Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Przed startami dużo leżymy

Z Julią Kozerską rozmawia Ewa Stanek-Misiąg

Mieszka w Katowicach, jest uprawiającą freediving fizjoterapeutką, ratowniczką WOPR. Uprawia ten sport od 2011 r. W czerwcu 2019 r. w Stambule zdobyła złoty medal Mistrzostw Europy, ustanawiając rekord świata w konkurencji pływanie dynamiczne bez płetw: 196,95 m. Rok wcześniej zajęła drugie miejsce na Mistrzostwach Świata z wynikiem 173 m, a w konkurencji pływanie dynamiczne w płetwie osiągnęła 233 metry, co dało jej srebro.

Julia Kozerska
Julia Kozerska, fot. arch. własne

Ewa Stanek-Misiąg: Ile metrów dzieli pani pierwszy rekord od najnowszego, który jest rekordem świata i wynosi 196,95 m przepłynięte pod wodą bez płetw na wstrzymanym oddechu?

Julia Kozerska: Zaczynałam od 25 metrów, to było 8 lat temu.

Nie ma limitu?

Zdecydowanie. Każdego roku zawodnicy udowadniają, że coś, co jeszcze niedawno wydawało się poza zasięgiem, staje się powtarzalnym dystansem.

Jak się trenuje freediving?

Przeprowadzamy trening siłowy, pływacki i taki stricte freedivingowy. Wielu zawodników praktykuje jogę. Tam poświęca się mnóstwo czasu na oddychanie torem przeponowym, torem piersiowym. Dla mnie najważniejsze jest pływanie pod wodą. Wtedy oddychanie ćwiczy się jakby samo. Trenuję 4–6 razy w tygodniu, z czego 3 sesje na basenie. Ich czas zależy od tego, co mam ćwiczyć. U nas nie obowiązuje zasada, że im trening dłuższy, tym lepszy. Na przykład kiedy robię sprinty, to wygląda tak, że pływam 16 razy 50 metrów w jak najkrótszym czasie. Taki trening może trwać maksymalnie pół godziny, w płetwie 20 minut. Gdy płynę 100 m mam 4 minuty, żeby wypocząć, zapanować nad oddechem i znów pod wodę. Kluczowa jest kontrola nad umysłem. Trzeba umieć się wyciszyć. Bo kiedy jesteśmy zdenerwowani, w stresie, to oddech automatycznie przyspiesza.

Widziałam na filmie, jak się pani zachowuje przed startem. To wygląda jak medytacja.

Można tak to nazwać. Wizualizuję to, co się będzie działo na kolejnych metrach, jak będzie reagował organizm. Po latach startów nie mam już problemów z hiperwentylacją, ale kiedyś musiałam bardzo tego pilnować, żeby nie oddychać za szybko i za głęboko. Hiperwentylacja podnosi ryzyko utraty przytomności.
Przed startami dużo leżymy. Leżą praktycznie wszyscy, a niektórzy śpią. Jak rozmawiam z zawodnikami innych dyscyplin, to dla wielu jest nie do pomyślenia, żeby godzinę przed startem spać. A u nas jest to zupełnie normalne.

Słucha pani przed startem muzyki?

Tak. I nie jest to wcale spokojna muzyka. Wolę żywe rytmy. Mam bardzo dużo różnych utworów i ciężki rock i przeboje Queen.

Pływa pani zawsze z pustym żołądkiem?

Tak. Jeżeli start jest rano, to ostatni posiłek jem poprzedniego dnia popołudniu. Najlepiej się startuje z pustym żołądkiem. Trenuje się też z pustym żołądkiem. W ogóle przed nurkowaniem nie powinno się jeść przez kilka godzin.

Mówiłyśmy o „medytacji” przed startem, po niej trzeba nabrać powietrza. To nie jest takie zwykłe oddychanie?

Mówimy na to packing. Bierze się głęboki wdech, najgłębszy jaki jesteśmy w stanie zrobić, a potem dopakowujemy jeszcze językiem pod ciśnieniem kolejne porcje powietrza. Wiem, że to dziwnie brzmi. Powietrze łapie się ustami. Trwa to od 10 do 40 sekund. W ten sposób można wtłoczyć do płuc dodatkowy litr, a nawet 2 litry powietrza.

Jak się pod wodą buntuje ciało? Co dzieje się w pierwszej kolejności?


Julia Kozerska, fot. arch. własne

Skurcze przepony. To jest sygnał obecności dużej ilości dwutlenku węgla w organizmie. Samo stężenie tlenu na tym etapie nie jest jeszcze niskie. Gdybyśmy się wynurzyli w tym momencie, to najpierw zrobilibyśmy wydech, żeby się pozbyć dwutlenku węgla.
Po jakimś czasie może dojść do zakwaszenia mięśni, najczęściej zakwaszone są uda. A przy maksymalnych próbach, kiedy docieramy do swoich granic, grozi nam utrata kontroli motorycznej. Mówimy na to samba. Samba objawia się drżeniem kończyn, głowy, problemami z utrzymaniem równowagi, koordynacji ruchowej, z artykulacją dźwięków. Powoduje ją mała ilość tlenu i wysokie stężenie dwutlenku węgla. Sambę widać dopiero po wynurzeniu. Jest ona często pierwszym sygnałem tego, że może dojść do utraty przytomności.

Wydawało mi się, że pierwszą rzeczą na powierzchni po długim nieoddychaniu jest zaczerpnięcie powietrza, a nawet łapczywe oddychanie, tymczasem na filmie z pani udziałem widać, że trener panią upomina: „oddychaj, oddychaj”. W jakim trzeba być stanie, żeby zapomnieć o oddychaniu?

