×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Potrzeba akceptacji

Ewa Stanek-Misiąg

Proszę się zastanowić, skąd ludzie w większości czerpią wiedzę o seksie? Z tego, co usłyszą od innych. A kto mówi najwięcej o homoseksualizmie, o LGBT? Politycy i księża. Teologia grzechu związanego z seksualnością jest bardzo rozbudowana w Kościele katolickim, poza tym wiele osób w swoich wypowiedziach stosuje mechanizm, który nazywa się medykalizacją grzechu. Starają się przekonywać, że coś, co według nich jest grzechem, jest też chorobą – mówi dr Maciej Klimarczyk, psychiatra, seksuolog.

 


Dr n. med. Maciej Klimarczyk.
Źródło: www.psychiatrabydgoszcz.pl

Ewa Stanek-Misiąg: Jesteśmy ostatnio w Polsce świadkami częstych aktów agresji wobec osób LGBT. Wygląda, jakby niektórzy czekali na możliwość wyrzucenia z siebie nienawiści i znaleźli takie przyzwolenie na przykład podczas wieców wyborczych. Skąd ten gniew?

Dr n. med. Maciej Klimarczyk: Gdy oglądam te wiece, na myśl przychodzi mi J. Edgar Hoover – wieloletni szef CIA, który nienawidził gejów, prowadził akcje przeciwko nim, a później okazało się, że sam był homoseksualistą, który nie potrafił zaakceptować własnej seksualności. W seksuologii powstał nawet termin „zespół Hoovera”. Jest to obsesyjna wrogość do ludzi z powodu ich seksualności przejawiana przez kogoś, kto dba o moralną czystość, a sam ukrywa własną seksualność. Ludzie z zespołem Hoovera częściej chodzą na wiece niż do seksuologów lub psychiatrów. Do mojego gabinetu przychodzą za to osoby, które są atakowane, hejtowane. Czasem są to dramaty ludzkie, kiedy nastolatek mówi mi, że chce się zabić, bo odrzucają go rówieśnicy. Powiem jednak coś optymistycznego. Rodziny nie są tak negatywnie nastawione, jakbyśmy to sobie mogli wyobrazić na podstawie tego, co dzieje się podczas wieców. Rodzice przychodzą do mnie i mówią: „Nasz syn jest gejem” albo „Nasz syn mówi, że jest gejem. Niech może pan z nim porozmawia”.

Czego oczekują po takiej rozmowie?

Oni są zwykle bardzo zatroskani, jak ich dziecko poradzi sobie na studiach, jak sobie poradzi z hejtem. Ale chcą też diagnozy. Zależy im na potwierdzeniu, że to nie jest przejściowe. Zachowują się tak, jakby większą wagę przywiązywali do tego, co powie lekarz niż co mówi ich własne dziecko. Rozumiem ich. Proszę się zastanowić, skąd ludzie w większości czerpią wiedzę o seksie? Z tego, co usłyszą od innych. A kto mówi najwięcej o homoseksualizmie, o LGBT? Politycy i księża. Teologia grzechu związanego z seksualnością jest bardzo rozbudowana w Kościele katolickim, poza tym wiele osób w swoich wypowiedziach stosuje mechanizm, który nazywa się medykalizacją grzechu. Starają się przekonywać, że coś, co według nich jest grzechem, jest też chorobą.
Gdybyśmy definiowali zdrowy seks jako stosunek seksualny mężczyzny i kobiety, stosunek pochwowy zakończony wytryskiem w celu prokreacji, to doszlibyśmy do wniosku, że wszyscy jesteśmy zaburzeni, łącznie z tymi, którzy tak głośno krzyczą.
W przestrzeni publicznej często mówi się też nieprawdę na temat edukacji, że to np. uczenie dzieci masturbacji. Zdumiewa mnie to, jako seksuologa. Takie przedstawianie spraw jest dowodem braku wiedzy o tym czym taka edukacja jest. Ciekawe, ile osób zdaje sobie sprawę z tego, że edukacja seksualna dzieci jest najskuteczniejszym sposobem uniknięcia dramatu wykorzystywania seksualnego.

Odwołuje się pan do nauki. Ale homoseksualizm widniał w rejestrze chorób. Być może dla niektórych to wciąż jest argument za tym, żeby go leczyć?

