×
COVID-19: wiarygodne źródło wiedzy

COVID-19 groźniejszy niż sądziliśmy

Zbigniew Wojtasiński

SARS-CoV-2 jest niebezpieczny dla nas i całego naszego gatunku. Na razie wolimy jednak uciekać od tego tematu, niż go porządnie rozpoznać i aktywnie zwalczać – zaznacza dr Paweł Grzesiowski, ekspert NIL ds. zagrożeń epidemicznych i prezes Fundacji „Instytut Profilaktyki Zakażeń”.


Dr Paweł Grzesiowski. Fot. Newseria

  • Od kilku miesięcy mamy ogólnie większą aktywność wirusów wywołujących zakażenia układu oddechowego
  • COVID-19 upośledza naszą odporność i jesteśmy bardziej podatni na różnego typu zakażenia
  • Każdy kolejny wariant częściowo ucieka naszej odporności – nabytej wcześniej dzięki szczepieniom czy przebytym zakażeniom
  • Omikron zmienił punkt uchwytu z dolnych dróg oddechowych na górne drogi oddechowe
  • Omikron również może wywoływać objawy post-COVID czy long-COVID
  • Nawet po zakażeniu skąpoobjawowym może dojść do uszkodzenia mięśnia sercowego, płuc, mózgu, jelit czy układu odpornościowego
  • Od wybuchu pandemii minęły zaledwie 4 lata, dla ewolucji wirusów to jak jedna sekunda
  • Przydatny jest monitoring ścieków, by śledzić pojawiające się w populacji drobnoustroje

Zbigniew Wojtasiński: Dwa tygodnie temu nasi rodacy wrócili ze świątecznych wyjazdów oraz zabawy sylwestrowej i przy okazji najprawdopodobniej przekazali sobie wiele różnego rodzaju infekcji. Za chwilę w czterech województwach rozpoczną się ferie zimowe. Czy w najbliższym czasie możemy się spodziewać wzrostu liczby zakażeń wywołanych przez wirusy grypy i SARS-CoV-2, jak też innych infekcji układu oddechowego?

Dr Paweł Grzesiowski: To prawda, w poprzednich latach zwykle po świętach i sylwestrze mieliśmy wzrost liczby zakażeń. Już zaobserwowaliśmy taki wzrost w statystykach w pierwszej dekadzie stycznia. Jednak od kilku miesięcy mamy ogólnie większą aktywność wirusów wywołujących zakażenia układu oddechowego. W grudniu 2023 roku był szczyt zachorowań na COVID-19, a na początku roku zawsze jest największa aktywność wirusa grypy. Do tego dochodzi jeszcze syncytialny wirus oddechowy (RSV) – zwykle jest bardziej aktywny w całym okresie jesienno-zimowym, ale w końcówce 2023 roku wywołał szczególnie wiele ciężkich zakażeń. Nasza większa mobilność i bliskie kontakty towarzyskie mogą jedynie jeszcze bardziej nasilić takie infekcje.

Wiemy w ogóle, jaka jest sytuacja epidemiczna?

Niezupełnie, bo lekarze nie muszą już zgłaszać zachorowań na infekcje grypopodobne. Nie ma zatem raportów na ten temat ogłaszanych co dwa tygodnie przez Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego – PZH. A nie zastąpiono tego innym monitoringiem.

Wykonuje się przecież testy laboratoryjne w kierunku różnych zakażeń.

Tak, ale jest ich za mało, zarówno jest chodzi o grypę, jak i COVID-19 czy RSV. Takich testów w naszych gabinetach lekarskich nie wykonuje się powszechnie, znacznie więcej testów kupują pacjenci w aptekach, ale wyniki tych domowych testów nie trafiają do publicznych statystyk. Dodatkowo, po zniesieniu stanu zagrożenia epidemicznego zlikwidowano darmowe testy przesiewowe w szpitalach i w ratownictwie medycznym.

