×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Włosy do leczenia

Ewa Stanek-Misiąg

Zwracamy coraz większą uwagę na wygląd. Medycyna ma też coraz większe możliwości. Im wcześniej podejmiemy nasze działania, tym lepsze możemy osiągnąć efekty. Kiedy na przykład 20-latek zauważa znaczne przerzedzenie włosów, a jego tata wyłysiał przed 40-tką, to jest to idealny moment, żeby spróbować leczenia – przekonuje dr Mariusz Sikora.

 


Dr n. med. Mariusz Sikora. Fot. arch. wł.

Ewa Stanek-Misiąg: Włosy mogą być rzadkie, łamliwe. Mogą nadmiernie wypadać, przedwcześnie siwieć. Kiedy to przestaje być problem estetyczny, a zaczyna być także medyczny?

Dr n. med. Mariusz Sikora: W zasadzie wszystkie wymienione przez panią objawy mogą świadczyć o zaburzeniach stanu zdrowia, ale prosiłbym, żeby nie wpadać od razu w panikę. Codziennie tracimy od 50 do 150 włosów. Jest to całkowicie naturalne i wynika z cyklu życia włosa. Trzeba też wziąć pod uwagę pewną sezonowość. Podobnie jak zwierzęta, mamy dwa szczyty zwiększonej utraty włosów, wiosną i jesienią. Myślę, że właściwym momentem, aby zgłosić się do lekarza jest ten, w którym wygląd lub wypadanie włosów zaczyna przeszkadzać pacjentowi. Lekarz rozstrzygnie, czy problem jest kwestią fizjologii, czy rzeczywiście chorobą.

To jest zadanie dla lekarza rodzinnego czy dermatologa?

Sugerowałbym wizytę u dermatologa, ponieważ to on jest specjalistą zajmującym się funkcjonowaniem skóry i tego co ona wytwarza, a więc i włosów. Widziałem w swojej praktyce wielu pacjentów, którzy trafili do dermatologa zbyt późno, bo najpierw szukali pomocy u lekarzy innych specjalności, robili na przykład diagnostykę w kierunku chorób tarczycy, tymczasem problem miał zupełnie inną przyczynę. Są rodzaje łysienia, które wymagają naprawdę szybkiego rozpoczęcia terapii, w przeciwnym razie może dojść do nieodwracalnych zmian. Kluczowa jest zatem właściwa diagnoza, a taką postawić może tylko osoba, która ma odpowiednią wiedzę.

Podkreśla pan to, ponieważ jest wiele osób przedstawiających się jako trycholodzy, które szeroko reklamują się w internecie, a nie posiadają wystarczającej wiedzy?

W specjalnościach lekarskich nie istnieje specjalizacja trycholog. Chorobami włosów i skóry głowy zajmuje się dermatolog. Trychologami często nazywają się osoby bez wykształcenia medycznego, które przeszły jakieś kursy, szkolenia. Właściwe rozpoznanie i leczenie wymaga jednak wiedzy lekarskiej. Poza tym większość leków o udowodnionej skuteczności to preparaty na receptę, wydawane tylko z przepisu lekarza, które należy stosować według jego zaleceń. Rolę trychologów widziałbym jako wspomaganie terapii odpowiednimi zabiegami pielęgnacyjnymi.
Jest zapotrzebowanie na tego rodzaju usługi. Części lekarzy niestety zdarza się bagatelizować problem wypadania włosów, nic więc dziwnego, że pacjenci szukają pomocy gdzie indziej.
Przyczyn nadmiernego wypadania włosów oraz innych niepokojących objawów mogą być tysiące. Diagnostyka rozpoczyna się od wywiadu. Należy poznać główne objawy oraz zebrać informacje o ewentualnych czynnikach predysponujących. Pacjent może nie zdawać sobie sprawy z tego, że na przykład lek, który zaczął przyjmować kilka miesięcy wcześniej, dopiero teraz daje efekt w postaci wypadania włosów. Może nie łączyć wypadania włosów ze stresującym wydarzeniem, operacją czy infekcją sprzed pół roku. Nie można zapomnieć też o wywiadzie rodzinnym.

Wczesne łysienie czy siwienie jest często rodzinne. Czy to powinno zniechęcać pacjentów do podejmowania prób leczenia?

