×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

Żaden system nie zastąpi edukacji

Sejm

Oznakowanie systemem Nutri-Score często błędnie postrzegane jest jako element edukacyjny, podczas gdy jest to system oznaczony znakiem towarowym, a podmioty, które go stosują, kierują się głownie celami biznesowymi, a nie zdrowotnymi – wskazali eksperci podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Cukrzycy.


Fot. Adobe Stock

  • Informacja żywieniowa dla 100 g danego produktu obecnie obowiązkowo publikowana jest w formie tabelki z tyłu opakowania
  • W opinii specjalistów ta forma prezentacji nie jest czytelna i zrozumiała dla obiorcy
  • W systemie Nutri-Score wykorzystano przyzwyczajenie konsumentów do uproszczeń: skojarzenie „zielone-bezpieczne, czerwone-uciekaj”
  • W wyniku wadliwie skonstruowanego algorytmu produkty niepożądane w diecie uzyskują kategorię ciemnozieloną (A)
  • Prawo polskie przewiduje kary dla firm, stosujących niewłaściwe praktyki marketingowe, ale nie jest ono wystarczająco egzekwowane

– Patrząc na żywność od 20 lat, bo od tylu lat pracuję w tym zawodzie, widzę ogromne zmiany – tymi słowami rozpoczęła swoją wypowiedź dr inż. Beata Sińska, p.o. kierownika Zakładu Żywienia Człowieka Wydziału Nauk o Zdrowiu WUM podczas spotkania Parlamentarnego Zespołu ds. Cukrzycy, otwierając sesję dotycząca systemu Nutri-Score. Jedną z płaszczyzn, na których zaszły widoczne zmiany, jest etykieta produktu i zamieszczone na niej informacje o wartości odżywczej, stanowiące – w każdym razie teoretycznie – podstawę codziennych wyborów konsumenckich.

Informacja żywieniowa dla 100 g danego produktu obecnie obowiązkowo publikowana jest w formie tabelki z tyłu opakowania; w opinii specjalistów ta forma nie jest czytelna i zrozumiała dla obiorcy. Zaprezentowano alternatywne, dobrowolne systemy znakowania, używane w innych krajach europejskich. Wśród nich znalazły się:

  • włoski system Nutri-Inform (niebieska bateria, pokazująca jaki procent zapotrzebowania na danych składnik może być zaspokojony przez spożycie danego produktu)
  • brytyjski system odnoszący się do kolorów sygnalizacji świetlnej
  • system skandynawski – pojedynczy symbol zielonej dziurki od klucza, umieszczany jedynie na produktach prozdrowotnych
  • system Nutri-Score, oparty na klasyfikacji produktów do kategorii od A do E w zależności od wykazanej przez algorytm wartości odżywczej.

Według systemu Nutri-Score, produkty oznaczone literą A i kolorem ciemnozielonym cechują się wysoką wartością odżywczą i w opinii twórców systemu mogą być spożywane bez ograniczeń. Produkty z oznaczeniem B i kolorem jasnozielonym również stanowią ważny składnik diety; kolor żółty i oznaczenie C zarezerwowano dla produktów, które „powinny gościć w diecie rzadziej lub w umiarkowanej ilości”. Kolejne dwa oznaczenia – D (pomarańczowy) oraz E (czerwony) umieszczane są na tej żywności, której udział w diecie powinien być limitowany. W klasyfikacji uwzględnia się m.in. kaloryczność, zawartość kwasów tłuszczowych czy cukrów.

Przechodząc do omawiania miejsca poszczególnych produktów w systemie Nutri-Score, dr Beata Śińska zwróciła uwagę na dużą zmianę w edukacji żywieniowej. Jest nią odejście od klasycznego modelu piramidy żywieniowej, który dla dzieci wydawał się mało zrozumiały i który kierował ich uwagę nie na podstawę, a na czubek piramidy – jako najważniejszy w hierarchii, a zawierający produkty, których w diecie powinno być jak najmniej. Piramidę zastąpił talerz żywieniowy, w którym połowę każdej porcji żywieniowej stanowią warzywa i owoce (najlepiej surowe), ok. 1/4 produkty zbożowe, oraz kolejną 1/4 – zdrowe mięso, tłuszcze oraz nabiał.