Jeszcze sto lat temu popęd seksualny u kobiet też uznawany był za chorobę, że nie wspomnę o wielu zaburzeniach psychicznych, które kiedyś tłumaczono ingerencją złego ducha. Nauka robi postępy i wiele się tu zmieniło. Jednym z najsilniejszych argumentów tych ludzi, którzy również i dziś uważają homoseksualizm za chorobę jest fakt, że w latach 70. XX wieku został on usunięty z amerykańskiej klasyfikacji zaburzeń psychicznych poprzez głosowanie ekspertów. W takim razie warto się zastanowić, jak trafił na tę listę. Oczywiście też przez głosowanie ekspertów, sam przecież nie wpełzł.
Czytałem niedawno podręcznik seksuologii z końca XIX wieku, napisany przez Augusta Forela, wybitnego szwajcarskiego seksuologa, psychiatrę, neurologa. Tego, że wiedza będzie nieaktualna można się było spodziewać, ale czymś, co musi zaskoczyć XXI-wiecznego lekarza jest wartościujący język. Padają tam słowa, które obecnie nie zostałyby użyte w dyskursie naukowym ani nawet publicystycznym, np. „rozpustnicy”, „biedni ludzie”, „próżniacy” albo, co ubawiło mnie najbardziej, „rogacze”. Nauka odchodzi od wartościowania ludzi. W mojej pracy nie powiem o kimś „schizofrenik”, bo to etykieta, a ja mam do czynienia z człowiekiem, który oprócz tego, że jest chory na schizofrenię, ma wiele innych cech.

Medycyna o orientacji seksualnej mówi, że to nie jest kwestia wyboru. Nie wszyscy jednak przyjmą to do wiadomości.

Według współczesnej wiedzy medycznej orientacja seksualna jest wrodzona. Oczywiście seksualność mogą modyfikować czynniki środowiskowe, np. sposób wychowania, trauma czy choćby wyśmianie przez partnerkę po nieudanym stosunku, ale to dotyczy każdego człowieka, bez względu na orientację seksualną. Z osoby homoseksualnej nie da się zrobić osoby heteroseksualnej. Homoseksualny mężczyzna nie będzie miał fantazji erotycznych na temat kobiet pod wpływem jakiejkolwiek terapii lub leków. Są ludzie, którzy z powodów światopoglądowych próbują zrezygnować z seksu, choć nie wszystkim się to udaje, ale ocena takiego zachowania nie należy do lekarza.

Nakłanianie do zmiany orientacji, piętnowanie za nieheteronormatywność prowadzi osoby LGBT do depresji, prób samobójczych, samobójstw. Co czuje tak gnębiony człowiek?

Podstawową potrzebą człowieka jest potrzeba akceptacji. Tu mamy do czynienia z jej brakiem. Skutki braku akceptacji zależą od wielu czynników, do najważniejszych należy etap życia, na którym doświadczamy jej braku. Najtrudniejszy jest brak akceptacji rodziców, a później grupy rówieśniczej. Z kolei akceptacja przez innych stanowi istotny czynnik protekcyjny przed zaburzeniami psychicznymi.
Ale chciałbym poruszyć jeszcze wątek osób transpłciowych. One są „ukryte” pod ostatnią literką skrótu LGBT, czyli Lesbian, Gay, Bisexual, Transgender. Tu problem dotyczy nie orientacji seksualnej, tylko tożsamości płciowej. Proszę sobie wyobrazić, że w ciele kobiety jest mężczyzna, do którego wszyscy się zwracają nie tak, jak on to wewnętrznie odczuwa. Bo tak wygląda. Jak on się czuje? Kiedy rodzi się dziecko, to jego płeć wpisuje się do formularza na podstawie jednej cechy: obecności lub braku członka. Tożsamość płciowa również jest wrodzona i mieści się w mózgu, nie w członku i nikt z nas nie jest w stanie świadomie jej wybrać ani zmienić. A co z dziećmi, które mają i członek i pochwę? Takie przypadki też się zdarzają. Co mamy wpisać do formularza takiemu dziecku? Nasz binarny system przewiduje albo K, albo M. Jak to rozstrzygnąć? Mamy rzucić monetą?
Transpłciowość, w przeciwieństwie do homoseksualizmu, można leczyć. Leczenie polega na podawaniu odpowiednich hormonów, co powoduje zmiany wyglądu ciała (maskulinizację lub feminizację), a później przeprowadza się korektę chirurgiczną narządów płciowych. Ale nie mają racji ci, którzy mówią, że „ktoś wybiera sobie płeć”. Najbardziej żenujące jest, gdy słyszę, że jeden czy drugi polityk myli transpłciowość z transwestytyzmem. Nie ma pojęcia czym to się różni, ale się wypowiada. Transwestytyzm to zaburzenia preferencji seksualnych, występujące prawie wyłącznie u heteroseksualnych mężczyzn. Polega ono na tym, że przyjemność seksualną taki mężczyzna czerpie z przebierania się w ubiory lub używanie atrybutów kobiecych. Homoseksualnego mężczyznę nie będą pociągały atrybuty kobiecie, jeśli już, to jakiś mundur.
Wracając jednak do diagnostyki transpłciowości, w Polsce trwa ona średnio 2 lata, obejmuje wielokrotne wizyty u psychologa, psychiatry, badania hormonalne, badania mózgu, podczas których wyklucza się choroby psychiczne albo neurologiczne. Tutaj nie można niczego zaniedbać, ponieważ byłoby to fatalne w skutkach. W przeciwieństwie do osób homoseksualnych, osoby transpłciowe mają ogromną potrzebę leczenia i współczesna medycyna daje im taką możliwość.
Przeciwnicy LGBT często proponują zupełnie inne rozwiązania. Mówią, że geje i lesbijki powinni się leczyć, a ci pozostali mają się przestać wygłupiać. Czyli do lekarza mają iść ci, których się nie leczy, a ci, których się leczy, mają się uspokoić i wybić sobie z głowy fanaberie.

