×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Buntownik z powołaniem

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut
specjalnie dla mp.pl

W 1817 roku James Parkinson jako pierwszy opisał obraz kliniczny choroby, która nazwana została jego nazwiskiem i zapewniła mu miejsce w historii medycyny. Po ponad dwóch wiekach nadal nie poznano w pełni choroby, na którą cierpi według szacunków około 6 mln osób na świecie.


Dom przy Hoxton Square 1, w którym mieszkał James Parkinson, fotografia z ok. 1912 r. Fot. See page for author, CC BY 4.0, via Wikimedia Commons

James Parkinson urodził się 11 kwietnia 1755 roku w domu pod adresem Hoxton Square 1, w miejscowości Hoxton, leżącej niecały kilometr od północnych bram Londynu (dziś część gminy London Borough of Hackney). Ojciec, John, był uznanym lekarzem rodzinnym. O matce, Mary Parkinson, niewiele wiemy. Życie ich syna przypadło na burzliwą epokę, którą naznaczyły takie wydarzenia, jak rewolucja przemysłowa, amerykańska wojna o niepodległość, rewolucja francuska czy wojny napoleońskie. Gdyby urodził się dwieście lat wcześniej, zapewne byłby renesansowym badaczem, dzielącym swą energię, umiejętności i czas pomiędzy działalność polityczną i społeczną, dokonania naukowe (był wybitnym paleontologiem i geologiem oraz chemikiem-amatorem), pisanie poczytnych traktatów medycznych oraz realizowaną z poświęceniem i oddaniem misję leczenia pacjentów chorych na duszy i ciele.

Od aptekarza do oryktologa

James Parkinson, jako syn lekarza, postanowił pójść w ślady ojca. Uczył się przez pół roku w London Hospital (dziś The Royal London Hospital), następnie terminował sześć lat u ojca, aż wreszcie w 1784 roku zdał egzamin i zyskał prawo do wykonywania zawodu chirurga. Ożenił się z trzy lata młodszą od siebie Mary Dale, którą poprowadził do ołtarza w tym samym kościele, w którym 26 lat wcześniej sam został ochrzczony. Doczekali się sześciorga dzieci, z których dwoje zmarło w niemowlęctwie i wczesnym dzieciństwie. Spośród czworga, które dożyły dorosłości, drugi syn, John William Keys Parkinson przejął po ojcu schedę – najpierw terminował jako aptekarz, następnie zdobywał pierwsze szlify w zawodzie chirurga, by wreszcie wraz z ojcem prowadzić wspólną praktykę.

W młodym umyśle Parkinsona rozwijały się szerokie zainteresowania. W 1785 roku uczęszczał na cykl wykładów prowadzonych przez uznanego szkockiego chirurga i anatoma, ówczesnego lekarza celebrytów, Johna Huntera (1728-1793). Trudno dziś powiedzieć, czy to ogromna wiedza medyczna Huntera, czy może jego zamiłowanie do geologii (Hunter posiadał jedną z największych kolekcji skamieniałości w kraju, obecnie jego zbiory można oglądać w londyńskim Hunterian Museum należącym do Royal College of Surgeons of England) tak fascynowały Parkinsona. Spotkanie z Hunterem mogło rozpalić fascynację geologią i paleontologią w młodym medyku, kierując go w te obszary na drodze wieloletniej, bogatej kariery. Z wykładów Parkinson prowadził odręczne notatki, przepisane i wydane w 1833 przez jego syna pod tytułem „Hunterian Reminiscences”. Co istotne, zarówno Parkinson, jak i Hunter byli ludźmi głęboko wierzącymi i – jak wielu innych w swoich czasach – wierzyli, że to właśnie w badaniu pierwotnych form życia leży klucz do zrozumienia dzieła boskiej kreacji.

Parkinson zyskał sławę jeszcze za życia, lecz nie jako medyk, a paleontolog, czy raczej – jak mówiono wówczas – oryktolog. Podobnie jak wielu innych lekarzy w tamtych czasach, pasjonował się kolekcjonowaniem skamieniałości, minerałów i muszli. Sam miał powiedzieć o sobie, że „od kiedy sięga pamięcią, cechowała go nienasycona ciekawość odkrywania tajemnic świata przyrody”. Jego ogromna kolekcja stała się zaczątkiem popularnego muzeum, które otworzył w domu przy Hoxton Square. Wszystkie eksponaty zyskały przepiękne ilustracje w wydanej w latach 1804-1811, trzytomowej pracy „Organic Remains of a Former World” (1804-1811), która stała się najważniejszym ówczesnym podręcznikiem paleontologii. Parkinson był również jednym z założycieli Geological Society of London, a w uznaniu zasług na tym polu nazwano jego nazwiskiem kilka gatunków z podgromady amonitów.

Parkinson inspirował do własnych poszukiwań innych młodych adeptów geologii i paleontologii. W 1811 roku lekarz, a przy tym aspirujący paleontolog i przyszły ojciec badań naukowych nad dinozaurami, Gideon Algernon Mantell (1790-1852) odwiedził ponad dwukrotnie starszego od siebie Parkinsona w jego domu. Szukał u niego porady i wsparcia przed wkroczeniem na wyboistą ścieżkę kariery paleontologicznej. Po 40 latach Mantell nadal doskonale pamiętał przebieg tej wizyty, o której tak pisał:

„Uprzejmie prezentował mi swoje zbiory i opowiadał o nich, wzmiankując każde źródło informacji na temat badania skamieniałości. Był to wciąż dziewiczy grunt w nauce angielskiej, lecz właśnie w stronę podążał wówczas mój młody i chłonny umysł. W późniejszych latach pan Parkinson gorąco zachęcał mnie do badania natury szczątków mineralnych i organicznych w moim rodzinnym Sussex, gdzie nie prowadził ich dotychczas nikt. Przeglądał moje szkice i służył komentarzem w trakcie prac nad pierwszą moją książką, The Fossils of the South Downs”.

W roku 1804 Parkinson dobiegał pięćdziesiątki, a swoją kolekcję rozbudowywał od dwóch dekad. Wówczas zdecydował się na publikację pracy „Organic remains of a former world. An examination of the mineralized remains of the vegetables and animals of the antediluvian world; generally termed extraneous fossils”, która miała stać się jego magnum opus. Po tomie pierwszym poświęconym paleobotanice wydał jeszcze dwa kolejne (w latach 1808 i 1811). Dzieło to liczyło 1146 stron oraz ponad 40 tablic zawierających 700 rysunków, z których niemal wszystkie przedstawiały okazy z jego kolekcji. Jego publikację uznano za kamień milowy w historii brytyjskiej paleontologii. Parkinson napisał swoje dzieło w trzeciej osobie („autor”) i wybrał formę korespondencyjną, aby ułatwić zrozumienie skomplikowanych kwestii czytelnikom nienaukowym, pragnąc „skłonić do badań nad tą sferą dzieła Natury tych, którym dotychczas tematy te były obce”, jak to ujął w przedmowie do tomu pierwszego. Jak wskazuje tytuł jego dzieła, uważał skamieniałości za relikt świata sprzed potopu. Z czasem udało mu się pogodzić swoją wiarę i naukową wiedzę, przyjmując dość liberalną interpretację biblijnych wydarzeń.

Do dziś nie zachował się ani jeden wizerunek tego niezwykłego człowieka, ale jeśli kiedykolwiek odnajdzie się jakaś podobizna, będzie to wyłącznie portret lub litografia, ponieważ James Parkinson zmarł dwa lata przed pojawieniem się pierwszych dagerotypów. Zachował się za to krótki opis wyglądu i osobowości Parkinsona autorstwa wspomnianego Gideona Mantella: „Pan Parkinson był raczej niewysokiej postury, umysł miał błyskotliwy, powierzchowność przyjemną, a maniery łagodne i uprzejme. Z nieskrywaną przyjemnością udzielił mi informacji zarówno w kwestii swojej ulubionej dziedziny wiedzy [paleontologii – przyp. aut.], jak i na tematy zawodowe”.

Ten opis znalazł się w pracy „Pictorial Atlas of Fossil Remains”, którą Mantell wydał w roku 1850 i która zawiera przepiękne, koloryzowane kopie ilustracji skamieniałości wykonanych przez Parkinsona.

