×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Poddać się menopauzie

Ewa Stanek-Misiąg

Okres menopauzy nazywa się czasem drugim pokwitaniem. Z kobietami dzieje się coś bardzo podobnego do tego, co dzieje się z nastolatkami. Zaczynają martwić się swoim wyglądem i rzeczywiście jest to okres przemian zachodzących na fizycznym poziomie. Dobra wiadomość jest taka, że można się tym zaopiekować – zapewnia Izabela Cisek-Malec, psychoterapeutka jungowska, twórczyni warsztatów dla kobiet w czasie menopauzy „Uderzenia Mocy”.

Ewa Stanek-Misiąg: Czy jesteśmy świadkami narodzin nowego mitu o menopauzie? Stary mówi, że nie ma większego nieszczęścia niż menopauza, a nowy, że to początek wspaniałego nowego życia. Jaka jest prawda o menopauzie?


Izabela Cisek-Malec – psychoterapeutka jungowska na ostatnim roku szkolenia w PTPA, jest routerem – kandydatką na analityka jungowskiego i szkoli się w IAAP (Międzynarodowe Stowarzyszenie Psychologii Analitycznej), posiada rekomendację I stopnia trenera umiejętności psychospołecznych Polskiego Towarzystwa Psychologicznego. Prowadzi psychoterapię dorosłych i menopauzalny mentoring, a także wykłady „Jungowskie Inspiracje” i warsztaty dla kobiet w czasie menopauzy „Uderzenia Mocy”.
https://www.facebook.com/events/446804216544536
www.izabelacisekmalec.pl

Izabela Cisek-Malec: Kiedy 6–7 lat temu zaczynałam się zajmować menopauzą, wszystkie moje posty na Facebooku wpadały jak w studnię. Całkowity brak odzewu. A kiedy rozmawiałam z kobietami – pracowałam jako trenerka rozwoju osobistego – dominowało wśród nich przekonanie, które chyba dzieliły z pokoleniem swoich matek, że menopauza to równia pochyła, ruina, że teraz to nic, tylko kłaść się do trumny. Przekonania to zdania, będące całkowicie subiektywnymi opiniami, które uważamy za obiektywne sądy. Kiedy stają się kulturowo uwarunkowanymi, silnymi i nierzadko ponadczasowymi przekonaniami danej społeczności, stają się mitami i stereotypami. Gromadzą wiedzę i sposób rozumienia różnych wydarzeń, a bywają niesione przez pokolenia!
Od tamtego czasu wiele się zmieniło. Jest tendencja, by opowiadać o menopauzie w biegunowo inny sposób, przedstawiać ją jako coś cudownego, wspaniałego, jako nowy początek.
W pewnym aspekcie jest to nowy początek, ale związany z wieloma zmianami – zmienia się nam ciało, zmienia się gospodarka hormonalna, zmienia się sposób myślenia, możemy doświadczać przemian na poziomie duchowym. Nowy początek wiąże się z tym, że tracimy coś na zawsze, że potrzebujemy się z czymś pogodzić. Owszem, otwierają się wspaniałe nowe możliwości – dla wielu kobiet ten moment następuje, gdy dzieci wyfruwają z gniazda, a one mogą skupić się na swoich pasjach, co nie było możliwe, gdy obsługiwały rodzinę i dom, zwykle jednak nie jest to radosny przeskok do miejsca, w którym będzie tylko cudownie.

O czym mówią kobiety, kiedy rozmawiacie o menopauzie?

Trudno generalizować, ale wciąż mocny jest przekaz kulturowy dotyczący ciała. W wielu kobietach pojawia się niezgoda na starzenie, na to, że skóra już nie taka, że zmieniła się sylwetka, że nie ma już tyle energii, co wcześniej. Bardzo cielesne są oczywiście symptomy menopauzy. To wszystko łączy się z obawami dotyczącymi atrakcyjności, atrakcyjności seksualnej. Z zastrzeżeniem jednak, że nie dla wszystkich kobiet to jest ważne. Ale część doświadcza syndromu przezroczystej szyby.
Opowiadają na przykład, że kiedyś, gdy wchodziły do pomieszczenia, w którym przebywali mężczyźni, widziały ich zainteresowanie, a teraz nikt nawet nie podnosi na nie wzroku. Dla kobiet, które budują poczucie własnej wartości na atrakcyjności fizycznej, to bywa duży problem.

