Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Co nam daje muzyka?

Ewa Stanek-Misiąg

Wszędzie jej pełno, ale w czasie wakacji szczególnie często można jej posłuchać na żywo. Lato to czas muzycznych festiwali. Warto wymienić wrocławskie Wieczory w Arsenale, Open w Gdyni, Bayreuth, BBC Proms czy Sziget.

Co nam daje muzyka?

Mówią: dr Maria Chełkowska-Zacharewicz, dr Elżbieta Galińska, dr Krzysztof Basiński

Maria Chełkowska-Zacharewicz
dr Maria Chełkowska-Zacharewicz

dr Maria Chełkowska-Zacharewicz: Na to, jaką muzykę lubimy, składa się wiele rzeczy. Na pewno ważne, jakiej muzyki słuchali nasi rodzice, kiedy byliśmy mali. Badania pokazują ponadto, że bardzo ważny jest okres dorastania. To, czego słuchaliśmy w tym wieku, muzyka, którą się emocjonowaliśmy jako młodzi ludzie, wróci do nas na starość.

Ewa Stanek-Misiąg: O jaki repertuar muzyczny warto zadbać od najwcześniejszych lat?

O repertuar różnorodny. Im bardziej różnorodna jest muzyka, którą się otaczamy, tym bardziej jesteśmy otwarci na nowe brzmienia.
Badania preferencji muzycznych w Polsce pokazują ogromną sympatię Polaków do disco polo. Wiele osób bardzo nad tym ubolewa. Ale ta muzyka nie tyle jest gorsza, ile po prostu mniej skomplikowana. Stanowi przeciwieństwo muzyki poważnej, która ma wielowymiarowy charakter i żeby ją zrozumieć, trzeba wykonać pracę. Jedni wybierają wysiłek, a dla innych wspaniałym doświadczeniem jest prosty beat. Mówimy o tym, co się lubi, a nie o tym, co się lubić powinno.

Wydaje się, że muzyka odgrywa istotną rolę w sporcie. Nie chodzi o muzykę, która jest częścią sportu, bo się do niej tańczy na przykład na lodzie, tylko o słuchanie muzyki przez sportowców – przed startem.

To im pomaga w koncentracji, wprowadza w określony nastrój, odcina od otoczenia.

Więc może u dentysty „bądźmy jak sportowcy”?

Udowodniono, że słuchanie muzyki w gabinecie stomatologicznym przekierowuje uwagę i przez to zmniejsza odczuwany ból.
Muzyka jest stosowana w rehabilitacji pacjentów z bólem przewlekłym. Chodzi nie tylko o słuchanie muzyki, ale także o jej tworzenie. Dzięki wspólnemu muzykowaniu powstają między innymi społeczne więzi, buduje się psychologiczne wsparcie. Muzyka potrafi sprawić, że zapomina się o całym świecie.
Może pomóc bez pigułek.

W astmie zalecane są wykorzystujące słuchanie muzyki techniki relaksacyjne. Polegają na oddychaniu w rytmie muzyki, co uczy kontroli oddechu.

Ciało dostosowuje się do rytmu muzyki. Jest to wykorzystywane w terapii pacjentów z chorobą Parkinsona. W tej chorobie chorzy gubią swój wewnętrzny rytm, mają trudności z poruszaniem się. Muzyka dostarcza im rytm z zewnątrz i przez to pomaga w chodzeniu.

Na pani blogu znalazłam zapowiedź badania „Trening muzyczny a umiejętność czytania”, które ma być prowadzone na Uniwersytecie SWPS. Czy może się okazać, że muzyka poprawia proces uczenia się literek?

Muzyka wspomaga funkcje kognitywne, ale wokół tego tematu narosło wiele mitów. Na pewno wszyscy słyszeli o efekcie Mozarta.

Słuchanie muzyki Mozarta miało poprawiać wyniki w testach na inteligencję.

