×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Dziecko to nie jabłuszko

Ewa Stanek-Misiąg

Wszystko, co widzimy u naszych dzieci jest efektem jakichś oddziaływań. Naszych, innych dorosłych i dzieci, placówek edukacyjnych itd. Uświadomienie sobie tego, że mam wpływ oznacza, że mogę coś zmienić, a to daje nadzieję. Zawsze jest czas na to, żeby coś zmienić. W każdym momencie – zapewnia dr Urszula Sajewicz-Radtke, psycholog.


Dr Urszula Sajewicz-Radtke. Fot. arch. wł.

Ewa Stanek-Misiąg: Jak się upewnić, czy nasze dziecko jest gotowe do pójścia do szkoły?

Dr Urszula Sajewicz-Radtke: Mam wrażenie, że rodzice bardzo często myślą o tym w kategoriach, czy ich dziecko będzie w stanie nauczyć się czytać, pisać, liczyć, czy udźwignie program szkolny. W ocenie gotowości szkolnej trzeba jednak wziąć pod uwagę dużo więcej. Powiedziałabym nawet, że możliwość sprostania wymaganiom edukacyjnym jest w gruncie rzeczy najmniej ważna. Dlaczego? Bo jest najłatwiej modyfikowalna. Mamy 3 lata edukacji wczesnoszkolnej, żeby dziecko nauczyło się dobrze trzymać długopis, kreślić kształtne litery i sprawnie czytać. Wolałabym, żeby rodzice zastanowili się, czy ich dziecko ma na tyle ukształtowaną osobowość, że pozwoli mu ona sprostać wyzwaniu, jakim jest szkoła.

Jak to sprawdzić?

Są trzy etapy ważne dla kształtowania się osobowości człowieka, które rozwijają się do 7. roku życia. Pierwszy to zaufanie dziecka do siebie i do innych ludzi. Trzeba sobie zadać pytania o to, czy dziecko jest otwarte na kontakt z innymi, czy buduje relacje z innymi, czy nie jest lękliwe? Popatrzmy, jak nasza córka, czy syn pracuje z dziadkami, ciocią, wujkiem, panią w przedszkolu. Czy ma przyjaciela? Relacja jest podstawą edukacji. Dziecko nawiązuje relację z nauczycielem, z rówieśnikami. Rodzic przestaje być tak ważny, bo pani w szkole wszystko wie.

Czyli, kiedy pani jest najwyższą instancją dla przedszkolaka, to jest to objaw prawidłowego rozwoju dziecka?

Oczywiście. Jednym z etapów rozwojowej separacji z rodzicem jest szukanie autorytetów na zewnątrz. Pierwszymi autorytetami są właśnie panie w przedszkolu, panie w szkole (na ogół są to panie). To jest naturalny objaw zdrowego oddalania się dziecka od rodziców.
Drugą bardzo istotną rzeczą w procesie uczenia się jest budowanie autonomii i wolnej woli. Czy Twoje dziecko potrafi wyrazić swoje zdanie? Tutaj wielką rolę odgrywają czynniki wychowawcze: czy jako rodzic dajesz dziecku przestrzeń do podejmowania decyzji, do stawiania granic, czy nie karmisz na siłę, nie zmuszasz do całowania cioci na dzień dobry, nie nakazujesz oddać innemu dziecku zabawki, bo trzeba ładnie dzielić.

Nie trzeba się dzielić?

Można, ale z całą pewnością nie trzeba.

Nawet z młodszą siostrzyczką?

