×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Tedy nie pocznie

Dr n. hum. Wiktor Szymborski
mp.pl/ginekologia

Wstrzymywanie oddechu przez kobietę, kiedy partner doznawał orgazmu, miało niebagatelny wpływ na ewentualność zajścia w ciążę. Skuteczne miało być także skakanie siedem razy po stosunku – koniecznie do tyłu. Jeżeli kobieta dodatkowo wymusiła kichnięcie, miała skuteczniej pozbyć się nasienia partnera.

Takie metody antykoncepcyjne zapisano w papirusie Ebersa (XVI w. p.n.e.), jednym z najstarszych zapisów dotyczących sposobów zapobiegania ciąży. Dawne praktyki i środki antykoncepcyjne mogą obecnie budzić zdziwienie, a nawet przerażenie. Ocierały się o magię, czary, szarlatanerię, a jednocześnie ich twórcy dysponowali znaczną wiedzą na temat roślin, których właściwości medycyna potwierdziła dopiero w XX w.

Wśród egipskich papirusów


Papirus Ebersa (ok. 1550 r. p.n.e.) / fot. Einsamer Schütze, Wikimedia Commons, lic. CC BY-SA 1.0

Do najstarszych śladów stosowania antykoncepcji zaliczyć należy zapisy z papirusów z Kahun (ok. 1850 p.n.e.). Korzystano wówczas z „pessariów” sporządzonych ze zmieszanych z miodem krokodylich odchodów. Podobne „pessaria” znane były także w innych kulturach starożytnych – w zależności od regionu wykonywano je z odchodów np. słoni (Indie) czy myszy (Grecja).

Z ok. 1550 r. p.n.e. pochodzą wzmianki o preparatach mających niwelować działanie męskiego nasienia. W papirusie Ebersa zachował się opis sposobu przygotowania lnianych pasków impregnowanych w soku akacjowym (wydzielający się wówczas kwas miał mieć właściwości plemnikobójcze), do których – w celu uzyskania kleistej konsystencji – dodawano miodu oraz zmielonych daktyli. Paski te stosowano w formie specjalnych tamponów. W walce z męskim nasieniem posługiwano się również węglanem sodu zmieszanym z miodem, a także wodą z octem. Z kolei połączenie zielonej herbaty z cykutą z całą pewnością było dość śmiercionośne nie tylko dla samych plemników, ale i dla kobiety aplikującej sobie taki środek.

Nasączone roztworami antykoncepcyjnymi tampony znane były także w starożytnej Persji, gdzie w miejsce akacji pojawiła się jodyna lub alkohol, którym polewano gąbki morskie (w starożytnych Indiach czy Chinach posługiwano się mieszankami soli, miodu i oliwy). Specjalne gąbki nasączane wodą z octem znane były także w kulturze żydowskiej, dokąd trafiły za pośrednictwem Egipcjan.

Starożytne kobiety stosowały również specjalne maści – o ile olejek z drzewa cedrowego z oliwą z oliwek nie wywoływał szczególnych komplikacji zdrowotnych, to maść ołowiowa była już groźniejsza w skutkach.

Z Grecji do Rzymu


Rzymskie pessarium z brązu, II w. p.n.e. - IV w. p.n.e. / fot. Science Museum, London, Wellcome Images, lic. CC BY 4.0 as confirem on Wikimedia Commons

Spisane przez rzymskich lekarzy traktaty medyczne wspominają zarówno o metodach aborcyjnych, lekach wczesnoporonnych, krążkach dopochwowych (wykonywano je z wełny nasączanej miodem, ałunem bądź oliwą), jak i o ziołach obdarzonych właściwościami antykoncepcyjnymi. Rzymianie pozostawali pod przemożnym wpływem medycyny greckiej, która w celach antykoncepcyjnych zalecała stosowanie tajemniczej rośliny zwanej sylfionem (łac. silphium). Stosowane było także podskakiwanie po odbyciu stosunku w celu „wytrząśnięcia” nasienia, nacierano ciała rozmaitymi środkami, jak roztwory soli, oliwy z oliwek zmieszanej z octem, czy galban (gumożywica zmieszana z winem).