Musiała pani oglądać film z zawodów, na których trener może pomagać. Na zawodach organizowanych przez CMAS niedozwolone jest jakiekolwiek słowne pomaganie zawodnikowi. W AIDZIE nie ma takich zakazów.
Pierwszą rzeczą, jaką robimy po wynurzeniu, jest wydech. Po nim zaczynamy oddychać silniej lub delikatniej, to zależy od tego, ile nas kosztowała próba. Jeżeli byłabym w bardzo złym stanie, to mogłabym nie oddychać.

Skąd pani wie, że musi skończyć próbę, że już dłużej bez oddychania nie można?

Nie jestem w stanie powiedzieć, jak to się dzieje. Dostaję sygnał od organizmu i wiem, że muszę się wynurzyć. Co prawda tych sygnałów jest sporo, ale ja wiem, który z nich mówi: „jak popłyniesz jeszcze 2 metry, to może być ciężko. Tyle i nie więcej”, a które wynikają ze zmęczenia i mimo nich mogę płynąć dalej.

Czuję, że nasza rozmowa powinna być opatrzona ostrzeżeniem „nie próbuj tego robić sam”.

Zdecydowanie. My nigdy nie trenujemy sami. Dotyczy to także zawodników na mistrzowskim poziomie. Zawsze ktoś nad nami czuwa. To musi być osoba, która gdybyśmy stracili przytomność, będzie w stanie nas wyciągnąć lub zaalarmować ratowników, że jest potrzebna interwencja.

Utrata przytomności zdarza się często?

Mnie w ciągu 8 lat zdarzyła się 3 razy. Z czego dwa razy na statycznym wstrzymaniu oddechu, nie podczas płynięcia. Kiedy płyniemy, to często o tym, że trzeba wypłynąć, decydują mięśnie, po prostu nie pozwalają dalej płynąć, więc chcąc nie chcąc, musimy się wynurzyć, bo nie można stać. W statyce nie czujemy w takim stopniu zachowania mięśni. Te moje omdlenia wyglądały tak, że wychodziłam na powierzchnię i po kilku sekundach traciłam przytomność. Ale to się może zdarzyć też zaraz po zanurzeniu. Wcale nie trzeba przebywać za długo pod wodą. Można odbić się od ściany, przepłynąć 5 metrów i zemdleć. Nie dzieje się tak często, więc nie zostało to dobrze przebadane. Prawdopodobnie jest to spowodowane za dużą ilością powietrza w płucach. Serce nie ma wtedy miejsca na prawidłowy rozkurcz. Więc organizm odcina nam świadomość, na skutek tego wypuszczamy powietrze i robi się miejsce.

Ma pani większą od przeciętnej pojemność płuc? Czy i jak zmieniło się pani ciało w wyniku uprawiania freedivingu?

Nie przechodzę żadnych badań. W 2015 r. raz przeprowadzono u mnie spirometrię, na zawodach. Okazało się, że mam 120% normy pojemności płuc. Czyli biorąc pod uwagę wzrost, masę ciała, płeć i wiek mam o 1/5 większą. To były badania po 4 latach treningów. Jak było na początku, tego nie wiem.

Czy dzięki freedivingowi radzi sobie pani lepiej ze stresem?

Tak. Zdecydowanie. Panuję nad myślami. Pierwsze Mistrzostwa Świata były pod względem stresu straszne, ale po kilku startach nauczyłam się temu nie ulegać. Wiele sytuacji, które kiedyś wydawały mi się mocno stresujące i ważne, nabrało innego znaczenia. Człowiekowi często przychodzą do głowy bardzo głupie rzeczy, szukamy problemów tam, gdzie ich nie ma, nadajemy czemuś rangę, jakby od tego zależało czyjeś życie, mamy tendencje do dramatyzowania, biadolenia. A przecież porażkę, niepowodzenie można przyjąć spokojnie.

W Internecie jest sporo filmów, które pokazują freediving w naturze. Zastanawiam się, czy uprawiający freediving w ogóle widzi piękno podwodnego świata, kiedy musi się skupiać na nieoddychaniu. Uprawia pani taki freediving?

Chciałabym, ale nie pozwala na to moja sytuacja finansowa. Wszystko, co zarabiam, przeznaczam na przygotowania do zawodów. Ten sport nie jest w Polsce wspierany w żaden sposób. Całe osiem lat na minusie.

CMAS – Confédération Mondiale des Activités Subaquatiques, światowa federacja działalności podwodnej. Założył ją w 1958 Jacques-Yves Cousteau.

AIDA – Association Internationale pour le Développement de l’Apnée, Międzynarodowe Stowarzyszenie na Rzecz Rozwoju Nurkowania Bezdechowego. Działa od 1992 roku.

Freediving (ang. free – wolny, diving – nurkowanie) jako dyscyplina sportowa rozgrywany jest w konkurencjach basenowych i głębokościowych. Do basenowych należą: dynamika w płetwach (dynamic apnea with fins – DYN) i dynamika bez płetw (dynamic apnea without fins – DNF), w których liczą się pokonane metry oraz statyka (static apnea – STA), w której mierzy się czas pozostawania w bezruchu. W konkurencjach głębokościowych celem jest osiągnięcie jak największej głębokości. Można to robić ze stałym balastem w płetwach i bez (constant weight apnea – CWT, constant weight apnea without fins – CNT), z użyciem liny (free immersion apnea – FIM) lub z dowolną pomocą, najczęściej jest to winda (no limits – NLT).

25.07.2019

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?