Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Baby-led weaning (BLW)

Pytanie nadesłane do redakcji

Dużo się ostatnio mówi o metodzie wprowadzania stałych pokarmów do diety dziecka: baby-led weaning (BLW). Metoda polega na ominięciu etapu papek i karmienia łyżeczką oraz na zaoferowaniu dziecku wyboru tego, co chce zjeść. Pojawiła się nawet niedawno książka na ten temat, Bobas lubi wybór. Przekazywana tam wiedza rozmija się z tradycyjnymi wytycznymi dotyczącymi wprowadzania stałych pokarmów do diety dziecka. Czy są jakieś przeciwwskazania do stosowania takiego modelu żywienia?

Odpowiedziała

dr med. Andrea Horvath
pediatra gastrolog
Klinika Pediatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego

Szanowny Rodzicu

O metodzie BLW ostatnimi czasy dość głośno. Przyznam od razu szczerze, że tak jak każda inna „moda żywieniowa” zapewne i ta za jakiś czas przeminie. Nie wnikając w szczegóły poradnika Bobas lubi wybór, ogólna zasada sadzania niemowlęcia z dorosłymi przy stole i pozwalanie mu na „smakowanie” różnych nowości wydaje się słuszna i nie odbiega od standardowych rekomendacji żywieniowych „wszystko, tylko z umiarem!”.

W obecnych czasach odchodzi się bowiem od sztywno przyjętych norm żywieniowych wprowadzania konkretnych produktów wedle jednego, sztywnego i powtarzalnego wzorca. Co więcej, istnieją różnice w zakresie norm pomiędzy wieloma rejonami świata, a kolejność i rodzaj pierwszych wybieranych dla niemowlęcia posiłków bardziej należy przypisać zwyczajom żywieniowym danej społeczności niż merytorycznym i naukowym przesłankom!

Odpowiem zatem, nieco przewrotnie, że trwanie zbyt długie na kaszkach, papkach i przecierach przynosi więcej szkód niż wczesna ekspozycja dziecka na produkty stałe, bowiem nie wykształca w dziecku odruchu gryzienia i żucia, a co za tym idzie przyczynia się do rozwoju w późniejszym okresie grupy dzieci z zaburzeniami żywienia (tzw. dzieci niejadki), którym bardzo trudno rozszerzać dietę – zwykle przyzwyczajone są do 3–4 produktów i nie sposób namówić je na nowe smaki.

Piśmiennictwo:

Benny K.: Clinical investigation of feeding difficulties in young children: a practical approach. Clin. Pediatr., 2009; 48: 960–965 (polskie wyd.: Trudności w karmieniu małych dzieci. Praktyczne rady. Med. Prakt. Ped., 2010; 4: 38)


14.03.2012

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?