Nie. I z tego, co widzę, wcale nie zniechęca, jak to bywało kiedyś. Ma to prawdopodobnie związek z tym, że zwracamy coraz większą uwagę na wygląd. Medycyna ma też coraz większe możliwości. Im wcześniej podejmie się działanie, tym lepsze można osiągnąć efekty. Kiedy na przykład 20-latek zauważa znaczne przerzedzenie włosów, a jego tata wyłysiał przed 40-tką, to jest to idealny moment, żeby spróbować leczenia. Na tym etapie można zahamować łysienie z bardzo dobrymi rezultatami.
Bardzo szybkiego rozpoczęcia terapii wymaga łysienie bliznowaciejące. Polega ono na tym, że w miejscu uszkodzonego mieszka włosowego powstaje blizna. Wówczas, pomimo zastosowania najlepszych leków, może się okazać, że nie uda się już uzyskać odrostu włosa w tym miejscu. Ale czas jest niezwykle ważny, ponieważ można zahamować powiększanie się tego ogniska.
Poza szczegółowym wywiadem, w ustaleniu właściwego rozpoznania konieczna jest ocena dermatologiczna oraz wykonanie badań dodatkowych. Wielu pacjentów obawia się, że dermatolog będzie im wyrywał włosy, żeby obejrzeć je pod mikroskopem czy pobierał jakieś wycinki. Tymczasem to często nie jest konieczne. Dysponujemy metodą nieinwazyjną (warto podkreślić, że opracowaną w Polsce, przez prof. Lidię Rudnicką z zespołem), która – śmiało można powiedzieć – zrewolucjonizowała diagnostykę chorób włosów na świecie. Mam na myśli trichoskopię. Trichoskopia pozwala w wielu przypadkach uniknąć inwazyjnych metod diagnostycznych, choć oczywiście nie zawsze. Jej zaletą jest to, że oprócz pomocy w ustaleniu rozpoznania, daje możliwość monitorowania skuteczności terapii podczas każdej wizyty.

Trzeba się do tego badania jakoś specjalnie przygotować, na przykład nie myć włosów?

Nie. Badanie polega na oglądaniu owłosionej skóry głowy w powiększeniu z użyciem specjalnego światła. Na ekranie widać skórę, ujścia mieszków włosowych, łodygi włosów, a także naczynia. W przypadkach wątpliwych, gdy konieczna jest biopsja, to badanie pozwala wybrać miejsce, z którego należy pobrać materiał, żeby wynik był jak najbardziej wiarygodny. Badanie nie boli, nie wiąże się – co podkreślam – z koniecznością wyrywania włosów. Jest przyjazne pacjentowi także w tym sensie, że może on sam na kolejnych wizytach porównać postępy terapii. Ze względu na cykl wzrostu włosa na odczucie pierwszych efektów terapii trzeba czekać pół roku, rok, ale już kilku miesiącach może być widoczne pojawianie się nowych włosów lub pogrubienie włosów. To z całą pewnością dobrze wpływa na pacjenta, wzmacnia go w przestrzeganiu zaleceń. Pacjent czuje, że terapia ma sens i choć powoli, to przynosi rezultaty.

Najczęstszy rodzaj łysienia to łysienie androgenowe. Czym się je leczy?

Ten typ łysienia jest spowodowany tym, że włosy są bardziej wrażliwe na działanie hormonów płciowych. Jednak to nie jest tak, że tych hormonów jest za dużo. U większości pacjentów ich stężenie jest w granicach normy. Gdyby więc ktoś chciał na własną rękę oznaczyć sobie hormony, to chciałbym mu powiedzieć, że to nie ma sensu. O takiej konieczności powinien zdecydować lekarz.
Im wcześniejszy etap łysienia androgenowego, tym większa szansa, że można zatrzymać jego postęp oraz uzyskać pogrubienie, a nawet znaczny odrost włosów.
Zgodnie z aktualnym stanem wiedzy preparaty o udokumentowanym działaniu i skuteczności w łysieniu androgenowym to minoksydyl w formie roztworu oraz doustne leki wpływające na androgeny – finasteryd, dutasteryd czy spironolakton, ten ostatni tylko u kobiet. Minoksydyl poprawia ukrwienie w obrębie mieszków włosowych, ale dokładnego mechanizmu nie poznano. Pierwotnie lek w formie doustnej stosowano w leczeniu nadciśnienia tętniczego. Nie sprawdził się, ale zaobserwowano poprawę jakości włosów. Stosuje się go miejscowo. W najnowszej literaturze pojawia się coraz więcej opisów ponownego zastosowania minoksydylu doustnie, tym razem w chorobach włosów. Jest to terapia poza wskazaniami rejestracyjnymi, ale właściwie w większości chorób włosów można działać tylko w ten sposób.

Pacjent dla własnego spokoju nie powinien się wczytywać w ulotkę?

