Po Norwegii, to Wielka Brytania jest następnym krajem, który restrykcyjnie ogranicza przestrzeń medialną dla reklam produktów spożywczych sprzyjających otyłości, a kierowanych do dzieci. Nowe przepisy to nie tylko regulacja medialna – to sygnał, że profilaktyka otyłości staje się priorytetem zdrowia publicznego. To także presja na producentów, by zmieniać receptury i odpowiedzialnie kształtować rynek żywności.
Marta Pawłowska. Fot. arch. pryw.Od 5 stycznia takie reklamy nie mogą być emitowane przed godziną 21.00, a zakaz obejmuje słodycze, słodkie napoje gazowane, słodzone pieczywo, słodzone płatki śniadaniowe oraz dania gotowe z dużą zawartością cukru, soli czy tłuszczu. Zgodnie z publicznymi zapowiedziami rządu, celem zaostrzenia przepisów jest zmniejszenie ekspozycji dzieci na reklamę niezdrowych produktów spożywczych, a także nakłonienie producentów do znaczących zmian receptur żywności przemysłowej w kierunku prozdrowotnym.
Od kilkunastu lat WHO oraz towarzystwa naukowe propagują konieczność wyraźnych i konsekwentnych zmian w zasadach reklamy żywności sprzyjającej otyłości, a kierowanej do dzieci w przestrzeni publicznej, w szczególności w telewizji. Już w 2003 roku Światowa Organizacja Zdrowia i Organizacja Narodów zjednoczonych do spraw wyżywienia i rolnictwa oficjalnie ogłosiły w raporcie, że część reklam produktów spożywczych skierowanych do dzieci sprzyja powstawaniu u nich otyłości. Oglądanie reklam niezdrowej żywności zwiększa ryzyko nadwagi i otyłości u dzieci - to grupa wiekowa najbardziej podatna na wpływ marketingu otyłości.
– Jako Partnerstwo STOP OTYŁOŚCI z uwagą śledzimy sytuację na arenie międzynarodowej w kontekście ograniczeń marketingu otyłości, w szczególności reklam kierowanych do populacji najbardziej podatnej i bezbronnej – dzieci i młodzieży – podkreśla Marta Pawłowska MBA - Przewodnicząca Prezydium Partnerstwa STOP OTYŁOŚCI.
Dodaje: – Mamy nadzieję, że tak międzynarodowo, jak w polskiej przestrzeni publicznej, następuje znaczący wzrost masy krytycznej w świadomości społecznej, który musi doprowadzić do powszechnie akceptowanego zakazu reklamy żywności sprzyjającej otyłości. I wierzę, że tej machiny nie uda się już zatrzymać, a profilaktykę otyłości – matki kilkudziesięciu poważnych chorób i przyczyny tysięcy zgonów rocznie – zaczniemy traktować adekwatnie do zagrożenia, jakim jest.