×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

"Pękamy w szwach"

Jolanta Grzelak-Hodor

Onkologia zawsze była na granicy wydolności. Teraz z największym trudem dajemy sobie radę. Tym bardziej, że trzeba organizować pracę w inny, bezpieczny dla pacjentów i dla personelu sposób – mówi prof. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego, członek Niezależnego Zespołu Ekspertów Zdrowia „Continue Curatio”, prezes Fundacji „Polska Liga Walki z Rakiem”.


Prof. Jacek Jassem. Fot. Dominik Sadowski/ Agencja Gazeta

Jolanta Grzelak-Hodor: Na tragiczne porównywanie roku 2020 do 2019: tylko w drugim kwartale 11 mln porad lekarskich mniej, przy czym te odbyte – głównie przez telefon, dramatyczny spadek liczby wydawanych kart DILO, pierwszorazowych wizyt w poradniach onkologicznych, badań mammograficznych, cytologicznych, endoskopowych itd. Wreszcie – tylko w jednym miesiącu, październiku, 40 procent zgonów więcej – i nie jest to wzrost wyłącznie z powodu COVID-19. A pandemia trwa. Jak uratować dziesiątki tysięcy chorych na nowotwory w tych warunkach?

Prof. Jacek Jassem: Pandemia nie oznacza, że innych chorób jest mniej. Mało tego, jej nałożenie się na istniejące już problemy i choroby powiększa żniwo śmierci.

Pandemia kiedyś się jednak skończy, choć nikt dziś jeszcze nie wie, kiedy i ile przyniesie ofiar. Niezależnie od tego trzeba opracować program odbudowy po pandemii wszystkich odsuniętych teraz na drugi plan dziedzin medycyny. Trzeba określić nowe priorytety, ustalić, jakie oddziały ponownie otwierać, jakie specjalności promować, co wymaga pilniejszych działań, a czym można się zająć w drugiej kolejności. Trzeba mieć jakiś plan wyprzedzający. Na razie go nie ma, choć ostatnio się dowiedziałem, że Ministerstwo Zdrowia nad tym pracuje.

Grono wybitnych polskich specjalistów utworzyło kilka miesięcy temu niezależny zespół ekspertów „Continue Curatio”. Apelujecie do pacjentów, by nie odwlekali wizyt w gabinetach lekarskich, formułujecie rekomendacje dla decydentów. Czy przynosi to efekty?

Podkreślę, że to nieformalna grupa, utworzyliśmy ją oddolnie i działamy społecznie. I rzeczywiście, staramy się przygotowywać eksperckie raporty, które powinny pomagać w podejmowaniu decyzji dotyczących kryzysowego zarządzania polskim systemem ochrony zdrowia w czasie pandemii. Głównym przesłaniem naszych działań jest stworzenie bezpiecznych warunków leczenia chorych niecovidowych, którzy czują się coraz bardziej porzuceni. Obserwowany obecnie dramatyczny wzrost liczby zgonów w stosunku do wcześniejszych lat jest nie tylko bezpośrednim skutkiem zakażeń, lecz także, a nawet w większym stopniu, pogorszenia możliwości leczenia innych chorób. Dlatego proponujemy racjonalne i możliwe w tych warunkach rozwiązania, które mogłyby złagodzić ten problem.

Jakie są te propozycje?

Pierwszym postulatem jest usprawnienie działania poradni POZ. W przekazanym ministrowi kilka dni temu dokumencie przedstawiamy nasze rekomendacje dotyczące miejsca telewizyty lekarskiej w odniesieniu do wielu specjalizacji. Wskazujemy, że powinna ona mieć komplementarny, a nie substytucyjny charakter. W wielu przypadkach nie może zastąpić rzeczywistej wizyty chorego. Przykładowo wystąpienie jakichkolwiek objawów sugerujących rozwijającą się chorobę nowotworową jest bezwzględnym wskazaniem do zbadania chorego w gabinecie lekarskim.

Apelujemy też o szybkie utworzenie dodatkowych łóżek szpitalnych i izolatoriów, aby nie uszczuplać już obecnie niewystarczającej bazy w wielu dziedzinach. Poruszamy problem współistnienia zakażenia SARS-CoV-2 z innymi chorobami, których leczenia nie można przerwać. Wskazujemy możliwości optymalnego wykorzystania obecnych zasobów kadrowych i ich poszerzenia.

Decydenci słuchają Waszego głosu?

Na początku było z tym różnie. Ostatnie dni przyniosły jednak pewien postęp. Spotkaliśmy się wirtualnie z Ministrem Zdrowia, który zapowiedział wsparcie resortu dla proponowanych przez nas rozwiązań. Musimy jednać nadać temu procesowi większej dynamiki.

Dotarcie z apelami pod strzechy chyba także nie jest łatwe. Przecież i bez pandemii jednym z największych problemów polskiej onkologii było zbyt późne zgłaszanie się pacjentów. Teraz zwlekanie z wizytą u lekarza, zaniedbywanie badań profilaktycznych ma usprawiedliwienie – ile razy można dzwonić do gabinetu lekarza rodzinnego, ile razy można dobijać się do poradni specjalistycznej, próbować umówić się na badanie diagnostyczne?

Chorzy trochę się wystraszyli i, zwłaszcza w pierwszej fazie epidemii, unikali lekarzy. Teraz zapewne jest podobnie, bo gwałtownie rośnie liczba zachorowań na COVID-19. Robiliśmy jednak dużo, by zmienić to nastawienie.

Na przykład Fundacja Polska Liga Walki z Rakiem, którą kieruję, zrobiła dużą kampanię medialną „Rak nie poczeka na koniec epidemii”. Apelujemy w niej do chorych, którzy mają jakieś podejrzane obawy, aby natychmiast zgłosili się do swoich lekarzy. Jednak trzeba im otworzyć drzwi do poradni. Wiele z nich było zamkniętych i nawet nie można się było do nich dodzwonić. Dramatyczny spadek wydawanych kart DiLO w drugim kwartale 2020 r. obrazuje zapaść systemu. Wydłużył się też czas diagnostyki, bowiem zmniejszyła się baza diagnostyczna, a część diagnostów musiała się zająć covidem.

Czy w codziennej praktyce klinicznej widzi Pan już skutki pandemicznych zaniechań na innych poziomach opieki zdrowotnej?

Trudno mi to ocenić z perspektywy wysokospecjalistycznego ośrodka, czyli raczej z końca niż początku łańcucha diagnostycznego. Na tym poziomie mamy problem odwrotny – przybyło nam pacjentów, zwłaszcza leczonych systemowo. Ta forma leczenia jest w Polsce bardziej rozproszona niż radioterapia i część ośrodków, które wykonywały świadczenia z tego zakresu, trzeba było zamknąć, bo znalazły się w sieci szpitali jednoimiennych. Pozostałe ośrodki musiały przejąć tych pacjentów. Pękamy w szwach. Onkologia zawsze była na granicy wydolności, a teraz, kiedy ta baza się kurczy, z największym trudem dajemy sobie radę. Tym bardziej, że trzeba też organizować pracę w inny sposób, bezpieczny dla pacjentów i dla personelu. Mimo podjętych działań zapobiegawczych, również nas nie omija pandemia, co dodatkowo uszczupla zespół.

Bezpieczny, czyli jaki? Jak wyglądają procedury epidemiczne w klinice onkologicznej?

Najprostszy przykład – nie możemy np. gromadzić pacjentów w poczekalni, musimy dezynfekować pomieszczenia, stosować ścisły reżim sanitarny, o strojach ochronnych i maseczkach nie wspominając. Część badań kontrolnych po leczeniu realizujemy w formie teleporady, ale oczywiście poradni nie można zamknąć i jest tam nadal ogromny ruch. W onkologii bowiem nigdy nie można odmówić osobistej, bezpośredniej wizyty, jeśli tylko jest potrzebna. Czasem zdarza się też zakażenie SARS-CoV-2 u chorego w trakcie leczenia onkologicznego. Wówczas podejmujemy indywidualnie decyzje, zapewniając bezpieczeństwo w obu obszarach – epidemicznych i onkologicznym.

Czy Klinika ma specjalne izolatki dla takich pacjentów?