W ostatnich latach życia Parkinson był uznanym i powszechnie szanowanym geologiem i paleontologiem. W 1807 roku wraz z 12 innymi naukowcami, w tym czterema lekarzami, założył Geological Society of London, które jest dziś najstarszym stowarzyszeniem geologicznym na świecie. Wraz z Edwardem Jennerem (1749-1823), odkrywcą szczepień ochronnych przeciwko ospie, był także jednym z założycieli Medical and Chirurgical Society of London. W dniu swoich 68. urodzin, 11 kwietnia 1823 roku, James Parkinson został pierwszym odznaczonym honorowym złotym medalem Royal College of Surgeons w uznaniu „wybitnych zasług nad badaniem i promowaniem nauk o ziemi, wyrażających się głównie w nieocenionej pracy nad szczątkami organicznymi”. Podczas wieczornej ceremonii wieloletni przyjaciel, Sir William Blizzard (1743-1835) wygłosił mowę, w której podkreślił osiągnięcia Parkinsona na polu geologii i paleontologii, opisał jego kolekcję skamieniałości, ale zupełnie pominął bogaty dorobek na polu medycyny. Odznaczenie Parkinson odebrał rok po wydaniu swojej ostatniej, prawie czterystustronicowej pracy: „Outlines of oryctology. An introduction to the study of fossil organic remains; especially those found in the British strata: intended to aid the student in his inquiries respecting the nature of fossils, and their connection with the formation of the earth”.

Kilka dni przed świętami, 21 grudnia 1824 roku James Parkinson zmarł w wieku lat 69 w wyniku udaru, który odebrał mu mowę i częściowo go sparaliżował. Przez kolejne 12 lat syn prowadził praktykę medyczną w rodzinnym domu, następnie wyprowadził się i ożenił w 1811 roku z niejaką Dianą Chapple. Historia rodzinna powtarza się – ich syn, który otrzymał imię po dziadku, James Keys Parkinson (1837-1900) terminował u ojca, a następnie prowadził z nim wspólną praktykę. Żaden z potomków Parkinsona nie odziedziczył jednak ogromnej kolekcji skamieniałości – wdowa próbowała ją sprzedać Royal College of Surgeons, lecz kwota, jakiej zażądała, była zbyt wysoka. Ostatecznie zbiory trafiły na licytację i rozjechały się po świecie. Niektóre z eksponatów można dziś oglądać w londyńskim Muzeum Historii Naturalnej.

Ilustracja z książki „The Villager’s Friend and Physician” autorstwa Jamesa Parkinsona (wyd. 1804); możliwe, że przedstawiony na niej lekarz to sam James Parkinson. Fot. See page for author, CC BY 4.0, via Wikimedia Commons

Aktywista i reformator

James Parkinson miał naturę aktywisty i reformatora. Pod wpływem politycznych i społecznych przemian Rewolucji Francuskiej stał się gorącym orędownikiem praw tych warstw, które były ich w ówczesnym społeczeństwie pozbawione. W młodości cechował go buntowniczy duch, który nie pozwalał mu godzić się ze społeczną niesprawiedliwością, jaką widywał na co dzień. Został działaczem i aktywistą, jak nazwalibyśmy go dziś – wstąpił do London Corresponding Society, gdzie pisywał zjadliwe pamflety (pod własnym nazwiskiem lub pod pseudonimem „Old Hubert”), w których nie przebierając w słowach krytykował ówczesny rząd i administrację państwową, walcząc o sprawiedliwe przedstawicielstwo dla ludu w Izbie Gmin i powszechne prawo wyborcze. Brał w obronę biedotę Londynu, zwłaszcza imigrantów, którą uznawał za niedostatecznie chronioną i dostrzeganą przez rząd. Zyskał tym popularność wśród ludu oraz wielu wrogów w kręgach rządowych i organów sprawiedliwości, w tym w kręgach bliskich współpracowników króla. Ostatecznie został wezwany przed Privy Council, gdzie swoim szczerym zeznaniem ustrzegł się przed więzieniem.

