Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Wody smakowe

Dominika Wnęk, dietetyk

Moje dziecko w trakcie upałów pije duże ilości wód smakowych. Czy są w pełni bezpieczne, czy może powinniśmy z nich zrezygnować?


Fot. pixabay.com

Niestety, podawanie dzieciom bardzo popularnych ostatnio wód smakowych jest dużym błędem żywieniowym.

Wyraźnie trzeba powiedzieć, że taki napój nie ma nic wspólnego z wodą mineralną, choć wyglądem bardzo ją przypomina. Upodobnienie wód smakowych do wód mineralnych (bezbarwny płyn, podobne butelki i etykietki) jest celowym zabiegiem producentów.

Warto sprawdzić, jakie składniki poza wodą zawierają wody smakowe. Najczęściej w składzie takiego napoju pojawiają się: cukier, syrop glukozowo-fruktozowy, inne substancje słodzące, takie jak aspartam i acesulfam K, aromaty i benzoesan sodu. Tak więc już z samego składu wynika, że wodom smakowym bliżej do popularnych napojów gazowanych niż do wody mineralnej.

Podstawowy składnik tych produktów – cukier spożywczy – poza energią nie dostarcza żadnych substancji odżywczych. Cechuje go ponadto wysoki indeks glikemiczny, co sprawia, że po jego spożyciu dochodzi do gwałtownego zwiększenia stężenia glukozy we krwi, a w konsekwencji do wyrzutu insuliny. Może to prowadzić do wystąpienia insulinooporności, a nawet rozwoju cukrzycy typu 2.

Następny składnik – syrop glukozowo-fruktozowy – to kolejna substancja słodząca, tańsza i słodsza od cukru spożywczego i dlatego w ostatnim czasie powszechnie stosowana. Aktualne dane naukowe wskazują, że syrop glukozowo-fruktozowy nie jest obojętny dla zdrowia człowieka. Większość badań dowodzi, że jego spożycie zwiększa ryzyko otyłości, cukrzycy typu 2 i zaburzeń lipidowych.

Co ciekawe, ilość cukru w wodach smakowych jest podobna do tej, która znajduje się w słodkich napojach gazowanych (odpowiednio 6–9 g/100 ml i 10–11 g/100 ml – różnica jest więc niewielka).

Proponuję zrezygnować z wód smakowych i podawać dziecku kompoty bez dodatku cukru. Być może dziecko zaakceptuje także wodę mineralną z kawałkami owoców (cytryna, kiwi, truskawka, melon) lub z dodatkiem ziół (mięta).

11.07.2016

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Na co choruje system ochrony zdrowia

  • Pięć minut dla pacjenta
    Lekarze rodzinni mają na zbadanie jednego pacjenta średnio po kilka minut. Taka sytuacja rodzi frustracje po obu stronach – wśród chorych, bo chcieliby więcej uwagi, oraz wśród lekarzy, bo nie mogą jej pacjentom poświęcić.
  • Dlaczego pacjenci muszą czekać w kolejkach?
    Narodowy Fundusz Zdrowia wydaje rocznie na leczenie pacjentów ponad 60 mld zł. Ale ani te pieniądze, ani rozwiązania wprowadzane przez Ministerstwo Zdrowia – tzw. pakiet onkologiczny i pakiet kolejkowy – nie zmienią sytuacji. Dlaczego?