Czy menopauza może być lekcją tego, że nie na wszystko mamy wpływ, nie wszystko możemy kontrolować? Czasu nie zawrócimy. Hormonów nie zawrócimy.

Jednak możemy wpływać na poziom hormonów – przynajmniej tych związanych ze stresem i to niekoniecznie jedynie poprzez hormonalną terapię zastępczą. Wiemy, że istnieje związek między stresem a objawami menopauzy, zwłaszcza tymi objawami, które uważane są za nieprzyjemne, czyli uderzeniami gorąca i  nocnymi potami. Stres wzmaga dolegliwości.
Wielką rolę odgrywają tu też przekonania. Bardzo często nieuświadomione. Kobieta może się uważać za osobę nowoczesną, a jednocześnie myśleć starymi, głęboko zakorzenionymi w niej schematami narzuconymi przez wychowanie, kulturę.
Mówiła Pani o poczuciu wpływu, sprawczości. Menopauza rzeczywiście wyrzuca nas z przekonania o tym, że możemy kontrolować swoje życie. To poczucie jest ważne, ale jako jungistka chciałabym zwrócić uwagę, że w psychologii jungowskiej świadomość i ego to nie są jedyne i nadrzędne sfery psychiki. Jung mówił, że psychika jest czymś znacznie większym, że jest obszar nieświadomy i że centrum psychiki stanowi jaźń. Nie jesteśmy w stanie kontrolować obszaru nieświadomego. Łatwo się o tym przekonać, gdy w naszym życiu dzieją się rzeczy, których nie rozumiemy, np. zachowujemy się w sposób dla nas niewytłumaczalny albo się przejęzyczamy, zapominamy o czymś ważnym. Kiedy zapadamy w sen, ego zrzeka się swojej kontroli i oddaje przewodnictwo jaźni. Wspominam o tym dlatego, ponieważ mam poczucie, że w czasie menopauzy mamy szansę zwrócić się do swojego środka, do swojej głębi. To odpowiada zresztą jungowskiej koncepcji rozwoju psychiki – w wielkim skrócie można to nakreślić tak, że najpierw ego, czyli centrum świadomej psychiki jest zanurzone w jaźni, z czasem się od niej separuje i (jeśli proces przebiega bez zakłóceń) powstaje dobre, pozwalające dobrze funkcjonować w świecie zewnętrznym połączenie między ego a jaźnią, po czym z wiekiem następuje ponowne łączenie ego z jaźnią, centrum całej psyche. Te etapy nie pojawiają się jedynie w liniowy sposób, lecz wciąż ulegają przemianie na przestrzeni życia. Przypomina mi się tu też dawny, mitologiczny przekaz o białej, czerwonej i czarnej bogini. Biała reprezentuje wczesny okres życia dziewczynki i młodej kobiety do czasu pierwszej miesiączki, menarche. Potem kobieta jest oddana we władanie czerwonej bogini. To czas, kiedy stajemy się płodne, wchodzimy w relacje miłosne, jesteśmy nastawione na świat zewnętrzny – tworzenie, karmienie. Tu chodzi nie tylko o rodzenie dzieci, ale także płodność w sensie bardziej symbolicznym. A potem przechodzimy pod opiekę czarnej bogini. To moment menopauzy. Właściwie powinnam powiedzieć klimakterium, bo termin menopauza oznacza, że od ostatniej miesiączki minął rok, natomiast klimakterium obejmuje cały okres zmian, który może trwać 8–13 lat. Tak, nie kilka miesięcy i nie rok, ale nawet kilkanaście lat. Dobrze jest to sobie uświadomić.
Widzę więc menopauzę/klimakterium jako okazję do tego, by zwrócić się w stronę swojej głębi.
Mamy w tym czasie szansę zobaczyć na jakim etapie życia się znajdujemy, skonfrontować się z tym, że się starzejemy i – to co powiem będzie bardzo niepopularne – uznać swoją śmiertelność oraz na jakimś planie rozpocząć przygotowania do umierania. I mniej w takim znaczeniu, o którym mówiłyśmy na początku, że trzeba już „kłaść się do trumny”, a bardziej na poziomie przeżywania tego etapu życia ze świadomością podążania w kierunku jego końca. Ten bardzo ważny aspekt menopauzy chyba został przeoczony w obowiązującym obecnie nowoczesnym podejściu, które zapewnia o tym, że podczas menopauzy jest wspaniale. Jest nie tylko wspaniale. Bywa różnie.

Menopauza reklamowana jako druga młodość raczej nie jest możliwa?

Ale co to oznacza, że jest się młodym? Każdy może to rozumieć inaczej. Natomiast na pewno nie będzie to znaczyło, że wyglądamy tak samo, jak kiedyś, że mamy takie same potrzeby oraz że chcemy tak samo żyć. Menopauza nie musi, ale może oznaczać wielkie zmiany. Wiele kobiet rewiduje poglądy na różne sprawy, dochodzi do wniosku, że czas zająć się sobą, postawić na samorozwój. Po latach inwestowania energii w rodzinę, w wychowanie dzieci, w robienie kariery może się okazać, że to przestało być ważne. Albo wręcz przeciwnie. Właśnie wtedy kobiety zakładają firmę.
Nie ma gotowego przepisu na menopauzę. Ludzie czasami przychodzą na terapię i chcieliby usłyszeć, że mają robić to, to i to oraz tamto, tamto i tamto, i najlepiej, żeby zajęło to nie więcej niż 3 miesiące. No nie.

Czyli pomocy należy szukać przede wszystkim w sobie?

Samopoznanie jest bardzo ważne. Ale równie ważne w przechodzeniu przez menopauzalny czas – i wreszcie się o tym mówi – jest wsparcie innych. Kiedyś menopauza przykryta była gęstym, czarnym woalem wstydu. Pamiętam reakcje ludzi, gdy mówiłam, czego doświadczam, w jakim jestem miejscu. Zażenowanie, zdziwienie, własne lęki. Każdy ma prawo reagować po swojemu, ale warto się tym reakcjom przyjrzeć.
Warto popracować nad tym, jakie emocje budzi w nas menopauza. Może się okazać, że skonfrontuje nas ona z tym, czym nie zdążyłyśmy się zająć, jeśli chodzi o siebie, więc będzie to bardzo niewygodne. Rozpoznanie emocji, przeżywanie ich to szansa na rozwój. Według mnie, ważne jest, by pozwolić temu procesowi wpływać na siebie, poddać mu się i zaufać.
Działa coraz więcej grup wsparcia, w których kobiety pracują z kobietami. Mamy też swoje, nieformalne grupy – grono przyjaciółek. Warto się dzielić ze sobą swoimi doświadczeniami, rozmawiać o tym, co przeżywamy. Rozmowa bywa bardzo uwalniająca.
Inspirujące dla mnie było też wywodzące się z medycyny chińskiej, czy ajurwedy postrzeganie menopauzy jako zjawiska energetycznego. Rozpoznać możemy tę energię jako energię emocji, energię życiową, energię libido, która jest równocześnie – w rozumieniu np. Junga – energią psychiczną. Skoro jest to coś, co płynie przez nasze ciała, to możemy czasem na to wpływać. Istnieją różne techniki, które pomagają zamieniać uderzenia gorąca, czy raczej napady gorąca w coś, co nazywam uderzeniem mocy. Techniki te wymagają zatrzymania się, uważności, czasu. To jest głównie praca z ciałem, odpowiednie oddychanie.
Bardzo pomocna bywa umiejętność rozpoznania swojego cielesnego „ja”. Składa się na nią świadomość funkcji ciała i właściwa interpretacja tego, co się w tym ciele dzieje. Dzięki temu mamy poczucie fizycznej spójności i ciągłości ciała.
Ale nie wiem, czy nie najważniejszy w cielesnej stronie przechodzenia menopauzy jest obraz ciała, czyli myśli, spostrzeżenia i emocje związane z naszym ciałem. Okres menopauzy nazywa się czasem drugim pokwitaniem. Z kobietami dzieje się coś bardzo podobnego do tego, co dzieje się z nastolatkami. Zaczynają martwić się swoim wyglądem i rzeczywiście jest to okres przemian zachodzących na fizycznym poziomie. Dobra wiadomość jest taka, że można się tym zaopiekować.
Wpływ na przebieg menopauzy ma też stan psychiczny kobiety, która wchodzi w ten okres życia. Kobiety, które miały wcześniej tendencję do obniżonego nastroju, mogą mieć większe trudności i częściej doświadczać takich stanów. Trzeba to w porę zauważyć, poszukać pomocy, bywa, że psychoterapeutycznej.
Nie chciałabym jednak, żeby ktoś odniósł wrażenie, że demonizuję menopauzę. Jest wiele kobiet, które przechodzą ją bardzo łagodnie, niemal niezauważalnie. Menopauza nie musi być spektakularnym wydarzeniem.

