Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Brzeziny - nowatorska operacja kolana

Nie wszyscy pacjenci cierpiący z powodu uszkodzeń stawu kolanowego są skazani na inwazyjną operację wszczepiania endoprotezy - w wielu przypadkach można zastąpić ją bioimplantami imitującymi chrząstkę stawową. Taki zabieg wykonano we wtorek w Szpitalu Specjalistycznym w Brzezinach (Łódzkie).


Fot. iStock

Jak podkreślił ortopeda dr Grzegorz Sobieraj, wykonana przez niego implantacja biopolietylenowej "łaty" w obrębie stawu kolanowego 60-letniej pacjentki należy do zabiegów stosowanych w Polsce bardzo rzadko; metoda dostępna jest od 2015 roku i do tej pory wszczepiono zaledwie 12 implantów.

"Metoda z pewnością zmieni oblicze endoprotezoplastyki, choć na razie wciąż jest jeszcze mało znana; implanty pół biologiczne - pół syntetyczne będą zastępowały klasyczne endoprotezy, ponieważ wykonane są z materiału, który zachowuje się jak prawdziwa chrząstka stawowa i w kontakcie z innymi częściami stawu nie powoduje ich uszkodzenia. Jest też trwały – nie ulega demineralizacji ani degradacji" - zaznaczył.

Poddana operacji pacjentka ma poważnie uszkodzoną kość udową, będącą częścią stawu kolanowego (kłykieć kości udowej). Ubytki kostno-chrzęstne powstały na obciążanych podczas pracy stawu powierzchniach kłykci kości udowej. Kość piszczelowa, która pracuje w stawie kolanowym, nie jest natomiast uszkodzona.

"Do wszczepienia bioimplantu kwalifikują się pacjenci, którzy chodzą, ale z dużym bólem, mają ogniskowe uszkodzenie, wymagające leczenia - ale na rekonstrukcyjne metody biologicznych, takie jak położenie membrany czy podanie preparatu bogatopłytkowego z komórkami macierzystymi, jest u nich za późno, a na endoprotezę - za wcześnie" - wyjaśnił dr Sobieraj.

Jak dodał, kiedyś na takie zmiany zakładało się endoprotezy, np. połowicze. "Teraz robimy krok do przodu i zamiast mocno ingerować w strukturę kości, możemy założyć implant powierzchniowy. Pacjent musi jednak trafić do lekarza w odpowiednim momencie. Jeśli np. będzie chodził przez rok z takim uszkodzeniem i nie zostanie dobrze zdiagnozowany, to nie będzie mógł skorzystać z bioimplantu" - dodał.

Produkowany w Stanach Zjednoczonych implant to kompozycja kwasu hialuronowego, który naturalnie występuje w chrząstce stawowej oraz polietylenu o ultra wysokiej masie cząsteczkowej. Jego nazwa BioPoly nawiązuje do tych dwóch komponentów (bio – kwas hialuronowy, poly – polietylen).

"Jego sprężystość i struktura są na tyle zbliżone pod względem biofizycznym do otaczającej go chrząstki, że pracuje w sposób jednolity z powierzchniami stawowymi i nie uszkadza ich - co odróżnia go od implantów tytanowych, które dają takie uszkodzenia. Implant jest też hydrofilny, przyciąga płyn stawowy, który szczelnie go pokrywa i chroni przed uszkodzeniem pozostałe powierzchnie stawowe, po których ten implant pracuje" - podkreślił ortopeda.

Dr Sobieraj zauważa, że koszt bioimplantu jest o ok. 10 proc. wyższy, niż klasycznej endoprotezy całkowitej. "Rzadkość jego stosowania w Polsce wynika z tego, że to nowość; lekarze muszą dopiero poznać tę technikę i się do niej przekonać. Poza tym kluczowe jest zdiagnozowanie pacjenta w odpowiednim stadium rozwoju choroby.

Operacja 60-latki zakończy się wprowadzeniem do stawu komórek macierzystych wyizolowanych w trakcie zabiegu z tkanki tłuszczowej pacjentki. Mają one zdolność do różnicowania się, przekształcania się w różne typy komórek, szybko się regenerują i namnażają. Pomagają w leczeniu uszkodzeń chrząstki stawowej, stymulują regenerację i naprawę tkanek.

Jak zapewniają lekarze, staw po operacji będzie można praktycznie od razu częściowo obciążać i ruszać nim w pełnym zakresie. Rehabilitacja potrwa 3-4 miesiące. We wtorek podobną operację w brzezińskim szpitalu przejdzie jeszcze jeden pacjent.

Dr Grzegorz Sobieraj interesuje się wprowadzaniem do praktyki nowatorskich metod leczenia; jako pierwszy w Polsce zastosował do regeneracji chrząstki stawowej płynne osocze bogatopłytkowe z włóknikiem oraz komórkami macierzystymi (tzw. chrząstka stawowa w sprayu). Skomplikowane operacje ćwiczy na plastikowych modelach 3D uszkodzonej kończyny. Był m.in. lekarzem kadry polskich piłkarek nożnych i ciężarowców.

14.06.2017
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?