×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Nie udawać, że temat nie istnieje

Ewa Stanek-Misiąg

Wiele osób żyje nadal w przekonaniu, że HIV to problem pewnych grup społecznych. Heteroseksualna kobieta, która od 3 lat jest w związku nie widzi potrzeby, żeby przetestować siebie i swojego partnera. „Ale po co? Przecież on jest porządnym mężczyzną” słyszę często w Punkcie Konsultacyjno-Diagnostycznym – opowiada dr Magdalena Ankiersztejn-Bartczak z Fundacji Edukacji Społecznej.

1 grudnia to Światowy Dzień AIDS. Hasłem tegorocznego jest „Rock Red Ribbon”. Czerwona kokardka ma przypominać, że osoby z HIV są pełnoprawnymi członkami społeczeństwa.
Według danych PZH, od 1985 roku, kiedy zaczęto badać w kierunku HIV do końca zeszłego roku w Polsce stwierdzono 25 544 zakażenia, 3768 zachorowań na AIDS, 1429 osób zmarło.
W 2019 roku na świecie żyło 38 mln ludzi chorych na AIDS.


Magdalena Ankiersztejn-Bartczak. Fot. Marta Ankiersztejn-Węgier

Ewa Stanek-Misiąg: Kiedyś mówiło się o HIV/AIDS dużo więcej niż dziś. Wydaje mi się, że ten temat był obecny stale, a nie – jak teraz – właściwie tylko z okazji przypadających dwa razy do roku Światowych Dni (w maju Pamięci o Zmarłych na AIDS, w grudniu Walki z AIDS). Dużo wiemy o wirusie, mamy świetne leki. Przestaliśmy się bać?

Magdalena Ankiersztejn-Bartczak: Gdyby tak było, gdyby polskie społeczeństwo miało wiedzę na temat HIV, to by się ludzie chętniej testowali. Nie obserwujemy diametralnej zmiany w zachowaniach seksualnych, oprócz tego, że Polki i Polacy stają się… szukam odpowiedniego słowa… swobodniejsi. Coraz mniej jest osób, które mają jednego, stałego partnera przez całe życie. Seksuolodzy mówią o przewlekłej monogamii, czyli kilku związkach trwających po kilka lat.
Liczba osób, które poddają się testom w kierunku HIV w ogóle nie rośnie. Dla mnie, jako socjologa, jest to taki barometr naszego podejścia do zakażenia HIV. Według danych, 87% Polek i Polaków uważa, że HIV ich nie dotyczy. Dlatego nie widzą powodu, by się testować.

Czyli niczego się nie nauczyliśmy?

To znaczy, że wiele osób żyje nadal w przekonaniu, że HIV to problem pewnych grup społecznych. Heteroseksualna kobieta, która od 3 lat jest w związku nie widzi potrzeby, żeby przetestować siebie i swojego partnera. „Ale po co? Przecież on jest porządnym mężczyzną” słyszę często w Punkcie Konsultacyjno-Diagnostycznym.

„Porządnym” w sensie „heteroseksualnym”?

