Dieta, a nie brak ruchu
Zespół badawczy nie miał bezpośredniego dostępu do indywidualnych dzienników żywieniowych uczestników, ale w 25 populacjach dostępne były dane dotyczące udziału żywności ultraprzetworzonej w diecie. I to właśnie ten czynnik silnie korelował z poziomem tkanki tłuszczowej, nawet po uwzględnieniu takich zmiennych jak wiek, płeć, masa mięśniowa i ogólny wydatek energetyczny.
– To nie znaczy, że aktywność fizyczna nie jest ważna. Wręcz przeciwnie, ma ona udowodniony wpływ na zdrowie sercowo-naczyniowe, samopoczucie i długość życia – zaznacza McGrosky w rozmowie z Science, dodając: – Jeśli jednak mówimy o samej otyłości, to głównym winowajcą jest nadmiar dostarczanej energii, a nie to, że za mało się ruszamy.
Badanie nie pozwala na wskazanie konkretnych produktów lub składników, które w największym stopniu przyczyniają się do otyłości, ale autorzy sugerują, że istotne znaczenie mogą mieć: wysoka gęstość energetyczna, niska zawartość błonnika, łatwa przyswajalność oraz zaburzenie mechanizmów sytości, jakie mogą powodować produkty ultraprzetworzone. To one najczęściej dominują w diecie społeczeństw wysoko rozwiniętych.
Co to oznacza dla zdrowia publicznego?
Zebrane dane nie tylko kwestionują uproszczony podział: „otyłość = brak ruchu”, ale także wskazują, że współczesne systemy żywnościowe dostarczają znacznie więcej kalorii, niż organizm rzeczywiście potrzebuje, i to w formie łatwo przyswajalnej, taniej i długoterminowo dostępnej.
Nie wszystkie skutki tej zmiany są negatywne. Badacze zwracają uwagę, że dzięki lepszemu dostępowi do żywności ludzie w krajach rozwiniętych mają średnio wyższy wzrost i większą beztłuszczową masę ciała, co jest pozytywnym efektem poprawy odżywienia. Problem polega jednak na tym, że coraz większa część dostępnych kalorii pochodzi z żywności ubogiej w wartości odżywcze, za to bogatej w tłuszcze czy cukry.
Eksperci spoza zespołu badawczego, m.in. Jeff Goldsmith z Columbia University, chwalą rzetelność analizy: – Zastosowano bezpośrednie pomiary spalania kalorii i składu ciała, co pozwala na wyjątkowo trafne porównania między populacjami. Jednocześnie niektórzy, jak Andrew Brown z University of Arkansas, ostrzegają przed nadmiernym uproszczeniem wniosków: – To badanie opiera się na modelowaniu i danych przekrojowych, więc trudno mówić o przyczynowości. Potrzebujemy dalszych badań nad mechanizmami apetytu, trawienia i regulacji masy ciała.