się nauczyć wielu nazw, pojawiają się wątpliwości. W Internecie krąży mnóstwo niepotwierdzonych naukowo informacji, jakoby niektóre substancje obecne w kosmetykach miały wywoływać nowotwór czy wpływać na gospodarkę hormonalną. Staram się wszystko tłumaczyć na moim blogu i w mediach społecznościowych.

Czy naturalny skład kosmetyków to zawsze zdrowy skład?

Każdy kosmetyk na rynku jest „zdrowy”, bo każdy przeszedł odpowiednie badania, a stężenia substancji dobierane są w taki sposób, by nie były szkodliwe dla zdrowia użytkownika. Natomiast niektóre substancje kosmetyczne, zwłaszcza, jeśli są nieodpowiednio dobrane do typu cery, mogą po prostu pogarszać jej stan. W takim przypadku nie można uznać, że kosmetyk naturalny jest dla nas bezpieczny. Koronny przykład to etanol. Alkohol etylowy mocno wysusza skórę. Od wielu lat mówi się głośno o tym, że nawet cery tłuste powinny go unikać, by nie nasilić reakcji obronnych skóry, czyli jeszcze większego łojotoku. Dobrym przykładem są też kwasy – niesłychanie skuteczne, jednak w mojej opinii stosowanie ich bez wsparcia osoby doświadczonej – kosmetologa bądź lekarza – wiąże się z dużym ryzykiem pogorszenia stanu cery.

Czy są jakieś ograniczenia wiekowe lub zdrowotne – choroby, przyjmowane leki – używania kosmetyków naturalnych?

Kosmetyki naturalne produkowane zgodnie ze standardem COSMOS czy ECOCERT, które polecam nie mają ograniczeń wiekowych. Są wśród nich zarówno preparaty dla noworodków, jak i dla osób o wymagających, dojrzałych cerach.
A w kwestii zdrowia, należy dopytać lekarza, czy przyjmowane leki albo choroba nie wymagają jakichś szczególnych zaleceń pielęgnacyjnych. Jeśli takie są, trzeba się bezwzględnie zastosować do tych wskazówek. Uważam jednak, że bez większego trudu znajdziemy wiele preparatów naturalnych, które z powodzeniem można stosować na skórach zmienionych chorobowo.

Czy można być uczulonym na naturalne kosmetyki?

Ależ oczywiście! Jednak nie oznacza to, że osoby o cerach wrażliwych powinny unikać kosmetyków naturalnych! Jest wiele kosmetyków hipoalergicznych albo przynajmniej pozbawionych kompozycji zapachowych, które zawierają najczęstsze alergeny.
Kosmetyki naturalne są określane jako często alergizujące. To wynika z tego, że są bogate w substancje, które wnikają do głębokich warstw naskórka. Tyle, że to właśnie dzięki temu są skuteczne.
Jeśli kosmetyk ma jedynie pozostawać na powierzchni naskórka, to możemy od niego oczekiwać tylko tego, że będzie hamował ucieczkę wody z naskórka. Jeśli jednak poszukujemy kosmetyków silnie nawilżających, rewitalizujących cerę, którą mają aktywnie poprawić jej kondycję, to zawsze ryzykujemy wywołanie alergii, ponieważ limfocyty odpowiadające za indukowanie procesu zapalnego znajdują się głębiej, to znaczy w warstwie podstawnej i kolczystej naskórka. Producenci kosmetyków naturalnych doskonale zdają sobie z tego sprawę, dlatego w większości udostępniają próbki kosmetyków czy prowadzą dermokonsultacje. Można wtedy bezpłatnie zapoznać się z preparatami. Warto wspomnieć, że uczulenia pojawiają się zwykle dopiero po drugim, trzecim kontakcie preparatu ze skórą. Próbka pozwoli nam to sprawdzić, bo zazwyczaj wystarcza na kilka użyć.

Czego potrzebuje nasza skóra – od stóp do głów, ilu zabiegów, ilu kosmetyków?

Kosmetyki naturalne kupują najczęściej kobiety w wieku 35–44 lat, mieszkanki miast. Tak wynika z raportu „Slow life w Polsce 2018” firmy Naturativ. Ponad 40% z nich przed zakupem czyta skład. Według raportu Banku Zachodniego WBK „Branża kosmetyczna, maj 2017” przy wyborze kosmetyku do pielęgnacji ciała Polki i Polacy kierują się przede wszystkim jakością produktu (50%). Skład sprawdza 28% nas.

Będę szczera. Jeśli chcemy prawidłowo zadbać o skórę i włosy, a więc dbać nie tylko o ich zdrowie i higienę, ale także estetyczny wygląd, to potrzebujemy wielu kosmetyków. Nie oznacza to jednak wydawania fortuny. Na szczęście duża część preparatów kosmetycznych ma bardzo przystępne ceny i dużą wydajność.
W pielęgnacji istotne są prewencja i systematyczność. Do kompleksowej, codziennej pielęgnacji cery uważam za niezbędne następujące preparaty: do demakijażu – jeśli się malujemy – to może być mleczko, płyn micelarny lub olejek, do dogłębnego oczyszczania skóry na przykład żel, pianka, emulsja lub mleczko, do tonizacji – tonik, hydrolat czy woda termalna, do nawilżania skóry – krem, olej lub masło roślinne.
Ponadto krem pod oczy. Preparaty stosowane na tę delikatną okolicę podlegają bardziej restrykcyjnym badaniom, dlatego to ważne, by stosować oddzielny, specjalnie do tego celu przeznaczony preparat.
A także: krem z filtrem SPF 50 oraz do stosowania raz w tygodniu peeling i maseczka, a do stosowania dwa razy na tydzień – serum. Pielęgnacja włosów wymaga oprócz szamponu takich kosmetyków, jak peeling do skóry głowy, wcierka, olej roślinny do stosowania przed myciem włosów, humektant (to może być kwas hialuronowy, gliceryna, aloes, żel z siemienia lnianego), który nakładamy pod olej, odżywka lub maska (polecam stosowanie obu produktów na zmianę), serum zabezpieczające końcówki włosów.
Do pielęgnacji ciała potrzebujemy delikatnego kosmetyku myjącego. To istotne, ponieważ stosując najtańsze, mocno pieniące się kosmetyki, wysuszamy skórę, a żaden balsam nie zastąpi naszej naturalnej bariery ochronnej, jaką jest bariera hydrolipidowa. Do tego balsam, olejek lub masło, krem z filtrem SPF 50, preparat do higieny intymnej. Ta strefa wymaga kosmetyku o odmiennej wartości pH.

Dlaczego tak trudno jest nam ustalić jakiego typu cerę mamy?

Bardzo często błędnie odczytujemy reakcje naszej skóry. Patrzymy na objawy, na przykład błyszczenie się lub zaczerwienienia, a nie szukamy przyczyny, którą może być zbyt mocne wysuszanie albo matowienie cery. Nie pomaga nam też marketing prowadzony przez niektórych producentów czy domorosłych specjalistów od kosmetyków, którzy nie potrafią rozróżnić cery mieszanej od tej z rozregulowaną pracą gruczołów łojowych, suchej od odwodnionej. Nie słyszeli o podziale na typy i podtypy cery.

Czy istnieją kosmetyki uniwersalne, dla każdej cery? Takie, które żadnej cerze nie zaszkodzą?

Nie, nie istnieją takie kosmetyki ani naturalne, ani konwencjonalne. Zawsze znajdzie się cera, której nawet najbardziej uniwersalny kosmetyk nie posłuży. Preparaty 2 w 1, czyli szampon-odżywka, czy tonik-płyn micelarny uważam za pójście na kompromis, na którym raczej nikt nie skorzysta. Swoim pacjentom zalecam unikanie tego typu preparatów przynajmniej do chwili, kiedy nie doprowadzą swojej cery do satysfakcjonującego stanu i nie poznają reakcji swojej skóry.

Gdzie najlepiej kupować naturalne kosmetyki, w internecie?

To fakt, że drogerie internetowe są najbardziej otwarte na nowości i w sieci najłatwiej znaleźć kosmetyki naturalne.

Jak przechowywać takie produkty? Czy one się łatwo psują? Można z nimi podróżować?

Kosmetyki naturalne, które są dopuszczone do obrotu, należy przechowywać tak samo jak kosmetyki konwencjonalne, czyli w temperaturze pokojowej, unikając ekspozycji na UV. Można z nimi podróżować. To, co odróżnia kosmetyki naturalne od konwencjonalnych, to delikatniejsze konserwanty, czego konsekwencją jest krótsza data ważności. Na przykład rok od daty produkcji, a nie trzy lata. Dla drogerii to może być kłopot. Trzeba rozważniej zamawiać preparaty naturalne i zwracać uwagę na to, żeby nie stały za długo na półce. Ale dla klienta to wyłącznie korzyść. Im świeższy kosmetyk, tym wyższe ma stężenie substancji czynnych, które nie zdążyły się dezaktywować w miarę upływającego czasu.

Kiedy chcemy przygotowywać kosmetyki własnej roboty, to w co powinniśmy się zaopatrzyć?

Jest to temat-rzeka. Wszystko zależy od kosmetyku, jaki chcemy wykonać. Jeśli miałby to być prosty preparat, na przykład olejek do demakijażu, to wystarczą dwie małe szklanki, mieszadełko i buteleczka, w której umieścimy preparat. Natomiast jeśli chcielibyśmy wykonać krem, przydatne będzie szkło laboratoryjne odporne na podgrzewanie, waga jubilerska, termometr, mieszadełko i przyrząd do mierzenia wartości pH. W sklepach internetowych można łatwo kupić papierki lakmusowe, jednak warto wziąć pod uwagę, że nie są tak miarodajne, jak pehametr i mogą dawać błędny odczyt.
Osobiście odradzam wykonywanie własnoręcznie kosmetyków przede wszystkim z uwagi na brak odpowiednich badań mikrobiologicznych. Nie wiemy, czy w trakcie tworzenia kosmetyku nie doszło nieumyślnie do skażenia preparatu, czy nie zepsuł się nam jakiś surowiec i jak długo możemy przechowywać taki preparat.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Agnieszka Pindel, mgr kosmetologii. Prowadzi stronę http://www.kosmetologia-naturalnie.pl/ i w mediach społecznościowych grupę Kosmetologia Naturalnie na FB oraz YT.

17.07.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Specjaliści i skierowania
    Mój stan zdrowia się pogorszył, czy mogę się starać o przyjęcie przez specjalistę poza kolejnością? Czy można samodzielnie wybrać miejsce badań, na które skierowanie wydał lekarz specjalista?
  • Kiedy na SOR?
    W jakich przypadkach należy zgłosić się na SOR? Jak długo czeka się na SOR-ze?