Dlaczego dla niektórych ludzi tak ważna jest czyjaś orientacja, tożsamość seksualna?

Dla wielu osób to jest neutralne. Ale jeśli ktoś wyrósł w środowisku, w którym stale słyszał o „pedałach”, wpojono mu, że seks nieheteronormatywny to jest coś gorszego niż np. nieuczciwość, że to jest coś najgorszego na świecie, rzecz godna potępienia, to często po prostu przejmuje takie przekonania. Widzę w mojej pracy jak wiele osób ma różne zahamowania i frustracje seksualne. To nie znaczy, że nie mają udanego seksu. On jest raz udany, a raz nie, jednak niepowodzenia bardzo frustrują te osoby i to się często przekłada na zachowania agresywne, niechęć, np. wobec osób LGBT, niechęć wobec atrakcyjnych kobiet itd. Osoby niepewne swojej roli kochanka, kochanki, męża, żony stają się w niektórych sytuacjach bardziej konfliktowe. Jednak agresja przeciwko osobom LGBT znacznie częściej występuje u mężczyzn. W rozmowach dochodzimy do tego, że niepewność w seksie u takiego mężczyzny często łączy się z lękiem przed byciem gejem, albo spotkała ich jakaś przykrość ze strony kobiety i nie potrafią sobie z tym poradzić. Często też mężczyźni tacy stają się nadmiernie podejrzliwi wobec swoich partnerek. To jest moja obserwacja z pracy z ludźmi.
Żeby uniknąć takich frustracji warto wychowywać dzieci tak, by do seksualności podchodziły w sposób afirmatywny, to znaczy akceptowały ją. Później, jako dorośli będą się nią cieszyły, korzystały z niej. Nie chodzi o żadną obscenę, uczenie masturbacji czy pochwalanie promiskuityzmu. Można afirmatywnie podchodzić do seksualności i być wiernym partnerem/partnerką. Aczkolwiek wierność nie podlega ocenie seksuologa, chyba że mamy do czynienia z uzależnieniem od seksu. Nie jest moim zadaniem ingerowanie w światopogląd pacjenta.
Frustracje w sferze seksualnej przekładają się na jakość życia, a ponad 80% populacji w naszym kraju deklaruje, że seks jest dla nich ważny.

Jednocześnie, jak wynika z tego, co pan mówi, brakuje nam elementarnej wiedzy. Jest pan za tym, żebyśmy wreszcie mieli w Polsce wychowanie seksualne od odpowiednio niskiego etapu edukacji?

Ależ oczywiście. Moi pacjenci, którzy są rodzicami często przy okazji pytają mnie o różne rzeczy. Ostatnio jedna pani zapytała: „Syn powiedział: mamo, siusiak mi zwariował. Co mam mu odpowiedzieć?”
„Ale chodzi o wzwód?” upewniam się.
„Tak”
„A ile syn ma lat?”
„9. Czy powinnam iść z nim do specjalisty?”
Tak to wygląda. Bardzo dobrze, że mama o to zapytała, skoro nie wiedziała, jak do tego problemu podejść. Ale ile mam nie zapyta? A ile mam udzieli odpowiedzi wymijającej? 9-letnie dziecko powinno wiedzieć, że wzwód jest normalną reakcją fizjologiczną. Siusiak tego chłopca zachował się absolutnie zdrowo.
Ten 9-latek za chwilę będzie miał 12 lat, włączy sobie pornografię w komputerze albo smartfonie i się „wyedukuje”. Mam pacjentów, młodych mężczyzn, którzy mniej więcej w tym wieku zaczęli się masturbować, korzystali z coraz ostrzejszej pornografii i trafiają do mnie, ponieważ uzależnili się od masturbacji i nie potrafią podjąć współżycia. Do tego może prowadzić brak edukacji seksualnej.
Niestety w znakomitej większości polskich domów o seksie się nie mówi. Dzieci są uświadamiane przez rówieśników, a „wiedzę” czerpią z pornografii. Taka polska norma 2020.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Dr n. med. Maciej Klimarczyk – psychiatra, seksuolog, psychoterapeuta – przyjmuje w Bydgoszczy i Mogilnie, prowadzi także praktykę online http://www.psychiatrabydgoszcz.pl/

16.07.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.