Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Uczulenie na jad pszczół

Prof. dr hab. med. Edward Rudzki
Alergeny, Medycyna Praktyczna, Kraków 2009
Uczulenie na jad pszczół
Fot.: sxc.hu

Wstrzykiwane w czasie użądleń jady owadów błonkoskrzydłych (Hymenoptera) należą do stosunkowo częstych alergenów, w dodatku powodujących niekiedy burzliwe objawy chorobowe.

Obok jadów os uczula głównie jad pszczół, a zwłaszcza pszczoły miodowej. Ze śladów znalezionych w wykopaliskach w Kazachstanie wiemy o istnieniu Hymenoptera już przed 150 milionami lat, w czasach kiedy żyły jeszcze dinozaury. Jednak te olbrzymy wyginęły, a drobni przodkowie dzisiejszych owadów błonkoskrzydłych przetrwali, gdyż odstraszali żądłami i jadem nieprzyjaciół od swych gniazd, wywołując u ewentualnych agresorów bolesne odczyny w następstwie ukłucia. Ataki błonkoskrzydłych na ludzi i duże zwierzęta nieraz były tematem malowideł na ścianach jaskiń. Jak tego dowodzi owad zatopiony w bursztynie znalezionym w New Jersey, pszczoły istniały już przed 80 milionami lat. Ze względu na wytwarzanie miodu zaczęto je hodować w starożytnym Egipcie około 2500 temu.

Wiadomo, że niektóre szczepy są szczególnie wojownicze. Krańcowy przykład stanowią pszczoły "zabójcy". Ich przodków, produkujących bardzo duże ilości miodu, sprowadzono z Afryki Południowej do Brazylii, gdzie skrzyżowały się z  miejscowymi gatunkami. Potomstwo zaczęło się odznaczać niespotykaną agresywnością. Pszczoły te wędrowały na północ z szybkością 200-3000 mil rocznie, i dotarły do Teksasu, gdzie zaczęto je systematycznie zwalczać. Poza wielką skłonnością do zmasowanych ataków niczym innym się nie wyróżniają, a ich pojedyncze użądlenia nie są bardziej niebezpieczne od użądleń pozostałych gatunków pszczół.

Jak często się uczulamy?

Podsumowanie światowego piśmiennictwa wskazuje, że w poszczególnych krajach 0,4-5,0% ludności jest uczulonych na jad owadów błonkoskrzydłych. Odsetek ten jest znacznie większy u pszczelarzy (15-43%). Przeważająca część autorów uważa, że te odsetki zarówno u pszczelarzy, jak i u pozostałej ludności są większe wśród atopików (zobacz: Atopia. Największy odsetek nadwrażliwych na jad pszczół (64% badanych) stwierdzono w Finlandii wśród pszczelarzy z  dodatnim wywiadem atopowym. W grupie francuskich pszczelarzy liczba odczynów anafilaktycznych była odwrotnie proporcjonalna do przebytych użądleń. W badaniach tych porównywano osoby użądlone ponad 200 razy rocznie i mniej niż 50 razy; pszczelarze użądleni 50-200 razy rocznie zajmowali miejsce pośrednie.

Powyższe obserwacje dowodzą "naturalnej immunizacji" w czasie stałego kontaktu z pszczołami (pszczelarze), a niekiedy także i w innych okolicznościach (głównie zamieszkiwanie w pobliżu pasiek). Niemniej jednak immunoterapia jest bezwzględnie wskazana u osób stale stykających się z  pszczołami, jeżeli te osoby przebyły wstrząs anafilaktyczny. Zmiana zawodu jest wprawdzie zalecana, ale po prawidłowym przeprowadzeniu odczulania i przy zachowaniu należytej ostrożności nie zawsze bywa konieczna.

Stężenie swoistych przeciwciał IgG jest zwiększone u osób często żądlonych, ale nie świadczy o większym ryzyku wystąpienia powikłań po następnym użądleniu. Z upływem czasu stężenie swoistych przeciwciał IgG zmniejsza się szybciej niż stężenie swoistych przeciwciał klasy IgE.

