×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Szanowni Państwo,

Medycyna Praktyczna wykorzystuje w swoich serwisach pliki cookies i inne pokrewne technologie. Używamy cookies w celu dostosowania naszych serwisów do Państwa potrzeb oraz do celów analitycznych i marketingowych. Korzystamy z cookies własnych oraz innych podmiotów – naszych partnerów biznesowych.

Ustawienia dotyczące cookies mogą Państwo zmienić samodzielnie, modyfikując ustawienia przeglądarki internetowej. Informacje dotyczące zmiany ustawień oraz szczegóły dotyczące wykorzystania wspomnianych technologii zawarte są w naszej Polityce Prywatności.

Korzystając z naszych serwisów bez zmiany ustawień przeglądarki internetowej wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie plików cookies i podobnych technologii, opisanych w Polityce Prywatności.

Państwa zgoda jest dobrowolna, jednak jej brak może wpłynąć na komfort korzystania z naszych serwisów. Udzieloną zgodę mogą Państwo wycofać w każdej chwili, co jednak pozostanie bez wpływu na zgodność z prawem przetwarzania dokonanego wcześniej na podstawie tej zgody.

Klikając przycisk Potwierdzam, wyrażacie Państwo zgodę na stosowanie wyżej wymienionych technologii oraz potwierdzacie, że ustawienia przeglądarki są zgodne z Państwa preferencjami.

Pewność ryzyka

Ewa Stanek-Misiąg

Skoro nie potrafimy stworzyć dobrego modelu sezonowości grypy, to trzeba utemperować oczekiwania i obserwować, jak to się będzie układać. Tak naprawdę możemy tylko czekać i mając nadzieję na najlepsze, przygotowywać się na najgorsze – mówi dr Rafał Mostowy z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego, autor raportu „Pomiar i prognoza pandemii COVID-19 Polsce w czasie rzeczywistym”.


Dr Rafał Mostowy. Fot. arch. wł.

Ewa Stanek-Misiąg: Kiedy będziemy wiedzieć, kiedy skończy się pandemia?

dr Rafał Mostowy: To w wysokim stopniu zależy od tego, co będziemy robić.

A co powinniśmy robić? Zachowywać obostrzenia zamiast odpuszczać?

Pierwsze zakażenie w Polsce potwierdzono 4 marca. Niecałe 2 tygodnie później wprowadzono stan zagrożenia epidemicznego i w związku z nim szereg ograniczeń. Można było zrobić to szybciej, można było zrobić więcej, na przykład zakazać ludziom chodzenia do pracy, ale zasadniczo uważam, że dotychczasowe postępowanie było właściwe.
Tu chciałbym zaznaczyć, że oceniam sytuację jako epidemiolog. Nie wypowiadam się w kwestiach ekonomicznych, gospodarczych czy psychologicznych. I jeszcze jedna uwaga, niezwykle istotna dla zrozumienia tego, w jakim punkcie jesteśmy: obostrzenia nie są strategią walki z pandemią, one są raczej ekstremalnie kosztowną formą zyskania czasu do momentu, kiedy pojawi się strategia.
Zrobiliśmy więc dość dużo i w miarę dobrze, nie można jednak bez końca trzymać ludzi w domach, pytanie więc – co dalej? Najważniejsze są testy. Testy dają nam pojęcie o skali pandemii. Mówię zarówno o testach na obecność wirusa, które pokazują kto jest, a kto nie jest zakażony, jak też o testach serologicznych, które pozwalają ustalić, jaka część populacji przeszła chorobę. Ale testy są mało użyteczne, jeżeli nie są częścią przemyślanej strategii połączonej z izolacją i tropieniem kontaktów.

Wiedza o zgonach z powodu COVID-19 nie jest tak ważna?

Jest bardzo ważna. Dane dotyczące zgonów wykorzystujemy na przykład do określenia tempa rozprzestrzeniania się epidemii w Polsce, ale trzeba pamiętać, że statystyka zgonów mówi nam o tym, co w populacji działo się kilka tygodni temu – nie o tym, co dzieje się teraz.
Słyszałem o różnych wyzwaniach medyczno-administracyjnych z raportowaniem zgonów. Zakładam, że wychwytujemy większość tych zgonów. Problemem są zakażenia. Liczba testów – 10 tys. na dzień – jest bardzo skromna, a teraz przy luzowaniu obostrzeń jeszcze skromniejsza.

Ile testów należałoby przeprowadzać, zakładając, że testowanie wszystkich jest niemożliwe?

Jak najwięcej. Jednocześnie trzeba zastrzec, że chodzi nie tylko o liczbę testów, ale też sposób ich wykorzystania do wyłapywania kolejnych ognisk epidemii. W krajach demokratycznych toczy się dyskusja, jak należy to zrobić. Tworzy się prototypy różnych oprogramowań. Założenie jest takie, że należałoby testować przynajmniej wszystkie osoby, które są podejrzane o zakażenie.
W świecie idealnym chcielibyśmy testować każdą osobę co kilka dni. Gdybym miał oszacować liczbę testów, które powinniśmy codziennie przeprowadzać w Polsce, to powiedziałbym, że 5–10 razy więcej niż obecnie.

Im dłużej jest z nami koronawirus, tym większe znaczenie mają testy serologiczne?