Przed czterdziestką jego buntownicze zapędy ostygły wskutek rosnących wymagań związanych zarówno z pracą zawodową, jak i życiem rodzinnym. Powoli odchodził od politycznego aktywizmu, by skupić się na działalności społecznej. Dobrostan jego współobywateli, zwłaszcza tych, którzy egzystowali w biedzie, był dla niego sprawą wielkiej wagi. Parkinson poświęcił wiele lat pracy na próby poprawienia zdrowia i dobrostanu najbiedniejszych i niewykształconych, kierując do nich swoje broszury i książki, pisane prostym i zrozumiałym językiem, bogate w ilustracje. Jako lekarz pragnął, by prości ludzie również uzyskali podstawową wiedzę medyczną, mogli stawiać diagnozy i sami leczyć swoje choroby, ale również wiedzieli, czy i kiedy należy wzywać lekarza.

I tak na przykład tekst „Medical admonitions addressed to families, respecting the practice of domestic medicine, and the preservation of health” z 1799 roku kierował do rodzin korzystających z domowych sposobów leczenia. W 1804 roku napisał „The Villager’s Friend and Physician”, której fronton zawiera rozkładaną ilustrację przedstawiającą lekarza, w którym nietrudno dopatrywać się samego autora, udzielającego porad medycznych mieszkańcom wioski. Wiejska gospoda w tle nosi wolnomularski symbol mężczyzny z kompasem, oznaczający cnotę i samokontrolę, a motto głosi: „Żegluj zgodnie z kompasem”.

Parkinson ostro potępiał m.in. nadużywanie alkoholu, używając żywych porównań i metafor. W innych swoich tekstach autor dyskutował nad koniecznością reedukacji biedoty czy edukacją medyczną – tej ostatniej poświęcony był wydany w 1800 roku „The Hospital Pupil” w formie korespondencyjnej, w której autor pisze do ojca, którego syn pragnie zostać lekarzem, wymieniając niezbędne do pełnienia tego zawodu cechy oraz przedstawiając plan nauki. Z kolei dzięki opublikowanej w 1807 „Observations on the excessive indulgence of children” oraz wydanej rok później, przeznaczonej bezpośrednio dla najmłodszych czytelników „Dangerous Sports. A Tale addressed to Children”, pośrednio zapisał się również w historii pediatrii. W pierwszej pozycji gorąco optował za szczepieniem dzieci na ospę, a także pisał, że wszystkie podawane dzieciom leki, w miarę możliwości, powinny być smaczne, w drugiej zaś w prosty sposób tłumaczył najmłodszym, jak tragiczne skutki mogą nieść ze sobą z pozoru błahe zabawy. Tego typu broszury były niezwykle popularne, stąd nietrudno się domyślić, że wiele publikacji Parkinsona doczekało się licznych wznowień.

Lekarz od ciała i duszy

W 1777 roku Royal Humane Society przyznało Jamesowi Parkinsonowi prestiżowy srebrny medal za udaną resuscytację mężczyzny, który próbował popełnić samobójstwo przez powieszenie. Wielokrotnie podczas swojej praktyki medycznej Parkinson stosował resuscytację według wytycznych Royal Humane Society, która polegała m.in. na zastosowaniu prądu elektrycznego. Parkinson był wielkim zwolennikiem stosowania elektryczności do reanimacji w przypadkach utonięcia lub uduszenia. W opublikowanym w 1789 roku tekście „Some Account of the Effects of Lightning” oraz wydanej rok później, niezwykle popularnej i wielokrotnie wznawianej „The Chemical Pocket-Book, or Memoranda chemica: arranged in a compendium of chemistry” opisywał m.in. wpływ uderzenia pioruna na ludzkie ciało. Co ciekawe, kilkanaście lat później do Londynu przybył włoski lekarz Giovanni Aldini (1762-1834), krewniak i współpracownik Luigiego Galvaniego. Aldini prowadził w stolicy Anglii głośne i kłopotliwe eksperymenty na zwłokach powieszonych przestępców, aby zademonstrować reanimacyjny potencjał elektryczności. Na początku 1803 roku w londyńskim Royal College of Surgeons, którego Parkinson był członkiem, Aldini przeprowadził owo doświadczenie na ciele niejakiego George’a Fostera. Nie wiemy, czy Parkinson był świadkiem owego eksperymentu, gdyż nie wspominał o nim w swoich zapiskach – być może nie miał okazji uczestniczyć (możliwe, że powstrzymywała go przed tym wiara, mógł uważać tę praktykę za bezczeszczenie zwłok), ale na pewno był ich świadomy, ponieważ londyńskie gazety szeroko się o tym rozpisywały.

Wkład Jamesa Parkinsona w opisanie znaczących dla rozwoju medycyny i chirurgii kwestii uwzględniał m.in. szczegółową relację z objawów i leczenia dny moczanowej (dawniej nazywano ją podagrą), na którą cierpiał on sam i jego ojciec. W 1805 roku opisał swoje doświadczenia w „Observations on the nature and cure of gout; on nodes of the joints; and on the influence of certain articles of diet, in gout, rheumatism, and gravel”, właściwie identyfikując przyczynę choroby. Trzy lata wcześniej wydał „Hints on the Improvement of Trusses”, z którego najubożsi cierpiący na przepuklinę pachwinową mogli dowiedzieć się, jak niewielkim kosztem skonstruować samodzielnie pas przepuklinowy według pomysłu autora. Z kolei w 1812 roku zaprezentował przed Medical and Chirurgical Society esej poświęcony pęknięciu wyrostka robaczkowego autorstwa swojego syna – pierwszy znany opis tej choroby w anglojęzycznej literaturze medycznej. Wspólna praktyka z synem przyniosła szereg artykułów na temat różnych chorób, w tym szczękościsku i hydrofobii (wścieklizny).

Parkinson z synem odnieśli także sukcesy w walce z epidemią tyfusu, która dziesiątkowała ubogą populację Hoxton. W 1815 roku Parkinson wraz z synem przekonali radę parafialną do wzniesienia budynku, w którym można było wydzielić specjalne skrzydła dla chorych, aby uniknąć szerzenia się choroby w Shoreditch. Dzięki temu liczba zachorowań szybko spadła i udało się opanować epidemię. W roku 1819 Parkinson wydał broszurę „Observations on the Neccessity for Parochial Fever Wards”, w której uzasadniał potrzebę izolacji pacjentów cierpiących na choroby zakaźne, a swoje działania w ramach walki z tyfusem, z naciskiem na zapewnienie chorym dostępu do świeżego powietrza i właściwej higieny, podsumował w artykule opublikowanym w 1824 roku w „London Medical Repository”. Był to jego ostatni tekst.

James Parkinson nie zajmował się wyłącznie przypadłościami cielesnymi swoich pacjentów. Przez trzy dekady leczył pacjentów w Holly House – jednym z trzech prywatnych ośrodków dla chorych umysłowo w Hoxton. W 1811 roku napisał pamflet w odpowiedzi na zarzut, zgodnie z którym umieścił niejaką Mary Daintree w Holly House wyłącznie na podstawie opinii jej krewnych, a nie własnej diagnozy. Proces sądowy, w którym zeznawał jako świadek, odbył się kilka miesięcy wcześniej. Parkinson zawarł w swoim tekście interesujące uwagi na temat ówczesnego prawa regulującego takie przypadki, wykazał niedostatki w tym zakresie oraz zasugerował możliwości zmian. W efekcie domniemanej pomyłki, jaką miał popełnić (Parkinson w swoim pamflecie bronił się przed zarzutami), standardem i wymogiem w praktyce medycznej stało się uzyskanie dwóch niezależnych opinii lekarskich zanim można było skierować pacjenta do placówki zamkniętej. Taka procedura w postępowaniu przy przyjęcia do szpitala psychiatrycznego w trybie nagłym obowiązuje w wielu krajach do dziś: według polskiego prawa (art. 23  ust. 2, Ustawa o ochronie zdrowia psychicznego z dnia 19 sierpnia 1994 r.): „O przyjęciu do szpitala osoby, o której mowa w ust. 1, postanawia lekarz wyznaczony do tej czynności po osobistym jej zbadaniu i zasięgnięciu w miarę możliwości opinii drugiego lekarza psychiatry albo psychologa”.

