Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Smog groźny jak palenie papierosów

Jerzy Dziekoński
Kurier MP

Długotrwała ekspozycja dzieci na pyły zawieszone PM2,5 i PM10 powoduje zwiększenie częstotliwości występowania dolegliwości takich jak kaszel, kichanie i katar u dzieci zdrowych. Ponadto zanieczyszczenia powietrza zwiększają ryzyko wystąpienia alergii i astmy nawet kilkukrotnie – wynika z pierwszego ogólnopolskiego badania epidemiologicznego zrealizowanego przez Warszawski Uniwersytet Medyczny, ARC Rynek i Opinia oraz Politechnikę Warszawską.


Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta

- Kilka lat temu do mojego gabinetu trafił kilkuletni chłopiec, który skarżył się na częste infekcje. Przyczyną jego chorób było częste zapalenie oskrzeli – opowiadał podczas konferencji prasowej dr hab. n. med. Wojciech Feleszko, pediatra, immunolog i pulmonolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. – Chłopiec przed przeprowadzką do Polski mieszkał w Norwegii, gdzie chodził do tzw. przedszkola leśnego. Po przyjeździe do Warszawy zaczął bardzo intensywnie chorować. Kiedy zainteresowałem się sprawą, okazało się, że podobnych pacjentów w mojej praktyce oraz w praktykach moich kolegów pojawiało się stosunkowo dużo. Były to dzieci, które mieszkały w różnych krajach europejskich, i które, mimo że wcześniej również chodziły do żłobków czy przedszkoli, po przyjeździe do Warszawy zaczynały chorować intensywniej. Wydawało mi się, że może to być związane z zanieczyszczeniem powietrza, w związku z tym rozpoczęliśmy projekt, który miał na celu pokazanie, na ile polskie dzieci chorują z powodu złego powietrza.

Podczas konferencji prasowej 1 października upubliczniono pierwsze wyniki projektu naukowo-badawczego „Wpływ stężenia pyłów zawieszonych PM10 i PM2,5 na występowanie dolegliwości górnych dróg oddechowych u dzieci w wieku 3-12 lat”. Objęto nim 1475 dzieci z całej Polski, których rodzice wypełniali wystandaryzowany kwestionariusz przynajmniej przez trzy kolejne dni. Kolejnym wykorzystanym narzędziem były czujniki Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska (181 lokalizacji) oraz czujniki firmy Airly (991 lokalizacji), które informowały o zanieczyszczeniu środowiska na danym terenie. Badania miały zasięg ogólnopolski, naukowcy skupili się jednak na miejscowościach, w których dostępne były czujniki zanieczyszczenia powietrza. Respondentów podzielono na trzy grupy pod względem jakości powietrza w ich miejscowościach.

- Po pierwsze chcieliśmy sprawdzić bezpośredni wpływ podnoszącego się zanieczyszczenia powietrza na zdrowie dzieci: czy natychmiast zaczną kasłać i kichać. Z drugiej strony chcieliśmy sprawdzić długotrwały wpływ: czy dzieci będą częściej chorować – mówiła Anna Dąbrowska z agencji ARC Rynek i Opinia.

Wyniki wyraźnie pokazują korelację między zanieczyszczeniem powietrza, a stanem dzieci. Oto główne wnioski wypływające z badania:

  • Pyły zawieszone PM2,5 i PM10 działają „po cichu” – objawy zdrowotne przy wyższych stężeniach nie są widoczne od razu, lecz widać je w perspektywie długoterminowej
  • Wysokie stężenia pyłu PM2,5 oraz pyłu PM10 powodują niemal takie same objawy.
  • W miejscowościach o wysokim stężeniu pyłów PM2,5 i PM10 dzieci wykazują objawy infekcji górnych dróg oddechowych częściej, niż w miejscowościach z niskim stężeniem, na przykład: 10% więcej dzieci ma katar; 8,5% więcej dzieci ma kaszel; 11% więcej dzieci kicha.
  • Głównie wysokie (vs. niskie i średnie) stężenie pyłów zawieszonych ma negatywny wpływ na zdrowie i poznawcze funkcjonowanie dzieci. Widoczne są w tym obszarze różnice między poszczególnymi miejscowościami, w zależności od stężenia zanieczyszczeń powietrza. Największe różnice występują między miastami z wysokim i niskim stężeniem.
  • W miejscowościach z wysokim stężeniem pyłów zawieszonych dwa razy częściej rodzice zgłaszają fakt alergii wziewnej u dziecka.
  • Narażenie na zanieczyszczenie powietrza to 4-krotnie większe ryzyko wystąpienia objawów astmy zgłaszanych u dziecka przez jego rodziców.

Jak podkreślają autorzy raportu, są to dopiero wstępne wyniki badania, ale z uwagi na ich wagę społeczną powinny zostać upublicznione.

- Warto podkreślić, że pierwszy raz w Polsce pokazaliśmy, na ile to zjawisko jest istotne dla zdrowia polskich dzieci, nawet w obszarze, zdawałoby się tak mało istotnym, jak zachorowania na infekcje górnych dróg oddechowych. Skala tego zjawiska jest znacząca, dlatego warto wiedzieć, na ile w sezonie praca tysięcy polskich lekarzy rodzinnych i pediatrów jest zwielokrotniona wskutek oddychania ich pacjentów zanieczyszczonym powietrzem. Do tego należy uwzględnić koszty leczenia, jakie ponoszą z tego powodu całe rodziny – komentuje dr hab. Feleszko.

Czy zatem zanim rodzice pójdą z dziećmi do lekarza z powodu kaszlu czy kataru, powinni sprawdzać poziom zanieczyszczenia powietrza?

- Mam ten sam dylemat, kiedy badam dziecko np. z przewlekłym zapaleniem zatok. Jestem przekonany, że przynajmniej w 30 proc. objawy mogą być związane ze stanem powietrza. Z drugiej strony machnięcie ręką i zwalanie wszystkiego na złe powietrze nie jest dobrym rozwiązaniem. Alarmy smogowe informujące o tym, że jest złe powietrze i należy ograniczyć wychodzenie na zewnątrz, niesłusznie budzą panikę, bo wpływ smogu na zdrowie nie ogranicza się do tego jednego dnia, kiedy nie wyjdziemy na zewnątrz, tylko wynika z 30 dni, podczas których normy jakości powietrza są przekroczone - mówił dr hab. Feleszko.

Kolejnym istotnym aspektem jest fakt raportowanej przez rodziców znaczącej zapadalności na alergie wziewne (w tym astmę) u dzieci narażonych na działanie zanieczyszczonego powietrza. Zgodnie z opublikowanym badaniem ryzyko w takim przypadku jest 4-krotnie wyższe.

Jak mówi dr n. ekon. Adam Czarnecki z ARC Rynek i Opinia, innym ważnym wnioskiem płynącym z badania jest brak natychmiastowej reakcji organizmu na smog.

- Jest to o tyle istotne, że nie widząc negatywnej reakcji organizmu, możemy mylnie twierdzić, że smog nam nie zagraża. Jest wręcz przeciwnie, jednak w związku z tym, że objawy nie są od razu widoczne, nasza czujność w tym zakresie może zostać uśpiona. Smog działa w perspektywie długofalowej, dlatego najskuteczniejszą walką z jego wpływem na organizm jest prowadzenie systematycznych działań mających na celu coraz bardziej efektywne oczyszczanie powietrza. W tym kontekście skuteczniejsze wydaje się być prowadzenie całorocznych akcji informacyjnych dotyczących np. stosowanych rozwiązań grzewczych czy korzystania z komunikacji miejskiej niż jednorazowe akcje organizowane w dniach, kiedy stężenie smogu jest najwyższe. Oczywiście większość działań w tym zakresie leży w rękach instytucji państwowych, samorządowych, dużych korporacji. Warto jednak w międzyczasie samemu ograniczać ilość smogu w swoim otoczeniu, korzystając z dostępnych rozwiązań, które oczyszczają nasze domy czy biura z niepożądanych pyłów lub też ograniczają przedostawanie się smogu do pomieszczeń – komentował dr Czarnecki, porównując wpływ długotrwałego oddziaływania smogu do palenia papierosów.

Dr hab. inż. Artur Jerzy Badyda, kierownik Zakładu Informatyki i Badań Jakości Środowiska Politechniki Warszawskiej, zwrócił uwagę na jeszcze jeden aspekt badania: po raz pierwszy w skali całego kraju udało się pokazać skutki zdrowotne wśród dzieci, wynikające z narażenia na zanieczyszczenia powietrza, w szczególności narażenia na pył zawieszony w okresie zimowym.

- Okres ten w Polsce charakteryzuje się intensywną emisją zanieczyszczeń z tzw. źródeł komunalno-bytowych, na które składają się przede wszystkim gospodarstwa domowe, niewielkie lokalne ciepłownie i kotłownie, czy drobne zakłady wytwórcze lub usługowe. Powszechne spalanie w tych źródłach paliw stałych, głównie węgla, często niskiej jakości, oraz drewna, sprzyja znacznej emisji zanieczyszczeń pyłowych do powietrza. Od lat stężenia tych zanieczyszczeń w Polsce utrzymują się na najwyższych poziomach spośród krajów Unii Europejskiej, co powoduje nie tylko znaczne narażenie polskiego społeczeństwa na oddychanie zanieczyszczonym powietrzem, ale w szczególności poważne skutki zdrowotne, objawiające się wysoką zachorowalnością na choroby układu oddechowego, sercowo-naczyniowego, alergicznych i nowotworowych. Obecna jakość powietrza jest również ważnym czynnikiem zwiększającym przedwczesną umieralność – uważa prof. Badyda.

Projekt badawczy został przygotowany przez naukowców z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego we współpracy z następującymi partnerami: Samorząd Województwa Mazowieckiego, Philips, Okam Capital, Oknoplast oraz Airly.

02.10.2019
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

Polecają nas