Dotychczas nie było takiej potrzeby, bo ogromną większość chorych leczymy ambulatoryjnie. Nasz szpital utworzył jednak w osobnym budynku duży oddział dla zakażonych chorych i w razie potrzeby hospitalizacji tam prowadzimy leczenie.

W jakim stopniu pandemia wpłynęła na możliwości leczenia onkologicznego?

Pandemia jest problemem w każdej sferze życia. Decyzje muszą być racjonalne i indywidualne. Są nowotwory, w których leczenie można trochę odroczyć, na przykład wydłużając systemowe leczenie poprzedzające zabieg operacyjny czy radioterapię. W większości sytuacji leczenie należy jednak podjąć niezwłocznie, nawet ryzykując zakażeniem, i tutaj nie ma dylematów. W naszym ośrodku czas oczekiwania na leczenie prawie się nie wydłużył, ale w związku z pandemią zmodyfikowaliśmy schematy leczenia w przypadkach, w których można to było zrobić bez pogorszenia wyników. Przykładowo, tam gdzie to możliwe, leczenie dożylne zastąpiliśmy doustnym, które można prowadzić w domu, cotygodniowe wlewy chemioterapii zastąpiliśmy schematami podawanymi w większych dawkach co 3 tygodnie. Nie zrezygnowaliśmy natomiast z konsyliów, ale odbywają się one zdalnie.

Czy próbowano już oszacować koszty przystosowania kliniki, modyfikacji procedur do warunków pandemii?

Oczywiście, większe są koszty ochrony osobistej, mamy, jak wszyscy, szereg innych wydatków związanych z zapewnieniem bezpieczeństwa sanitarno-epidemiologicznego chorym, personelowi i studentom. Musieliśmy przystosować pomieszczenia, konieczne były zmiany organizacyjne, choćby związane z pracą rotacyjną nie kontaktujących się ze sobą zespołów. Bardzo drogi jest transport sanitarny zakażonych chorych. Ale policzymy to wszystko, kiedy skończy się pandemia. Na razie nie patrzymy na koszty. Teraz najważniejsze jest ratowanie pacjentów.

Wspomniał Pan o personelu. Pewien młody lekarz w trakcie specjalizacji z onkologii wyznał mi ostatnio, że z onkologią nie miał kontaktu od marca. Jego szpital znalazł się w sieci szpitali covidowych, szkolenie specjalizacyjne jest w zawieszeniu.

Od dawna apelujemy o zmiany w programach szkolenia specjalistycznego w onkologii klinicznej. Obecnie rezydent przez pierwsze trzy lata uczy się interny, a tylko przez kolejne dwa – onkologii. Trudno opanować tak trudną dziedzinę w ciągu dwóch lat. Cały czas powtarzamy, że należy przynajmniej odwrócić te proporcje. Pandemia dodatkowo zaburza szkolenie, więc i to będziemy musieli nadrabiać.

Tymczasem przed pandemią ogłoszono Narodową Strategię Onkologiczną, realizowano, przynajmniej teoretycznie, kolejny etap Narodowego Programu Zwalczania Chorób Nowotworowych, były minister zdrowia chciał tworzyć Krajową Sieć Onkologiczną...

Te projekty są zawieszone. Myślę, że warto jeszcze raz pochylić się nad nimi, bo jest tam wiele rzeczy, które trzeba poprawić. Nie wiemy, kiedy skończy się epidemia, lecz jeśli szybko nie zaczniemy strategicznie myśleć o zdrowiu Polaków, to nie będzie czego zbierać.

Rozmawiała Jolanta Grzelak-Hodor

13.11.2020
Zobacz także

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Wyjątkowe sytuacje. Towarzyszenie osobie chorej na COVID-19
    Czy szpital może odmówić zgody na towarzyszenie hospitalizowanemu dziecku? Jak uzyskać zgodę na towarzyszenie osobie, która umiera w szpitalu z powodu COVID-19?
    Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.
  • Wyjątkowe sytuacje. Kiedy chorujesz na COVID-19
    Czy chory na COVID-19 może wyjść ze szpitala na własne żądanie? Jak zapewnić sobie prawo do niezastosowania intubacji. Na pytania dotyczące pobytu w szpitalu podczas pandemii koronawirusa odpowiada Rzecznik Praw Pacjenta, Bartłomiej Łukasz Chmielowiec.