O kobiecie, która przeszła menopauzę mówi się często „kobieta dojrzała”. To nie zawsze odpowiada rzeczywistości. Jak dojrzale przejść menopauzę?

Różnica między dojrzałością a niedojrzałością może polegać na tym, czy kobieta pozostaje w kontakcie z tym, co się dzieje, czy temu zaprzecza i próbuje być, jak 20-latka, forsując się na siłę, podczas gdy nie ma już tyle energii. Czy inaczej, zmienił się kierunek jej energii, jest to energia do wewnątrz. Zauważam także różne fazy tej przemiany, bo mówi się przecież o czymś takim, jak postmenopauzalny zapał. Bardzo dojrzałe kobiety nierzadko angażują się w życie społeczne, zajmują się jednocześnie sobą i matkują światu.
Dla mnie dojrzałość oznacza zgodę: „Tak, przeszłam menopauzę. Tak, zaczął się okres starzenia. Tak, mam pięćdziesiąt kilka lat. To fakt”. Co nie wyklucza tego, że mogą nam towarzyszyć różne emocje!
Myślę, że bardzo istotne jest sporządzenie rachunku zysków i strat. Chodzi o to, żeby się uczciwie przyjrzeć temu, co faktycznie tracimy, a co rzeczywiście zyskujemy. Odpowiedzieć na pytanie: „to się już nigdy nie wydarzy, ale może mogę zagospodarować to miejsce w inny sposób?”
Zadumała się Pani.

Myślę o tym, że menopauza często zbiega się z wyprowadzką dzieci, chorobami rodziców, a w ostatnim roku doszła do tego pandemia. Wielka kumulacja, nie do pozazdroszczenia.

To się nadal często zdarza. Jednak syndrom pustego gniazda przeżywany przez wiele pokoleń kobiet w czasie menopauzy nie jest w dzisiejszych czasach tak oczywisty. Przychodzi do mnie coraz więcej kobiet w wieku okołomenopauzalnym, które mają kilkuletnie dzieci. Późne macierzyństwo stawia niekiedy trudne wyzwania. Posłużę się przywołaną wcześniej metaforą bogini – te kobiety chciałyby być jeszcze we władaniu czerwonej bogini, emanującej życiem, tymczasem menopauza ściąga ich energię do środka, mówi: „Dobrze by było, żebyś miała więcej czasu dla siebie”.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

05.07.2021
Zobacz także

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Covid - aktualne dane
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.