Barometr epidemii (65)

Małgorzata Solecka
Kurier MP

Europejczycy zastanawiają się, czy Delta zrujnuje kolejny sezon wakacyjny, a certyfikaty covidowe przechodzą na lotniskach prawdziwy chrzest bojowy. Nie wszystkie procedury są dopięte na ostatni guzik. Do zakończenia ME w piłce nożnej został tydzień, a kraje, w których mają odbywać się ostatnie mecze z udziałem kibiców drżą, czy nie będą to ogniska epidemii na skalę porównywalną z Bergamo zimą 2020. Mimo trwającej już ponad pół roku akcji szczepień Stary Kontynent nie wydaje się być gotowy na konfrontację z bardziej zakaźnym wariantem SARS-CoV-2.


Fot. Łukasz Cynalewski / Agencja Gazeta

Największy błąd/szansa. Szczepienia i Kościół. – Będziemy prosić Kościół o wsparcie dla akcji szczepień – zapowiada po pół roku (!) trwania Narodowego Programu Szczepień minister zdrowia Adam Niedzielski. – List pasterski bardzo by pomógł – wtóruje szef Rady Medycznej przy premierze, prof. Andrzej Horban. Niewiele wcześniej minister zdrowia i premier nie wykorzystali sytuacji, by przy okazji żądania, jakie skierował pod adresem rządu Episkopat, oczekując złagodzenia restrykcji co do liczby wiernych mogących uczestniczyć w nabożeństwach, uzależnić spełnienie oczekiwań (bo przecież trudno to nazwać prośbą) od większego pozytywnego zaangażowania duchownych w przypominanie wiernym o konieczności szczepień.

Pozytywnego zaangażowania, bo przykładów negatywnych, niestety, nie brakuje. Można wręcz odnieść wrażenie, że duża część mediów kojarzonych z Kościołem, z dużym zaangażowaniem propaguje postawy i poglądy przeciwne szczepieniom, nagłaśniając półprawdy i nieprawdy dotyczące bezpieczeństwa i skuteczności szczepień.

Od pierwszych tygodni 2021 roku w „Barometrze epidemii” zwracaliśmy uwagę, że autorytet Kościoła – łącznie z prowadzeniem akcji szczepień czy to w budynkach przykościelnych, czy choćby na terenie kościoła (szczepionkobusy) – byłby trudnym do przecenienia wsparciem, zwłaszcza w odniesieniu do grup seniorów oraz na terenach, gdzie przywiązanie do religii i Kościoła jest najsilniejsze. Tak się składa, że w obu tych obszarach – i jeśli chodzi o szczepienie osób powyżej 60. roku życia, i jeśli chodzi o poziom zaszczepienia na wsiach, w małych miejscowościach i najmniej zsekularyzowanych regionach Polski, czyli Podkarpaciu i Małopolsce – mamy przed sobą wiele wyzwań, a tak naprawdę jedno, olbrzymie wyzwanie: w ciągu kilku tygodni nadrobić kolosalne zapóźnienia. Takie, które mogą przynieść daleko idące i groźne skutki w momencie, gdy wariant Delta zacznie się w Polsce rozprzestrzeniać. To, że zacznie, jest tylko kwestią czasu. Jeśli nie przyspieszymy ze szczepieniami zwłaszcza w grupach seniorów, nie dokończymy szczepień osób 80+ (pierwszej dawki nie otrzymało nadal niemal 40 proc.), nie zaszczepimy jeszcze kilkunastu procent siedemdziesięciolatków i niemal 40 proc. osób 60+, najpóźniej jesienią znów zaczną dziennie umierać nie dziesiątki, a setki osób.

Pozytywnym sygnałem w tej sprawie może być szybka reakcja Polskiej Rady Ekumenicznej: jej prezes, zwierzchnik Kościoła Ewangelicko-Augsburskiego, bp Jerzy Samiec zaapelował w sobotę o szczepienia dla dobra wspólnego. – Słuchajmy epidemiologów, przekonujmy tych, którzy ulegają dezinformacji – napisał w oświadczeniu.

Episkopat ma przekonywać do szczepień abp Henryk Hoser, który sam jest lekarzem i wielokrotnie wypowiadał się pozytywnie o szczepieniach ochronnych.

Największe wyzwanie. Postęp szczepień. Prof. Andrzej Horban przyznał publicznie, że Narodowy Program Szczepień znalazł się w kryzysie, a powiązanie szczepienia z biegłością w obsłudze narzędzi teleinformatycznych w przypadku seniorów się nie sprawdziło. I że konieczne są nowe rozwiązania. To dobra wiadomość, bo lepiej późno niż wcale przyznać, że nie wszystko idzie jak po maśle. Jednym z czynników spowalniających proces szczepień była (i jest nadal) niechęć rządzących do uczenia się na własnych, popełnianych z dużą dezynwolturą błędach. Na to, by przeorganizować kwestię rejestracji na szczepienia dla najstarszych Polaków było naprawdę bardzo dużo czasu – już od trzech miesięcy alarmujemy, że szczepienie osób 80+ ugrzęzło w martwym punkcie i Polska coraz bardziej odstaje od średniej unijnej pod względem ochrony najsłabszych. Teraz mamy paradoks – osoby sprawne i mobilne, najmłodsi, mogą się zaszczepić bez żadnych formalności, bez rejestracji. Najstarsi ciągle muszą czekać, aż ktoś się zainteresuje tym, czy są już chronieni, czy też jeszcze czekają.

Wydaje się, że zbyt małą wagę przykładamy w Narodowym Programie Szczepień do tego, co powinno być absolutnym priorytetem – czyli ochrony tych grup, w przypadku których zakażenie oznacza znacząco wyższe ryzyko ciężkiego przebiegu COVID-19 i zgonu. To jest kwestia zaszczepienia 95-100 procent osób powyżej 60. roku życia – tak, takie wskaźniki są jak najbardziej możliwe, Irlandia zaszczepiła 100 proc. osób powyżej 70. roku życia, ponad 95 proc. 60+ i ponad 90 proc. 50-latków. Że Irlandia to mały kraj? Hiszpania – 100 proc zaszczepionych osób powyżej 80. roku życia, niemal 98 proc. w grupie 70-79 lat i niemal 94 proc. 60-69 lat. Jak to się robi? Być może Michał Dworczyk, zamiast tygodniami, miesiącami tkwić w błędzie, że Polska jest liderem szczepień w UE, powinien sięgnąć po telefon (złośliwością byłoby podpowiadać, żeby napisał maila) i zlecić ambasadzie w Madrycie przygotowanie raportu, jak to robią Hiszpanie.

Osobną kwestią jest szeroka promocja szczepień wśród młodszych roczników. To równie ważne, z punktu widzenia zdrowia publicznego, bo każdy zaszczepiony to większa szansa na spowolnienie Delty i opóźnienie czwartej fali pandemii. W tym kontekście państwo powinno przejawić zdecydowanie większą aktywność w obszarze dezinformacji, jaka szerzy się w mediach społecznościowych, w mediach tradycyjnych, ale też bezpośrednimi kanałami. Infodemia, która paraliżuje i zakłóca możliwość podejmowania racjonalnych decyzji przez obywateli, może wzmocnić efekt Delty i szeroko otworzyć drzwi niebezpiecznemu wariantowi.

Największa niewiadoma. Wakacje. Naukowcy nie mają wątpliwości – większa mobilność w końcu przełoży się na wzrost zakażeń, zwłaszcza jeśli podróżujący – czy to w kraju, czy za granicą – nie będą przestrzegać podstawowych zasad sanitarnych. W tym obowiązku zasłaniania nosa i ust w przestrzeni publicznej. Zły przykład w tej sprawie dał prof. Andrzej Horban, który na konferencji prasowej zdjął maseczkę, argumentując to odpowiednio dużym dystansem i faktem bycia zaszczepionym – niestety, przepisy nie mówią nic na temat możliwości rezygnacji z zasłaniania nosa i ust w takich okolicznościach. Eksperta można byłoby zrozumieć – chodziło o czytelność wypowiedzi, ale trudno się dziwić, że środowiska i media szerzące sceptycyzm wobec samej pandemii, podważające zakazy i nakazy, sprzeciwiające się choćby maseczkom, natychmiast wykorzystały incydent. Trudno się dziwić, bo robią to od samego początku, wyłapując – w złej wierze – wszystkie błędy. Nie można dostarczać im argumentów.

Niezależnie od tego, czy prof. Horban miałby maseczkę, czy nie, codzienne doświadczenia pokazują, że zdecydowana większość z nas maseczek pozbyłaby się natychmiast (choć zadziwiająco dużo osób, zwłaszcza w przestrzeniach zamkniętych, w tym w transporcie publicznym, obowiązku przestrzega, co więcej – nosząc maski poprawnie). Z pewnością czas wakacji będzie temu sprzyjać. Przydałaby się – bardzo! – kampania edukacyjna, przypominająca chociażby to, co działo się jesienią 2020 roku w Czechach i innych krajach, które zbyt wcześnie ogłosiły zwycięstwo nad pandemią i całkowicie „odpuściły” pandemiczne obostrzenia, formalnie lub nieformalnie przyzwalając na zdjęcie maseczek. Tak, teraz mamy szczepienia. Ale nie zmienia to sytuacji – dopóki nie osiągniemy odporności zbiorowiskowej, musimy się również chronić maseczkami, bo osoby zaszczepione również mogą się zakażać i zakażać innych, choć w mniejszym stopniu niż niezaszczepieni.

Największa kompromitacja. Wniosek p.o. GIS. Dr Paweł Grzesiowski nie naruszył zasad etyki lekarskiej. Naczelny Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej nie tylko nie dopatrzył się żadnego przewinienia lekarza, który od początku pandemii recenzuje poczynania władz w walce z zagrożeniem i wskazuje możliwe rozwiązania, ale stwierdził, że postępuje on zgodnie z zasadami obowiązującymi lekarza i wypełnia swoją misję. Liczące kilkadziesiąt stron zawiadomienie, złożone przez p.o. GIS Krzysztofa Saczkę zostało przeanalizowane, świadkowie przesłuchani, ale postępowanie zostało umorzone.

I byłby to koniec historii, gdyby nie fakt, że w tworzenie tegoż zawiadomienia zostały zapewne zaangażowane niemałe siły pracowników inspekcji sanitarnej. Wątłe i nadwątlone pandemią. Samo zaś zawiadomienie było złożone w szczytowym okresie wiosennej fali COVID-19, gdy, by przywołać ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, wszystkie ręce były potrzebne na pokładzie, i to bynajmniej nie na pokładzie, na którym spisywano „czyny i słowa” eksperta Naczelnej Rady Lekarskiej, rzekomo świadczące na jego niekorzyść.

Można mieć tylko nadzieję, że również w GIS możliwe jest wyciąganie wniosków z własnych błędów i nikomu nie przyjdzie do głowy odwoływać się od decyzji NROZ.

Największy sukces. Szczepienia w aptekach. Po wielu miesiącach od zmiany przepisów otwierających możliwość prowadzenia szczepień przeciw COVID-19 w aptekach, pierwsi pacjenci na początku lipca mogli skorzystać z tej opcji. Ważny krok w zmianach dotyczących szczepień osób dorosłych stał się faktem.

04.07.2021

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Covid - aktualne dane
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.