×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Czekając na szczepionkę i lek

Ewa Stanek-Misiąg

Nie ma „antybiotyków” przeciwwirusowych – zastrzega wirusolog, prof. Krzysztof Pyrć. - Myślę, że możemy się spodziewać jeszcze wielu informacji o cudownych lekach, które po czasie okażą się bezużyteczne.

Krzysztof Pyrć
Prof. Krzysztof Pyrć, fot. Elżbieta Wątor

Ewa Stanek-Misiąg: Naukowcy apelują, żeby się zanadto nie emocjonować szczepionkami na COVID-19. W minionym tygodniu chyba każdy dzień przynosił informację o nowej. Dlaczego mamy zachować rezerwę?

Prof. Krzysztof Pyrć: Ponieważ są to na razie doniesienia prasowe. Nie znamy badań. Nie zostały one udostępnione. Co więcej, nie mamy pełnych wyników. Bazujemy na tym, co wykazała analiza pośrednia, interim analysis. Ponadto wyprodukowanie szczepionki to jedno, a zatwierdzenie do stosowania to drugie. Wolałbym, żeby EMA (European Medicines Agency – Europejska Agencja Leków) nie dokonywała oceny pod presją. Co więcej, boję się trochę, że zbytnio zaufamy tym doniesieniom i uwierzymy, że możemy już odpuścić i że nie trzeba już stosować się do zasad epidemicznych. Niedługo zaczną się pewno pytania: „Co z tą szczepionką? Miała być w zeszłym roku, a już jest luty i nadal nic”. Tymczasem do normalności to będziemy wracali, ale być może jesienią przyszłego roku.

Czyli te ogłoszenia, to jest tylko chwyt reklamowy?

Nie. I mam szczerą nadzieję, że wyniki się potwierdzą. Po prostu tyle razy już odtrąbiono sukces w walce z pandemią, że wolę być ostrożny. Proszę sobie przypomnieć chlorochinę. Miała być 100-procentowo skuteczna i bezpieczna.

Liczy Pan na profesjonalizm EMA. Agencja będzie oceniać bezpieczeństwo i skuteczność. O skuteczności już coś wiemy. Podano liczby.

Mówi Pani cały czas o doniesieniach prasowych. Podana przez Modernę informacja, że szczepionka wykazuje bardzo dużą skuteczność u osób starszych to nadal nie jest nic innego, jak doniesienie prasowe. Gdyby mnie dziś ktoś zapytał „od kogo zacząć szczepienie?”, to nie mógłbym udzielić odpowiedzi, ponieważ nie mamy dostatecznej wiedzy. Tylko newsy.
Drugie główne kryterium oceny szczepionki to bezpieczeństwo. Tu sprawa jest o tyle trudna, że mamy do czynienia z nowym rodzajem szczepionki mRNA. Sama koncepcja nie powstała z powodu COVID-19, ale żadna szczepionka mRNA nie została jeszcze wprowadzona do użytku. W związku z tym powstaje pytanie, jak przebiegać będzie ocena. Czy EMA zażyczy sobie dodatkowych badań? Raczej tak nie będzie, ale gdyby specjaliści z EMA uznali, że coś budzi ich wątpliwość, to badanie powinno zostać i na pewno zostanie wydłużone. Nie można dostarczać paliwa ruchom antyszczepionkowym. Ludzie nie mogą wątpić w bezpieczeństwo szczepionki, nie mogą się bać.

Na czym polega nowatorstwo szczepionki mRNA?

Szczepionki opierają się najczęściej na białkach w formie całych wirusów, ich fragmentów albo tworów wirusopodobnych, jak w szczepionce przeciw brodawczakowi (HPV), gdzie stosuje się VLPs (virus-like particles). Białka muszą dostać się do naszych komórek, zostać tam przetworzone, a następnie zaprezentowane naszemu układowi immunologicznemu.
Tutaj mamy inną sytuację. Nie dostarczamy gotowych białek, tylko informację w postaci RNA. Na podstawie tej informacji nasze komórki produkują białka bezpośrednio w cytoplazmie, skąd mogą być bezpośrednio zaprezentowane naszemu układowi immunologicznemu.
Nie można powiedzieć, że szczepionki mRNA będą doskonalsze od innych. Mają jednak tę zaletę, że można je stosunkowo prosto wyprodukować w bardzo dużej ilości i krótkim czasie. Możne je też łatwo modyfikować.
Jeśli takie szczepionki wejdą do użytku, to powstanie odpowiednie zaplecze infrastrukturalne. A to pozwoli na szybsze działanie w przypadku kolejnej pandemii, czy w ogóle chorób zakaźnych. Być może dzięki temu szczepionka na grypę będzie doskonalsza? Będzie ją można szybko modyfikować na podstawie pełniejszych danych, a proces produkcyjny ulegnie znacznemu skróceniu.

Zaczęłam od studzenia nastrojów, ale może to tylko media są podekscytowane? Badania pokazują, że zainteresowanie zaszczepieniem przeciwko COVID-19 deklaruje tylko połowa Polek i Polaków. Gdyby tak miało zostać, to byłaby zła wiadomość?

Oczywiście, że tak. Część osób, które się zaszczepią nie uzyska odporności, bo nasze układy odpornościowe różnią się między sobą. Ponadto można przypuszczać, że uzyskana odporność utrzyma się tylko przez jakiś czas. Jeśli będzie zaledwie 50-procentowy poziom wyszczepienia, to nie będzie to stanowiło bariery dla wirusa.
W tym kontekście warto wspomnieć, że chociaż najważniejsza jest ochrona grup ryzyka, to COVID-19 pozostawia ślady również u młodych. Są to zmiany w układzie krążenia, zmiany neurologiczne i wiele innych. Nie wiemy na razie, czy mają one trwały charakter – mam nadzieję, że nie – ale takie ryzyko zawsze istnieje.
Zawirowania polityczno-informacyjne spowodowały, że część społeczeństwa neguje COVID-19, a część – całkiem spora część – twierdzi, że SARS-CoV-2 to nic wielkiego. Ci ludzie zachowują się tak, jakby nie widzieli nadmiernej śmiertelności, którą odnotowujemy ostatnio, a która jest wynikiem pandemii. Niektórym się wydaje, że gdy lekarze przestaną się zajmować covidem, to problem niewydolnej ochrony zdrowia zniknie. Nie zniknie, ponieważ w szpitalach nie leżą chorzy z katarem, tylko osoby w ciężkim stanie.

Od dłuższego czasu nie słyszeliśmy o nowych lekach. Ostatnim, o którym było głośno pozostawał remdesiwir...

Co do którego jest coraz więcej wątpliwości. Część badań klinicznych wskazuje na brak korzystnego działania.

Aż usłyszeliśmy o amantadynie. Amantadyna rozpala do czerwoności internet.

Tak, jest lekarz, który twierdzi, ratuje pacjentów.
Nie mówię, że amantadyna nie ma prawa działać. Natomiast wszystkie znaki na niebie i na ziemi wskazują, że nie działa. Ani badania naukowe, czyli in vitro w próbówce, ani kliniczne nie pokazują, że może być skuteczna.

Z tego, co widzę argument, że to lek antywirusowy bardzo przemawia do ludzi. Nie powinien?

Nie. Nie ma takich „antybiotyków” przeciwwirusowych. Myślę, że możemy się spodziewać jeszcze wielu informacji o cudownych lekach, które po czasie okażą się bezużyteczne. Oczywiście, każdy lekarz ma prawo wystąpić do komisji bioetycznej o przeprowadzenie badania klinicznego albo eksperymentu medycznego. Jego wniosek, odpowiednio uzasadniony, oceniany jest przez specjalistów. Jeśli uzyska zgodę, może podawać dany lek czy preparat pacjentom, informując ich jednak o tym, że nie jest to sprawdzone leczenie. Co więcej, wtedy tworzone jest realne doświadczenie, bo można faktycznie określić na ile dany specyfik jest skuteczny. Trzeba działać w transparentny sposób, po uzyskaniu akceptacji komisji bioetycznej i po akceptacji pacjenta.

Człowiek chory chce wyzdrowieć, prawdopodobnie będzie zainteresowany.

Niech będzie. Ale musi wiedzieć co otrzyma, że nie jest to zatwierdzony lek, że mogą być działania niepożądane.
Dobrze by też było przypomnieć, że SARS-CoV-2 to nie ebola. Przy eboli jest ∼40% szans na przeżycie. COVID-19 u większości osób przebiega łagodnie i może się okazać, że cudowny „lek” zaszkodzi bardziej niż choroba.

Niedługo mnie rok z koronawirusem. Na początku pandemii wielu naukowców wzdychało, że chciałoby już wiedzieć to, co będzie wiadomo za rok. Jest Pan zadowolony z tego, czego udało się dowiedzieć?

Zgromadziliśmy wielką, niewiarygodnie wielką ilość informacji. Przez ostatni rok w dziedzinie, którą się zajmuję, wydarzyło się więcej niż w ciągu poprzednich 20 lat.
Proszę jednak pamiętać, że między wiedzą o wirusie a możliwością działania – zatrzymania go, leczenia wywołanej nim choroby – jest jeśli nie przepaść, to bardzo duża dziura. Nie wystarczy zrozumieć wirusa, trzeba zrozumieć też nasz własny organizm. To, co się dzieje przy infekcji wirusowej, w 99% zależy od naszego organizmu. Wirusy stanowią czystą informację i wykorzystują naszą maszynerię komórkową. Niestety nadal nie jesteśmy w stanie zrozumieć w pełni, jak działają nasze komórki, więc miejscami poruszamy się po omacku.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Prof. dr hab. Krzysztof Pyrć – wirusolog, kierownik Pracowni Wirusologii Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego.

23.11.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Covid - aktualne dane
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.