Nie. Naprawdę nie. Można się wymieniać. Można zaproponować wspólną zabawę. Można powiedzieć: „Najpierw ja, potem Ty”. Jeśli jest to zabawka dziecka, to ono naprawdę nie powinno być zmuszane do oddawania jej komuś. Proszę sobie wyobrazić, że przychodzi do pani sąsiad i mówi: „Ta rodzina z drugiego piętra jedzie na wakacje w Bieszczady, pożycz im swój samochód. Jesteś taką miłą osobą, nie podzielisz się z nimi?” Nie można oczekiwać, że kilkuletnie dziecko odda zabawkę, która do niego należy i będzie patrzyło z oddali, jak ktoś się nią bawi. A z jakiej racji? Dziecku należy się szacunek. Szanujemy autonomię dziecka, jego wolę. W granicach rozsądku, oczywiście. Tę granicę wyznacza bezpieczeństwo. Nie możemy pozwolić, żeby komukolwiek stała się krzywda. Czyli nie godzimy się na to, żeby dziecko łopatką biło kolegę w głowę, krzycząc: „To jest moje!” Uczymy, że ma powiedzieć: „Nie oddam ci mojej zabawki, bo się nią teraz bawię. Pobawmy się nią razem albo poszukaj sobie czegoś innego”. To jest bardzo ważne, żeby nasze dzieci potrafiły samostanowić o sobie i wyrażały własną wolę, z poszanowaniem praw innych.
I trzeci etap kształtowania osobowości, który pojawia się do 7. roku życia: inicjatywa. Czy dziecko jest aktywne, ciekawe poznawczo, czy zadaje pytania? Czy, kiedy pojawi się jakaś trudność, radzi sobie samo, czy od razu biegnie po pomoc do dorosłego? Inicjatywa bierze się z…nudy. Dziecko musi sobie wymyślić co zrobić, żeby zająć czymś czas. Dlatego nie należy dziecka wyręczać, czytać mu w myślach, zagospodarowywać jego czas wolny. Pozwólmy dzieciom czasami się ponudzić, to pobudza inicjatywę.

Jeśli ktoś uzna w tym momencie, że nie poradził sobie z wychowaniem, to podpowiedziałaby mu Pani kontakt ze specjalistą?

Zaczęłabym od rozmowy z wychowawcą przedszkolnym. Nauczycielki w przedszkolach mają ogromną wiedzę i umiejętności. Na pewno podpowiedzą, jak można pracować z dzieckiem w domu.
Musimy pamiętać, że dojrzałość szkolna nie zrobi się sama. Rodzice mówią: „To odroczymy synka o rok”. Drodzy rodzice, dziecko to nie jabłuszko, które dojrzeje tylko trzeba trochę poczekać. To tak nie działa. Jeżeli nic nie zrobicie, to za rok będziecie w tym samym miejscu. Bardzo niewiele umiejętności czy cech człowieka pojawia się ot tak, sama z siebie. Wszystko, co widzimy u naszych dzieci jest efektem jakichś oddziaływań. Naszych, innych dorosłych i dzieci, placówek edukacyjnych itd. Uświadomienie sobie tego, że mam wpływ oznacza, że mogę coś zmienić, a to daje nadzieję. Zawsze jest czas na to, żeby coś zmienić. W każdym momencie.
Ale to jeszcze nie wszystko, czemu należy się przyjrzeć przed wysłaniem dziecka do szkoły. Ocena gotowości szkolnej opiera się na obserwacji 4 obszarów: poznawczego, emocjonalnego, społecznego i fizycznego. Widzimy, jak dziecko zachowuje się na placu zabaw, czy wchodzi w interakcje z innymi dziećmi. Widzimy, jak gra w gry, czy umie przegrywać. Widzimy co robi, gdy komuś dzieje się krzywda. Nauczycielka w przedszkolu powie nam, jakie umiejętności dziecko opanowało i w jakim stopniu. Czymś do czego będę zawsze zachęcała rodziców jest zwrócenie uwagi na hamowanie.

Chodzi o emocje?

O kontrolę emocji. Nikt nie oczekuje, żeby 7-latek w pełni kontrolował emocje. Na to jest jeszcze czas. Ale nie chcemy już napadów złości. Takich histerycznych scen z płaczem, leżeniem na ziemi. Ani nadmiernych wybuchów złości, ani nadmiernych wybuchów radości.

Jak wygląda nadmierna radość?

