Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Jak pozbyć się kleszcza? Jak dalej postępować? - część II

Z dr med. Kamilą Ludwikowską rozmawia Ewa Stanek-Misiąg

Usuwanie kleszcza
Usuwanie kleszcza. Fot. iStock.com

Jak należy się pozbyć kleszcza?

Możliwie jak najszybciej. Czas, w jakim kleszcz pozostaje wczepiony, determinuje ryzyko zakażenia boreliozą. Aby doszło do zakażenia, krętki Borrelia, które przebywają w jelicie kleszcza muszą zmienić swoje antygeny, czyli mówiąc obrazowo – przebrać się w strój odpowiedni dla nowego gospodarza, czyli człowieka oraz przedostać do śliny kleszcza, a z nią do organizmu człowieka. Taka zmiana miejsca i „kreacji” nie jest prosta i trwa zwykle kilkanaście godzin. Szybkie usunięcie kleszcza sprawia, że mamy szansę zdążyć pozbyć się problemu, zanim do tego dojdzie. Kleszcze dostosowały się świetnie do życia nie tylko w lasach i na polanach, ale i w dużych miastach – na trawnikach, skwerach i w parkach. Dlatego też codziennie – jeśli przebywaliśmy na świeżym powietrzu – powinniśmy obejrzeć siebie (na ile to możliwe) i swoje dzieci, aby sprawdzić, czy nie zabraliśmy pasażera na gapę. Dorosłe osobniki dosyć łatwo zauważyć, ale młode postaci, które niestety także przenoszą wspomniane choroby są naprawdę drobne (wielkości łepka od szpilki).

Usunięcie kleszcza wcale nie jest trudne. Możemy złapać go palcami albo pęsetą. W aptekach dostępne są także specjalne szczypce, lasso i różne inne przyrządy mające ułatwić to zadanie.

Zachęcam do samodzielnego usuwania kleszczy – szkoda czasu na podróże do lekarza, na pogotowie czy na SOR. Usunięcie kleszcza wcale nie jest trudne. Możemy złapać go palcami (szczególnie dorosłe, duże osobniki) albo pęsetą (przydatna przy usuwaniu malutkich kleszczy). W aptekach dostępne są także specjalne szczypce, lasso i różne inne przyrządy mające ułatwić to zadanie. Osobiście stosuję pierwsze dwie metody, ale jeśli ktoś będzie czuł się pewniej wyposażony w „profesjonalny” sprzęt – jak najbardziej można z niego korzystać. Ważne, aby nie torturować kleszcza przed usunięciem – nie stosujemy żadnych płynów, masła, oliwy, przypalania ani innych pomysłów na zgnębienie pajęczaka. Chwytamy go jak najbliżej powierzchni skóry i ciągniemy do góry. Nie wykręcamy w żadną stronę, jak nieco żartobliwie, ale słusznie podsumował to jeden z ekspertów w dziedzinie chorób zakaźnych na wykładzie poświęconym temu zagadnieniu – „aparat gębowy kleszcza nie ma gwintu”.

Nie należy także wpadać w panikę, jeśli w skórze zostanie drobna cząstka kleszcza, zwykle jest to hypostom, czyli długa „szczęka”, którą kleszcz zakotwicza się w skórze. Pozostawienie hypostomu nie stwarza żadnego ryzyka, a nasza skóra potrafi samodzielnie wydalić taką cząstkę (zwykle powstaje drobna krostka, która następnie samoistnie się goi). W razie pozostawienia całej głowy lub większej części kleszcza, można zwrócić się po pomoc do lekarza, chociaż zdarza się to skrajnie rzadko.

Czy po usunięciu kleszcza trzeba stosować na miejsce po ukłuciu jakieś środki?

