Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Barometr epidemii (20)

Małgorzata Solecka
Kurier MP

903. 900. Dwa ostatnie odczyty nowych zakażeń z mijającego tygodnia nie napawają optymizmem. Czy psychologiczna bariera tysiąca nowych przypadków zostanie przekroczona jeszcze zanim uczniowie wrócą do szkół? Eksperci prognozują, że rok szkolny może przynieść wykładniczy wzrost zakażeń, co oznaczałoby, że w ciągu dwóch, trzech, może czterech tygodni zaczniemy je liczyć w tysiącach.

Fot. Roman Jocher / Agencja Gazeta

Największy sukces. Powołanie nowego ministra zdrowia. Ci, którzy śledzą uważnie zmiany personalne zachodzące na najwyższych szczeblach systemu ochrony zdrowia, doskonale wiedzą, że w przypadku zmiany na stanowisku szefa tego resortu zwykle życzymy sobie tego samego, co w sylwestra: oby kolejny nie był gorszy (swoją drogą, czy te życzenia utrzymają się 31 grudnia 2020 roku, czy jednak 2021 roku poprzeczkę zawiesimy nieco wyżej?). Tym razem radość jest, można powiedzieć, podwójna – bo zdecydowana większość opcji, jakie przychodziły do głowy ekspertom i dziennikarzom, oznaczałaby zmianę niekorzystną. Tak, prof. Łukasz Szumowski nie był ministrem doskonałym, może nie był nawet ministrem wystarczająco dobrym – ale bez wątpienia był ministrem lepszym niż jego poprzednik (i poprzednicy poprzednika również). A ponieważ pandemia i tak skomplikowała sytuację, zmiana na gorsze – bardzo prawdopodobna – budziła realne przerażenie.

Adam Niedzielski nie jest zmianą na gorsze, a śledząc komentarze – niemal we wszystkich pobrzmiewa raczej nadzieja niż obawa. Nadzieja na pewno nie na wielki przełom, ale na rozwiązywanie problemów (a nie ich tworzenie). Są oczywiście i głosy krytyczne i czas pokaże, czy rację mieli realiści czy pesymiści (optymistów w zdrowiu ze świecą trzeba szukać).

Największa porażka. Odejście ministra zdrowia. Może nie tyle sam fakt odejścia, co termin, styl i tzw. okoliczności towarzyszące. Łukasz Szumowski miał prawo odejść ze stanowiska w dowolnie wybranym momencie, zgodnie z zasadą, że z niewolnika nie ma pracownika. Jeśli czuł, że nic więcej na stanowisku ministra zrobić nie może – nie powinien go zajmować ani godziny dłużej. Ale przecież mamy stan epidemii. Sejm kilka miesięcy temu uchwalił przepisy precyzujące możliwość wysyłania medyków do pracy przy zwalczaniu epidemii. Minister zwolnił się z tej pracy sam i to w momencie, gdy wiadomo było, że krzywa, mówiąc oględnie, przestaje się „wypłaszczać”.

Bez wątpienia miał powody, o części z nich mówił nawet w rozmowach z dziennikarzami. Żaden nie brzmi do końca wiarygodnie. Zwłaszcza, że dobę wcześniej mostek opuścił pierwszy oficer, bo taką rolę w Ministerstwie Zdrowia pełnił od wielu miesięcy, a w czasie pandemii w sposób jednoznaczny, wiceminister Janusz Cieszyński. Sama dymisja, termin, sposób jej przeprowadzenia w tej sytuacji muszą budzić albo niesmak, albo domysły. Tertium non datur.

Największy błąd. „Sanepid i policja na zlecenie Ministerstwa Zdrowia planują masowe kontrole w obiektach użyteczności publicznej. Będą sprawdzać, czy właściciele i ich klienci nie łamią zasad reżimu sanitarnego” – poinformowały pod koniec tygodnia media. Sanepid ma sprawdzać sklepy, autobusy, tramwaje, baseny, kina, restauracje i kawiarnie, również kościoły. Będzie sprawdzać przestrzeganie nakazu zakrywania nosa i ust oraz dostępność (tam, gdzie jest to wymagane) środków do dezynfekcji.

Gdzie tu błąd? Dlaczego, chciałoby się nie tylko pytać, ale wręcz krzyczeć, dlaczego dopiero teraz, gdy przez miesiące tolerowania postaw lekceważących zagrożenie epidemiczne duża część społeczeństwa nie tylko się uodporniła na nakazy i zakazy, ale wręcz zdemoralizowała? Ile razy pisaliśmy, że wprowadzanie przepisów i ich nieegzekwowanie przyniesie skutek odwrotny do zamierzonego? Władza, instytucje odpowiedzialne za zdrowie publiczne nie tylko nie wyedukowały społeczeństwa do pożądanych zachowań, ale wręcz doprowadziły do tego, że duża część osób, wiosną przestrzegających reguł, wyuczyła się ich ignorowania. Zresztą tu nie chodzi o jednostkowe kontrole. Co z tego, że policja zrobi nalot na jedno czy drugie centrum handlowe, jeśli zabraknie systemowych rozwiązań, które przesądzają o sukcesie lub porażce?

Największe wyzwanie. Szkoły. Już wiadomo, że rząd w tej sprawie nie zrobił przez całe wakacje nic. Samorządy starają się postawić na nogi to, co stoi na głowie (czy ktoś wziął pod uwagę, choćby kwestię zmniejszenia liczby pasażerów w komunikacji publicznej w strefach żółtych i czerwonych, nie do utrzymania w godzinach porannych, zwłaszcza w przypadku dojeżdżających dalej uczniów szkół ponadpodstawowych?), ale z jakim skutkiem, skoro – jak wyżej – nie wypracowano rozwiązań systemowych?

Każdy, kto zna realia polskiej szkoły, wie, że w dużej części placówek utrzymanie dystansowania społecznego będzie zwyczajnie niemożliwe. Rodziców i nauczycieli czekają ciężkie pierwsze tygodnie września. Dzieci, zarówno te młodsze, jak i starsze, młodzież – również. Nikt dobrze nie funkcjonuje w stanie zawieszenia i niepewności. Dorośli powinni zrobić wszystko, by minimalizować szkody, jakie ponoszą najmłodsi. Przede wszystkim powinni to robić ci, w których rękach znajdują się wszystkie decyzje. Jedna trzecia Polaków, jak wynika z opublikowanych właśnie badań, uważa że posyłanie dzieci do szkół w momencie tak dużej liczby nowych zakażeń to błąd. Przed decyzjami, które pogłębią ten błąd, przestrzegają eksperci – również ci, którzy akcentują, jak ważne jest to, by dzieci w bezpieczny (podkreślone dwa, trzy razy) sposób mogły kontynuować naukę w formie stacjonarnej. Tego nie da się jednak pogodzić z założeniem, że nie zmieniamy praktycznie nic, nie podejmujemy żadnego realnego wysiłku... i zobaczymy, jak będzie.

23.08.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.