Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Katar nasz powszechny

Ewa Stanek-Misiąg
Katar nasz powszechny
Fot. iStock.com

Katar jest nieodłączną częścią naszego życia. Każdy człowiek prędzej czy później styka się z wirusami, które go wywołują. Przed tym nie da się uciec - z dr. n. med. Piotrem Sawcem, specjalistą pediatrii i alergologii rozmawia Ewa Stanek-Misiąg.

Ewa Stanek-Misiąg: Zna Pan kogoś, kto nie miał nigdy kataru?

Piotr Sawiec: Katar jest nieodłączną częścią naszego życia. Każdy człowiek prędzej czy później styka się z wirusami, które go wywołują. Przed tym nie da się uciec.

Katar katarowi nierówny. U dorosłych raczej nie wywołuje paniki, ale kiedy katar ma niemowlę czy noworodek...

Noworodek, jeśli ma katar, to najczęściej w wyniku zarażenia się od rodzeństwa czy rodziców. Rodzice idą z nim do lekarza, ponieważ obawiają się poważniejszych chorób. Pytają, co mogą zrobić.

A mogą coś sami zrobić?

W zasadzie nie ma możliwości skutecznej zmiany naturalnego przebiegu kataru, na przykład skrócenia go. Można natomiast łagodzić objawy, dzięki czemu dziecku będzie się lepiej oddychało, spało, jadło.

To jest kwestia zapewnienia odpowiedniego powietrza? Żeby nie było za ciepło w domu, bo – zdaje się – katar woli mieć chłodniej?

Faktycznie. Lepiej, żeby nie było zbyt ciepło. Kiedy nos jest zatkany, można spróbować usunąć zalegającą wydzielinę, z tym że nie trzeba tego robić za często, bo dzieci zwykle radzą sobie z katarem.

To znaczy połykają.

A co innego mogą zrobić? Co jest złego w połknięciu kataru? Każdy z nas to robi. Jak odchrząkuje wydzielinę czy kaszle, to połyka to, co znajdzie się w gardle. To jest prosta wydzielina śluzowa, tego typu wydzielin jest w naszym organizmie bardzo dużo. Naprawdę, połknięcie ich nie jest żadnym zagrożeniem. Często słyszę od rodziców małych pacjentów, że boją się, że „katar zejdzie niżej”.

Czyli, że jak dziecko nie wydmucha nosa, to będzie zapalenie oskrzeli, tak?

Rozprawmy się z tym mitem raz na zawsze. Jesteśmy tak skonstruowani, tak działają nasze mechanizmy obronne, że wydzielinie znajdującej się w nosie lub w gardle nie pozwalają wniknąć do dolnych dróg oddechowych.

Ona powędruje po prostu do żołądka.

Tak i nie spowoduje infekcji. Natomiast to, co rodzice i pacjenci opisują jako „schodzenie infekcji niżej” jest naturalnym przebiegiem wielu infekcji wirusowych, bo wirus nie zatrzymuje się w nosie, tylko atakuje różne piętra układu oddechowego. Z tego powodu przy katarze boli nas gardło, dlatego często mamy wtedy chrypkę, kaszlemy. Kolejnym etapem może być zapalenie tchawicy, oskrzeli. Jest tak, że czasem organizm sobie poradzi i infekcja się zatrzyma, a czasem nie i rozwija się choroba, ale to nie ma nic wspólnego ze ściekaniem kataru do dolnych dróg oddechowych.

Bardzo nie lubię tego momentu, kiedy nie mam już nic do wydmuchania, a coś mi cały czas – jakaś wydzielina – drażni gardło.

Nos jest połączony z zatokami przynosowymi, tam też gromadzi się wydzielina. W zasadzie zawsze tak jest. A jak się zgromadzi, to ma prawo wyciekać, zwłaszcza gdy człowiek leży. Uczucie zatkania nosa może też być następstwem obrzęku błony śluzowej, nie da się tego wydmuchać.

Skupiliśmy się na infekcjach, ale jest też katar alergiczny, one się różnią wyglądem, prawda? Jak wygląda taki katar?

Generalnie w przebiegu infekcji wirusowych możemy wyróżniać kilka faz kataru. Początkowo ma on postać wodnistej, śluzowej wydzieliny. W ciągu kilku kolejnych dni ona gęstnieje i zmienia kolor – na zielony lub żółty. Jest to uznawane za normalną fazę kataru.

A nie za zakażenie bakteryjne? Kolor nie świadczy o obecności bakterii?

Nie. Kolor żółty czy zielony ma prawo pojawiać się w zakażeniach wirusowych. Bakteria może się dołączyć do kataru wirusowego, jednak nie zdarza się to na szczęście często. Mamy wtedy do czynienia z cięższym przebiegiem kataru lub z wyraźnym zaostrzeniem się objawów po kilku dniach. Co do alergii, panuje przekonanie, że katar alergiczny jest wodnisty i przejrzysty, jest to prawda w przypadku nagłego kontaktu z alergenem. Kiedy nagle zaczynamy kichać, leje się nam z nosa, ta wydzielina jest wtedy wodnista, natomiast w przypadku całorocznych katarów alergicznych, wydzielina ma różną gęstość i kolor.

Czy można powiedzieć, że ktoś jest bardziej podatny na katar, bo ma na przykład nieprawidłową budowę nosa, kłopot z przegrodą nosową albo polipy?

Jeśli mówimy o prostych infekcjach wirusowych, to krzywa przegroda czy polip nie mają raczej większego znaczenia dla częstości chorowania. Mogą natomiast sprzyjać zaleganiu wydzieliny. Zalegająca w zakamarkach nosa, obrzękniętych miejscach wydzielina częściej ulega nadkażeniom bakteryjnym.

Jest katar i katar zatokowy...

Od jakiegoś czasu proponuje się stosować określenie „zapalenie błony śluzowej nosa i zatok przynosowych” (po łacinie rhinosinusitis). Dla podkreślenia, że stan zapalny występuje łącznie, dotyczy zarówno zatok, jak i samej jamy nosa.

Mądrość ludowa mówi, że katar leczony trwa tydzień, a nieleczony 7 dni.

Co raczej nie dotyczy dzieci. U młodszych dzieci katar naprawdę rzadko ustępuje po tygodniu.

Ale medycyna ma jakieś metody.

W zasadzie na katar można nie przepisywać nic, bo on zwykle ustępuje sam. Sposobem na poprawienie komfortu oddychania przez nos, zwłaszcza u małych dzieci, jest usuwanie wydzieliny - można to robić wydmuchując ją lub odsysając. Gęstą można rozrzedzić poprzez podawanie na przykład fizjologicznego roztworu NaCl. Rodzice czasem stosują inhalatory. Przekrwienie i obrzęk błony śluzowej nosa zmniejsza się za pomocą miejscowych preparatów, które działają zwężając naczynia nosowe. Ułatwić oddychanie przez nos mogą preparaty aromatyczne, zawierające olejki eteryczne, zwłaszcza eukaliptusowe. Jest teraz sporo różnego rodzaju kropli nawilżających, które mają w swoim składzie na przykład kwas hialuronowy. One łagodzą podrażnienia. Dostępne są też preparaty działające na zasadzie tzw. mukolityków, czyli zmniejszają lepkość śluzu.

Na ulotkach są zawsze ostrzeżenia, że nie można kropelek do nosa czy aerozolu stosować dłużej niż 4 dni. Dziwię się dlaczego, przecież żaden katar tak krótko nie trwa.

Standardowo tego typu preparaty – to są tzw. alfa-mimetyki, które działając na pewne receptory powodują zwężenie naczyń błony śluzowej nosa – zaleca się je stosować ok. 3–5 dni. Nie dłużej, ponieważ zbyt długie stosowanie tych preparatów może doprowadzać do zmian zapalno-zanikowych nosa.

A czy na katar można dostać steroidy?

Jest to modne, ale też kontrowersyjne. Na pewno w przypadku kataru alergicznego taki steroid donosowy jest bardzo skutecznym lekiem. Ale czy leki steroidowe można podawać w przypadku prostych infekcji wirusowych? Nie zalecałbym ich stosowania u dzieci. Badania pokazują, że grupa, która stosuje steroid ma takie same wyniki leczenia, jak grupa, która stosuje tylko i wyłącznie roztwór soli.

Steroidy budzą u niektórych strach, ale on nie jest uzasadniony, prawda? Mówimy o niewielkich dawkach.

Tak, te dawki są rzeczywiście malutkie. Dysponujemy też nowszymi preparatami steroidowymi, które nawet połknięte się nie wchłaniają do organizmu i nie wywołują żadnych ogólnych działań niepożądanych. Nie ma się czego obawiać. Tylko trzeba dobrze aplikować lek. Strumień z dyszy musi być skierowany na boczną ścianę nosa, a nie na przegrodę nosową, żeby jej nie uszkodzić mechanicznie. Trzeba to robić delikatnie, żeby nie podrażnić błony śluzowej nosa.

Przepisałby Pan na katar antybiotyk? Na zielony katar?

Jak mówiłem, zielony kolor kataru nie jest zwykle objawem zakażenia bakteryjnego. Rozważyłbym antybiotyk tylko w przypadku, gdy przebieg choroby sugeruje bakteryjne zapalenie zatok.

Skupiliśmy się na infekcjach i alergiach, ale mogą być też inne powody kataru?

To jest bardzo szeroki temat, na osobną rozmowę. Przyczyn może być wiele: choroby układu wewnątrzwydzielniczego, choroby nowotworowe, autoimmunizacyjne, zaburzenia układu odpornościowego, które sprzyjają na przykład zakażeniom grzybiczym. Nawet ciąża może być przyczyną kataru. Nos jest tak mocno ukrwiony i tak mocno narażony na kontakt ze środowiskiem zewnętrznym, tam się krzyżuje tyle różnych szlaków, narządów, układów, że katar może być objawem bardzo wielu chorób.

Dr n. med. Piotr Sawiec, specjalista pediatrii i alergologii jest zastępcą Redaktora Naczelnego "Medycyny Praktycznej-Pediatrii"

Rozmawiała: Ewa Stanek-Misiąg

Data utworzenia: 25.10.2018
Katar nasz powszechnyOceń:
(5.00/5 z 2 ocen)
Zobacz także

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.