×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Zdrada – i co dalej? - strona 2

Z psychiatrą i psychoterapeutą prof. Bogdanem de Barbaro rozmawia Katarzyna Sajboth-Data

Czy terapia pary, w której jedna z osób pozostaje w innym związku, ma szanse na powodzenie? Jaki to ma wpływ na terapię?

Na tyle poważny, że większość terapeutów twierdzi, że wówczas terapia nie ma szans na bycie skuteczną.
Osobiście nie przepytuję od razu zgłaszającej się do mnie pary o to, czy przypadkiem nie zdradzają swojej drugiej połówki, ale informuję, że jeśli zdecydują się na terapię, pozostając jednocześnie w innych – zagrażających małżeństwu – związkach, to wówczas taka terapia ma niewielkie szanse na skuteczność. Dzieje się tak między innymi dlatego, że w procesie terapii powinno być miejsce na kontakt z trudnymi emocjami. Jest to obszar do rozmowy i pracy. A jeśli owe trudne emocje byłyby odreagowywane poza tą parą pozostającą w terapii – przy pomocy „tej trzeciej” bądź „tego trzeciego”, to owa „energia terapeutyczna” zmarnowałaby się i nie doszłoby do przepracowania wielu ważnych uczuć.

A jeśli para trafi do psychoterapeuty, który w osobistym doświadczeniu został zdradzony, na ile wzrośnie ryzyko jego stronniczości?

Głównym wyzwaniem dla terapeuty rodzinnego zawsze będzie to, aby nie był stronniczy. W utrzymaniu neutralności pomaga oprócz treningu własnych umiejętności i superwizji, postrzeganie zjawisk rodzinnych cyrkularnie, tzn. dostrzeganie powiązań między zachowaniami i uczuciami obu stron. Kiedy terapeuta stara się dostrzec ów „taniec małżeński”, czyli sprzężenia zwrotne między uczestnikami kryzysu małżeńskiego, to staje się wnikliwym badaczem, a nie stronniczym sędzią, który jednych obwinia, a drugim współczuje. A jeśli terapeuta sam w swoim życiu został zdradzony, to jest czymś zupełnie kluczowym, a także zawodowym obowiązkiem ten własny kryzys przepracować tak, by później nie używać osób zgłaszających się do terapii jako plastra na własną ranę. Wyobraźmy sobie taką sytuację: kobieta jest emocjonalnie wycofana, niezainteresowana pogłębianiem relacji małżeńskiej, a mężczyzna ją zdradza. Gdyby terapeuta uznał kobietę i jej wycofanie uczuciowe za winną wszystkiemu lub obwiniał wyłącznie mężczyznę i zaspokajanie jego potrzeb w innych relacjach – nie pomógłby tej parze.
Tymczasem ci partnerzy, a ściślej – ich odnoszenie się do siebie – tworzy sprzężenie zwrotne. Jeżeli terapeuta będzie obserwował i badał to, co dzieje się w ich związku przez pryzmat tych połączeń, to nie będzie problemu redukował do wskazania winnego i ofiary. Dopiero wtedy będzie w stanie im pomóc. Co oczywiście nie oznacza, że terapeuta jest nihilistą i nie dostrzega wymiaru etycznego. Jednak to nie analiza aspektu etycznego jest metodą terapii.

Stronniczość może też wynikać z płci terapeuty. Jeżeli jest nim mężczyzna, kobieta może obawiać się „męskiego porozumienia” między nim a swoim mężem. Co można wówczas zrobić?

Z mojego doświadczenia wynika, że warto na początku terapii ustalić zasady, które będą chronić przed „genderową stronniczością”. Jeśli kobieta będzie miała wrażenie, że „trzymam stronę mężczyzny”, to proszę, aby mi o tym powiedziała. Każdemu zdarza się wpaść w taką pułapkę i nawet tego w pierwszej chwili nie zauważyć, dlatego warto przyjąć taką uwagę pacjenta czy pacjentki.
Z pewnością nie posłuży procesowi terapeutycznemu i uczestniczącej w terapii parze wycofanie się jednej osoby i zamknięcie na dalszy dialog. Zadaniem terapeuty, ale też tej pary, jest dbać o optymalne warunki pomocy i korygować błędy, które mogą się po drodze pojawić.

Jakie korzyści i jakie trudności wnosi praktyka terapii pary prowadzona przez dwóch terapeutów odmiennej płci?

Czasem największą komplikacją jest niedobór kadrowy placówki, ponieważ kobiet w tym zawodzie jest znacznie więcej niż mężczyzn. Utrudnieniem dla klientów bywają wówczas zwiększone koszty wizyt, bo z natury rzeczy tego typu terapie kosztują więcej.
Natomiast bezwzględną zaletą takich spotkań jest poszerzona perspektywa i głębsza uważność wobec problemów pary.

Zgodnie z Kodeksem Etycznym Psychoterapeuty prowadzący terapię nie może narzucać swojego systemu wartości trafiającym do niego osobom – powinien respektować system wartości pacjentów. Jednak jesteśmy tylko ludźmi. Co zrobić, jeśli problemy, z którymi trafia do gabinetu para, naruszają wartości terapeuty i wpływa to na podejście do niej?

Psychoterapeuta powinien zweryfikować swoje stanowisko i określić, czy potrafi respektować system wartości tych, którzy przyszli do niego po pomoc. Jeśli nie, powinien o tym powiedzieć tym osobom i zaproponować innego terapeutę.
Wyobraźmy sobie terapeutę, który jest zagorzałym przeciwnikiem rozwodów, traktującym małżeństwo jako sakrament, nakazujący dozgonny związek, a zgłasza się do niego para żyjąca ze sobą po uprzednich rozwodach. Czy on ma stwierdzić, że powinni się rozstać i powrócić do poprzedniej żony i poprzedniego męża?

To byłby absurd.

Właśnie. Jego klientami ma być zgłaszająca się do niego para ludzi, a nie nieobecne osoby trzecie, z którymi kiedyś żyli jego klienci. Co nie zmienia faktu, że w ich emocjonalnej rzeczywistości tamte osoby mogą być obecne i może to być ważny temat rozmów. Jeśli będzie w stanie im pomóc, może się tego podjąć, a jeśli jego system wartości miałby mu to uniemożliwić, powinien o tym uczciwie poinformować na wstępie.

Jak rozpocząć pracę z parą, w której jedna osoba chce walczyć o związek, a druga nie ma co do tego przekonania?

Terapię poprzedzają konsultacje, które służą określeniu celu terapii. Fundamentem powodzenia terapii jest precyzyjne skonstruowanie kontraktu, w którym określony jest ów cel. Bez uzgodnienia celu terapii jedna osoba mogłaby zmierzać w kierunku naprawy związku, druga w stronę rozstania, a terapeuta podejmowałby pracę w dwóch wykluczających się kierunkach. Stąd doprecyzowanie kontraktu może trwać dwie, a nawet cztery sesje, ale precyzyjny i wspólny cel musi zostać określony.

14.11.2018
strona 2 z 3
Zobacz także
  • Gdy brakuje światła
  • Czy hobby może być patologią?
  • Żeby się wypalić, najpierw trzeba płonąć
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 12 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Zbiórka dla szpitali w Ukrainie!
Poradnik świadomego pacjenta