W dalszej części wypunktowano główne zarzuty w stosunku do systemu Nutri-Score; wśród nich fakt, że nie uwzględnia on sztucznych słodzików i ich szkodliwości, co skutkuje tym, że soki owocowe znajdują się w kategorii C ze względu na zawartość cukrów (naturalnego składnika tego typu żywności), podczas gdy słodzone sztucznymi słodzikami gazowane napoje typu cola zostają przypisane do kategorii B, a więc do grupy produktów pożądanych w diecie. Podobnie mylący może być fakt, że płatki owsiane, które są produktem nieprzetworzonym, oznaczone są tym samym symbolem (A) co kakaowe kulki do mleka. Wyrobienie w konsumentach przekonania, że produkty oznaczone kolorem jasnozielonym (kategoria B) są bezpieczne i prozdrowotne może prowadzić do częstszego sięgania przez nich po produkty szkodliwe (napoje słodzone, chipsy, pizzę), na których oznaczenie znalazło się w wyniku wadliwie skonstruowanego algorytmu. Dalszej analizie podlegały m.in produkty wegetariańskie, surówki czy produkty mrożone (np. pizza, która została zaklasyfikowana do kategorii B jedynie ze względu na zawartość szpinaku).

Dr Sińska zwróciła dodatkowo uwagę, że fakt, iż oznaczenia systemu Nutri-Score znaleźć można na produktach, które są pakowane, automatycznie obniża szanse surowych warzyw i owoców oraz produktów nieprzetworzonych na rzecz produktów o wysokim lub ultra-wysokim poziomie modyfikacji, w których np. warzywa strączkowe zastępowane są matrycami białkowymi. Kolejnym paradoksem, jaki zauważono w trakcie analizy, jest fakt, że po wprowadzonych w algorytmie zmianach, co prawda obniżono pozycję słodzonych płatków śniadaniowych do kategorii C, ale jednocześnie tą samą kategorią oznaczono mieszankę płatków pełnoziarnistych z dodatkiem suszonych owoców siemienia lnianego i pestek dyni (cukier pochodzenia naturalnego traktowany jest jako niepożądany składnik, obniżający pozycję produktu w hierarchii).

W dalszej części wypowiedzi znalazło się zaprezentowane w postaci raportu podsumowanie ogólnopolskiego badania przekrojowego prowadzonego przez Wydział Nauk o Zdrowiu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W publikacji badano, czy według specjalistów znakowanie wartością odżywczą produktów w przedniej części opakowania jest cechą potrzebną, ułatwiająca wybory żywieniowe – zdecydowana większość respondentów odpowiedziała twierdząco. Jednak – przy okazji prowadzenia badań – wypunktowano jednocześnie kilka znaczących wad systemu Nutri-Score, wskazanych przez uczestników badania i wynikających z ich doświadczeń. Wymieniono wśród nich m.in. pominięcie w algorytmie składników niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania organizmu (polifenole, składniki mineralne, witaminy), sprzyjanie niewłaściwemu postrzeganiu wartości odżywczej produktów pożądanych w diecie (oliwa, soki) czy brak gwarancji, że wybór produktu z najwyższą oceną (kolor ciemnozielony, kategoria A) zapewnia skomponowanie zbilansowanej diety, zgodnej z zasadami zdrowego żywienia.

W podsumowaniu prezentacji znalazła się konkluzja, że system Nutri-Score pozostaje w opozycji do Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 1169/2011, zgodnie z którym informacja umieszczana na etykietach żywności: nie może wprowadzać w błąd, nie może być niejednoznaczna ani dezorientować konsumenta, musi być oparta na odpowiednich danych naukowych. Dodatkowo nie może także sugerować, że pozostałe produkty, nie zawierające oznaczenia (w tym wypadku systemu Nutri-Score, które jest dobrowolne) są gorsze. Co więcej, oznaczenie może sugerować, że wybrane produkty mogą być spożywane bez ograniczeń – a tak definiowane są produkty, zaliczone w systemie do kategorii A.