Z innych krajów nadchodzą niepokojące raporty. We Włoszech mówi się o największej epidemii grypy od 15 lat. Podobnie jest w Hiszpanii. W całej Europie wiele jest też zakażeń wywołanych przez SARS-CoV-2. U nas może być podobnie?

Nie można tego wykluczyć. Po czterech latach pandemii mamy więcej zakażeń wywołanych przez wirusy grypy, jak też inne patogeny. Mieliśmy już wzrost zakażeń wywołanych przez paciorkowce i mikoplazmy, a także przez wirusy grypy i RSV.

Co jest tego przyczyną, jesteśmy mniej odporni?

W czasie pandemii na skutek izolacji społecznej mieliśmy mniej kontaktów, a nasz układ odpornościowy był rzadziej bodźcowany przez różnego rodzaju mikroorganizmy. Staliśmy się więc mniej sprawni immunologicznie w walce z bieżącymi zagrożeniami. Jeszcze ważniejszą przyczyną jest jednak to, że COVID-19 upośledza naszą odporność i jesteśmy bardziej podatni na różnego typu zakażenia.

[...]

SARS-CoV-2 wciąż mutuje, słyszymy o wykryciu kolejnych podwariantów Omikronu.

Za ostatnią falę zachorowań na COVID-19 odpowiada podwariant JN.1, wywodzący się z innej linii Omikronu – o nazwie Pirola. A każdy kolejny wariant częściowo ucieka naszej odporności – nabytej wcześniej dzięki szczepieniom czy przebytym zakażeniom. W efekcie możemy być bardziej podatni na tę infekcję, tym bardziej, że odporność zbiorowa nie jest wystarczająca. Poza tym u każdego z nas po 6-8 miesiącach zwykle spada poziom przeciwciał.

Jak groźne są nowe podwarianty Omikronu? Wydaje się, że są mniej niebezpieczne, przynajmniej w porównaniu do mutacji SARS-CoV-2 z początku pandemii.

Owszem, ale tak było do tegorocznej zimy, bo najnowszy podwariant powoduje więcej hospitalizacji i zgonów. Oczywiście nie powoduje on w tak dużym stopniu, jak poprzednie odmiany wirusa, ciężkich zapaleń płucniewydolności oddechowej. To nadal jest ten sam Omikron, który zmienił punkt uchwytu z dolnych dróg oddechowych na górne drogi oddechowe. Ale u niektórych pacjentów może spowodować burzę cytokinową i poważniejsze objawy, takie jak gorączka i bóle mięśni, a nie tylko kaszel czy ból gardła.

Omikron też może powodować późne powikłania COVID-19, o których się mówi coraz więcej?

Jak najbardziej. Na tego koronawirusa musimy patrzeć zarówno pod kątem ciężkości ostrej infekcji, jak również odległych powikłań. Niestety, Omikron również może wywoływać objawy post-COVID czy long-COVID, bo używa się różnych określeń, ale chodzi o to samo. I jest to obecnie największe zmartwienie, bo nie wiemy, u kogo może wystąpić i w jakim nasileniu. A są już miliony ludzi na świecie, u których wystąpiły dolegliwości po COVID-19 i wciąż ich przybywa.

Możemy łagodnie przejść zakażenie, a mimo to zdarzają się odlegle powikłania?

Niestety tak. Nawet po zakażeniu skąpoobjawowym może dojść do uszkodzenia mięśnia sercowego, płuc, mózgu, jelit czy układu odpornościowego. Niemal każdy narząd może zostać dotknięty. Niektórzy odczuwają przed długi czas tzw. mgłę mózgowa, inni ciągle kaszlą, jeszcze inni mają swędzące wysypki skórne czy zespół przewlekłego zmęczenia, a wszyscy chodzą po lekarzach, robią badania diagnostyczne i poszukują przyczyny. Nierzadko bezskutecznie. Trudności w diagnostyce ewentualnych powikłań COVID-19 polegają na tym, że zmiany w tkankach mogą być na poziomie komórkowym, a więc nie są widoczne w RTG czy tomografie komputerowym, ale na tyle poważne, że powodują utrzymujące się dolegliwości.

Wydaje się, że pandemia minęła, rzadko zakładamy maseczki ochronne, mało kto się szczepi przeciwko COVID-19. Tymczasem nawet ludzie młodzi i zdrowi mogą chorować.

Jesteśmy psychicznie zmęczeni infodemią (globalny zalew informacji – PAP) i pandemią, i nie chcemy już o niej słuchać, ale zagrożenie nie minęło. Trzeba przyznać, że jesteśmy też zawiedzeni tym, że szczepionka nie chroni przed zachorowaniem, choć zmniejsza ryzyko ciężkiego przebiegu choroby. Ale najważniejsze, że szczepienia zmniejszają częstość odległych powikłań. Badania naukowe potwierdzają, że wśród osób zaszczepionych mniej jest przypadków long-COVID.

Nie rozumiemy wciąż, czym jest COVID-19.

Nie dziwię się, bo to bardzo trudna choroba, o wielu obliczach. Z jednej strony zakażenie może mieć przebieg rzekomo grypowy, a po 3-4 miesiącach u niektórych osób pojawiają się bardzo poważne problemy zdrowotne. Wiele osób nawet nie wie, czy powodem mógł być COVID-19, bo się nie testujemy, kiedy odczuwamy skąpe dolegliwości.

[...] Ogólnie jednak nie ma już wątpliwości, że SARS-CoV-2 dewastuje zdrowotnie ludzki gatunek.

W jaki sposób?

Choćby taki, że mamy po raz pierwszy od dziesięcioleci skrócenie średniego czasu życia, znaczący wzrost zgonów nadmiarowych, szczególnie wśród ludzi najbardziej schorowanych, najsłabszych. Z drugiej strony wielu młodych, mimo lżejszego przebiegu, cierpi na odległe powikłania. Zmagamy się z czymś, czego na razie nie jesteśmy w stanie opanować. A przemilczanie tego na pewno nam nie pomoże.

Jakie inne skutki odczuwamy?

Na przykład w postaci większej chorobowości i mniejszej wydajności w pracy, gorszego ogólnego funkcjonowania. I to nie trwa tylko przez tydzień lub dwa, lecz znacznie dłużej. A to oznacza większe obciążenie dla opieki zdrowotnej i dla całej gospodarki.

Jakieś przykłady?

Bardzo proszę. Pierwszy – wysportowany 55-letni mężczyzna, przed COVID-19 zdrowy, po COVID-19 we wrześniu 2023 roku, do dziś ma 50 proc. wydolności fizycznej; pojawiły się nawracające biegunki, problemy z erekcją i nieprawidłowe stężenie cukru we krwi. Inny przykład – kobieta, w wieku 40-50 lat, która odczuwa trudności w pracy z powodu większej męczliwości, przyspieszonej akcji serca i skoków ciśnienia tętniczego krwi.

Jeśli takie osoby wracają do pracy, są mniej wydolne albo przebywają na długim zwolnieniu lekarskim. Powikłaniem COVID-19 mogą być też poważne schorzenia, takie jak cukrzyca. Spektrum zaburzeń pocovidowych może być bardzo duże, bo choroba ta ma wiele twarzy. I tych problemów nie rozwiąże jeden lek ani jeden specjalista.

Osłabienie odporności po zakażeniu SARS-COV-2 toruje drogę wielu innym schorzeniom.

Tak. I nie chodzi tylko o większą podatność na zakażenia. Coraz więcej jest potwierdzonych naukowo raportów dowodzących, że upośledzenie funkcji immunologicznych przez tego wirusa to także większe ryzyko chorób nowotworowych i autoimmunologicznych, a także uaktywnienia uśpionych infekcji w naszych organizmach, np. gruźlicy.

Jakie są prognozy co do dalszego rozwoju COVID-19?

Prognozowanie w tym przypadku jest bardzo trudne, bo takiej choroby jeszcze nie było, a okres obserwacji jest dość krótki. To, co wiemy o zakażeniach wirusem SARS-1 nie napawa optymizmem, gdyż powikłania mogą się utrzymywać nawet po 15 latach. Nie wiemy, w jakim kierunku podąży dalszy rozwój mutacji SARS-CoV-2.

Mamy starszej generacji koronawirusy wywołujące przeziębienia. To może być jeden z możliwych scenariuszy, jeśli chodzi o SARS-CoV-2?

Musimy liczyć się z rożnymi scenariuszami. Od wybuchu pandemii minęły zaledwie 4 lata, dla ewolucji wirusów to jak jedna sekunda.

Jest coś charakterystycznego dla obecnego etapu pandemii?

Tak, to przede wszystkim jednoczesne występowanie kilku wariantów wirusa. Wcześniej kolejne fale zachorowań były wywoływane przez jeden główny wariant i szybciej one wygasały. Ostatnia fala zaczęła się w sierpniu 2023 roku i nie widać jej końca, bo w tej „zupie” wariantów, można chorować kilka razy w czasie tej samej fali.

Dlaczego?

Gdybyśmy bardziej chronili się przed zakażeniami, częściej używalibyśmy maseczek, być może dominowałby wirus o największej zdolności zakażania. Mamy natomiast pełną swobodę krążenia różnych mutacji, bo one nie muszą między sobą rywalizować szybkością przenoszenia się.

A zatem maseczki i szczepienia kolejnymi dawkami zaktualizowanych preparatów?

SARS-CoV-2 to nowe zjawisko, które powinno być ściśle monitorowane w skali globalnej. Przydatny jest monitoring ścieków, by śledzić pojawiające się w populacji drobnoustroje, nie jest on jednak powszechny. W Polsce jedyne takie dane ze ścieków są dostępne z terenu Warszawy. Na tej podstawie można byłoby alarmować, kiedy w miejscach publicznych należy używać maseczek. Podobnie jak monitorujemy zanieczyszczenia powietrza i wiemy, kiedy w danym mieście występuje zagrażający zdrowiu i życiu smog.

Co z pomieszczaniami zamkniętymi, w kinach, restauracjach i biurach?

W klimatyzowanych pomieszczeniach przydatne byłoby stosowanie technologii aktywnego oczyszczania powietrza, neutralizujących drobnoustroje. To jednak wymaga inwestycji i wyobraźni, bo to walka z niewidocznym wrogiem, a na to wciąż nie jesteśmy gotowi. Oczywiście, należy się też szczepić, ale przekonanie do tego też osłabło.

Nadal, a może jeszcze bardziej potrzebujemy edukacji – o tym jak bardzo podstępny jest COVID-19?

Koniecznie. Bo COVID-19 to nie jest tylko przeziębienie, jak się wydaje wielu osobom. SARS-CoV-2 jest niebezpieczny dla nas i całego naszego gatunku. Na razie wolimy jednak uciekać od tego tematu, niż go porządnie rozpoznać i aktywnie zwalczać.

Rozmawiał Zbigniew Wojtasiński

16.01.2024
Zobacz także
  • COVID-19 w Polsce – na początku był chaos
  • COVID-19 powinien pozostać priorytetem
  • Nie zrzucajmy wszystkiego na pandemię
  • Zmniejszyć ryzyko koinfekcji
Wybrane treści dla Ciebie
  • SARS (zespół ostrej ciężkiej niewydolności oddechowej)
  • Koronawirus (COVID-19) a grypa sezonowa - różnice i podobieństwa
  • Przeziębienie, grypa czy COVID-19?
  • Test combo – grypa, COVID-19, RSV
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta