×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

W czterech specjalizacjach - bez limitu

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Wprowadzimy „nielimity” w AOS – zapowiadał kilka tygodni temu Łukasz Szumowski. – W wybranych specjalizacjach – precyzował szybko prezes NFZ Adam Niedzielski. Dziś wiadomo, że do kardiologii, ortopedii, endokrynologii i neurologii Fundusz skieruje 300 mln zł na likwidację limitów, ale tylko w przypadku wizyt pierwszorazowych.

Fot. Maciej Świerczyński/Agencja Gazeta

O konkretach poinformowała poniedziałkowa „Rzeczpospolita”, ale już w drugiej połowie stycznia, na konferencji „Priorytety w ochronie zdrowia 2020” w kuluarowych rozmowach można było wywnioskować, że zapowiadana przez resort zdrowia rewolucja w AOS będzie mieć bardzo ograniczony zasięg. Wiadomo, że w ochronie zdrowia 300 mln zł dodatkowych środków, zwłaszcza skoncentrowanych, to realny pieniądz, ale jeśli chodzi o dostępność do opieki specjalistycznej to potrzeby są znacznie szersze.

Dość powiedzieć, że w niedawno opublikowanym raporcie NIK oceniającym działalność NFZ w 2018 roku, wytknięto m.in. redukcję środków na AOS o miliard złotych, warto zaś pamiętać, że AOS nigdy nie była traktowana w podziale środków priorytetowo, co znajdywało i znajduje odzwierciedlenie w ogromnych (przekraczających 10 mld zł) wydatkach Polaków na wizyty i badania specjalistyczne.

Od dobrych kilku lat eksperci (ale również sam NFZ) wskazywał jako jeden z problemów do rozwiązania w obszarze systematyczny i zauważalny odpływ kadr z sektora publicznego do prywatnego. Z kontraktów z NFZ rezygnowały całe poradnie specjalistyczne, rezygnowali też poszczególni lekarze, przechodząc do pracy we własnych gabinetach. W sytuacji, gdy w najbardziej obleganych specjalizacjach (endokrynologia, neurologia, ale również okulistyka, laryngologia) kolejki zaczynały być liczone w latach, a jeśli w miesiącach to raczej kilkunastu niż kilku, stawki, jakie pacjenci byli gotowi płacić, coraz bardziej odstawały od oferty NFZ.

Minister zdrowia Łukasz Szumowski już w pierwszych miesiącach urzędowania mówił, że jego celem jest odwrócenie trendu i ponowne „zaimportowanie” lekarzy do systemu publicznego w AOS. Jednak dotychczasowe działania nie przyniosły efektów. Ponieważ zaś sieć szpitali (projekt, o którym Ministerstwo Zdrowia, zdaje się, chciałoby jak najszybciej zapomnieć, przynajmniej w kształcie wprowadzonym przez Piotra Gryzę i Konstantego Radziwiłła) w żaden sposób nie poprawiła dostępności pacjentów do leczenia w szpitalnych poradniach AOS (pacjenci są nadal przyjmowani na oddziały, tam diagnozowani i leczeni, bo to się bardziej opłaca szpitalom), od końca 2017 roku sytuacja w opiece specjalistycznej się tylko pogarsza.

I to – jak wielokrotnie wskazywali eksperci choćby na przywoływanej konferencji „Priorytety 2020” –jest jednym z głównych powodów, dla których tak wielu pacjentów ze swoimi problemami zgłasza się na SOR-y.

Czy najnowszy pomysł się sprawdzi i jakie cele – ewentualnie – zostaną osiągnięte?

Cel pierwszy, bez którego trudno osiągnąć ten fundamentalny (czyli poprawę dostępności do leczenia przez pacjentów), to przyciągnięcie lekarzy do sektora publicznego. Jest to możliwe, choć jeśli weźmie się pod uwagę szersze tło, mało prawdopodobne. Tak, stawki wzrosną, a Fundusz będzie płacić za każdą (pierwszorazową) wizytę. To się może opłacać poradniom, ale czy pojedynczym lekarzom, przyzwyczajonym już do stawek przekraczających 150-200 złotych za wizytę, gdy tych pacjentów w dodatku nie brakuje?

Oczywiście, resort zdrowia nie działa w próżni – kiedy ustawa o zawodach lekarza i lekarza dentysty wejdzie w życie i pierwsi lekarze zdadzą PEM, na rynku pojawią się nie tylko lekarze, którzy mogą pracować w poradniach, ale których poradnie będą mogły wykazać do NFZ. I jednocześnie tacy, którzy jeszcze nie mają wyrobionej „marki”, więc trudno im pozyskać pacjentów prywatnie. Dodatkowym rezerwuarem kadr mogą być specjaliści, którzy na rezydenturze pobierali bony – i będą je zobowiązani zwrócić. W tym kontekście podważanie przez urzędników możliwości odrabiania bonów na dyżurach (bez pracy „dziennej” w placówkach z kontraktem w jakiejkolwiek formie) nabiera sensu.

Cel drugi to zwiększenie dostępności i skrócenie kolejek. Skrócenie kolejek, dodajmy, do wizyt pierwszorazowych – jeśli znajdą się lekarze do pracy na nowych zasadach, to może się udać. Co prawda, jak wskazują pierwsze komentarze samych lekarzy, de facto powstaną dwie kolejki, i pacjenci na wizyty kontrolne będą czekać dłużej, ale to Ministerstwu Zdrowia i NFZ absolutnie nie przeszkadza. Co więcej, jest to – wydaje się – jeden z celów operacyjnych resortu, by stymulować przechodzenie pacjentów, dotychczas leczących się u specjalistów, do POZ.

W takim modelu modelu pacjent po zakończonym leczeniu u specjalisty pozostaje pod opieką swojego lekarza POZ, a do specjalisty udaje się co najwyżej raz w roku na wizytę kontrolną. A najlepiej – dopiero wtedy, gdy lekarz POZ ocenia, że jest to konieczne ze względu na pojawiające się problemy. To znów – znakomity pomysł, przynajmniej w teorii. Bo, jak na tejże styczniowiej konferencji podkreślali i eksperci i praktycy, w tej chwili nie wszystkie poradnie POZ są w stanie udźwignąć model POZ Plus, czyli kompleksowej i koordynowanej opieki nad „problematycznymi” pacjentami.

Zwiększenie dostępności – tak, to też dla pierwszorazowych pacjentów może się udać. Pod warunkiem, że pacjenci już zdiagnozowani, z ustawionym leczeniem, przyjmą do wiadomości, że będą pozostawać pod opieką POZ. Jeśli nie zmienią nawyków i przekierują się – nawet w jakiejś części – do sektora prywatnego, sytuacja wróci do punktu wyjścia. Stawki w prywatnych poradniach i gabinetach pójdą w górę, lekarzom przestanie się opłacać praca na kontrakcie...

Dużo większe nadzieje na rozwiązanie kwadratury koła daje inny sygnał płynący z resortu zdrowia – o wydzieleniu budżetu AOS w ramach ryczałtu szpitala. To, z jednej strony, ograniczenie swobody dyrektora, z drugiej jednak impuls, by przekierować część zasobów kadrowych tam, gdzie leczenie jest znacznie bardziej ekonomiczne. Jeśli poradnie szpitalne byłyby w stanie nie tylko zapewniać opiekę pacjentom „okołoszpitalnym”, przed hospitalizacją i po jej zakończeniu, ale również przyjmować pacjentów rzeczywiście ambulatoryjnych, to zapewne mogłoby się to przełożyć na zwiększenie dostępności.

10.02.2020
Zobacz także

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.