W konkluzji zauważono również, że oznakowanie systemem Nutri-Score często błędnie postrzegane jest jako oznaczenie edukacyjne, podczas gdy jest to system oznaczony znakiem towarowym, a podmioty, które go stosują, kierują się głownie celami biznesowymi, a nie zdrowotnymi. Fakt ten budzi sprzeciw środowiska naukowego. W konsekwencji pojawił się również wniosek o zakazanie funkcjonowania systemu Nutri-Score (również w wersji poprawionej) na polskim rynku, aż do potwierdzenia jego skuteczności przez Europejski Urząd ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA). Decyzję o zakazaniu stosowania systemu Nutri-Score na swoich rynkach podjęły Włochy i Rumunia, a Czechy, Grecja, Łotwa i Węgry wyrażają sprzeciw wobec jego wdrożenia.

W dalszej części dyskusji głos przejął dr hab. Dariusz Włodarek, kierownik Zakładu Dietetyki Instytutu Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW w Warszawie. Zauważył on, że w systemie Nutri-Score wykorzystano przyzwyczajenie konsumentów do uproszczeń – w tym wypadku chodzi o skojarzenie „zielone-bezpieczne, czerwone-uciekaj”. Zaznaczono, że nawet produkty zdrowe, i oznaczone poprawnie jako kategoria A, nie powinny być spożywane bez ograniczeń, bo to również może skutkować nadmiernym przyrostem masy ciała. Do paradoksu dochodzi także w przypadku żywności regionalnej, która często, ze względu na tradycyjne receptury, po zastosowaniu algorytmu zostaje przypisana do kategorii E: „unikaj tego produktu”. Produkty tradycyjne, ze względu na ściśle określone składniki i procedury przygotowania, nie mogą mieć zmienionego składu, w związku z czym zostają niejako „uwięzione” w niekorzystnej – z punktu widzenia systemu – kategorii, pomimo faktu, że w niewielkiej ilości mogą stanowić cenny składnik diety. Po raz kolejny podniesiono wagę edukacji i wpływu programów edukacyjnych w szkołach na żywienie całych rodzin.

Kolejną prelegentką podczas spotkania Parlamentarnego Zespołu ds. Cukrzycy była Marta Pawłowska, ekspertka promocji zdrowia i profilaktyki chorób, kierownik studiów podyplomowych z zakresu promocji zdrowia, realizowanych w Centrum Kształcenia Podyplomowego Uczelni Łazarskiego. Swoją wypowiedź zaczęła od przedstawienia statystyk, wynikających z doświadczeń hiszpańskich z prewencji otyłości, według których dzięki jednemu euro wydanemu na profilaktykę otyłości, można zaoszczędzić kolejnych 6 na jej leczeniu. Podejmowane działania, w opinii ekspertki, powinny być interdyscyplinarne i obejmować jak najszerzej środowisko, w jakim przebywa konsument: rodzinę, sklepy, szkołę, rozwiązania urbanistyczne, system opieki zdrowotnej, media. Podstawą powinna być edukacja, a w dalszej kolejności skoordynowane działania i programy, zwłaszcza, że według badań statystycznie człowiek poświęca około 10 sekund na decyzje zakupowe. Bez rzetelnej informacji na etykietach i odpowiedniego wyedukowania tego typu decyzje mogą prowadzić do niewłaściwych wyborów. – System to jedynie pierwszy krok. (…) Żaden system nie zastąpi edukacji – podsumowała specjalistka.

Debatę zakończyła wypowiedź wiceministra zdrowia Marka Kosa, który zadeklarował kontynuowanie współpracy ministerstwa (Departament Lecznictwa, Departament Zdrowia Publicznego) przy realizacji przedsięwziętych działań. Zauważył, że może lepszym pomysłem niż kopiowanie rozwiązań włoskich czy francuskich byłoby stworzenie własnego systemu, tak, aby promowana była żywność prozdrowotna. Podniósł także kwestię ekonomiczną – do zakupu tego typu żywności powinna zachęcać również jej cena.

Kolejną część spotkania stanowiły wypowiedzi zaproszonych ekspertów; jako pierwsza głos zabrała Monika Zamarlik z Federacji Diabetyków, która z dużym entuzjazmem wypowiedziała się o projekcie wprowadzenia do szkół zajęć z edukacji zdrowotnej. W dalszej części zwróciła uwagę na fakt, że profilaktyka nie powinna zaczynać się w gabinecie lekarskim, do którego trafia pacjent już z określonymi problemami zdrowotnymi; stąd konieczność edukacji na etapie prewencji i wprowadzania oraz utrwalania prozdrowotnych zachowań. Zaapelowała również o utworzenie strategii zapobiegania cukrzycy i otyłości oraz o prowadzenie działań i programów, które będę się wzajemnie uzupełniały i wspierały. Na zakończenie podniosła również problem braku odpowiedniej opieki nad dziećmi z cukrzycą typu 1 oraz konieczność kontynuacji leczenia pompami insulinowymi w grupie pacjentów 26+ – ostatnie postulaty skierowano bezpośrednio do wiceministra zdrowia Marka Kosa.

Izabela Tańska, doradca ds. prawa żywnościowego, podsumowała główne problemy, jeśli chodzi o przestrzeganie przepisów dotyczących znakowania i reklamy żywności, wśród których na prowadzenie wysuwa się niewystarczająca egzekwowalność oraz luki prawne skutkujące brakiem ograniczeń dla reklam wprowadzających konsumentów w błąd. Do trudności w egzekwowaniu dochodzą również długotrwałe procesy sądowe (5-6 lat) przeciwko podmiotom, którym na podstawie istniejących przepisów udowodniono działania niezgodne z prawem. Ekspertka zaapelowała o zajęcie przez Polskę zdecydowanego stanowiska na forum Unii Europejskiej w kwestii Nutri-Score oraz planowanych zmian w zakresie znakowania produktów ich wartością odżywczą na froncie opakowania (trwające prace nad Rozporządzeniem 1169).

Wypowiedź została zakończona informacją o pilotażowym programie zajęć z nauki o zdrowiu i środowisku, który ma się w najbliższym czasie rozpocząć, a także o realizowanej w ramach Europejskiego Zielonego Ładu inicjatywie weryfikacji systemu edukacyjnego, w ramach której w strategii „Od pola do stołu” ma zostać przeprowadzona analiza programu edukacyjnego pod kątem realizacji założeń Zielonego Ładu. Pozwoli to na uwzględnienie i wprowadzenie postulowanych zmian w zakresie informacji zdrowotnych.

Na drodze do realizacji założeń może stanąć brak wykwalifikowanych edukatorów zdrowotnych, na co wskazała prezeska łódzkiej Fundacji Diabeciaki Barbara Kucharska. Wskazała ona, że wcześniej forsowany pomysł, aby nauczyciele biologii i wychowania fizycznego przejęli kształcenie w zakresie edukacji zdrowotnej nie powiódł się, co dowodzi, że potrzebna do tego celu jest kierunkowo edukowana kadra.

01.02.2024
Zobacz także
  • Komitet Nauki o Żywieniu Człowieka o Nutri-Score
  • Otyłość – zmień spojrzenie
  • NIK: „E” w żywności bez kontroli
Wybrane treści dla Ciebie
  • Zespół policystycznych jajników (PCOS)
  • Dieta niskowęglowodanowa w wybranych jednostkach chorobowych
  • Interakcje leków z żywnością
  • Dieta w zespole metabolicznym
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta