Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Siedem sygnałów, że masz problem

Alkoholizm nie jest chorobą o piorunującym przebiegu. Jest kilka sygnałów, które – w porę dostrzeżone – pozwolą na zmianę i uniknięcie nieszczęścia – opowiada dr Bohdan Tadeusz Woronowicz, psychiatra leczący uzależnionych.


Dr Bohdan Woronowicz. Fot. S. Leszczyński / PAP

Wiktor Szczepaniak (PAP): Wiele osób zastanawia się ile wynosi i czy w ogóle istnieje bezpieczna dla zdrowia dawka alkoholu, dzienna albo tygodniowa. Co Pan rekomenduje w tej kwestii?

Bohdan Woronowicz: Uważam, że nie ma czegoś takiego jak bezpieczna dawka alkoholu, nawet w odniesieniu do populacji ludzi zdrowych. Fakty są takie, że różni ludzie w różny sposób reagują na tę samą ilość alkoholu. To po pierwsze. Po drugie, to jak danego dnia określona dawka zadziała na konkretnego człowieka zależy od wielu zmiennych okoliczności: tego, czy ktoś jest wyspany, co i ile przedtem jadł, w jakim jest nastroju, jakim powietrzem oddycha, itp. Trzecia rzecz: wiele osób zażywa różnego rodzaju leki i suplementy diety. Niestety, trzeba pamiętać, że łączenie alkoholu z innymi substancjami może mieć niebezpieczne i nieprzewidywalne skutki dla naszego organizmu. Po czwarte, trzeba sobie zdawać sprawę z faktu, że alkohol jest substancją toksyczną, w tym również kancerogenną. Dlatego można zakładać, że każda dawka alkoholu może u określonych osób, w określonych warunkach i przy odpowiednich predyspozycjach wywołać mniejsze lub większe szkody zdrowotne.

Ale tu nie chodzi tylko o dawkę. Chciałbym podkreślić, że w ogóle nie ma czegoś takiego jak bezpieczne picie, także z powodu ryzyka uzależnienia się od alkoholu. Są niestety osoby szczególnie podatne, którym alkohol bardziej niż innym "przypasuje", ponieważ wyraźnie zmienia na korzyść ich samopoczucie albo, innymi słowy, pozwala im uciec od złego samopoczucia. Kiedy taka osoba odkryje, że alkohol działa na nią korzystnie, to zacznie traktować go jak „lekarstwo”. Będzie do niego chętnie i często wracać. Szybko wytworzy się więc u niej zależność psychiczna, a potem również fizyczna.

Z badań naukowych prowadzonych na gryzoniach wynika, że średnio 15 proc. ich populacji dość szybko i mocno uzależnia się od alkoholu. Czy podobnie jest u ludzi?

Niestety tak. Szacuje się, że ponad 10 proc. ludzi ma podwyższoną, wrodzoną podatność na uzależnienie od alkoholu, a także na inne uzależnienia, nie tylko od substancji psychoaktywnych, lecz także od różnych zachowań. Kiedy taki człowiek odkryje, że alkohol pozwala mu na szybką poprawę samopoczucia i wyjście ze strefy psychicznego dyskomfortu, poza samym tylko uzyskaniem chwilowej przyjemności, to później chętnie do niego wraca. Podobnie jest z niektórymi zachowaniami.

Jaki konkretnie mechanizm biologiczny jest za to odpowiedzialny?

Mechanizmów jest kilka, np. nadmiar lub niedobór różnych neuroprzekaźników w mózgu. Ale spójrzmy na problem nieco szerzej. Wśród osób szczególnie podatnych na uzależnienia wyróżnia się dwa główne typy. Na jednym biegunie są ludzie, których samopoczucie psychiczne jest zazwyczaj negatywne, którzy ciągle są nieszczęśliwi, sfrustrowani, w przysłowiowej „czarnej d…”. Nie potrafią żyć w zgodzie ze sobą i z otoczeniem. Niemal bez przerwy tkwią w symbolicznym dołku. Działanie alkoholu sprawia, że takie osoby mogą się na jakiś czas z tego dołka wydobyć, wychylić. Odkrywają wtedy, że może być im lepiej, że świeci słoneczko, a ludzie uśmiechają się. Gdy jednak alkohol przestaje działać i wracają do tego swojego „dołka”, osoby takie szybko zaczynają kombinować, jak tu znowu się lepiej poczuć i chętnie sięgają po kolejną dawkę. Ten typ ludzi można więc nazwać „poszukiwaczami ulgi”. Generalnie każdy z nas lubi czuć się dobrze i kiedy pozna jakiś sposób na poprawienie swojego samopoczucie, to będzie z niego korzystał, najczęściej nie zastanawiając się nad konsekwencjami. W tym procesie ważną rolę odgrywa zlokalizowany w  naszym mózgu tzw. układ nagrody („ośrodek przyjemności”). Alkohol pobudza ten ośrodek, drażni go, przez co człowiek czuje się lepiej i chętniej do alkoholu wraca.

Data utworzenia: 07.12.2018
strona 1 z 3
Siedem sygnałów, że masz problem Oceń:
(5.00/5 z 2 ocen)
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?