Pacjent musi zostać poinformowany przez lekarza, że w ulotce przepisanego leku nie znajdzie informacji o tym, że stosuje się go w łysieniu. Przyjmowany w przypadku łysienia androgenowego przez kobiety spironolakton jest lekiem, który zmniejsza produkcję androgenów i blokuje ich receptory. Dużo dłużej stosuje się go w leczeniu nadciśnienia tętniczego i obrzęków. Finasteryd czy dutasteryd przeznaczone do leczenia przerostu prostaty, stosuje się w łysieniu androgenowym u kobiet i mężczyzn, ponieważ hamują przemiany testosteronu do silniej działającej na włosy pochodnej. Teraz już się to raczej nie zdarza, ale kiedyś, mimo że zawsze udzielałem pacjentom pełnej informacji o przepisywanym leku, zdarzało się, że wracali do mnie, odsyłani przez farmaceutów: „Pani magister prosiła, żebym się upewnił, czy doktor się nie pomylił”. Wytyczne Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego wskazują na możliwość stosowania wymienionych przeze mnie preparatów w leczeniu łysienia, pomimo tego że w ich ulotce nie ma takich informacji.

Czy to są leki, których nie trzeba się obawiać? Chodzi mi o działanie niepożądane.

Każdy lek potencjalnie wiąże się z możliwością wystąpienia działań niepożądanych. Pewne ograniczenia dotyczą na przykład kobiet. Leków działających przeciwandrogenowo nie mogą stosować pacjentki w wieku rozrodczym bez odpowiedniego zabezpieczenia przed zajściem w ciążę, ze względu na możliwe negatywne działania na płód. U mężczyzn finasteryd jest dobrze tolerowany, działania niepożądane, jeśli się pojawią, są zazwyczaj łagodne i przemijające. Wśród głównych z nich wymienia się zmniejszenie libido czy zaburzenia potencji. W przypadku minoksydylu w części przypadków może wystąpić podrażnienie skóry. Nie zawsze winny jest sam lek, odpowiadać mogą za to substancje dodatkowe znajdujące się w płynie. Innym możliwym efektem ubocznym może być hipertrychoza – zazwyczaj gdy pacjenci stosują większe od zalecanych dawki albo gdy lek przedostanie się na poduszkę i w ten sposób zostanie wtarty w twarz. To jest jednak odwracalne. Wystarczy zrobić przerwę w terapii lub zmniejszyć dawkę, a wtedy włosy, które pojawiły się nie tam, gdzie chcieliśmy – wypadną.

Jak leczy się łysienie autoimmunologiczne?

Niełatwo, gdyż to określenie również obejmuje wiele różnych jednostek. W dużym uproszczeniu, biorąc pod uwagę, że choroby autoimmunologiczne wynikają z nadaktywności układu odpornościowego, można starać się lekami zmniejszyć tę aktywność. Duże nadzieje wiąże się z najnowszymi lekami na łysienie plackowate, które dają szansę na pełen odrost włosów, ale w tym wskazaniu przechodzą jeszcze badania kliniczne.

Czymś, co potrafi bardzo uprzykrzyć życie, jest łupież. Jak długo trzeba z nim bezskutecznie walczyć, żeby nabrać podejrzeń, że być może dolega nam coś innego?

Łuszcząca się skóra głowy nie zawsze musi oznaczać łupież, czyli łojotokowe zapalenie skóry, jak określa się fachowo. To może być zarówno objaw alergii na składnik kosmetyków, na farbę do włosów, ale też łuszczyca. U części pacjentów, którzy zgłaszają się do mnie z problemem łupieżu, który nie daje się zaleczyć pomimo ogromu stosowanych metod, zdarza się rozpoznać łuszczycę. Łuszczyca może być ograniczona tylko do owłosionej skóry głowy. I tu po raz kolejny z pomocą przychodzi trichoskopia, dzięki której lekarz jest w stanie odróżnić łojotokowe zapalenie skóry od łuszczycy skóry głowy.

Mamy wielki wybór szamponów ograniczających wypadanie włosów, siwienie. Czy można im ufać?

W przypadku fizjologicznego siwienia poza farbą do włosów trudno znaleźć inny efektywny środek. Nie skreślam jednak całkowicie kosmetyków. Peeling, odżywka, serum mogą poprawić wygląd włosów, ale należy zdawać sobie sprawę z tego, że działają zewnętrznie, na łodygę włosa, czyli coś, co jest martwe. Żywa część włosa znajduje się pod powierzchnią skóry, gdzie te preparaty nie mają szansy dotrzeć. Działają więc objawowo, nie likwidują przyczyny problemu.
W Polsce w dużych ilościach stosuje się suplementy diety, zresztą nie tylko z myślą o włosach. Tymczasem problemy z włosami raczej rzadko wynikają z niedoborów żywieniowych. Ktoś musiałby mieć znacząco ograniczoną dietę, robić sobie głodówki, żeby doprowadzić do takich zaburzeń. A gdyby one wystąpiły, to główną ich przyczyną będzie niedobór żelaza lub witaminy D.

Nie poleca Pan suplementów na wzmocnienie włosów?