Nadal panuje przeświadczenie, że HIV ma związek z homoseksualizmem. Ale z tego, co widzę, dopuszcza się też możliwość zakażenia HIV, gdy ktoś miał tzw. skok w bok. Kiedy w punkcie testowania rozmawiam z osobami, które przyszły się przebadać np. po wakacjach, podczas których miały przygodny kontakt seksualny, rozmowa przebiega na ogół tak:
- Ma Pan stałą partnerkę?
- Tak.
- Długo jesteście Państwo ze sobą?
- 3 lata.
- Jesteście dla siebie pierwszymi partnerami?
- Nie.
- Zrobiliście test na początku?
- Nie. Po co?
- A zabezpieczacie się prezerwatywą?
- Nie. Ona bierze tabletki antykoncepcyjne.
Utknęliśmy. Zatrzymaliśmy się na latach 90. Wiedza o tym, co w leczeniu i profilaktyce HIV/AIDS osiągnęła medycyna jest w Polsce znikoma. Informacje o nowoczesnych lekach, o PrEP (Pre-Exposure Prohylaxis, przedekspozycyjna profilaktyka zakażenia HIV) nie przebijają się do społeczeństwa. Bez większego echa przeszła u nas międzynarodowa kampania U = U (Undetectable = Untransmittable), czyli niewykrywalny = niezakaźny. Aktywność była jedynie po stronie organizacji pozarządowych i samych osób seropozytywnych. Akcja „niewykrywalny = niezakaźny” miała służyć rozpowszechnieniu wiedzy o leczeniu, które powodując supresję wirusa (czyli jego stłumienie, zmniejszenie liczby kopii), zapobiega transmisji zakażenia. Innymi słowy, osoby zakażone nie zakażają w kontaktach seksualnych.
Polskie Towarzystwo Naukowe AIDS wskazuje choroby, których diagnostyka powinna zawierać także test w kierunku HIV. Jednak nadal mamy późno wykryte zakażenia i dotyczy to ponad połowy wykrywanych w Polsce zakażeń.
Czytam, że teraz, w czasie pandemii, lekarze zakaźnicy wykrywają zakażenia HIV u pacjentów chorych na COVID-19. Coś im w obrazie stanu chorego, który zgłasza się z powodu koronawirusa, daje do myślenia, wykonują test, okazuje się, że oprócz covidu pacjent ma pełnoobjawowy AIDS.
W Wielkiej Brytanii, we Francji, w Niemczech lekarz rodzinny ma w koszyku świadczeń test na HIV. Są kraje, w których namawia się do testowania pary podczas nauk przedmałżeńskich.
Jeśli w związek małżeński wstępują obecnie 30-latkowie, to niemożliwe się wydaje, by były to osoby nieaktywne seksualnie.

W czasie pandemii mówi się głównie o pandemii, zmienił się tryb nauczania. Jak dziś działają edukatorzy seksualni?

Skupiliśmy się na mediach społecznościowych. W tym roku prowadzimy kampanię „Koniec AIDS”. Jej pomysłodawczynią i koordynatorką jest Agata Stola, która prowadzi Projekt Test. Wybraliśmy znane osoby, m.in. Małgorzatę Rozenek, Sylwię Chutnik, Red Lipstick Monster, Marię Seweryn, Beatę Sadowską, by promowały testowanie. Oswajamy z testowaniem, głosząc hasło „każdy wynik jest dobry”.
Staramy się dalej prowadzić zajęcia w szkołach, obecnie są to zajęcia on-line, ale widzimy po reakcjach szkół, reakcjach rodziców, że mają coraz większe obawy. Rezygnują.

Takie zajęcia on-line mogłyby mieć większy zasięg i pomóc rodzicom, poduczyliby się.

Atmosfera wokół edukacji seksualnej jest w Polsce zła. Pogarsza się od kilku lat, a nie od kilku miesięcy. Widzimy, że szkoły wahają się, czy wprowadzać tego rodzaju zajęcia. To wynika z obawy, że ktoś z rodziców wyrazi niepochlebny komentarz albo nawet podniesie larum, jak się zdarzało i szkoła będzie miała kłopoty.
Zawsze proponowaliśmy i proponujemy rozmowy z nauczycielami, z rodzicami, żeby przed podjęciem decyzji wiedzieli o czym chcemy mówić, jaką wiedzę przekazać uczennicom i uczniom.
Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu jesteśmy na przegranej pozycji.

To proszę wykorzystać mnie i powiedzieć, co jest najważniejsze w edukacji seksualnej, którą prowadzicie w szkołach.

Najważniejsze jest pokazanie młodym ludziom konsekwencji. Ale nie na zasadzie straszenia. Chodzi o to, by wiedzieli jakie następstwa niesie uprawianie seksu. Seks może być miły i przyjemny, wiązać się jednak mogą z nim zagrożenia. I o tym chcemy rozmawiać.
Rodzice często podchodzą do tego jak do rozmów o substancjach psychoaktywnych.

To znaczy nie chcą o tym słyszeć?

Tak. Jakby to, że nie będą o tym rozmawiać powodowało, że ich dzieci nie będą tego robić. A rzeczywistość jest taka, że młodzi ludzie biorą środki psychoaktywne. I naprawdę byłoby bardzo dobrze rozmawiać z nimi o tym, a nie udawać, że temat nie istnieje. Młody człowiek musi wiedzieć, że gdy widział, że jego kolega/koleżanka coś wziął, a teraz dzieje się z nim coś złego, to trzeba dzwonić po karetkę. „Nie bój się, że złapią Cię za posiadanie, tylko ratuj komuś życie”. To powinien usłyszeć od dorosłych młody człowiek.
Młodzi ludzie uprawiają seks pod wpływem substancji psychoaktywnych, pod wpływem alkoholu. Zazwyczaj się wtedy nie zabezpieczają. Trzeba to z nimi omówić. Powiedzieć: „Pamiętaj chociaż o prezerwatywie”, czy „Pomyśl o PrEP”.
Problem w tym, że rodzice z reguły nie dopuszczają do siebie myśli, że młodzi ludzie robią wszystko to, co robią dorośli. Ponadto uważają, że odpowiedzi na wszelkie pytania ich dzieci znajdą w internecie, więc oni już nie muszą się w to angażować. Moje doświadczenie jest takie, że młodzi ludzie potrzebują rzetelnej, jasnej wiedzy dostosowanej do ich potrzeb, ich języka. Trudno o taką wiedzę w internecie, łatwo natomiast o treści pornograficzne.
Czy kiedy np. interesujemy się alkoholem, to szukamy w internecie informacji o tym, jakie są pierwsze objawy uzależnienia od alkoholu, czy raczej który będzie nam odpowiadał, bo ma taki, czy inny smak? Tak samo jest z seksem. Warto wiedzieć, że są różne techniki, jak się nazywają i jakie niosą ryzyko. To nie znaczy, że trzeba je uprawiać. Warto natomiast wiedzieć, że seks oralny jest ryzykowny, a największe ryzyko pod względem chorób przenoszonych drogą płciową wiąże się z seksem analnym.

Kiedy patrzę na transparenty niesione przez młodych podczas ostatnich ulicznych protestów, to wydaje mi się, że oni nie są tak pruderyjni jak pokolenie ich rodziców, że w ogóle nie są pruderyjni. Jak to wygląda na zajęciach?

Osoby, z którymi spotykamy się na zajęciach zdecydowanie chcą rozmawiać, są bardzo otwarte, chłoną wiedzę. Właściwie za każdym razem informacja zwrotna jest podobna: „To ja się dwa razy zastanowię zanim coś zrobię, bo to jednak trzeba przemyśleć”.
Żałuję, że starsze pokolenia nie chcą rozmawiać o seksie, ponieważ to w końcu dotyczy także ich samych. Pamięta Pani oburzenie po tym, gdy pojawiła się informacja o zakażeniach w sanatoriach? Jakby seniorzy nie uprawiali seksu. Jakby ludzie po 50. roku życia nie zmieniali partnerów, bo był rozwód, bo ktoś wyjechał za granicę, bo ktoś został wdowcem/wdową.
Powtórzę raz jeszcze, należy się testować w zależności od podejmowanego ryzyka. Ale najbardziej zależałoby mi na tym, żeby ludzie zachowywali się, tak by nie musieli się testować. Dobrze użyta prezerwatywa zabezpiecza przed wirusem. Jest tania, powszechnie dostępna, prosta w użyciu. Jest też PrEP.

Najmłodsze znane Pani osoby, które dowiadują się o zakażeniu mają ile lat?

W punktach testowania to są młodzi ludzie z roczników 2000–2002. Dowiadują się o zakażeniu, mimo że mamy w XXI wieku świetne leki, znamy skuteczną profilaktykę, PrEP, prezerwatywy.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

Dr n. społ. Magdalena Ankiersztejn-Bartczak kieruje Fundacją Edukacji Społecznej.

01.12.2020

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.