×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Szarlatani kontra onkolodzy

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Pacjenci z nowotworami korzystający z tzw. medycyny alternatywnej żyją dwa razy krócej i znacznie częściej odmawiają leczenia terapiami o udowodnionej skuteczności, zarówno w zakresie chemioterapii, radioterapii, jak i chirurgii onkologicznej – wynika z badań przeprowadzonych w USA. Po metody alternatywne najczęściej sięgają młode, wykształcone kobiety.

Fot. Rafał Mielnik / Agencja Gazeta

W ubiegłym tygodniu już po raz dziesiąty odbyła się Letnia Akademia Onkologiczna – konferencja edukacyjna skierowana przede wszystkim do dziennikarzy. Podczas sesji „Szarlatani kontra onkolodzy” specjaliści zastanawiali się nad wyzwaniem, jakim jest moda na alternatywne metody postępowania (bo przecież nie „leczenia”) w onkologii, kto z nich najczęściej korzysta i co lekarz może zrobić, by przekonać pacjenta, że tylko metody, których skuteczność udowodniły badania naukowe, są szansą na wyleczenie lub realne przedłużenie życia.

- Wiedza lekarzy o alternatywnych terapiach w onkologii pochodzi od naszych chorych, którzy z nich korzystali - mówiła dr Aleksandra Łacko z Zakładu Leczenia Nowotworów Uniwersytetu Medycznego im. Piastów Śląskich we Wrocławiu, zaznaczając, że nie można stawiać znaku równości między medycyną komplementarną, której metody mogą uzupełniać medycynę konwencjonalną (joga, akupunktura, techniki medytacyjne etc.) a tzw. medycyną alternatywną, która medycyną po prostu nie jest. – To pojemne pojęcie, które mieści zarówno praktyki czysto szamańskie, jak i terapie, których skuteczność nie została potwierdzona.

Zdaniem ekspertki podstawowym problemem jest to, że na „naturalne” (najczęściej) leczenie do placówek oferujących tzw. medycynę alternatywną, zgłaszają się często chorzy z rozpoznaniem nowotworu we wczesnym stadium, w którym można jeszcze leczyć radykalnie. Tracą pieniądze, czas – i przede wszystkim szansę na wyleczenie.

Zmorą onkologów jest również ukrywanie przez pacjentów, którzy łączą terapię konwencjonalną z metodami alternatywnymi, faktu przyjmowania preparatów zaleconych w ramach postępowania alternatywnego. – Zachodzą interakcje, które mogą pogłębiać działania niepożądane tradycyjnej terapii – podkreślała dr Łacko.

- Jeśli chodzi o problemy etyczne, w ośrodkach medycyny alternatywnej często pracują lekarze, dla których podstawowymi zasadami w wykonywaniu zawodu powinno być przecież: nie szkodzić i nie kłamać. Tymczasem sprzedają, i to za duże pieniądze, obietnice wyleczenia za pomocą metod naturalnych i mało toksycznych, których skuteczność jest udowadniana na podstawie jednostkowych przypadków – tłumaczyła. - Na tym polega zasadnicza różnica pomiędzy medycyną alternatywną, a konwencjonalną. Ta druga oparta jest o dowody naukowe i lepszej opcji na razie nie znamy. Powiedzmy także jasno: nie da się wyleczyć chorego z nowotworem bazując wyłącznie na metodach medycyny naturalnej.

Jakie to metody? Jedną z najczęściej oferowanych jest tzw. immunoterapia, pod którą po prostu kryje się autotransfuzja. Często oferowane są również wlewy witaminy C. Eksperci podkreślali, że po pierwsze badania nie wykazały, by wpływało to w jakikolwiek sposób i na wyniki leczenia, i na jakość życia chorych, po drugie – że witamina C rzeczywiście niszczy komórki nowotworowe, ale wyłącznie w warunkach laboratoryjnych, w stężeniu, którego nie da się osiągnąć u pacjenta. – Gdyby w laboratorium zalać komórki rakowe domestosem, prawdopodobnie też by zginęły. Czy to znaczy, że pacjentom można proponować takie wlewy? – tłumaczyli specjaliści.

- W ośrodkach medycyny alternatywnej pacjenci słyszą, że jeśli przerwą leczenie, pożyją najwyżej kilka tygodni. Gdy terapia nie przynosi efektów, pacjent słyszy, że to jego wina, bo nie potrafił poradzić sobie z chorobą. To wstrząsające, ale podejrzewam, że i tak dociera do nas bardzo niewiele - mówiła dr Łacko, powołując się na relacje tych pacjentów, którzy mają za sobą doświadczenia z ośrodkami „leczenia” alternatywnego.

Efekty? Z badań przeprowadzonych w USA wynika, że pacjenci z rakiem piersi, stercza, płuca i jelita grubego korzystający z oferty medycyny alternatywnej żyją dwa razy krócej i znacznie częściej odmawiają leczenia terapiami o udowodnionej skuteczności, zarówno w zakresie chemioterapii, radioterapii, jak i chirurgii onkologicznej.

Eksperci podkreślali, że najczęściej na alternatywne metody walki z nowotworem decydują się młode, wykształcone kobiety. Dlaczego? Jednym z powodów może być to, że są one najbardziej zdeterminowane. Szukają możliwości „zrobienia czegoś dla siebie”, nie chcą poprzestawać na tym, co ma do zaoferowania medycyna konwencjonalna. Eksperci zgodzili się, że z takimi pacjentkami trzeba rozmawiać i proponować im dodatkowe metody, ale z wachlarza środków komplementarnych.

Odrębną kategorią pacjentów, którzy poddawani są często leczeniu alternatywnemu, są dzieci. Decydują o tym oczywiście rodzice. Prof. Anna Raciborska z Kliniki Onkologii i Chirurgii Onkologicznej Dzieci i Młodzieży Instytutu Matki i Dziecka mówiła, że w tym przypadku sięgnięcie po medycynę alternatywną jest jedną z łatwiejszych form zaangażowania się w walkę z rakiem. Onkolodzy dziecięcy po pierwsze nie mogą zagwarantować sukcesu, zaś samo leczenie konwencjonalne jest okupione, bardzo często cierpieniem i komplikacjami. Tymczasem ośrodki medycyny naturalnej oferują przyjemną, wygodną ścieżkę „leczenia”. - Bywa, że ta wizja wygrywa, a my nie mamy żadnego środka, aby walczyć w wolą rodziców. System prawny działa w Polsce bardzo wolno i niestety, nie nadąża za progresją choroby. Kiedy dociera do nas decyzja o obligatoryjnym leczeniu, jest już zdecydowanie za późno - wskazywała prof. Raciborska.

W takich sytuacjach zawsze pojawia się pytanie o odpowiedzialność karną rodziców (za narażenie dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty zdrowia i życia). Czy należy ich karać? Zdaniem prof. Raciborskiej prawo powinno przede wszystkim skutecznie ścigać tych, którzy oferują metody alternatywne. - Jest jednak coś, czego oczekiwałabym od rodziców korzystających z metod medycyny naturalnej, którym nie udało się uchronić dziecka przed śmiercią. Gdyby opowiedzieli głośno swoją historię, byłaby to najlepsza edukacja dla pozostałych, którzy nie wierzą lekarzom - przekonywała ekspertka.

Jedynymi skutecznymi metodami walki z szarlatanami jest rozmowa z pacjentami i szeroko rozumiana edukacja, choćby po to by pacjenci mieli świadomość, że produkty, które przyjmują w ramach alternatywnego leczenia, mogą być toksyczne. - Mieliśmy już kilka osób, które brały amigdalinę, co skończyło się ciężką niewydolnością nerek i dializami. Wiele chińskich preparatów ziołowych może być z kolei zanieczyszczonych cisplatyną – wyliczała dr Aleksandra Kapała z Narodowego Instytutu Onkologii - Państwowego Instytutu Badawczego im. Marii Skłodowskiej-Curie w Warszawie.

Prof. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, prezes zarządu Polskiej Ligi Walki z Rakiem, mówił, że władze organizacji zwróciły się do prokuratora generalnego z prośbą o podanie liczby wszczętych śledztw związanych z uprawianiem medycyny niekonwencjonalnej i skutkami takich działań. - Informacji jeszcze nie otrzymaliśmy, ale z naszych własnych obserwacji wynika, że prokuratura bardzo rzadko wszczyna śledztwo bez doniesienia poszkodowanego pacjenta - ocenił prof. Jassem. Jednocześnie ekspert nie podziela poglądu, że prawo powinno zakazać takiej działalności: to mogłoby skutkować zejściem do podziemia i jeszcze większą skłonnością pacjentów do ukrywania przed lekarzami korzystania z metod alternatywnych. Lepszym wyjściem byłby nakaz rejestracji – po taki sposób walki z szarlatanami sięgnęły już niektóre kraje.

24.08.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

7 dni w tygodniu od 8.00 do 20.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.