Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

HIV ciągle realnym zagrożeniem w Polsce

Anna Gumułka

Wywołujący AIDS wirus HIV jest w Polsce realnym zagrożeniem, brakuje edukacji na temat możliwości zakażenia, a badania na obecność wirusa są wykonywane za rzadko – wskazali eksperci podczas IV Kongresu Wyzwań Zdrowotnych w Katowicach. Ten ludzki wirus niedoboru odporności jest przenoszony przede wszystkim drogą kontaktów seksualnych.

Uczestnicy piątkowej sesji "Czy udało się opanować epidemię HIV?" byli zgodni, że sytuacja w tym zakresie w Polsce jest zła, przede wszystkim ze względu na dużą grupę osób niewiedzących o swoim zakażeniu, a także brak świadomości społecznej, wiedzy i inicjatywy lekarzy w tym zakresie, a także dostępu do badań. Nie mieli za to zastrzeżeń do leczenia w Polsce osób z już rozpoznanym zakażeniem HIV.

Prof. Magdalena Rosińska z Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowego Zakładu Higieny poinformowała, że od początku rejestracji w Polsce stwierdzono 24 tys. zakażeń. "Zwłaszcza na początku epidemii sporo osób zmarło, sporo zmarło też z innych przyczyn. Szacujemy, że w Polsce żyje obecnie 19-20 tys. zakażonych osób, z czego 75 proc. z rozpoznaniem. Z tego wynika, że w Polsce żyje około 5 tys. osób, u których zakażenia jeszcze nie wykryto" – powiedziała.

"Bardzo często rozpoznanie jest opóźnione w stosunku do zakażenia. Szacunkowy średni czas, który mija od zakażenia do rozpoznania, szacujemy na trzy lata. Nie uważam więc, aby epidemia HIV była w Polsce pod kontrolą" – dodała.

Prof. Rosińska podkreśliła, że obrazuje to choćby narastanie liczby nowych rozpoznań. O ile w połowie lat dwutysięcznych notowano około 600 nowych rozpoznań rocznie, to w 2017 r. było to aż 1400 rozpoznań. Dane z 2018 r. nie są jeszcze znane. "Dynamika rozpoznań jest więc niekorzystna. Liczba nowych zakażeń nie maleje" – zaznaczyła ekspertka.

Również specjalista chorób zakaźnych Bartosz Szetela z Katedry i Kliniki Chorób Zakaźnych, Chorób Wątroby i Nabytych Niedoborów Odpornościowych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu oraz Wrocławskiego Centrum Zdrowia nie zgodził się ze stwierdzeniem, że epidemia HIV w Polsce jest opanowana.

"Spójrzmy chociażby na problem dużej zapadalności wśród mężczyzn mających kontakty seksualne z mężczyznami. Tu jest ogromny problem, gdzie HIV szerzy się szybko, zwłaszcza w takich grupach dużego ryzyka. W ciągu kilku miesięcy do roku jedna osoba zakażona transmituje to zakażenie na kolejną osobę. Ciągle niestety nie przebiła się do świadomości konieczność częstego testowania, mimo że od kilku lat mówimy o testowaniu się raz na trzy miesiące osób podejmujących ryzykowne zachowania. W dalszym ciągu większość osób, które do nas przychodzą z rozpoznaniem zakażenia HIV, mówi: ostatni raz testowałem się rok temu, 2 lata temu, 3 lata temu. Oczywiście część się testuje odpowiednio, ale duży odsetek – zwłaszcza spoza dużych miast – testuje się za rzadko" – powiedział lekarz.

Drugi wskazany przez Szetelę problem to bardzo późne rozpoznania u osób zakażonych drogą kontaktów heteroseksualnych. "To grupa, która sama nie uznaje, że może być zakażona HIV, że było jakieś potencjalne ryzyko. Również lekarze nie uznają, że należy z tymi osobami porozmawiać. Wytyczne tymczasem jasno mówią, że z każdą osobą powyżej 15. roku życia trzeba porozmawiać o indywidualnym ryzyku i zaproponować badanie" – przypomniał.

Grażyna Cholewińska-Szymańska z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie potwierdziła, że późne rozpoznania to bolączka. "Połowa naszych pacjentów, przychodząc po raz pierwszy do leczenia, jest już bardzo zaawansowana. Czyli oni chodzili po Polsce, zakażali swoich partnerów i nie robili testów" – powiedziała.

Prezes Fundacji Edukacji Społecznej Magdalena Ankiersztejn-Bartczak uznała, że system prewencji w Polsce nie działa. "W ogóle nie ma prewencji w Polsce. To jest ogromna bolączka i o tym trzeba bardzo głośno zacząć mówić. Od kilku lat strona rządowa nie dokłada ani złotówki do prowadzenia działań profilaktycznych. W ostatnich kilku latach z budżetu ministra zdrowia 95 proc. idzie na leczenie i to jest absolutnie słuszne przeznaczenie, bo to leczenie musi być zabezpieczone dla wszystkich pacjentów, którzy tego potrzebują, natomiast tylko 5 proc. jest przeznaczane na profilaktykę, z czego 90 proc. na testowanie" – powiedziała.

Zdaniem prezes system punktów testowania w kierunku HIV jest jednak niewydolny. "Ministerstwo daje 1,5 mln zł na 30 punktów anonimowego i bezpłatnego testowania. W Warszawie, gdzie tych punktów jest pięć, bo mamy wsparcie samorządowe, przyjmujemy ogromną ilość pacjentów. Oni nie czekają i nie są odsyłani. Wrocław też ma wsparcie i tych punktów w woj. dolnośląskim jest kilka, ale np. Kraków regularnie odsyła pacjentów" – powiedziała.

Jak poinformowała Magdalena Ankiersztejn-Bartczak, w Polsce bardzo niski jest odsetek osób, które kiedykolwiek zrobiły test w kierunku HIV. "To jest 9 proc., gdzie w krajach zachodnich to jest w granicach 80-90 proc. przetestowanej populacji, a w momencie, kiedy uda nam się przekonać człowieka, żeby zrobił to badanie, to on się odbija od ściany" – podsumowała.

11.03.2019
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?