Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Kaszel w zdrowiu i w chorobie

Ewa Stanek-Misiąg

Kaszel, który jest tak nasilony, że utrudnia normalne funkcjonowanie, nie pozwala spać, może wymagać interwencji. Podobnie kaszel, który trwa zbyt długo w stosunku do tego, czego moglibyśmy się spodziewać w związku z infekcją. I jest jeszcze trzecia sytuacja – kaszel, któremu towarzyszą takie objawy, jak na przykład duszność, głośny oddech, świsty i piski, które pacjent czuje w klatce piersiowej, krwioplucie.


Fot. iStock.com

Ewa Stanek-Misiąg: Zajmuje się Pan Doktor kaszlem w najgorszych postaciach, ale rozmawiać będziemy o kaszlu najczęstszym, takim, który towarzyszy przeziębieniom.

Henryk Mazurek: Proszę bardzo, z tym że osoby zdrowe też kaszlą. Zwykle nikt, nawet kaszlący, nie zwraca na to uwagi. Zrobiono badanie polegające na tym, że w pomieszczeniu, w którym przebywały dzieci, ustawiono rejestratory, które zapisywały każe kaszlnięcie. W ciągu doby zbierało się do 34 pojedynczych kaszlnięć. A więc jest to zjawisko zupełnie normalne.

Jak powstaje kaszel?

Zacznijmy od tego, że kaszel w zdrowiu, a kaszel w chorobie to nie to samo. Kaszel w zdrowiu jest odruchem obronnym. Kiedy do dróg oddechowych dostanie się ślina czy kawałek jedzenia, kaszlemy, żeby się ich pozbyć. W chorobie zwykle dochodzi do pewnej modyfikacji, bo ten odruch obronny dodatkowo jest stymulowany przez mediatory stanu zapalnego. To najczęstsza sytuacja, jak Pani zauważyła. Pojawia się stan zapalny związany zwykle z infekcją, w efekcie czego powstają substancje, które stymulują receptory dośrodkowe i powodują znaczne nasilenie kaszlu.

Kaszel, który powinien nas zaprowadzić do lekarza to kaszel długotrwały czy silny?

Oba. Kaszel, który jest tak nasilony, że utrudnia normalne funkcjonowanie, nie pozwala spać, może wymagać interwencji. Podobnie kaszel, który trwa zbyt długo w stosunku do tego, czego moglibyśmy się spodziewać w związku z infekcją. I jest jeszcze trzecia sytuacja – kaszel, któremu towarzyszą takie objawy, jak na przykład duszność, głośny oddech, świsty i piski, które pacjent czuje w klatce piersiowej, krwioplucie. Każdy, kto zauważy nitki krwi w wydzielinie na pewno pójdzie do lekarza, obawiając się gruźlicy czy nowotworu.

Kaszel ma różne postacie. Potrafi być ekstremalny, jak w krztuścu. Ale najczęściej stajemy przed dylematem, czy jest suchy, czy mokry.

To jest bardzo ważne rozróżnienie z punktu widzenia patofizjologii, ustalenie jakiego typu kaszel prezentuje pacjent. Jednocześnie to nie zawsze jest proste. Znam badanie, które dotyczyło dzieci kaszlących długo, powyżej 4 tygodni. 1/3 rodziców miała pewność, że dzieci kaszlą mokro. 1 miała pewność, że kaszlą sucho. Kilkunastoprocentowa grupa rodziców mówiła, że raz tak, a raz tak, co też może się zdarzyć, jeśli wydzieliny nie ma zbyt dużo. Ale byli też rodzice, którzy nie potrafili na to pytanie odpowiedzieć, nie potrafili rozróżnić. To wcale nie zawsze jest prosta odpowiedź. W diagnostyce biorę pod uwagę dwa kryteria: charakter i czas. Kaszel produktywny...

Produktywnym nazywa Pan kaszel mokry?

Tak. On jest najczęściej fazą infekcji wirusowej. Powinien stosunkowo szybko ustąpić. Jeśli się przedłuża, to zwykle ma związek z nadkażeniem bakteryjnym. Kaszel suchy to prawdopodobnie początek infekcji, czy podrażnienie dróg oddechowych na przykład przez zanieczyszczenia.

Kaszel, który trwa do 3–4 tygodni niekoniecznie wymaga specyficznego leczenia, natomiast taki, który się przedłuża, bez względu na jego charakter, trzeba przedstawić lekarzowi. Przedłużający się kaszel u dziecka powinien zaniepokoić szybciej, u dorosłych można poczekać.

Mam właśnie w domu kaszlącego człowieka. Mój 17-letni syn kaszle produktywnie.

Jak długo?

Od wczoraj.

Eeee...

Podzielam Pańskie zdanie. Ale syn nie może mi tego wybaczyć, że mu nie podaję leku, który go natychmiast uleczy.

Jak moje dzieci były małe, to syn potrafił w szkole powiedzieć: ja już kaszlę trzeci dzień, a nikt w domu mnie nawet nie osłuchał. Powtórzyła mi to nauczycielka. Na swoją obronę mogę powiedzieć, że po brzmieniu jego kaszlu wiedziałem, co mu jest. Słuchanie nie było potrzebne. Chyba, że pro psyche, żeby go uspokoić.

Nie biegnę więc od razu do apteki, ale gdyby to było 10 lat temu, to bym już pewnie miała umówioną wizytę.

Słusznie zwraca Pani uwagę na wiek, on jest istotnym wykładnikiem. Na przykład u noworodka kaszel jest zawsze objawem niepokojącym i absolutnie nie można go zbagatelizować.

Więc jak mamy sobie skutecznie radzić sami?

Jeśli nie występują objawy alarmowe, takie jak duszność czy krwioplucie – o czym mówiliśmy wcześniej – i jeśli jest to kaszel krótkotrwały, to należy się zastanowić, czy mamy w ogóle powody do stosowania leków objawowych. W przypadku kaszlu produktywnego można rozważyć jakieś leki mukoaktywne, czyli wykrztuśne. Ale generalnie w pierwszej kolejności powinno się działać niefarmakologicznie. To znaczy więcej pić, przyjmować słodkie syropy niekoniecznie z apteki, równie dobry jest domowy syrop malinowy. Można wieczorem posmarować chorego olejkami eterycznymi.

Leki przeciwkaszlowe, zwłaszcza silne, o działaniu ośrodkowym, powinny być ostatecznością.

A powstrzymywanie kaszlu?

To nie jest zła metoda, ale tylko jeśli mówimy o kaszlu suchym, bo powstrzymywanie kaszlu produktywnego na pewno nie jest dobrą strategią.

Przy kaszlu suchym można się okropnie rozkaszleć, trudno coś takiego przerwać.

Nasilone, intensywne kaszlenie powoduje mikrourazy tchawicy, co kończy się jej obrzękiem, a to z kolei stymuluje kaszel. Błędne koło. Dlatego takie powstrzymywanie kaszlu nie jest złe, aczkolwiek wszystko ma swoje granice i bardzo silnego kaszlu na pewno nie powstrzymamy.

Czy przy zapaleniu płuc zawsze się kaszle?

Tak, generalnie tak, aczkolwiek nie na każdym etapie. Na początku może w ogóle nie być kaszlu.

Zapalenie płuc zapaleniu płuc nierówne. Zawsze jednak dostaje się antybiotyk, tu nie ma wyboru. Sytuacje, kiedy można odłożyć podanie antybiotyku, są niezwykle rzadkie.

Czyli zapalenie płuc oznacza antybiotykoterapię, ale kaszel niekoniecznie?

Tak, bo najczęściej jest on wynikiem infekcji wirusowej, infekcji górnych dróg oddechowych, ewentualnie oskrzeli. Według wytycznych postępowania w kaszlu, które opracowali Brytyjczycy, wizyta u lekarza jest ostatecznością. Najpierw, przy kaszlu krótkotrwałym i bez objawów niepokojących, trzeba się leczyć w domu. Prostym syropem, zwiększoną ilością przyjmowanych płynów – wody, herbaty. Drugi etap to kupienie w aptece czegoś na kaszel. Lekarz to etap trzeci, kiedy poprzednie zawiodą.

Mam na tyle duże dzieci, że ominęła mnie moda na nebulizowanie, bo to jest moda, prawda?

Chyba nawet zaczynamy wyprzedzać Włochów, u których od lat nebulizacje były podstawową metodą leczenia wszystkiego, żartując sobie z lekka. Moim zdaniem nebulizacje są nadmiernie popularne, nadmiernie w stosunku do rzeczywistego zapotrzebowania na taką technikę leczenia wziewnego. Na rynku mamy ponad 200 nebulizatorów, nikt nad tym nie panuje.

Kiedy szukałam informacji o tym sprzęcie, to nie mogłam przestać zadawać sobie pytania: które dziecko to zniesie?

Słusznie. Kupić nebulizator to jedno, kupić dobry nebulizator dostosowany do możliwości pacjenta to drugie – wbrew pozorom przy tej ogromnej podaży na rynku to wcale nie jest łatwe, a trzecie to poprawnie go używać. Dopóki dziecko jest chore, źle się czuje, to jakoś zniesie te 15 czy 20 minut nebulizacji, ale jak się jego samopoczucie poprawi, to będzie co chwila odejmować maseczkę od buzi i pytać: mama, długo jeszcze?

Ale nie chcemy powiedzieć, że nebulizator to jest coś zbędnego?

Absolutnie nie. Mamy pod opieką grupę pacjentów, dla których nebulizator jest niezbędnym ekwipunkiem i muszą z niego korzystać nawet codziennie i przewlekle, miesiącami i latami, ale większość chorych z infekcjami układu oddechowego nebulizatorów nie potrzebuje w ogóle.

Ale powiem tak: skoro chcą, skoro lubią, to niech się inhalują.

A na czym polega toaleta drzewa oskrzelowego?

To są wszelkie zabiegi, które mają ułatwić oczyszczanie. Infekcja, stan zapalny z nią związany stymulują produkcję zwiększonej ilości wydzieliny, ona się trudno ewakuuje, a na dodatek sama infekcja zaburza skuteczność ewakuacji. Nasze drogi oddechowe są wysłane nabłonkiem rzęskowym, inaczej migawkowym, który cały czas pracuje. My tego nie czujemy, nie zauważamy. W czasie infekcji jego praca jest zaburzona. Ponadto stan zapalny wiąże się z obrzękiem błony śluzowej, która zmniejsza przekrój dróg oddechowych i powoduje kłopot z przemieszczaniem się wydzieliny.

Najprostszą metodą fizjoterapeutyczną w takiej sytuacji jest krótkotrwała, intensywna aktywność fizyczna. Podkreślam, krótkotrwała. Mówimy do dziecka: przebiegnij się, poskacz. Pogłębione oddechy spowodują wtedy ewakuację wydzieliny.

Mówiąc po prostu, coś się w nas ruszy.

Dokładnie o to chodzi. Toaleta może mieć też inne formy. Pacjenci z rozstrzeniami oskrzeli na przykład w przebiegu mukowiscydozy oprócz tego, że przyjmują w inhalacjach leki, które ułatwiają rozrzedzenie wydzieliny, mają też specjalistyczny sprzęt do jej przemieszczania. Takie aparaty, w które się dmucha. Pomaga też oklepywanie klatki piersiowej, uciskanie.

W skrajnych przypadkach, na przykład u pacjentów, którzy są poddani wentylacji zastępczej, robi się płukanie drzewa oskrzelowego. Ale najprostsza toaleta to skuteczne odkaszlanie tego, co nam zalega.

Czy jak kaszlemy, powinniśmy spać z uniesioną klatką piersiową?

Spanie z uniesioną klatką piersiową jest potrzebne przede wszystkim osobom, które mają duszności. Jeśli nie mamy duszności, tylko kaszlemy, śpijmy w takiej pozycji, w jakiej jest nam wygodnie.

I chciałbym jeszcze zaapelować o niepalenie.

Przecież teraz już nikt nie pali.

Akurat. Palą. Palą i twierdzą, że robią to na balkonie. Tylko jakoś trudno mi uwierzyć, że także wtedy, kiedy za oknem jest 20 stopni mrozu i gęsty smog.

Dr hab. n. med. Henryk Mazurek kieruje Kliniką Pneumologii i Mukowiscydozy w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Rabce Zdroju.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

06.02.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Specjaliści i skierowania
    Mój stan zdrowia się pogorszył, czy mogę się starać o przyjęcie przez specjalistę poza kolejnością? Czy można samodzielnie wybrać miejsce badań, na które skierowanie wydał lekarz specjalista?
  • Kiedy na SOR?
    W jakich przypadkach należy zgłosić się na SOR? Jak długo czeka się na SOR-ze?