Miejsce po ukłuciu wystarczy przemyć wodą z mydłem. Zdarza się, że ślina kleszcza i zawarte w niej substancje działają drażniąco lub uczulająco, a miejsce po ukłuciu może swędzieć. Okolicę ugryzienia należy utrzymywać w czystości i starać się nie rozdrapywać zmiany, by nie doprowadzić do wtórnego zakażenia skóry w tym miejscu. Dodatkowe środki nie są zwykle potrzebne.

Jak sprawdzić, jakimi badaniami, czy kleszcz nam coś „podarował”?

Pytanie powinno raczej brzmieć czy w ogóle to sprawdzać? Od początku tej rozmowy podkreślamy, że choroby odkleszczowe zdarzają się coraz częściej – dotyczy to zwłaszcza boreliozy i kleszczowego zapalenia mózgu. Taka świadomość powinna skłaniać nas – lekarzy do zachowania większej czujności, natomiast pacjentów do podejmowania działań profilaktycznych – stosowania odzieży ochronnej, repelentów oraz szczepień przeciwko KZM.

Ryzyko transmisji najczęstszej spośród chorób odkleszczowych dla pojedynczego ukłucia szacuje się na ok 4%. Innymi słowy na 100 ukłuć przez kleszcze jedynie 4 doprowadzą do rozwoju boreliozy. W przypadku pozostałych chorób, zdarza się to jeszcze rzadziej – dla KZM ryzyko pojedynczego ukłucia to mniej niż 1%.

Jeśli mimo wszystko dojdzie do ukłucia przez kleszcza, nie należy wpadać w panikę. Ryzyko transmisji najczęstszej spośród chorób odkleszczowych dla pojedynczego ukłucia szacuje się na ok 4%. Innymi słowy na 100 ukłuć przez kleszcze jedynie 4 doprowadzą do rozwoju boreliozy. W przypadku pozostałych chorób, zdarza się to jeszcze rzadziej – dla KZM ryzyko pojedynczego ukłucia to mniej niż 1%; babeszjoza, erlichioza czy anaplazmoza to w Europie kazuistyka – zdarzają się dosłownie pojedyncze przypadki zachorowań rocznie. Podstawą rozpoznania chorób odkleszczowych (w tym przede wszystkim boreliozy) są konkretne objawy chorobowe. Dopiero jeśli takie wystąpią – uzasadnione bywa podejmowanie działań diagnostycznych. Chodzi oczywiście o badania chorego człowieka, a nie badanie kleszcza. Badania kleszczy wykonywane przez instytuty naukowe na wyższych uczelniach, czy przez PZH polegają na zbieraniu i badaniu dużych ilości kleszczy z danego rejonu i służą poznaniu oraz monitorowaniu rozpowszechnienia różnych patogenów w przyrodzie. Dzięki temu wiemy, na których obszarach można częściej spodziewać się danej choroby, gdzie szczególnie warto zadbać o profilaktykę KZM itd. Natomiast badanie pojedynczego kleszcza, który był sprawcą ukłucia konkretnego pacjenta, nie ma absolutnie żadnego znaczenia, nie jest zalecane przez żadne towarzystwa naukowe i jest jedynie formą naciągania pacjentów na niepotrzebne wydatki. Pomijając wątpliwości techniczne dotyczące takich badań; dodatni wynik, świadczący o obecności jakichś drobnoustrojów w organizmie kleszcza zwykle bywa przyczyną niepotrzebnego stresu, kolejnych kosztów związanych z dalszymi badaniami, a zdarza się i że niepotrzebnego leczenia. Zakażony kleszcz wcale nie musiał podzielić się swoją florą z żywicielem i jak pokazują statystyki – zwykle tego nie robi. Odwrotnie – ujemny wynik badań kleszcza może uśpić czujność pacjenta i sprawić, że zbagatelizuje objawy tak poważnych chorób, jak KZM (które mógł nam „podarować” równolegle inny, maleńki, niezauważony kuzyn przyłapanego na gorącym uczynku sprawcy).

