Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Emocje sportowe zwiększają ryzyko zawału

W dniu ważnych rozgrywek sportowych ryzyko zawału serca u mężczyzn może wzrosnąć nawet o 11 proc. w stosunku do ryzyka wyjściowego – ostrzegają eksperci kampanii „Zawał serca - czas to życie”. Dlatego warto poznać objawy zawału i szybko na nie reagować, zaznaczają.


Fot. pixabay.com

Pierwsze informacje na temat zwiększonego ryzyka sercowo-naczyniowego związanego z emocjami sportowymi opublikowano już w latach 70-tych XX wieku. Potwierdzają to również badania kardiologów ze Śląskiego Centrum Chorób Serca w Zabrzu, którzy przeanalizowali polskie dane z lat 2006-2016.

"Wyniki potwierdziły, że choroby serca mogą być związane z silnymi emocjami występującymi także podczas oglądania rozgrywek sportowych i kibicowania" - mówi cytowany w informacji prasowej prof. Mariusz Gąsior, kierownik III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Specjaliści analizowali ryzyko zgonów i hospitalizacji z powodu incydentów sercowo-naczyniowych w dniach transmisji meczów piłki nożnej oraz trzy dni przed i jeden dzień po transmisji.

"Dzień meczowy był związany z wyższym o 6 proc. ryzykiem zgonu. W dzień po transmisji sportowej wykazano wyższe o 4 proc. ryzyko zgonu, wyższe o 17 proc. ryzyko hospitalizacji z powodu migotania przedsionków oraz wyższe o 3 proc. ryzyko względne łącznego występowania analizowanych niekorzystnych zdarzeń sercowo-naczyniowych tj. zawału serca, udaru mózgu czy zatorowości płucnej" – dodaje dr Piotr Desperak z III Katedry i Oddziału Klinicznego Kardiologii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego.

Do czynników predysponujących do większego ryzyka zgonu w wyniku incydentów sercowo-naczyniowych badacze zaliczyli: płeć męską (wzrost ryzyka o 11 proc.), dramatyczny przebieg wydarzenia (wzrost ryzyka o 25 proc.) oraz zakończenie spotkania remisem (wzrost ryzyka o 23 proc.).

Jak tłumaczą eksperci kampanii "Zawał serca - czas to życie", w trakcie emocjonujących wydarzeń, takich jak np. spotkania sportowe, dochodzi m.in. do wzrostu ciśnienia tętniczego i przyspieszenia tętna. Zmiany te mogą być dodatkowo potęgowane przez palenie papierosów, czy spożywanie alkoholu, a kumulacja tych czynników może doprowadzić do zawału serca, również u osób młodych.

"Coraz częściej ofiarami zawałów są ludzie młodzi, przed pięćdziesiątką. Najnowsze badania wskazują, że rocznie ok. 2,5 tys. przypadków zawałów serca w Polsce dotyczy osób przed 45. rokiem życia" – przypomina prof. Gąsior.

Co ważne, młodzi ludzie mają większą skłonność do bagatelizowania objawów zawału, do których zalicza się przede wszystkim ból, pieczenie lub ucisk w klatce piersiowej, które mogą promieniować do barku, ręki, szyi lub żuchwy. Ze względu na małą świadomość, że zawał występuje również w młodszym wieku, symptomy te mylnie przypisywane są emocjom przeżywanym podczas rozgrywek sportowych. To z kolei powoduje zwlekanie z wezwaniem pogotowia i opóźnienie pomocy medycznej dla osób z zawałem serca. Dane z Polskiego Rejestru Ostrych Zespołów Wieńcowych wskazują, że Polacy z wezwaniem pogotowia zwlekają średnio dwie godziny.

W tym czasie w mięśniu sercowym dochodzi do rozwoju nieodwracalnych zmian, rośnie też znacznie ryzyko zgonu. "Już w pierwszych minutach zawału powstają w sercu nieodwracalne zmiany, które postępują z upływem czasu. Mają one znaczący wpływ na szanse przeżycia oraz jakość życia po zawale" – podkreśla dr Desperak.

Dlatego eksperci są zgodni, że w przypadku podejrzenia zawału konieczny jest natychmiastowy kontakt z numerem alarmowym 112 i wezwanie karetki pogotowia.

Organizatorami kampanii "Zawał serca - czas to życie" są Śląskie Centrum Chorób Serca (ŚCCS) i Fundacja ŚCCS w Zabrzu, a jej partnerem strategicznym firma Philips. Patronat honorowy nad kampanią objęła małżonka Prezydenta RP Agata Kornhauser-Duda.

28.05.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?