Zajściu w ciążę zapobiec miało również noszenie magicznych amuletów. Polecano wątrobę kota umieszczoną w specjalnej zdobionej tubce, do ręki przymocowywano z kolei „kawałek kości wydobytej z serca jelenia”. Talizman sporządzony z łona lwicy, który należało umieścić w tulejce z kości słoniowej, przetrwał próbę czasu i wzmiankowany jest w średniowieczu.

Jeszcze większą żywotnością wykazały się środki bazujące na oliwie, które zalecane były przez niektórych ginekologów aż do lat 30. XX w. Badania przeprowadzone wśród biedniejszych warstw Nowego Yorku w latach 40. XX w. wykazały, że praktykowano wówczas prysznice z octem, sokiem z cytryny lub ałunem. Próżno z kolei szukać w XX w. śladów innej starożytnej „praktyki antykoncepcyjnej” – dawni medycy zalecali kobietom po współżyciu spożywanie zimnych napojów.

Przywrócić regularność cyklu miesiączkowego

Stosowane przez starożytnych rośliny, które miały działać antykoncepcyjnie, w większej dawce mogły powodować obumarcie płodu. Trzeba podkreślić, że ówcześni lekarze rozróżniali antykoncepcję od aborcji, jak czynił to np. Soranus, znany rzymski lekarz (przełom I i II w.).

Wyjątkowo popularnym w antycznym Rzymie środkiem mającym – jak to określali dawni medycy – przywrócić regularność cyklu miesiączkowego (wywołać aborcję) była „ferula”. Rodzaj ten obejmuje 170 gatunków roślin, w tym także z rodziny selerowatych. Ferula wedle relacji starożytnych była rośliną, która mogła urosnąć do wielkości małego drzewa, występowała w klimacie półsuchym. Stosowano ją także – w mniejszych dawkach – jako środek antykoncepcyjny.

Ważenie i ładowanie sylfionu na wyspie Kyrene, VII w. p.n.e. / fot. Wellcome Library, London, lic. CC BY 4.0 as confirmed on Wikimedia Commons

Spośród leków wczesnoporonnych Soranus wymieniał sześć specyfików, a w aż pięciu przypadkach mikstury bazowały na owocu granatu, którego specyficzne właściwości wspominane są w mitologii – nasiona tego owocu spożywała Prozerpina pragnąc ustrzec się przed niechcianą ciążą. Owoce granatu w tym celu spożywane były także przez kobiety na terenach Indii.

Zastanawiające jest, że pomimo przeświadczenia o wysokiej skuteczności antykoncepcyjnej granatu środek ten został niemalże zapominany w epoce średniowiecza. Próżno szukać takich informacji w pismach przypisywanych Hipokratesowi, pseudo Galenowi czy Dioskurydesowi (ten ostatni w miejsce owoców granatu polecał umieszczenie pod łóżkiem bukietu z piwonii). Wspomina o nim Ibn Sina, ale poleca łączenie go z ałunem.

O zaniechaniu stosowania tej formy antykoncepcji zaważyć mogła opinia samego Soranusa, który twierdził, że czopki dopochwowe bazujące na owocach granatu mogły stanowić wyjątkowe niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia kobiet. Czy jednak to wytłumaczenie mogło sprawić, że ograniczono stosowanie takiej formy antykoncepcji? W końcu historia odnotowywała przypadki stosowania drastycznych metod antykoncepcji. O tym jak zdesperowane i zdeterminowane musiały być kobiety świadczy praktyka zażywania doustnych preparatów poronnych, np. rtęci. Specyfiki te miały podwójne działanie – nie tylko zabijały nienarodzone dziecko, ale i samą aplikującą. Z kolei w XIX-wiecznej Anglii stosowano specjalne kapsułki z ołowiem. W Szwecji i Niemczech w tym samym okresie warstwy najbiedniejsze uciekały się do fosforu pozyskiwanego z główek zapałek.