Mam mieszane uczucia, zwłaszcza co do biotyny. Rozumiem pacjentów, którzy chcą sobie pomóc i zamiast czekać na wizytę u lekarza, idą do apteki i zażywają garść suplementów. Takie postępowanie powinno być jednak ustalone z lekarzem i poprzedzone diagnozą problemu. Przykładowo nadmiar biotyny może mieć niekorzystne działanie na funkcje tarczycy, a to dość powszechny problem w naszej populacji.

Ze skrzypem polnym też trzeba uważać?

Nim sobie raczej krzywdy nie zrobimy, ale tak jak z innymi suplementami wszystko zależy od stosowanych ilości i chorób współistniejących (np. funkcji nerek). Nawet producenci suplementów nadmieniają, że żaden z nich nie zastąpi zróżnicowanej diety. Przyda się też wiedzieć, że na łysienie androgenowe skrzyp nie pomoże.

Czyli to jest raczej wsparcie mentalne?

Ono jest ważne przy chorobach włosów. Trzeba pamiętać, że tak jak czynnik sprawczy, który spowodował wypadanie włosów może być odległy w czasie, tak odległe są i efekty leczenia. Tutaj nie ma leku-cud. Włosy nie odrosną z dnia na dzień. Trzeba dużej cierpliwości. Tłumaczę też pacjentom na początku terapii, że to jest podobnie jak z nadciśnieniem tętniczym. Jeśli chorzy na nadciśnienie przestaną przyjmować leki, to ciśnienie ponownie wzrośnie. Osoby z łysieniem androgenowym, żeby zobaczyć efekty muszą przyjmować leki przez dłuższy czas, a kiedy je odstawią, to proces wypadania znów może przybrać na sile.

Czy łysiejący 20-latek będzie za jakiś czas pacjentem kardiologicznym, endokrynologicznym, urologicznym?

Wiemy, że istnieje związek między zmianami włosów, najczęściej łysieniem androgenowym, czy przedwczesnym siwieniem a innymi chorobami. Kiedy zgłasza się do nas młoda kobieta z bardzo przerzedzonymi włosami, to należy ją zapytać o inne objawy mogące świadczyć o nadmiarze hormonów płciowych. Interesuje nas regularność miesiączek, nadmierne owłosienie w miejscach typowych dla mężczyzn, łojotok, trądzik. Choroba włosów może być sygnałem zaburzeń hormonalnych i początkiem diagnostyki, a następnie leczenia endokrynologicznego. Jeśli chodzi o mężczyzn, to w przypadku łysienia przed 18. rokiem życia może być konieczna diagnostyka endokrynologiczna, natomiast u dorosłych warto zwrócić uwagę na ryzyko chorób sercowo-naczyniowych. Dobrze, żeby wcześnie łysiejący mężczyźni byli świadomi tego, że w porównaniu z populacją ogólną mają trochę większe ryzyko wystąpienia zawału, czy nadciśnienia tętniczego. Trzeba to kontrolować, żeby ewentualne nieprawidłowości wychwycić na wczesnym etapie. Tak samo jest z przedwczesnym siwieniem.

Wobec tego nikogo nie powinna dziwić informacja, że większość pacjentów najciężej chorych na COVID-19 to osoby przedwcześnie łysiejące?

Takie doniesienia pojawiły się z ośrodków w Hiszpanii i Chinach. Jest to ciekawa obserwacja, która wymaga jednak zweryfikowania. W pewnych populacjach łysienie androgenowe, np. po 60. roku życia występuje częściej niż w innych, a wiek to jeden z czynników cięższego przebiegu COVID-19.
Postawiono hipotezę, że receptory androgenowe, których nadmierna wrażliwość odpowiada za wypadanie włosów, sprzyjają również produkcji białek, które ułatwiają wniknięcie koronawirusa. W badaniach na zwierzętach wykazano też, że stosowanie leków blokujących działanie hormonów płciowych zmniejsza podatność na zakażenie.
Moja próba wytłumaczenia tego jest taka: choroby układu sercowo-naczyniowego, których obecność związana jest z cięższym przebiegiem COVID-19, częściej występują u mężczyzn z łysieniem androgenowym. Dodatkowo COVID-19 ciężej przechodzą osoby z uszkodzonym śródbłonkiem naczyń. To między innymi osoby z łysieniem androgenowym o dużym nasileniu czy wczesnym początku.
Podkreślam, że obserwacje są wstępne i pochodzą z małej liczby ośrodków. Najważniejsze pozostaje przestrzeganie ogólnych zasad sanitarno-epidemiologicznych, służących zmniejszeniu przenoszenia wirusa.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Dr n. med. Mariusz Sikora, specjalista dermatologii i wenerologii, adiunkt w Katedrze i Klinice Dermatologicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

25.06.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.