Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Barometr epidemii (24)

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Piątek – 20 tysięcy testów. Sobota – 1002 potwierdzone przypadki zakażenia. Polska ma najlepszą efektywność w przeprowadzaniu testów – tłumaczy rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Czy to prawda?


Fot. Tomasz Stańczak/ Agencja Gazeta

Nie – znacznie „lepszą” efektywność ma Hiszpania, bo tam pozytywnym wynikiem kończy się ponad 10 proc. testów. Tylko że aby można mówić o trzymaniu epidemii pod kontrolą, wskaźnik wyników pozytywnych do ogólnej liczby testów nie powinien przekraczać 5 proc.

Największy sukces. A dokładnie – sukces na miarę naszych (obecnych) możliwości. Polska kupi dodatkowo pół miliona dawek szczepionki przeciw grypie. Może nawet więcej – do Agencji Rezerw Materiałowych wpłynęły oferty, a że Ministerstwo Zdrowia zdaje sobie sprawę z powagi sytuacji – choćby konieczności zapewnienia szczepionki dla pracowników ochrony zdrowia i seniorów, finalizacja transakcji jest raczej przesądzona. Czy to rozwiąże problem dostępności do szczepionki przeciw grypie, a raczej braku dostępności do niej? Raczej nie. Jednak każde 100 tysięcy dawek szczepionki w grupach podwyższonego ryzyka to mały krok w dobrą stronę.

Największa porażka. Powrót posłów na Wiejską. Bez, oczywiście, maseczek. Oficjalna wykładnia: Sejm to zakład pracy, a przebywając w zakładzie pracy nie trzeba zasłaniać nosa i ust. To prawda, choć tylko częściowo. Z obowiązku maskowania w firmach zwolnieni są pracownicy pracujący na zapleczu, którzy nie mają kontaktu z osobami z zewnątrz i, co nie mniej ważne, są w stanie zachować dystans. Posłowie, co widać na zdjęciach, nie mają szans na zachowanie dystansu (inna sprawa – wcale się o to nie starają), poza tym – trudno uznać, że 460 ciasno rozmieszczonych foteli to biurowy open space czy nawet hala produkcyjna.

Usprawiedliwianie braku masek na twarzach przedstawicieli narodu ma swoją historię („nie każdy może, nie każdy lubi”). Wyszukiwanie kruczków prawnych nie pomoże w walce z pandemią i – przede wszystkim – w utrwalaniu w społeczeństwie przekonania, że wobec wirusa jesteśmy wszyscy równi. Nie tylko dlatego, że jednakowe jest ryzyko zakażenia, ale przede wszystkim dlatego, że jednakowe mamy obowiązki w zakresie powstrzymywania pandemii. Politycy nie mogą apelować, a już na pewno nie mogą żądać od obywateli „posłuszeństwa maseczkowego”, gdy sami skwapliwie korzystają z klauzul zwalniających z niekomfortowego, ale koniecznego – z punktu widzenia zdrowia publicznego – obowiązku.

Największy błąd. Niezrozumiałe zmiany w strategii testowania. Krajowi eksperci są podzieleni, to fakt. Część uważa, że należy wykonywać testy przede wszystkim u osób z objawami oraz z bezpośredniego kontaktu z zakażonymi, część (i chyba jednak większość), że trzeba testować szeroko, by wychwycić maksymalnie dużo bezobjawowych zakażonych. Gdy zaś spojrzeć na kraje wysokorozwinięte, w tym kraje Unii Europejskiej, można zaobserwować w zasadzie jeden kierunek: ułatwień w dostępach do testów i otwierania się na masowe, jak najszersze, testowanie. Polska, obierając kierunek przeciwny, idzie pod prąd nie tylko wskazówkom WHO, formułowanym od początku pandemii (TEST! TEST! TEST!), ale również strategii wszystkich krajów UE. Ze wskaźnikiem 0,48 testu na 1000 mieszkańców dziennie (średnia za ostatnich siedem dni) zajmujemy przedostatnie (!) miejsce w Europie, za nami plasuje się tylko Bułgaria (0,44). Wyprzedziła nas nawet Ukraina (0,59). Aby osiągnąć poziom Rumunii, musielibyśmy w praktyce podwoić liczbę przeprowadzanych testów. Aby dogonić wskaźnik Czech – potroić.

Coraz częściej można spotkać się z opinią, że zmiana strategii testowania ma na celu sztuczne spłaszczenie krzywej zakażeń, a decyzja została podjęta w oparciu o przekonanie, że ponieważ w Polsce przebiegają one na ogół łagodnie, można podjąć ryzyko poluzowania kontroli nad epidemią. Trudno w to uwierzyć, choć Ministerstwo Zdrowia namawia, by jako podstawowy miernik radzenia sobie Polski z pandemią traktować obłożenie łóżek szpitalnych (niewielkie), w tym łóżek intensywnej terapii (jeszcze mniejsze). Duża liczba wykonywanych testów rzeczywiście nie musi oznaczać, że kraj radzi sobie dobrze z pandemią. Ale czy mała liczba wykonywanych testów w połączeniu z brakiem większych obostrzeń nie sprawi, że przestaniemy sobie z nią radzić? Warto przywołać przykład Szwecji, kraju bez lockdownu, który jednak przeprowadza testów cztery razy więcej (w przeliczeniu na liczbę mieszkańców) od Polski.

Największe wyzwanie. Recovery plan. Minister zdrowia Adam Niedzielski zapowiada podjęcie działań, które pozwolą na nadrobienie – a przynajmniej na podjęcie wyzwania nadrobienia – zaległości w świadczeniach zdrowotnych, które wynikają zarówno z braków systemowych, jak i pandemii. Pojawiły się pierwsze zapowiedzi, w tym możliwości zawieszenia – na jak długo? na jakich warunkach? – limitów na większą część świadczeń, przede wszystkim w AOS. Minister sygnalizuje też możliwość wyciągnięcia z szuflady wniosków z debaty „Wspólnie dla zdrowia”, które wydawały się być już na dobre pogrzebane i zapomniane.

Co z tych zapowiedzi uda się zrealizować? Czy niespodziewany kryzys polityczny nie nałoży się na pandemię i recesję, pozbawiając rząd sterowności a poszczególne ministerstwa – możliwości podejmowania niezbędnych decyzji? Powołanie zespołu doradczego przy ministrze zdrowia może być dobrym sygnałem, gdyby nie doświadczenia ostatnich dni, w których część środowiska lekarskiego została, również przez ministra, a na pewno za jego wiedzą, postawiona pod pręgierzem opinii publicznej. Konflikt z lekarzami podstawowej opieki zdrowotnej jest kiepskim fundamentem nowego otwarcia na współpracę ze środowiskami profesjonalistów medycznych.

21.09.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.