×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Sugar Woman – triathlon z cukrzycą

Agnieszka Krupa
Kurier MP

Ludzie byli ciekawi tego, że można uprawiać sport, chorując na cukrzycę. Zaczęły pisać do mnie młode osoby krótko po diagnozie, którym lekarz powiedział, że nie mogą grać w piłkę i zostają im tylko krótkie spacery – mówi chorująca na cukrzycę typu 1 Maja Makowska, uczestniczka zawodów triathlonowych.


Maja Makowska/ fot. arch. wł.

Agnieszka Krupa: Jak dowiedziałaś się, że chorujesz na cukrzycę?

Maja Makowska: Kiedy miałam 8 lat zachorowałam na ospę, co dla dzieci w tym wieku jest całkiem normalne, ale u mnie utrzymywało się osłabienie i bardzo duże pragnienie – praktycznie nic nie jadłam, tylko miałam ochotę na coś słodkiego. Zostałam skierowana do olsztyńskiego szpitala oddalonego od mojego domu rodzinnego o 80 km z rozpoznanym odwodnieniem. Tam okazało się, że poziom stężenia glukozy w mojej krwi wynosi ok. 400mg/dl, co było dość szokującym wynikiem.

Wiedziałaś co to jest cukrzyca?

Nie do końca. Leżałam pod trzema kroplówkami, widziałam zapłakaną mamę i przerażonego tatę. Wiedziałam tylko, że będę kłuć się w palce i robić sobie zastrzyki. Zainteresowało mnie to, wypytywałam pielęgniarki, kiedy znowu będę mieć wkłucie. Ta początkowa fascynacja z czasem opadła.

Kontrolę nad moją chorobą sprawowała mama. To ona dbała o to, żebym nie jadła, kiedy nie mogłam, chodziła ze mną na szkolenia diabetologiczne dla początkujących, a z czasem przekazywała mi tę wiedzę. Mama przygotowywała pen, a ja go wbijałam. Była mózgiem mojej choroby.

21 lat z cukrzycą to bardzo długo. Jakie etapy relacji z chorobą mogłabyś wyodrębnić?

Na pewno etap nieświadomości, czym jest ta choroba, etap uczenia się, poznawanie swojego organizmu, sprawdzania co mogę, a czego nie. Trzeci etap to czas z pompą insulinową, którą nosiłam przez 7 lat. Potem z pełną świadomością chciałam od niej odejść, bo czułam się uwiązana.

Czy na przestrzeni lat pojawił się w Tobie bunt?

Nigdy nie traktowałam tego w kategoriach buntu, że na złość będę mieć „złe cukry”, ale pozwalałam sobie na coraz więcej. Był to czas, kiedy trochę uwolniłam się spod skrzydeł rodziców. Wyjechałam do Gdańska, gdzie zaczęło się studenckie życie, imprezy, alkohol i podjadanie. Wtedy dość mocno zaniedbałam cukrzycę. Pojawił się problem z jedzeniem. Jadłam dużo, musiałam podawać więcej insuliny, tyłam, a jak tyłam, to znowu więcej insuliny… do tego stopnia, że miałam poważną rozmowę z moją lekarką w Olsztynie. Powiedziała, że jeżeli nie zmienię stylu życia to skończy się to dla mnie źle. Wtedy, przy wzroście ok 1,70 m, ważyłam już prawie 90 kg.

Wiadomo, jak istotna jest masa ciała w cukrzycy – chciałam chudnąć, ale nie chciałam zmieniać nawyków żywieniowych. Pojawił się dość istotny problem kompulsywnego objadania się i bulimia. Robiłam rzeczy, które szkodziły nie tylko mojej psychice, ale także organizmowi – objadałam się do granic możliwości, rozpychając maksymalnie żołądek, prowokując potem wymioty, powodując tym kolosalne skoki cukru, bo mój organizm po takich dawkach jedzenia od razu wchłaniał cukry proste, resztę zaczynał trawić, a ja nagle wszystkiego się pozbywałam. Insulina działała, cukier spadał, a ja znowu jadłam.

Co się potem stało?

Wiedziałam, że muszę coś zrobić. Zaczęłam od siłowni, fitnessu, zumby, choć nadal odżywiałam się niezdrowo.

Po dwóch latach leczenia zaburzeń odżywiania odważyłam się napisać post na Facebooku o mojej walce z bulimią. Mój wpis stał się bardzo popularny, inni diabetycy pisali pod nim, że też tak mają.

Po trzech latach terapii udało mi się to zatrzymać i nie chcę mówić, że przyczyną bulimii była cukrzyca. Być może tak duże skupienie na jedzeniu, liczenie, pilnowanie diety było powodem. Wiem, jak to jest jak się poda insulinę i nie ma się ochoty dokończyć posiłku, ale się to robi w trosce o „dobre cukry”.

Po przeprowadzce do Warszawy, kiedy weszłam do nowego mieszkania przysięgłam sobie, że w tej toalecie nigdy nie zwymiotuję. Zaczęłam trenować crossfit, wpadłam w sportowe środowisko, brałam udział w biegach górskich. Wiadomo, że wtedy chce się widzieć dobre wyniki, efekty pracy, więc siłą rzeczy zaczyna się dbać o dietę. Pomogła mi też psycholog, która zachęcała mnie do zapisywania tego, co jem.


Maja Makowska/ fot. arch. wł.

Jak jest dziś?

Myślę, że trwa najlepszy etap w moim życiu, jeśli chodzi o cukrzycę i o życie w zgodzie z nią. Jestem świadoma choroby i tego, co przeszłam.

Prowadzisz popularny w social media profil Sugar Woman, na którym dzielisz się sportowymi dokonaniami i wyzwaniami. Skąd taki pomysł?

Na początku chodziło o sport, chciałam założyć coś w rodzaju pamiętnika. Jak zaczęłam startować w różnych zawodach triathlonowych zaczęłam publikować relacje – jak to było kiedy przepłynęłam swoje pierwsze 400 m i miałam dobry cukier.

Zauważyłam, że ludzie zaczęli komentować, dopytywać, jak mi się to udało. Byli ciekawi tego, że można uprawiać sport, chorując na cukrzycę. Zaczęły pisać do mnie młode osoby krótko po diagnozie, którym lekarz powiedział, że nie mogą grać w piłkę i zostają im tylko krótkie spacery. Bałam się odpowiedzialności, że źle doradzę, ale zaczęłam się dzielić swoim doświadczeniem i tym, co u mnie zadziałało.

Czy uprawiając sport byłaś pod opieką specjalisty?

Byłam pod opieką diabetologa, ale jeśli chciałam przebiec maraton, to musiałam sama trenować nie tylko mięśnie, ale i taktykę diety. Potrafiłam się wściekać, że mam niski cukier i nie mogę zrobić treningu, nie rozumiejąc, że najpierw muszę zadbać o dobry cukier, by móc zrobić trening. Wymagało to pracy. I pokory.


Maja Makowska/ fot. arch. wł.

Jak wygląda Twój typowy dzień?

Teraz jestem na etapie przygotowań do zawodów. Dwa razy w tygodniu mam po dwa treningi dziennie, potem jeden dzień odpoczynku, a w pozostałe dni po jednym treningu. Wstaję rano, mierzę cukier, przyjmuję tabletki na tarczycę, jem małą przekąskę przed śniadaniem, potem insulina, jeśli jest potrzebna – i trening. Po treningu śniadanie, 8 godzin pracy i zakupy. Jeśli mam jeden trening, to wieczór mam wolny, a jeśli dwa – jadę na basen.

Żebym mogła spać spokojnie, muszę mieć zrobione zakupy i przygotowane jedzenie na kolejny dzień.

W jaki sposób kontrolujesz cukier w czasie treningu?

Teraz „mam Amerykę”, jak mówi moja babcia, bo korzystam z systemu Dexcom G6. Sprawdzam cukier co 10 minut w telefonie albo zegarku. Jeszcze kilka lat temu brałam ze sobą glukometr, ale jak już wypracowałam sobie swoje schematy, wiedziałam, z jakim cukrem startuję, ile zjadłam, ile podałam insuliny, ile aktywnej insuliny jest w organizmie, to biegłam bez glukometru. Miałam tylko przy sobie coś słodkiego – żel, daktyle czy żurawinę.

Widziałam, że morsujesz. Czy to wpływa na stężenie glukozy we krwi?

Myślałam, że morsowanie uwrażliwi tkanki na wchłanialność insuliny i może na początku tak było, ale chyba większe znaczenie miał jednak sport. Jeśli chodzi o stężenie glukozy we krwi, niestety u mnie rośnie. Wydaje mi się, że ma na to wpływ adrenalina – morsowanie to jednak szok dla organizmu, który wywołuje stres. Staram się morsować przy niższych wartościach, 70-80 mg/dl, bo wiem, że po wejściu do wody podskoczy.

Jak Twój diabetolog reaguje na taki styl życia?

Obecny jest zachwycony. Dr Joanna Wardaszko z Instytutu Diabetologii daje mi ogromne wsparcie, z entuzjazmem przyjmuje moje pomysły, podobnie prof. Ewa Pańkowska – takie podejście uwielbiam, ale u wielu lekarzy się leczyłam i nie zawsze tak było. Jeden z lekarzy powiedział mojej mamie, że jeżeli chce eksperymentować na swoim dziecku, to nie pod jego opieką.

Czy cukrzyca jest przeszkodą, żeby żyć w pełni?

Wymówka „mam cukrzycę” sprawdza się świetnie w wielu sytuacjach, ale to nie jest rozwiązanie. Generalnie jednak cukrzyca nie jest przeszkodą, niekiedy potrzeba tylko więcej czasu na realizację swoich celów.

Rozmawiała Agnieszka Krupa

11.02.2021

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.