Tak. Problem jest tu jednak taki, że dysponujemy technologiami o różnej czułości i swoistości. Czułość i swoistość mówią o dokładności testu. W tym przypadku chodzi o niemylenie przeciwciał. Powiedzmy, że ktoś przeszedł przeziębienie spowodowane przez jakiegoś „kuzyna” SARS-CoV-2. Niektóre z testów nie są wystarczająco dobre, żeby rozróżnić przeciwciała, ale są też takie, które – jak twierdzą ich twórcy – mają swoistość przekraczającą 99%. Trzeba więc się upewnić, czy dysponujemy odpowiednią technologią. Jakość testu na ogromny wpływ na szacowanie liczby osób, które przeszły zakażenie SARS-CoV-2, determinuje wynik analizy statystycznej. Obecnie mamy co do tego wiele wątpliwości. Dane ze Stanów Zjednoczonych, Holandii, Niemiec dotyczące seroprewalencji, czyli proporcji populacji z przeciwciałami świadczącymi o przejściu choroby, pokazują ogromne różnice, od 1–2% do 30–40%.
Do ustalenia liczby osób, które przeszły infekcję COVID-19, potrzebne są systematyczne, dobrze zaprojektowane badania. Zasadnicza trudność polega na niewiadomej, jaka jest liczba osób, które COVID-19 przeszły bez żadnych widocznych objawów lub na tyle łagodnie, że nie potwierdzono tego żadnym testem.

Które z ograniczeń uważa pan za najskuteczniejsze?

Bazując na wynikach badań wskazujących, że około połowy zakażeń powodują osoby, które nie mają objawów choroby oraz że zakażenie najczęściej odbywa się przez kontakt z zakażonym, a nie z zakażoną powierzchnią (na przykład przez dotyk), to wydaje się, że najskuteczniejsze są obostrzenia, które celują w ograniczanie skupisk ludzi. Zamknięcie lokali gastronomicznych, odwołanie koncertów i widowisk może więc mieć duży wpływ na spowolnienie transmisji wirusa.

Czy wobec tego zgoda na otwarcie żłobków i przedszkoli to dobry ruch?

Wyniki badań dotyczących roli dzieci w transmisji wirusa nie są do końca ze sobą spójne. Jedne mówią, że dzieci są tak samo zakaźne jak dorośli, ale rzadziej chorują. Inne, że dzieci są mniej zakaźne. Nie wiemy, jak to się potoczy. Ja bym się spodziewał raczej zwiększonej zakaźności niż zmniejszonej, ale proszę pamiętać o jeszcze jednym: możliwe, że wraz z nadejściem ciepłych miesięcy zmniejszy się zakaźność SARS-CoV-2, co może zostać zinterpretowane jako potwierdzenie słuszności luzowania obostrzeń, a będzie to w rzeczywistości dowód na zmieniającą się zakaźność wirusa w zależności od pory roku. Wniosek z tego byłby taki, że musimy uważać jesienią, kiedy zakaźność może znowu pójść w górę.

Nie otwierałby pan jesienią szkół?

Tutaj jest więcej pytań niż odpowiedzi. Równie dobrze może się okazać, że pory roku nie będą miały żadnego wpływu na tego koronawirusa.
Sezonowość chorób zakaźnych jest jednym z największych wyzwań dla ich badaczy. Naukowcy od wielu, wielu lat nie są w stanie „rozgryźć” tego czym zdeterminowana jest sezonowość grypy, a o grypie wiemy dużo więcej niż o SARS-CoV-2, o którym wciąż wiemy bardzo niewiele.
Skoro nie potrafimy stworzyć dobrego modelu sezonowości grypy, to trzeba utemperować oczekiwania i obserwować, jak to się będzie układać. Tak naprawdę możemy tylko czekać i mając nadzieję na najlepsze, przygotowywać się na najgorsze.

Jako epidemiolog nie polecałby pan otwierania salonów kosmetycznych, fryzjerskich w najbliższym czasie?

Biorąc pod uwagę tylko kwestie epidemiologiczne, lepiej byłoby tego nie robić. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że rząd musi brać pod uwagę także inne kwestie, nie może się ograniczać w podejmowaniu decyzji wyłącznie do epidemiologii.

Jak pan ocenia szeroko komentowany model szwedzki?

To jest trudny temat. Nie mamy na razie danych, które pozwoliłyby ocenić sytuację. Większość epidemiologów skłania się ku stwierdzeniu, że racjonalność modelu szwedzkiego nie jest do końca uzasadniona naukowo. Wszyscy są zgodni co do tego, że z ocenami lepiej się wstrzymać na jakiś rok.
Jedyne, czego jesteśmy obecnie pewni to ryzyko.
Nawet jeżeli wiedzielibyśmy, jaka strategia przełoży się na ile zgonów, to nie rozstrzygniemy kwestii do ilu zgonów możemy dopuścić, żeby uratować gospodarkę. To jest pytanie, na które nauka nie ma odpowiedzi.

Rozmawiała Ewa Stanek-Misiąg

13.05.2020
Zobacz także

Zachorowania w Polsce - aktualne dane

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.

Poradnik świadomego pacjenta

  • Jak pojechać do sanatorium?
    Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można wybrać sobie miejsce, do którego chce się jechać i termin wyjazdu? Czy można skorzystać z sanatorium bez zakwaterowania?
  • Jak długo ważna jest recepta w 2020?
    Pacjent, który otrzymał receptę od lekarza, musi pamiętać, że nie jest ważna bezterminowo. Każda recepta ma ściśle określony czas, w którym można ją zrealizować. Dotyczy to zarówno recepty w formie „papierowej”, jak i tzw. e-recepty.