Tak uważano, choć nie jest to prawda.
Jeśli natomiast chodzi o naukę gry na instrumentach, jak we wspomnianym badaniu, to uzyskano dowody na jej pozytywny wpływ. Co ciekawe, badania pokazują, że trening muzyczny w widoczny sposób wspiera rozpoznawanie mowy pośród gwaru i hałasu i rozwija pamięć do dźwięków zarówno muzycznych, jak i niemuzycznych. Pozostało jednak wiele niejasności i nie uzyskano jednoznacznych wyników potwierdzających związek treningu z inteligencją, ogólnymi wynikami w nauce czy koncentracją.
Jednocześnie zauważamy, że intensywny trening muzyczny powoduje zmiany strukturalne i funkcjonalne w mózgu. Szczególnie u osób, które rozpoczęły edukację muzyczną wcześnie, przed 7. rokiem życia. Różnica dotyczy na przykład lepszej synchronizacji półkul mózgowych i lateralizacji. To też zależy od rodzaju treningu i wygląda inaczej u pianistów niż u skrzypków. Skrzypkowie wykonują bardzo precyzyjne ruchy przede wszystkim lewą ręką, a to przekłada się odpowiednio na budowę ich mózgu.
Ponadto badania pokazują, że już miesiąc treningu muzycznego potrafi zaktywizować niektóre obszary mózgu, a długotrwałe treningi prowadzone przez starsze osoby, które mają oznaki demencji, mogą doprowadzić do spowolnienia postępów choroby.

Czyli na emeryturze dobrze by było się zapisać na lekcje gry na fortepianie?

Pod warunkiem, że to nam sprawi radość. Niezależnie od tego, ile mamy lat – czy jesteśmy dzieckiem, czy osobą dojrzałą – istotna jest radość z tego, co robimy. Więc jeśli zawsze chcieliśmy grać, albo jesteśmy tego ciekawi, to spróbujmy. Postępy są rzeczą drugorzędną.
Chciałabym też dodać, że z przykrością myślę o dzieciach, które są zmuszane przez rodziców do nauki gry na instrumencie. Bardzo to przeżywam, ponieważ uważam, że wszystkie dzieci, które uczą się grać na instrumentach, powinny ćwiczyć dla siebie, z miłości do muzyki, bez przymusu.

Krzysztof Basiński

Dr Krzysztof Basiński: Przez długi czas w medycynie panowało przekonanie, że ból jest bezpośrednio związany z uszkodzeniem tkanek. Jeśli wyleczymy uszkodzenie, to ból minie. Dopiero w II połowie XX wieku zrozumiano, że ból to subiektywne zjawisko związane z funkcjonowaniem naszego mózgu. Właśnie wtedy zaczęto doceniać inne niż farmakologiczne sposoby przynoszenia pacjentowi ulgi w bólu. Zwłaszcza w bólu przewlekłym, kiedy farmakoterapia zawodzi.
Moje badania wpisują się w dość długą tradycję badań nad zjawiskiem, które możemy nazwać muzyczną analgezją. Proszę mnie dobrze zrozumieć. Nie twierdzę, że słuchanie muzyki jest najlepszym środkiem przeciwbólowym, że znosi ból. Dowiedziono jednak, że jest dobrym sposobem na terapię wspomagającą u chorych. Jakiś czas temu w naukowym czasopiśmie medycznym „The Lancet” ukazała się na ten temat publikacja, w której podsumowano trwające kilkadziesiąt lat badania kliniczne obejmujące pacjentów z bólem pooperacyjnym. To, co mnie interesuje, to odpowiedź na pytanie, jakiej muzyki należałoby słuchać.

A jakiej słuchano w tych badaniach?

Często była ona dobierana arbitralnie. Badani słuchali muzyki relaksacyjnej, to znaczy takiej, którą za relaksacyjną uznali badacze, albo muzyki klasycznej, uważanej za bardziej wartościową.

Na zasadzie „wszystkim się podoba muzyka barokowa”?

Tak. A „słuchanie Mozarta jest wspaniałe”. Ale pojawił się też pomysł, żeby badani przynosili swoje ulubione utwory. Wprowadzenie takiej dodatkowej zmiennej komplikuje jednak pracę badacza.
W swojej pracy starałem się podejść do tego zagadnienia systematycznie, korzystając z wiedzy na temat preferencji muzycznych. Tym zajmuje się psychologia muzyki. Mówiąc w uproszczeniu, ludzie lubią muzykę, która jest albo wesoła, albo smutna, ma charakter albo pobudzający, albo relaksujący i strukturę prostą lub skomplikowaną. Dobrałem materiał do badań tak, żeby dysponować fragmentami muzycznymi charakterystycznymi dla każdego z tych trzech wymiarów. Badanych pytałem, czy podobało im się to, co słyszeli, i odnotowywałem, jak ta sympatia lub jej brak wiąże się z odczuwaniem bólu.

A ból zadawał Pan za pomocą zimnej wody.

Badany wkładał rękę do wody o temperaturze 3° C i miał nie wyjmować jej tak długo, jak tylko potrafi (3° C to mniej niż temperatura wody w potoku górskim).
Interesowało mnie nie to, czy badany odczuwa silne czy słabe dolegliwości bólowe, ale to, czy jego dolegliwości – jakie by nie były – zmieniają się w zależności od tego, jakiej muzyki słucha. Badani słuchali albo wybranej muzyki, albo szumów. Odpowiedź brzmiała: muzyka zgodna z preferencjami działa lepiej niż słuchanie szumów. Nieważne, jakiej muzyki słuchamy. O efekcie przeciwbólowym decyduje to, czy się nam ta muzyka podoba. W tym przypadku nie można nikomu niczego narzucać.
Istnieją serwisy streamingowe, które za niewielką opłatą udostępniają właściwie całą muzykę, jaka powstała w dziejach. Myślę, że moglibyśmy się zastanowić nad stworzeniem algorytmów, które by podsuwały pacjentom odpowiednią dla nich muzykę.

Elżbieta Galińska
dr n. hum. Elżbieta Galińska

dr n. hum. Elżbieta Galińska: Nie popieram pomysłu radiofonizowania sal szpitalnych, gdyż jestem absolutnie przeciwko przymusowi słuchania muzyki, której się nie lubi. Bardzo dobrym rozwiązaniem byłoby urządzenie sali do muzykoterapii. Znajdowałyby się w niej instrumenty. Byłaby możliwość korzystania z nagrań. Każdy mógłby wybrać coś dla siebie, pamiętając o zasadzie ISO, zgodnie z którą trzeba działać tym samym na to samo. Muzyka ma się dostroić do nastroju i temperamentu słuchacza. Na osobę głęboko depresyjną nie wpłynie dobrze wesoła muzyka. Takie podejście do muzykoterapii można by zastosować w szpitalach leczących choroby somatyczne. Natomiast w przypadku psychoterapii obowiązują odmienne reguły. Tutaj nie jest tak istotne, czy pacjent lubi muzykę, czy nie, ponieważ chodzi tu o diagnozowanie i rozwiązywanie za pomocą muzyki jego różnych problemów psychologicznych.
Poza tym trzeba wiedzieć, że muzyka przemawia do różnych wymiarów człowieka. Na wymiar fizyczny wpływają tańce czy marsze, na emocjonalny muzyka romantyczna z całą twórczością Chopina i Czajkowskiego, a na intelektualny na przykład preludia i fugi J.S. Bacha, z kolei na duchowy muzyka Mahlera, szczególnie Adagietto z jego V symfonii cis-moll.
Muzyka poważna jest najlepszym narzędziem pracy z pacjentami niepsychotycznymi, którzy chorują na zaburzenia lękowe, odżywiania lub osobowości. Daje ona możliwość docierania do wszystkich warstw osobowości chorego oraz do jego emocji negatywnych. Muzyka rozrywkowa przynosi świetne efekty w pracy z pacjentami z chorobą Alzheimera – witalizuje, ożywia. Tak działa słuchanie piosenek znanych z dzieciństwa czy młodości.
W swojej pracy kieruję się zasadą: im cięższy stan fizyczny i psychiczny pacjenta, tym mniejszy powinien być ładunek emocjonalny muzyki i prostsza jej struktura.
Rzadko wybieram jazz. To gatunek improwizacyjny, tymczasem pacjentom potrzebna jest struktura. Wyjątek stanowią melodyjne piosenki na przykład z repertuaru Elli Fitzgerald czy Billie Holiday.

Dr Maria Chełkowska-Zacharewicz, psycholog, pracuje w Instytucie Psychologii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Absolwentka szkoły muzycznej II stopnia, skończyła klasę śpiewu solowego. Autorka projektu Strefaharmonii.pl

Dr Krzysztof Basiński, asystent w Zakładzie Badań nad Jakością Życia Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, gdzie realizuje projekt „Wpływ preferencji muzycznych na zjawisko muzycznej analgezji”

Dr n. hum. Elżbieta Galińska, muzykolog, muzykoterapeuta, psychoterapeuta certyfikowany przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne, terapeuta psychodramy certyfikowany przez Psychodrama Institut für Europa, certyfikowany somatoterapeuta (przez 3-letnią Szkołę Psychoterapii Ciała w Strassbourgu), twórczyni polskiej szkoły muzykoterapii klinicznej

25.06.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?