Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Dzieci, które chodzą i dojeżdżają do szkoły, są szczuplejsze od tych dowożonych

Paweł Wernicki

Badania dotyczące zależności pomiędzy przemieszczaniem się dzieci w drodze do szkoły a występowaniem otyłości i nadwagi przyniosły pozornie łatwy do odgadnięcia wynik - informuje pismo „BMC Public Health”.


Fot. pixabay.com

Naukowcy z University of Cambridge jako pierwsi ocenili wpływ fizycznej aktywności na poziom otyłości oraz nadwagi u dzieci w wieku szkolnym, biorąc pod uwagę dwa ważne rodzaje aktywności fizycznej: codzienne dojazdy do szkoły oraz częstotliwość uczestnictwa w zajęciach sportowych.

Do analizy wykorzystano dane dotyczące ponad 2000 uczniów z całego Londynu i zebrane pomiędzy rokiem 2010 a 2013 w ramach wcześniejszego badania Size and Lung Function in Children (SLIC), które prowadzili naukowcy z University College London.

Jak się okazało, dzieci, które regularnie chodzą do szkoły albo jeżdżą na rowerze, są mniej narażone na nadwagę lub otyłość niż dzieci podróżujące samochodem rodziców lub transportem publicznym. Wyniki były podobne niezależnie od dzielnic, grup etnicznych i środowisk społeczno-ekonomicznych.

Zamiast wykorzystywać wskaźnik masy ciała (BMI) jako miarę otyłości, naukowcy mierzyli ilość tkanki tłuszczowej i masę mięśniową oraz oceniali, w jaki sposób są one skorelowane z poziomem aktywności fizycznej. BMI jest najczęściej stosowany do pomiaru poziomu otyłości ze względu na prostotę, ma jednak ograniczenia, gdyż ocenia całkowitą wagę, w tym „zdrową” masę mięśniową, a nie masę tkanki tłuszczowej.

„Zarówno sam BMI, jak i punkty, w których wysoki BMI wiąże się ze złym stanem zdrowia, różnią się w zależności od wieku, płci i pochodzenia etnicznego” - powiedział Lander Bosch, doktorant Cambridge i pierwszy autor badania. „W ostatnich latach wprowadzono korekty, aby uwzględnić te różnice, mimo to BMI pozostaje wadliwym sposobem mierzenia ryzyka zdrowotnego związanego z otyłością”.

Niemal połowa dzieci uczestniczących w badaniu codziennie brała udział w zajęciach sportowych, także podobna część aktywnie przemieszczała się do szkoły, podróżując pieszo, rowerem lub skuterem. Naukowcy odkryli, że dzieci, które aktywnie dojeżdżały do szkoły, miały mniej tkanki tłuszczowej, a zatem rzadsze były u nich nadwaga lub otyłość.

Paradoksalnie, według wskazań konwencjonalnych percentyli BMI, dzieci, które uprawiały sport każdego dnia były bardziej narażone na nadwagę lub otyłość niż te, które uprawiały sport rzadziej niż raz w tygodniu. Jeśli jednak brać pod uwagę oddzielnie masę tłuszczu i masę mięśniową, dzieci, które codziennie uprawiały sport miały dużo bardziej rozwinięte mięśnie, natomiast ich masa tkanki tłuszczowej nie różniła się znacząco.

„Związek pomiędzy częstym uczestnictwem w sporcie a poziomem otyłości powodował w poprzednich badaniach niespójne ustalenia, ale wiele z tych prac dotyczyło tylko BMI” - powiedział Bosch. „Jednak skupiając się na tkance tłuszczowej pokazaliśmy, że dzieci, które nie są aktywne, częściej cierpią na nadwagę lub otyłość. Prawdopodobnie, jeśli oceniać tylko BMI, niektóre nieaktywne dzieci nie są klasyfikowane jako otyłe z powodu zmniejszonej masy mięśniowej”.

Zdaniem Boscha promowanie uprawiania sportu, a w szczególności aktywne dojazdy do szkoły mogą być prostym i obiecującym rozwiązaniem w zwalczaniu otyłości u dzieci.

21.05.2019
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?