Niech pości dwa lata o chlebie i wodzie

Dawna historiografia zaprzecza, jakoby w średniowieczu stosowano praktyki antycznych rozpustników. Dlaczego jednak z wielką żarliwością potępiano stosowanie antykoncepcji? Już Jan Chryzostom (IV w.) zrównywał antykoncepcję z morderstwem. Wbrew opiniom dawnej historiografii należy jasno stwierdzić, że w średniowieczu nie tylko stosowano rozmaite zabiegi magiczne, ale także znano antykoncepcyjne właściwości niektórych ziół.


Spowiedź przed mnichem i diakonem, ok. 1400-1404 r. / fot. Acquired by Henry Walters, 1931, Walters Art Museum, Wikimedia Commons, lic. public domain

W zapisach zawartych w penitencjałach (księgach, w których spisywano dokładnie, jaka pokuta powinna być nałożona za konkretne grzechy) odnaleźć można wzmianki o dawnych formach antykoncepcji: „Gdyby kobieta zażyła napoju, aby nie począć, poczęte (życie) zabić, lub mąż wylałby nasienie na zewnątrz podczas współżycia, by nie poczęła, jak to czynili synowie Judy z Tamar, każde niech pości 2 lata o chlebie i wodzie” (Księga pokutna z Merseburga). Według Księgi pokutnej św. Huberta (IX w.) zażywanie tych bliżej nieokreślonych mikstur karane powinno być surową pokutą trwającą od dwóch do dziesięciu lat. W innym miejscu czytamy, że „Każda niewiasta, która przyjmuje jakieś napoje, niech wie, że ile razy miała począć i porodzić, tyle razy jest winna zabójstwa” (Księga pokutna Vigilanum z miasta Albelda, ok. 850-900 r.).

Dekret Burcharda z Wormacji z XI w., który wywarł przemożny wpływ na postawy spowiedników w kolejnych epokach, stosowanie antykoncepcji wiązał ze środowiskiem prostytutek: „Czy czyniłaś to, co zwykły czynić niektóre kobiety, które gdy oddają się nierządowi i chcą zabić swój płód, spędzają go z łona czarami lub swoimi ziołami, tak że zabijają płód lub go spędzają, a jeśli jeszcze nie poczęły, to czynią tak, aby nie poczęły?”. Jedyną okoliczność „łagodzącą” stanowiła kondycja społeczna kobiety. Gdyby do nierządu zmusił ją brak środków do życia, wówczas pokuta była łagodniejsza. Z kolei piszący w XIII w. Tomasz Chobham o antykoncepcyjne praktyki oskarżał rozpustnice wdające się w cudzołożne romanse.

Część kobiet miała stosować antykoncepcję ze strachu przed bólem podczas porodu. Z kolei na inną wyjątkową motywację stosowania tych środków zwrócił uwagę P. A. Biller – mężczyźni stosowali je, aby ich żony zachowywały wyjątkową urodę.

Serce muła i stosunek z prostytutką

Średniowieczne traktaty medyczne precyzyjnie wyjaśniały, czego nie powinno się czynić, jeśli pragnie się posiadać potomka. Niezmiernie długa lista tych wskazówek sugerować może zgoła odmienny charakter dzieł – zapewne były to zawoalowane traktaty antykoncepcyjne.

Starając się o dziecko należało nie nosić przy sobie serca muła, gdyż miało skutecznie uniemożliwiać poczęcie. Przed ciążą ustrzec miał także talizman, który kobieta powinna przywiązać do swego ciała. Wykonywany był dwuetapowo – najpierw należało złapać samca łasicy, wykastrować go i wypuścić na wolność, a zdobycz przymocować do swego ciała.

Kolejnych informacji dostarczają fragmenty tzw. „Katalogu magii Rudolfa”. XIII-wieczny zakonnik klasztoru cystersów w Rudach Raciborskich spisał niewielki traktat pt. Summa de confessionis discretionis, w którym m.in. omówił trzy pierwsze przykazania dekalogu, formułując katalog zwyczajów magicznych, przesądów i wierzeń ludowych. Wśród licznych praktyk mających np. zapewnić zdrowie dzieciom czy miłość małżonka, znajdują się także opisy zwyczajów stosowanych przez kobiety celem uniknięcia ciąży. Jak pisał, stosują one „także liczne niedorzeczne praktyki (...). Gdy siedzą albo leżą, kładą pod siebie kilka palców. Wierzą mianowicie, że tyle lat nie zajdą w ciążę, ile palców pod sobie podłożyły. To, co nazywają swoim kwiatem, rzucają na drzewo czarnego bzu i mówią: ty noś za mnie, a ja będę kwitła za ciebie. Niemniej jednak drzewo kwitnie dalej, a one rodzą dzieci w boleściach. Trochę tego samego swojego kwiatu rzucają za siebie, aby nie zajść w ciążę. Z niego też dają psu albo prosiakowi, albo rybce w wodzie, aby nie zajść w ciążę”.

W wiekach średnich wierzono także, że prostytutka nie jest w stanie zajść w ciążę, dlatego współżycie z kobietą uprawiającą najstarszy zawód świata samo w sobie było antykoncepcyjne. Opinia ta wynikała z przekonania, że do poczęcia dziecka dochodzi w wyniku połączenia się nasienia męskiego i kobiecego, przy czym warunkiem powstania nasienia w ciele kobiety było odczuwanie przyjemności ze współżycia. W przypadku tzw. szalonych niewiast (tym mianem określano nierządnice w XV-wiecznym Paryżu) przyjemność ze stosunku była wykluczona.

Co ciekawe, w średniowieczu uważano, że w czasie karmienia piersią należy powstrzymywać się od stosunków seksualnych. Obawiano się bowiem, że nasienie może zbrukać jakość mleka, a poprzez to zaszkodzić dziecku.

Pedanius Dioskurydes, De Materia Medica, rękopis z XV w. / fot. PHGCOM, Wikimedia Commons, lic. public domain

Kobiece miesięczne pastylki czy regulatory miesiączki

Średniowieczne rękopisy skrywają także „bardziej naukowe” przepisy antykoncepcyjne. Pod niewinnie brzmiącymi lekarstwami na ból żołądka czy problemy z regularną miesiączką, zdaniem badaczy, kryły się środki wczesnoporonne. W rękopisie spisanym w IX w. w klasztorze benedyktyńskim w Lorsch, wśród licznych recept widnieje wykaz „leków” na ból brzucha, które powinny stosować kobiety, aby przywrócić regularny cykl menstruacyjny. Wśród składników tych środków wymieniono m.in.: pieprz, imbir, kmin, seler czy koper włoski. Były to mikstury poronne, a ich działanie z całą pewnością nie było zaskoczeniem dla autora rękopisu.

Pieprz już w starożytności był znanym i powszechnym środkiem antykoncepcyjnym (spożywanym po odbyciu stosunku), podobnie znane były właściwości imbiru. Natomiast pietruszka, która wzmiankowana była w średniowiecznych traktatach medycznych, wśród wykazów środków poronnych pojawia się jeszcze na początku XX w. Z kolei seler, zdaniem części badaczy, to jeden z najstarszych znanych ludzkości środków poronnych, wspominany jest bowiem już w egipskich papirusach z ok. 1300 p.n.e. Natomiast roztwór zawierający nasiona kminku stosowano w celu „przywrócenia miesiączki” w Indiach aż do XX w.

Rękopis z Lorsch pokazuje przemiany i postęp w odniesieniu do średniowiecznej medycyny. Dwa składniki: koper włoski i seler nie były wspominane w greckich i rzymskich traktatach medycznych. Wiedza odnośnie do pierwszego składnika upowszechniła się w epoce średniowiecza, świadczy o tym np. piśmiennictwo Marboda z Rennes (zm. w 1123 r.), który wspomina, że koper wywoływał menstruację.

Składniki wymienione przez autora rękopisu z Lorsch stosowane były jeszcze w XIX w. Odnaleźć je można wśród składu reklamowanych wówczas środków pod niewinnie brzmiącymi nazwami: „kobiece miesięczne pastylki” czy „regulatory menstruacji”.

Także właściwości wrotycza pospolitego znane były średniowiecznym lekarzom oraz autorom tekstów poświęconych medycynie kobiecej. Wybitna XII-wieczna mistyczka Hildegarda z Bingen jako pierwsza wzmiankowała jego właściwości poronne. W swych pracach, będąc świadoma, że stymulowanie miesiączki stanowi de facto aborcję, wymienia siedem środków, które zaklasyfikować można jako środki wczesnoporonne.

Innymi ziołami nader często stosowanymi w średniowieczu celem uniknięcia ciąży lub wywołania poronienia były tzw. „Zioła królowej Anny”. Zaliczano do nich rośliny z gatunku Daucus carota (rośliny selerowate; nawet marchew zwyczajna znalazła się w tej grupie). Posługiwano się mieszankami ziół i przypraw: kopytnik pospolity, kokornak powojnikowy, bylica pospolita, łubin, pieprz, marchew, mirra, lukrecja gładka, mięta polna, ruta, piwonia, pietruszka czy cyprys.


Rycina z XIII-wiecznego manuskryptu pseudo Apuleiusa „Herbarium” przedstawiająca ciężarną i osobę, która trzyma miętę i przygotowuje miksturę poronną / fot. z: John M. Riddle, Contraception and Abortion from the Ancient World to the Renaissance”, Wikimedia Commons, lic. public domain

Praktykowano także zażywanie mięty wymieszanej z winem czy rutą, której właściwości wspomina już antyczny lekarz Soranus. Aplikowana była zarówno w formie doustnej, jak i w specjalnych czopkach. W pismach Pliniusza czytamy, że zażycie ruty miało ułatwić proces usuwania obumarłego płodu.

Do grupy roślin antykoncepcyjnych średniowieczni uczeni zaliczali także, czerpiąc z dorobku antyku, jałowiec. Pisał o nim w I w. n.e. Pliniusz Starszy. Nasionami jałowca należało obsypać mężczyznę, ewentualnie wetrzeć jałowiec w męskie genitalia. Zdaniem Dioskurydesa stosować go mogły także kobiety.

Macica zajęczą i wnętrzności jegoż

Średniowieczni chętniej niż o antykoncepcji i aborcji wspominali techniki i rady mające na celu ułatwienie zajścia w ciążę.

Tzw. Pseudo Albert Wielki w traktacie „O sekretach białogłowskich” (XIII/XIV w.) pisał: „Gdyby tedy kto chciał w tym białogłowę ratować, aby mogła począć mężczyznę, niech weźmie macicę zajęczą i wnętrzności jegoż, i niech to ususzy, i na proch zetrze, a to niech białogłowa wypije w winie. I także niech uczyni z jądrami zajęczymi na końcu miesiąca jej, a po tym niechaj przyjdzie do obcowania z mężem swoim, tedy pocznie w żywocie syna. Także niech weźmie niewiasta wełny niechędożnej, a w mleku oślim mocno warzy sierść kozią i niech ją przywiąże na pępku białogłowej, kiedy ma obcować z mężem – to mając na sobie, pocznie. (....) Znowu niech weźmie wątrobę z młodego wieprzka i jądra, i niech ususzy, i na proch zetrze, i niech da w napoju mężowi i białogłowie, a mężczyzna (…) będzie mógł płód puścić, i niewiasta która nie mogła począć, wtenczas pocznie (…) Białogłowa niech weźmie kamfory ziela startego na proch i niech pije z winem, a pocznie. Ale uryny męskiej picie szkodzi poczęciu. A zaś gdyby wzięła przyrodzone rzeczy zająca samice, a starła z miodem rozpuszczonym, i wzięła serce byka, a to wespół niech by się potężnie warzyło, a tego niech białogłowa zażywa w jeden tydzień – tak, aby raz więcej, drugi raz mniej – tedy pocznie. Także niewiasta ma zażywać gorących i posilnych potraw i ma dobry trunek pić i mocny, i ma podczas obcowania ochotnego strzec się, aby golenie podwyższone nasieniu nie przeszkadzały, a potym ma się przez robotę zagrzać dla zatrzymania nasienia, i prędko potym niechaj usypia, a bez wątpienia pocznie”.