Choroba Parkinsona


Charakterystyczne cechy postawy ciała osoby chorej na chorobę Parkinsona, ilustracja z 1886 r. z książki „A Manual of Diseases of the Nervous System” autorstwa Williama Richarda Gowersa. Fot. public domain, via Wikimedia Commons

Co mogło zainspirować Parkinsona do zainteresowania się neurologią? Być może niejaki Félix Vicq d’Azyr (1748-1794), francuski anatom i lekarz nadworny tragicznie zmarłej królowej Marii Antoniny. Wprowadził do anatomii czołowe przekroje przez mózgowie, opisał miejsce sinawe (powiązane z chorobą Parkinsona) oraz zastosował konserwacje tkanek mózgu w alkoholu. Nie wiemy, czy Parkinson kiedykolwiek miał w rękach traktat d’Azyra, wiemy jednak, że płynnie mówił i czytał w języku francuskim, a jego biblioteka zawierała wiele uznanych dzieł naukowych. Wiemy także, że 1805 roku, mimo że Anglia była wówczas z Francją w stanie wojny, Parkinson zaczytywał się w pracach Georgesa Cuviera (1769-1832), przede wszystkim w „Leçons d’Anatomie Comparée”, które otrzymał od badaczy francuskich. Być może traktat d’Azyra również trafił w jego ręce, inspirując go do napisania „An essay on the shaking palsy”, którą wydał w 1817 roku.

Współcześnie nazwisko tego niezwykle zasłużonego na polu nauki i medycyny badacza prawdopodobnie nie byłoby tak szeroko znane, gdyby nie owa 66-stronicowa broszura, którą Parkinson na zawsze zapisał się w historii neurobiologii i medycyny. Opisał w niej po raz pierwszy drżączkę poraźną (łac. paralysis agitans) jako odrębną jednostkę chorobową, używając niezwykle precyzyjnego sformułowania, które nie poddało się próbie czasu:

„Mimowolne drżenie i obniżona siła mięśni w różnych częściach ciała, także mimo wsparcia; ze skłonnością do pochylania tułowia do przodu i przechodzenia z chodu do biegu: zmysły i intelekt pozostają nietknięte”.

Mimo nielicznych pozytywnych głosów, które pojawiły się w środowisku angielskich lekarzy tuż po publikacji, esej Parkinsona przeszedł właściwie bez echa i prawdopodobnie zaginąłby w mrokach historii, gdyby nie uznany neurolog z paryskiego la Salpetriere, Jean-Martin Charcot (1825-1893), który odkrył publikację na nowo. Na podstawie własnych obserwacji klinicznych zaproponował zmianę nazwy choroby scharakteryzowanej przez drżenie w stanie spoczynku, sztywność, charakterystyczny bezruch twarzy oraz zaburzenia ruchu i postawy na „la maladie de Parkinson”, choć angielscy neurolodzy potrzebowali jeszcze wielu lat, by przyjąć termin choroby Parkinsona w miejsce poprzedniej nazwy.

W późniejszych latach, choć choroba była już dość dobrze rozpoznana, ani ona sama, ani esej Parkinsona nie przyciągały uwagi badaczy, doczekując się jedynie krótkich wzmianek w literaturze medycznej. Jak pisał w 1903 roku Thomas Arthur Ross, lekarz i chirurg, autor wielu artykułów naukowych, w tym także o leczeniu drżączki poraźnej: „Chorobę tę zazwyczaj pomijano w większości podręczników jako jedną z owych niefortunnych przypadłości, której lekarze nie tylko nie potrafią wyleczyć, lecz nie mają mocy nawet ulżyć swym pacjentom”. Ross odkrył, że skopolamina pomogła złagodzić drżenia u pacjentki, a po 15-miesięcznej kuracji jej dobrostan poprawił się. Dopiero jednak po wybuchu epidemii śpiączkowego zapalenia mózgu w 1916 roku, wobec której początkowo lekarze byli bezradni, a której symptomy z jednej strony pokrywały się z przebiegiem choroby Parkinsona, z drugiej zaś wykazując istotne różnice (np. zachorowania były częste wśród młodzieży i dzieci), środowisko medyczne i naukowe skłoniło się ku pogłębionym badaniom – oraz powrotu do odkryć Parkinsona.


