×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Obdarzać uwagą, nie obdzielać strachem

Ewa Stanek-Misiąg

Starość to czas, kiedy człowiek jest szczególnie wrażliwy na niepokojące bodźce. Ludzie starsi boją się bardziej i częściej niż ludzie młodzi, bo mają doświadczenia, z których wynika, że życie wiąże się z wieloma zagrożeniami – mówi psycholog, dr Ewa Woydyłło-Osiatyńska.

Ponad 9 mln Polek i Polaków ma ponad 60 lat. Niemal 18% z nich przekroczyło 80. rok życia.


dr Ewa Woydyłło-Osiatyńska, fot. A. Zemanek

dr Ewa Woydyłło-Osiatyńska: „Chodź, zaplombujemy babcię” – powiedział mój 10-letni wnuczek w rozmowie ze swoją mamą, kiedy się dowiedział, że należę do najbardziej narażonej grupy. Córka przysłała mi grafikę, która pokazuje, jak rozprzestrzenia się wirus. Nie sposób go uniknąć. Właściwie nic, tylko się zaplombować.

Ewa Stanek-Misiąg: Tyle się mówi o przymusowym pobycie w domu i radzi, jak wytrzymać w czterech ścianach. A przecież istnieje duża grupa społeczna, dla której tak wygląda codzienność.

Nie jest to więc dla niej wielki szok.

Z tym, że w tej chwili niewychodzenie z domu jest kwestią zdrowia, życia. Jak się dziś czują emeryci?

Są zalęknieni, przerażeni. Do tego dochodzi świadomość kresu życia. Starsi ludzie coraz częściej uczestniczą w pogrzebach. Odchodzą ich bliscy, znajomi. Teraz na to nakłada się świadomość bezpośredniego zagrożenia. To dodatkowo pogarsza samopoczucie. Zwłaszcza osobom, które działają w g-moll.

Molowe tonacje to są tonacje smutne...

Niestety większość nadwiślańskiej społeczności ma molowy charakter. Ja przeważnie taka nie jestem. Moi znajomi mówią o mnie, że nadaję w C-dur.

Jako Polki i Polacy mamy mało radości w sobie, zwykle narzekamy. To rzutuje na różne kulturowe zjawiska. Jak wygląda u nas edukacja? Nauczyciel często pyta tak długo, aż złapie ucznia na czymś, czego uczeń nie wie. W Finlandii pyta tak długo, aż uczeń udzieli prawidłowej odpowiedzi. Może wtedy powiedzieć: „brawo, a tamtego, czego nie wiedziałeś, to się naucz”. Dominuje u nas podejście negatywne. Starsze osoby dzisiaj mogą odnosić wrażenie, że znalazły się w czarnym tunelu.

Seniorzy mają często problemy ze snem. Ze starszym wiekiem i chorobami związane są stany depresyjne. Wszystko działa teraz na ich niekorzyść.

Istotnie. Starość to czas, kiedy człowiek jest szczególnie wrażliwy na niepokojące bodźce. Ludzie starsi boją się bardziej i częściej niż ludzie młodzi, bo mają doświadczenia, z których wynika, że życie wiąże się z wieloma zagrożeniami. Młodzi nie posiadają jeszcze takiego „magazynu”, nie wiedzą, co to znaczą ekstremalne trudności. Moje pokolenie – wojenne, i następne – bezpośrednio powojenne – zebrały wystarczająco dużo życiowych doświadczeń, żeby nie mieć wielkich nadziei.

Jak pomóc osobom starszym przetrwać ten trudny czas?

Nie znam nikogo, kto by nie miał telefonu komórkowego, a więc możliwości porozumiewania się na odległość. Trzeba tych ludzi ożywiać, rozmawiać z nimi, dzwonić do nich nawet kilka razy w ciągu dnia. Trzeba obdarzać uwagą, ale jednocześnie nie obdzielać strachem. Opowiedzieć swój sen, zapytać: „a pamiętasz, jak w 6 klasie spóźniłam się na pociąg?”.

Poprosić o przepis na rosół?

Oczywiście. Dzięki temu taka osoba poczuje się potrzebna. To też jest ważne.

Dzisiaj bardzo się przyda zdrowy rozsądek i pogodne usposobienie. Jeszcze nikomu martwienie się nie pomogło pokonać przeciwności. Często o tym mówiłam swoim pacjentom. Pytałam: „jak sądzisz, czy kiedy masz przed sobą trudne zadanie, to lepiej mieć dobry humor, czy niedobry?” Każdy odpowiada, że dobry. Zły nastrój powoduje zniechęcenie. Stajemy się apatyczni, leniwi, bezwładni, płaczliwi, podatni na ponure myśli. To jest groźne. Powtarzanie „wiadomo, że umrę” prowadzi do rezygnacji.

Widzę w tej sytuacji rodzaj szansy dla nas wszystkich. Przyjaciółka mówi mi, że nie pamięta, kiedy tak często i serdecznie rozmawiała ze swoimi rodzicami.

Mój mąż [Wiktor Osiatyński – przyp. red.] wydał przed laty książkę Kryzys, czyli szansa. Ona dotyczy Ameryki, kwestii ekonomicznych, politycznych, ale można w niej odczytać głębszą refleksję. Tytuł odwołuje się do tego, jak Chińczycy rozumieją słowo „kryzys”. Weiji składa się z dwóch znaków. Pierwszy mówi o niebezpieczeństwie, zagrożeniu, a drugi o nowej drodze, szansie. To, czego się boimy, możemy wykorzystać jako element naszego rozwoju.

Mówi pani o rozmowach przez telefon. Ale przecież „zaplombowanie”, jak to ujął mój wnuczek, dotyczy całych rodzin. To fenomenalna okazja, żeby wykorzystać w pełni możliwości, jakie daje bycie rodziną – jesteśmy razem, razem robimy różne rzeczy, rozmawiamy. Jak już porozmawiamy o tym, co się dzieje we Włoszech, a wkrótce może się dziać u nas, to posłuchajmy piosenek Maryli Rodowicz, obejrzyjmy film.

Brzmi to optymistycznie, jednak nie każdy senior ma rodzinę. Część jest sama na świecie. Obawiam się, że bez pomocy sąsiedzkiej sobie nie poradzą, a na inną chyba raczej nie mogą liczyć...

Naszym politykom raczej nie leży na sercu to, jak ludzie się czują. Nie widzę tu żadnej troski. Prędzej pomogą sąsiedzi, a najprędzej stanie się to tam, gdzie istnieje jakaś tkanka międzyludzka, sąsiedzi znają się po imieniu, po nazwisku, mają do siebie telefony.

W moim bloku do dyspozycji mieszkańców jest ogródek. Ale nie korzystamy z niego tak, jak to jest w Danii, Szwecji czy Francji, gdzie ludzie chętnie spotykają się w takich miejscach, z różnych okazji. Proszę zwrócić uwagę, w jakim kontekście mówi się u nas o społeczeństwie obywatelskim. To ma być pomoc osobom, które sobie nie radzą. A przecież istotą społeczeństwa obywatelskiego jest przede wszystkim poczucie więzi i współodpowiedzialności. Nie rodzinnej opartej na obowiązkach, ale takiej ludzkiej. Chodzi o to, żeby lubić ludzi, którzy są wokół. Zagadnąć sąsiadkę: „masz tak pięknie ukwiecony balkon. Gdzie kupujesz petunie?”.

Może teraz to drgnie?

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Dr Ewa Woydyłło-Osiatyńska jest autorką wielu książek, m.in. opublikowanych w Wydawnictwie Literackim: My – rodzice dorosłych dzieci, W zgodzie ze sobą, Podnieś głowę, Buty szczęścia, Dobra pamięć, zła pamięć. Najnowsza – Żal po stracie. Lekcje akceptacji – trafiła do księgarń w marcu 2020 roku.

20.03.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.