Także epoka nowożytna mierzyła się z coraz większym problemem bezpłodności. Leczono się drakońskimi metodami, uciekano się do magii. Ze starań tych, podejmowanych przez kanclerza A. Radziwiłła, dworował w jednym z dzieł Morsztyn:
Jużeś i perły wyjadł, i apteki,
Żeby przypisać dziecię do metryki.
Pijesz dekokty i polewkę zdrową,
Nawiedzasz z panią Gidle i Częstochową.

Nowożytna medycyna do długiej listy średniowiecznych środków antykoncepcyjnych dopisała jeden jakże zabójczy składnik – rtęć. Preparaty rtęciowe stosowane były przy różnych chorobach i dolegliwościach (zwalczano nimi choroby weneryczne, wcierając rtęć w skórę), wdychano jej opary. Ten zabójczy środek skutecznie uśmiercał zarówno kobiety, jak i ich nienarodzone dzieci.

Angielska czapeczka, francuska peleryna

Historia jednego z najbardziej popularnych środków antykoncepcyjnych – prezerwatywy – sięga korzeniami epoki późnego średniowiecza lub wczesnej nowożytności, choć legendy wywodzą ją już z epoki starożytności (stosować ją miał już legendarny władca Krety Minos, a także Egipcjanie).


Prezerwatywa z instrukcją w języku łacińskim, 1813 r., Lund University Historical Museum / fot. MatthiasKabel, Wikimedia Commons, lic. CC BY-SA 3.0

Początkowo stosowanie prezerwatywy miało chronić przez chorobami wenerycznymi i nie łączono jej z zapobieganiem ciąży. Właśnie podstawowa funkcja prezerwatyw – ochrona przed kiłą – sprawiła, że najczęściej nazwy tego środka wiązano z mało lubianymi sąsiadami – w Anglii były to „francuskie peleryny”, we Francji „angielskie czapeczki”.

Pierwsze wzmianki o ochronie przed zarażeniem chorobą francuską pochodzą z dzieła Gabriele Fallopio, włoskiego lekarza żyjącego w XVI w. Ten znany wykładowca medycyny w Padwie zalecał stosowanie lnianych prezerwatyw, które należało kilkakrotnie nasączyć w wywarze z cierpkich ziół. Instrukcja używania prezerwatywy odnaleziona w 1640 r. w Lund w Szwecji polecała, aby przed stosunkiem zanurzyć ją w ciepłym mleku, co miało zwiększyć jej skuteczność. Najdroższe prezerwatywy w XVII i XVIII w. wykonywano z pęcherzy rybich – były najlżejsze i najcieńsze (te odkryte na zamku Dudlmy koło Birmingham wiąże się z obecnością żołnierzy Karola I Stuarta, króla Anglii i Szkocji). Były zszywane, a mocowanie prezerwatywy ułatwiały jedwabne wstążeczki. Wykonywano je także z jelit zwierzęcych, np. kozich, a na terenie Chin używano nawoskowanego papieru ryżowego.

Początkowo środek ten, nie tylko z racji wysokiej ceny, nie był zbyt popularny – nie wiedziano jeszcze o istnieniu i roli plemników (do 1677 r.), jak również zarazków powodujących choroby weneryczne (opisanych dopiero w 1862 r.). Prezerwatywy były wyjątkowo drogie, ich wyrób czasochłonny, skuteczność dość niewielka. Z terenów Anglii z XVIII w. poświadczony jest sklep, w którym zdesperowani mężczyźni obawiający się syfilisu mogli nabyć używane prezerwatywy. To, że był to produkt stosowany wielokrotnie, nikogo wówczas nie dziwiło. Jeszcze w XIX w., kiedy wykonywano je z gumy, odnaleźć można rady, w jaki sposób je prać i czyścić przed ponownym użyciem. W 1717 r. w Londynie funkcjonował sklep, w którym można było nabyć luksusowo wykonane prezerwatywy z jelit zwierzęcych. Wybredniejszym klientom oferowano limitowaną serię produktów – podbitych jedwabiem bądź aksamitem.


Casanova (po lewej) nadmuchuje prezerwatywy, żeby sprawdzić ich szczelność, rycina z: G. Casanova, Mémoires, écrits par lui-meme, Bruxelles 1872, vol. 4 / fot. Wikimedia Commons, lic. public domain

W XIX w. początkowo prezerwatywy wykonywano z jelit świńskich, mocowanych za pomocą kolorowych wstążek. Ponieważ cena prezerwatywy była wyjątkowo wygórowana, w XIX-wiecznych poradnikach dla gospodarnych kobiet odnaleźć można rady, jak samodzielnie je wykonać nabywając u rzeźników jelita zwierzęce. Zabytek taki odnaleziono w 2008 r. w uniwersyteckiej bibliotece w Salamance. W XVI-wiecznym podręczniku medycyny anonimowy czytelnik pozostawił dwie prezerwatywy ze świńskich jelit, zapakowane w gazetę z 1857 r.

Począwszy od XVIII w. prezerwatyw zaczęto już używać w celu uniknięcia ciąży, a ich antykoncepcyjne właściwości wspomina słynny uwodziciel i kochanek Casanova.

Gumowa rewolucja

Prawdziwym przełomem w antykoncepcji było zastosowanie gumy w produkcji prezerwatyw. Dzięki udoskonaleniu technik wulkanizacji przez Charlesa Goodyeara i Hancocka z lat 40. XIX w., możliwe było wprowadzenie nowinek technicznych do świata medycyny. Do dzisiaj badacze spierają się w kwestii dokładnej daty pojawienia się pierwszych gumowych prezerwatyw. Powszechnie przyjmuje się datę 1876 r.

Wśród antykoncepcyjnych środków wykonanych z gumy wspomnieć należy także o krążkach domacicznych, początkowo wykonywanych z twardej gumy. Ich zalety propagowali m.in. niemiecki lekarz Friedrich Adolph Wilde w 1838 r. czy Wilhelm Peter Johannes Mensinga w 1842 r. Szczęśliwie postęp techniczny umożliwił zastosowanie bardziej plastycznych i miękkich materiałów.

Antykoncepcja w formie wspomnianych krążków znajdowała coraz większe grono zwolenników za sprawą byłej studentki Mensinga Aletty Jacobs, która w 1882 r. otworzyła w Niderlandach klinikę informującą o formach antykoncepcji. Ten tzw. „kubek Mensinga” pojawia się w Anglii na kartach publikacji książkowych w 1887 r. I choć wynalazek krążków dopochwowych nie był niczym nowym (znany był już w starożytnym Egipcie), zmienił się materiał, z którego je wykonywano. W miejsce łupiny orzecha, połówki owocu granatu czy połówki cytryny umieszczanych u ujścia szyjki macicy, zaczęto stosować miękką gumę.

Pessarium dr. Mensinga / fot. z: Die Frau als Hausärztin. Mit 485 Original-Illustrationen, 38 Tafeln und Kunstbeilagen in feinstem Farbendruck, dem Porträt der Verfasserin und einem Modell-Album: Mann und Weib. 800,000 Jubiläumsausgabe. Süddeutsches Verlagsinstitut, Stuttgart 1911, Wikimedia Commons, lic. public domain

Nowożytna medycyna znała szereg innych technik mających rzekomo właściwości antykoncepcyjne. Jedną z nich miało być podmywanie się po odbyciu stosunku. Z tych powodów pierwsze bidety (lata 30. XVIII w.) wiązano z praktykami antykoncepcyjnymi, a kobiety posiadające w swych mieszkaniach te urządzenia oskarżano o rozwiązłość. Począwszy od lat 50. XVIII w. bidety produkowano w specjalnych „wersjach” – wyposażone były w strzykawki, które miały ułatwić wypłukanie nasienia. Podobnym celom służyć miały prysznice czy obmywanie ciała octem, jak również wszelkie zabiegi określone w XVIII i XIX w. enigmatycznym mianem „higieny damskiej”.

Prawdziwa rewolucja w historii środków antykoncepcyjnych miała miejsce w latach 50. XX w., kiedy badania G. Pincusa i J. Rocka zaowocowały powstaniem pigułki antykoncepcyjnej. Wynalazek ten odmienił sferę życia intymnego, zaowocował tzw. rewolucją seksualną. Skończył się okres w historii antykoncepcji, kiedy triumfowała magia, przesądy i zabobony.

Dr n. hum. Wiktor Szymborski – pracownik Instytutu Historii Uniwersytetu Jagiellońskiego, zajmuje się dziejami średniowiecznej kultury religijnej.

Cytaty pochodzą z następujących prac:

Libri poenitentiales. Księgi pokutne (tekst łaciński, grecki i polski), układ i opracowanie A. Baron, H. Pietras SJ, Kraków 2011, s. 307, 394, 409
E. Karwot, Katalog Magii Rudolfa. Źródło etnograficzne XIII wieku, Wrocław 1955, s. 26-27
Pseudo Albert Wielki, O sekretach białogłowskich, oprac. J. Kroczak, J. Zagożdżon, wstęp J. Zagożdżon, Wrocław 2012, s. 146, 147
Z. Kuchowicz, Z dziejów obyczajów polskich w wieku XVII i pierwszej połowie XVIII w., Warszawa 1957, s. 304

Wybrana literatura:

Biller P.P.A., Birth-Control in the West in the Thirteenth and Early Fourteenth Centuries, "Past and Present", 1982, no 94, s. 3-26
Bullough Vern L., A Brief Note on Rubber Technology and Conttraception: The Diaphragm and the Condom, "Technology and Culture", 1981, vol. 22, no 1, s. 104-111
Green Monica, Contraception, [w:] Women and Gender in Medieval Europe an Encyclopedia, ed. Margaret Schaus, New York-London 2006, s. 167-169
Hopkins Keith, Contraception in the Roman Empire, "Comparative Studies in Society and History", 1965, vol. 8, no 1, s. 124-151
Karras Ruth Mazo, Seksualność średniowieczna, przekład A. Bugaj, Warszawa 2012
Martos Ana, Historia antykoncepcji, przekład S. Bończyk, Warszawa 2012
Potts Malcolm, Campbell Martha, History of Contraception, "Gynecology and Obstetrics", 2002, vol. 6, chp. 8, pp. 1-27
Riddle John M., Contraception and early abortion in the Middle Ages, [w:] Handbook of Medieval Sexuality, ed. V. L. Bullough, J. A. Brundage, New-York-London 1996, s. 261-279
Riddle John M., Oral Contraceptives and Early-Term Abortifacients during Classical Antiquity and the Middle Ages, "Past and Present", 1991, no 132, s. 3-32
Tietze Christopher, History of Contraceptive Methods, "The Journal of Sex Research", 1965, vol. 1, no 2, s. 69-85

10.04.2015
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.