Bardzo istotnym zagadnieniem są czynniki ryzyka zwiększające prawdopodobieństwo ponownego wystąpienia odczynu anafilaktycznego u osoby powtórnie użądlonej. Do takich czynników ryzyka zalicza się:

  • nasilenie pierwszego odczynu; zakłada się, że odczyny ogólnoustrojowe występują u 15-30% osób z łagodną pierwszą reakcją i u ponad 50% tych, u których poprzedni odczyn był bardzo nasilony
  • czas upływający od poprzedniego użądlenia; z upływem czasu prawdopodobieństwo ponownego wystąpienia wstrząsu maleje, ale nawet po upływie 10 lat nawroty występują u 20-30% uczulonych
  • wiek; u dzieci prawdopodobieństwo ponownego wystąpienia wstrząsu jest dużo mniejsze niż u  dorosłych, a po upływie 10 lat znikome; w jednym z materiałów klinicznych ponowne użądlenie wywoływało objawy tylko u 16% dzieci, u których wystąpiły odczyny ogólnoustrojowe po pierwszym użądleniu
  • rodzaj jadu; nawroty są 2-krotnie rzadsze u osób ponownie użądlonych przez osy niż przez pszczoły, czego nie można wytłumaczyć jedynie ilością wstrzykniętego jadu
  • współistniejące choroby układu sercowo-naczyniowego i leczenie beta-blokerami sprzyjają powstawaniu burzliwych odczynów ogólnoustrojowych.

Objawy uczulenia na jad pszczół

Alergia na jad pszczół ma różny obraz kliniczny. Według 4-stopniowej klasyfikacji Muellera do najłagodniejszych objawów (stopień pierwszy) należy wysiew pokrzywki, świąd, niepokój oraz ogólne złe samopoczucie.

Stopień drugi stanowią następujące objawy: obrzęk naczynioruchowy, uczucie ucisku w klatce piersiowej, ból brzucha, biegunki, nudności, wymioty i zawroty głowy.

Trzeci stopień charakteryzuje się dusznością, świstem krtaniowym, chrypką i dysfagią. Głównymi objawami czwartego stopnia jest wstrząs anafilaktyczny, sinica oraz nietrzymanie moczu i stolca.

Objawy typowe dla poszczególnych grup nieraz ze sobą współistnieją i wówczas charakterystyczne dla klasy najwyższej służą do określenia nasilenia anafilaksji. Użycie tej klasyfikacji jest jednak utrudnione przez fakt, że w  chwili użądlenia chory jest rzadko obserwowany przez lekarza, a zarówno sam chory, jak i osoby mu towarzyszące w czasie incydentu nie zawsze potrafią trafnie opisać objawy chorobowe.

Najważniejszym objawem uczulenia na jad pszczoły jest wstrząs anafilaktyczny, który bywa śmiertelny (zobacz: Wstrząs anafilaktyczny). Obliczano, że w skali światowej po użądleniu przez Hymenoptera następuje jeden zgon na milion mieszkańców, ale tego rodzaju dane mają wartość tylko orientacyjną. Zgony zdarzają się częściej wśród chorych z mastocytozą oraz osób ze wzmożoną aktywnością tryptazy w surowicy. Osobliwością części takich przypadków jest to, że pomimo utrzymującej się nadwrażliwości na jad pszczół lub os wyniki testów skórnych (śródskórnych i  punktowych) mogą być ujemne.

U dzieci wstrząs anafilatyczny występuje znacznie rzadziej niż u dorosłych, a zgony z tego powodu prawie nigdy się nie zdarzają. U  osób w podeszłym wieku wstrząs anafilatyczny po użądleniu Hymenoptera nieraz ma większe nasilenie niż zazwyczaj, co tłumaczono współistniejącymi chorobami układu sercowo-naczyniowego.

15.11.2012

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Akcja „Polska to chory kraj”
    Jeśli każdego roku nowotwory są przyczyną śmierci ok. 100 tys. Polaków, a dostęp do leczenia raka jest na jednym z najniższych poziomów w Unii Europejskiej, jeśli średni czas oczekiwania na wizytę u endokrynologa wynosi 24 miesiące, a u kardiologa dziecięcego 12 miesięcy, jeśli na 1000 mieszkańców Polski przypada 2,4 lekarza, jeśli polskie szpitale są zadłużone na 14 mld złotych, to diagnoza musi brzmieć – Polska to chory kraj. Ale lekarze opracowali terapię. I apelują, aby rozpocząć ją jak najszybciej.
  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.