Powiedzmy, że dziecko wpada w histeryczny śmiech na pogrzebie. Jest to niespójne z sytuacją, w której się znajduje. Próbujemy uspokoić dziecko, bierzemy na bok, tłumaczymy: „Nie można się tak zachowywać. To jest smutne wydarzenie. Popatrz, pani Krysia płacze”. Ale dziecko nie reaguje. Nie wyhamowuje, śmieje się, wyrywa, ucieka. To jest sygnał, że trzeba popracować z takim dzieckiem. Podobnie, gdy dziecko jest nadmiernie gadatliwe. Po prostu buzia mu się nie zamyka. Mówi non stop i żadne sygnały i prośby nie pomagają. Dziecko nie jest zainteresowane dialogiem jedynie monologiem. To świadczy o impulsywności. Albo gdy pokój dziecka wygląda, jakby wybuchła bomba, bo dzieje się tam na raz 8 zabaw. Dziecko po 5 sekundach zabawy klockami porzuca je, żeby przez 10 sekund pobawić się samochodzikami itd. Żadna zabawa nie jest dokończona.

A jak rozpoznać dobre hamowanie?

Na przykład po tym, że dziecko potrafi poczekać na swoją kolej. Nie mówię, że w ciszy i bez żadnego ruchu, ale w poczekalni u lekarza posiedzi z książeczką, a w kościele będzie w stanie uczestniczyć w mszy, a podczas rozmowy przez telefon, nie będziemy ciągle przywoływani, bo mamo to, mamo tamto.

Po drugiej stronie braku hamowania jest dziecko wycofane?

Nadmiernie kontrolujące. To się zdarza rzadziej. Ale w tym wypadku na pewno potrzebujemy specjalisty. Dzieci, które nadmiernie kontrolują, to są zwykle dzieci lękowe. Niestety ich niepokój może być wywołany przez dorosłych. Znamy te komunikaty: „Uważaj! Ostrożnie! Nie dotykaj! Przewrócisz się! Powoli! Nie biegnij!” Za dużo takich ostrzeżeń może wywołać reakcję wyhamowania.

W kontekście pójścia dziecka do szkoły pojawia się zawsze słowo „samodzielność”. Chcemy, żeby nasze dzieci były samodzielne. Jak dobrze rozumieć to pojęcie?

Cieszę się, że pani o to pyta. Za samodzielność często uważamy to, że dziecko samo je, samo się ubiera, samo korzysta z toalety. Ale to jest tylko kwestia posiadania pewnych umiejętności. Umiem posługiwać się sztućcami, umiem zapiąć guziki. Samodzielność rozumiana w pełni polega na tym, że dziecko wykonuje pewne czynności bez przypominania. Kiedy to mówię rodzicom 13-latków, patrzą na mnie, jakbym oszalała: „Ale jak to bez przypominania?! Bez przypominania, to on nawet zębów nie umyje”. Musimy nie tylko nauczyć dziecko pewnych kompetencji, ale też nie zostać pamięcią zewnętrzną dziecka. Wydaje się nam, że będzie szybciej, jak przypomnę, pogonię. I jest szybciej, ale…

Nie może tak zostać na zawsze.

Właśnie. Potem się złościmy: „Tyle razy Ci mówię, a Ty tego nie robisz”. I jednocześnie stale wyręczamy dziecko.
Dlatego martwi mnie 7-latek, którego rodzice chwalą się, że wiąże sznurówki, jeździ na rowerze i prawie sam gotuje, ale trzeba mu w tym wszystkich zawsze towarzyszyć, a nie martwi taki, który jest w stanie zrobić mniej, ale bez przypominania i pomocy. Jak coś mu się dzieje z butem, to siada i poprawia. Coś mu przeszkadza, a on wie, jak sobie z tym poradzić. To jest samodzielność. Samodzielność nie oznacza robienia czegoś własnymi rękami, tylko robienie czegoś własnymi rękami bez przypominania.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Dr n. społ. Urszula Sajewicz-Radtke – psycholog, ekspert z zakresu diagnozy psychologicznej i wspomagania rozwoju kompetencji poznawczych, kierownik naukowy Pracowni Testów Psychologicznych i Pedagogicznych. Pracuje też w Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej „Tęcza” w Gdańsku.

07.09.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.