×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Niepokój za kierownicą

Ewa Stanek-Misiąg

Zachowujemy się tak, jakbyśmy otworzyli fabrykę produkującą niepokój. Fundujemy sobie tunelowe myślenie, jakby koronawirus był jedyną rzeczą, która się dzieje na świecie. Niepokój „regresuje” nas do wersji dziecięcej, cofa do zachowań charakterystycznych dla dzieci. Dlatego warto wezwać wewnętrznego rodzica, który postawi temu tamę – radzi psycholożka Natalia de Barbaro.

 


Natalia de Barbaro

Natalia de Barbaro: Widziałaś to zdjęcie matki pracującej w domu?

Ewa Stanek-Misiąg: Ona przy komputerze, a dzieci zakneblowane ze związanymi rękami leżą na podłodze? Widziałam.

Ktoś, kto zrobił tego mema, i ci, którzy go udostępniają, muszą mieć w sobie dużo złości.

Nie zdziwiłabym się, gdyby autorką była kobieta. Kobiety mają skłonność do brania na siebie wszystkich obowiązków, więc prawdopodobnie to na matki spada obecnie łączenie pracy zdalnej, nadzoru nad edukacją on-line dzieci oraz prowadzenie domu.

Zwłaszcza że dla dzieci, szczególnie tych mniejszych, to, że mama jest w domu, oznacza, że jest dla nich. Brak dostępu do mamy to dla takiego dziecka jakby przerwa w dostawach miłości, sytuacja kompletnie niezrozumiała. Myślę, że potrzebujemy teraz w naszych domach rozmowy o tym, jak funkcjonować. Takiej narady rodzinnej. Warto, biorąc pod uwagę potrzeby każdego z domowników, ustalić zasady, których będziemy się trzymać. Ogarnianie na ślepo codzienności spowoduje tylko wzrost frustracji. Nawet jeśli na początku wyda nam się, że to może być nawet fajne, iż wreszcie jesteśmy tutaj wszyscy razem, wkrótce przyjdzie zmęczenie. Prowadzę warsztaty rozwojowe dla kobiet „Własny pokój”. Temat wyjątkowo na czasie. Wiele kobiet nie ma swojego miejsca w domach. Ty masz?

Mam pokoik 2 na 3 m. Dziękuję losowi, że mi na to pozwolił.

Zwykle kobietom przeznaczana jest przestrzeń wspólna, ale nawet wtedy można spróbować coś zrobić niedużym kosztem, na przykład ustawić parawan. W przeciwnym razie narażamy się na nieustanne przekraczanie granic.

Chodzi o uczucie, że ktoś chce od nas za dużo?

Tak. Chce za dużo, podchodzi za blisko. W człowieku zaczyna wtedy bulgotać złość. Łatwo o krzyk. To się nikomu nie opłaca. Więc porozmawiajmy, jak zorganizować życie w domu. Jeśli ktoś nie ma własnego pokoju, ani nawet parawanu, to można ustalić, że gdy siedzi w fotelu w słuchawkach, czy ze stoperami w uszach, to jest w pracy. Co oznacza, że nie ma go w domu. I trzeba tego ustalenia pilnować. Przypominać. Nie rezygnować, gdy się okaże – co jest bardzo prawdopodobne – że domownicy będą próbować te uzgodnienia przekraczać.

Oprócz tego, że mamy w domach tłok oraz kumulację obowiązków służbowych i domowych, przeżywamy też naloty niepokojących myśli o przyszłości. Jak je powstrzymać?

Siedzimy w domach, ale tak naprawdę nie jesteśmy u siebie, tylko we Włoszech, Hiszpanii, do niedawna w Chinach. Wchodzimy na „fejsa”, widzimy udostępniany przez kolejne osoby film, na którym wojsko wychodzi na ulice, albo wiadomość, że zmarła 27-letnia Polka. Zachowujemy się tak, jakbyśmy otworzyli fabrykę produkującą niepokój. Fundujemy sobie tunelowe myślenie, jakby koronawirus był jedyną rzeczą, która się dzieje na świecie. Ponieważ mnie też to wciąga, staram się ograniczać sobie internet, wyznaczać czas ekranowy. Niepokój „regresuje” nas do wersji dziecięcej, cofa do zachowań charakterystycznych dla dzieci. Dlatego warto wezwać wewnętrznego rodzica, który postawi temu tamę.

A jeśli potrzebujemy internetu do pracy?

Zastanówmy się uczciwie, ile czasu, kiedy jesteśmy on-line, poświęcamy na pracę, a ile na przeklikiwanie się między „fejsem” a portalami informacyjnymi. W najlepszym razie pół na pół. Ograniczam więc sobie internet i słucham muzyki. Playlista „peaceful piano” to mój sposób na redukcję niepokoju. Problem w tym, że kiedy niepokój jest za kierownicą, trudniej jest nam sięgać po takie sposoby.

Nie każdy też zna siebie na tyle, żeby wiedzieć, co go uspokoi.

Od tego w ogóle trzeba zacząć: teraz jest czas na pogadanie z samym sobą. Czego potrzebuję, co mnie najbardziej frustruje w tej sytuacji. Moje zawodowe życie polega na tym, że dużo jeżdżę. 10 dni w miesiącu jestem poza domem, prowadząc różne szkolenia. Bardzo mi tego brakuje, więc żeby porozmawiać z Tobą, wsiadłam do auta i przyjechałam na Błonia. Stoję teraz na środku naszych krakowskich Błoń. Uznałam, że to jest bezpieczne i pomoże mi zmniejszyć frustrację związaną z brakiem przestrzeni.
Mówiąc o niepokoju, bierzemy pod uwagę głównie myśli, ale to jest też fizyczna energia. Dlatego czymś, co pomaga uwalniać napięcie, jest bardzo często ruch. Do tej pory chodziłam na jogę dwa razy w tygodniu po 1,5 godziny. Teraz ćwiczę w domu, codziennie. Znalazłam jogę on-line.

Wydaje mi się, że więcej osób niż dotychczas biega. Wypędza ich stres?

Tak sądzę. Na pewno ruch jest lepszy od siedzenia na kanapie. A rozładowanie stresu przez ruch wzmacnia naszą odporność. Mam nadzieję, że bieganie w pojedynkę jest dopuszczalne, czy chodzenie, tak jak ja teraz. Nikogo wokół mnie nie ma.
Dobrym sposobem na utrzymanie higieny psychicznej jest też zaangażowanie w bezpośrednie otoczenie, skupienie się na tym, co się dzieje wokół nas. Tu, gdzie jesteśmy. Widzę teraz słońce przez chmury, Wawel, kopiec Kościuszki. Eckhart Tolle, autor słynnej książki „Potęga teraźniejszości”, zadał świetne pytanie: „Czy masz w tej chwili problem?”. Nie chodzi o to, żeby odpowiedzieć „nie” i pobiec z tego szczęścia ściskać się z ludźmi. Chodzi o świadomość, że w tej chwili jestem bezpieczna. To jest bardzo zakorzeniające. Masz w tej chwili problem?

Nie.

Ja też nie, ale oczywiście głowa woła: „Nie lekceważ sytuacji!”, „Nie mów hop!”.

Zastanawiam się, co mają powiedzieć ci, którzy nie przejdą na tryb pracy zdalnej i codziennie narażają się na zakażenie, ponieważ pracują w przychodniach, szpitalach. Ich niepokój to nasz niepokój do potęgi?

Jest coś takiego, jak habituacja. Narażenie na powtarzający się bodziec powoduje, że się do niego przyzwyczajasz. My konfrontujemy się z lękiem przed śmiercią, śmiertelnością, którą oni widzą na co dzień. Zapytałam znajomego lekarza, który jeździ w karetce: „Jak się masz? Czujesz się bezpieczny?”. Odpisał: „To jest ryzyko wpisane w mój zawód. Ja to właściwie lubię”. Myślę jednak, że nawet przy takim podejściu obecna sytuacja jest dla personelu medycznego bardzo obciążająca. Absolutnie sięgałabym po pomoc psychologiczną. Choćby tylko po to, żeby przegadać to, co się dzieje. Podpowiadam tu pomoc, jaką oferują ludzie zaangażowani w „Widzialną rękę”. To jest założona na Facebooku grupa, do której należą psychologowie, trenerzy gotowi do rozmów wsparciowych, specjaliści, którzy wiedzą, że nie mówi się: „weź się w garść”, „nie przesadzaj, inni mają gorzej, popatrz na Włochów”. Adrenalina działa tak, że mamy wrażenie, jakby napięcie się nie kumulowało, jesteśmy w ciągu. Jednak niewyrażony niepokój może się zamrozić, zostać w środku. Lepiej upuszczać go na bieżąco. Warto mieć kogoś, komu można powiedzieć: „cholera, jestem wykończona, nie wytrzymam tego”. Gdybym była pielęgniarką, to w trosce o zdrowie psychiczne odbywałabym teraz dwa razy w tygodniu takie rozmowy, uzgodniwszy z rodziną, że to jest czas dla mnie.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Natalia de Barbaro – psycholożka, trenerka umiejętności społecznych. Prowadzi warsztaty rozwojowe dla kobiet „Własny Pokój”. Poetka („Ciemnia”, „Tkanka”). nataliadebarbaro@gmail.com

27.03.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.