„An essay on the shaking palsy” autorstwa Jamesa Parkinsona, wyd. 1817. Fot. See page for author, CC BY 4.0, via Wikimedia Commons

Co właściwie opisał Parkinson w swoim eseju? Scharakteryzował pojedynczą chorobę, czy raczej zespół chorobowy, w której przebiegu zauważył szereg symptomów, stwierdzanych wcześniej i klasyfikowanych jako osobne schorzenia. Podkreślił wyraźnie, że nie jest pierwszym, który opisuje owe objawy – pojawiały się one już w tekstach starożytnych, choćby Galena, lecz zaznaczył, że współwystępowanie owych objawów wskazuje na obecność nieopisanej wcześniej, postępującej u sześciorga pacjentów choroby o nieznanym podłożu, patologii ani metodach leczenia. Szukał przyczyn w rdzeniu kręgowym i pniu mózgu, niepewnie próbował upatrywać ich w reumatyzmie, który mógł się według niego z czasem rozwinąć w drżączkę. Parkinson był w pełni świadomy przykrego losu pacjentów cierpiących na chorobę nazwaną wiele dekad później jego nazwiskiem. Szukał sposobów, by ulżyć im w cierpieniu. Zalecał upuszczanie krwi, plastry oraz środki na przeczyszczenie w postaci preparatu z jałowca sawini, niezwykle popularnego w XIX-wiecznej medycynie, a zawierającego silną podofilotoksynę i nadającego się – co wiemy dzisiaj – wyłącznie do miejscowego stosowania. Parkinson nie twierdził jednak, że znalazł lekarstwo na chorobę – wręcz przeciwnie, był boleśnie świadom niedostatków ówczesnej medycyny i metod leczenia. W swoim tekście wyraził jednak nadzieję, że rzucając światło na nową chorobę, zachęci innych do szukania jej przyczyn poprzez „dalsze badania anatomiczne”, czyli autopsje pacjentów zmarłych z powodu choroby, które Parkinson uważał za niezwykle trudne dla lekarza. Odniósł się do takich autorytetów swoich czasów, jak Hunter, Giovanni Battista Morgagni czy Matthew Baillie i liczył na to, że pojawi się ktoś podobny, kto dokona tego, czego jemu się nie udało:

„Choroba ta umknęła uwadze badaczy, a zadanie ustalenia jej natury i przyczyn w drodze badań anatomicznych nie zostało podjęte przez tych, którzy z uwagi na możliwości i okoliczności mogliby tego dokonać. Byłoby niezwykle pożądane, aby tacy dobrodzieje ludzkości i nauk medycznych, którzy ujawnili już wiele chorobowych procesów, niszczących zdrowie i skracających życie, zechcieliby rozszerzyć swe poszukiwania na tę chorobę – i taki jest też cel publikacji moich uwag”.

Po dwustu latach tekst Parkinsona należy czytać jako świadectwo starań lekarza z poczuciem misji, który pragnął wywołać zainteresowanie nową chorobą po to, aby inni mogli ją zbadać i poznać, a co za tym szło – zaoferować pomoc cierpiącym na nią nieszczęśnikom. Można się domyślać, że byłby rozczarowany, gdyby dowiedział się, jak wiele lat musiało upłynąć zanim odkryto jej podłoże. Nawet współcześnie, choć choroba ta dotyka 1 na 500 osób, niektóre jej aspekty nadal rozumiemy jedynie częściowo, a wielu pacjentów, mimo dostępu do leczenia farmakologicznego i operacyjnego, nadal musi zmagać się na co dzień z tą „męczącą i dokuczliwą przypadłością”.

Agnieszka Bukowczan-Rzeszut – antropolog kultury, dziennikarka, tłumaczka i autorka związana z krakowskimi wydawnictwami Astra, Znak i Otwarte, autorka książki „Jak przetrwać w średniowiecznym Krakowie” (Astra 2018), a wspólnie z Barbarą Faron książki „Siedem śmierci. Jak umierano w dawnych wiekach” (Astra 2017).

1. Donalson IML, James Parkinson’s Essay on the Shaking Palsy, J R Coll Physicians Edinb 2015; 45: 84–6
2. Gardner-Thorpe C., James Parkinson (1755–1824), J Neurol (2010) 257:492–493
3. Gillingham J., James Parkinson and His Disease, Res Medica 1967, 5(4): 8-12
4. Morris A.D., James Parkinson: his life and times, ed. F. Clifford Rose, Boston 1989
5. Parent A., A Tribute to James Parkinson, Can J Neurol Sci. 2018; 45: 83-89
6. Parent A., Felix Vicq d’Azyr: anatomy, medicine and revolution. Can J Neurol Sci. 2007; 34(1): 30-7.

12.04.2021

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.