Rozumiem, że w atmosferze ogólnej paniki i kleszczofobii trudno powstrzymać się od jakichś działań. Co więcej – przyzwyczajeni do uzyskiwania natychmiastowych efektów w niemal każdej sferze życia – także tutaj chcielibyśmy od razu wiedzieć z czym mamy do czynienia. Medycyna uczy nas jednak cierpliwości, pochopne działania mogą przynieść więcej szkody niż pożytku. Dlatego zdecydowanie odradzam wykonywanie jakichkolwiek badań na własną rękę – bez wcześniejszej konsultacji z lekarzem. Ich zasadność oraz interpretacja jest ściśle uzależniona od zgłaszanych dolegliwości i wyniku badania lekarskiego. Musimy pogodzić się z tym, że dodatni czy ujemny wynik badań laboratoryjnych nie jest tożsamy ze stwierdzeniem choroby lub jej wykluczeniem – to tylko jeden z puzzli w układance. Czasem niestety z zupełnie innego zestawu – coraz częściej pod etykietę chorób odkleszczowych podpina się wiele objawów chorobowych, których prawdziwa przyczyna pozostaje przez to długo niezdiagnozowana.

Kiedy najwcześniej – jeśli ukłuł nas zakażony kleszcz – mogą wystąpić u nas objawy choroby?

Pierwszy objaw boreliozy, czyli rumień w miejscu ugryzienia (tzw. rumień wędrujący) może pojawić się już po kilku dniach (ale nie wcześniej niż po 2–3 dobach, zwykle dopiero po ok. tygodniu). Pierwsze objawy kleszczowego zapalenia mózgu mogą wystąpić po minimum tygodniu (w przypadku zakażenia przez spożycie produktów mlecznych nawet wcześniej). Jeśli chodzi o pozostałe, rzadkie choroby odkleszczowe – zwykle pierwszym objawem jest gorączka, a minimalny okres od ugryzienia do jej wystąpienia to ok. tygodnia.

A już w następnej części: Czy borelioza to zawsze rumień? Czy to częsta choroba?

Piśmiennictwo:

1. Red Book. 31st wyd. American Academy od Pediatrics; 2015.
2. CDC. Lyme Disease | Lyme Disease | CDC [Internet]. [cytowane 15 maj 2019]. Dostępne na: https://www.cdc.gov/lyme/
3. Główny Inspektor Sanitarny. Kleszcze, jak się przed nimi chronić? - GIS [Internet]. [cytowane 15 maj 2019]. Dostępne na: https://gis.gov.pl/zdrowie/kleszcze-jak-sie-przed-nimi-chronic/
4. van den Wijngaard C.C., Hofhuis A., Simoes M. i wsp.: Surveillance perspective on Lyme borreliosis across the European Union and European Economic Area. Eurosurveillance [Internet]. 6 lipiec 2017 [cytowane 15 maj 2019];22(27). Dostępne na: http://www.eurosurveillance.org/content/10.2807/1560-7917.ES.2017.22.27.30569
5. Estrada-Pena A., Cutler S., Potkonjak A. i wsp.: An updated meta-analysis of the distribution and prevalence of Borrelia burgdorferi s.l. in ticks in Europe. Int. J. Health Geogr. [Internet]. 4 grudzień 2018 [cytowane 15 maj 2019];17(1):41. Dostępne na: https://ij-healthgeographics.biomedcentral.com/articles/10.1186/s12942-018-0163-7
6. CDC. Tick-borne Encephalitis (TBE) | CDC [Internet]. [cytowane 15 maj 2019]. Dostępne na: https://www.cdc.gov/vhf/tbe/index.html
7. Bogovic P., Strle F.: Tick-borne encephalitis: A review of epidemiology, clinical characteristics, and management. World J. Clin. Cases WJCC [Internet]. 16 maj 2015 [cytowane 15 maj 2019];3(5):430. Dostępne na: http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/25984517
8. Simon K., Serafińska S.: Choroby Odkleszczowe. 1. wyd. Wrocław: Wrocławskie Wydawnictwo Naukowe Atla 2; 2018

13.06.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta