Masa krytyczna

Ewa Stanek-Misiąg

Czy lekarze rozpoznają nadwagę? Czy mówią: „ma pan teraz zapalenie zatok, ale ma pan jeszcze jedną chorobę, poważną. Otyłość. Tu jest skierowanie do dietetyka”? - pyta prof. Mirosław Jarosz, gastroenterolog, specjalista żywienia człowieka.

Ewa Stanek-Misiąg: Bez trudu można było znaleźć w polskiej prasie z ostatnich lat artykuły wzywające do opamiętania, bo ważymy coraz więcej i więcej, trzeba to zatrzymać. Nie udało się.

Mirosław Jarosz
Prof. Mirosław Jarosz, fot. arch. wł.

Prof. Mirosław Jarosz: Z przykrością muszę powiedzieć, że poziom krytyczny osiągnęliśmy już dawno. Mamy w tej chwili 22 mln dorosłych z nadwagą i otyłością, 5 mln dzieci. Ludzie nie mają świadomości zagrożenia. To jak z ocieplającym się klimatem. Też nie wszyscy dają wiarę temu, co mówią naukowcy. Przeszło pół wieku temu w tygodniku medycznym „The Lancet” publikowano pierwsze teksty o tym, że świat zaczyna mieć problem z otyłością. Dlaczego to się nie przełożyło na uruchomienie programów przeciwdziałających otyłości? Bo zawsze są pilniejsze wydatki, jakieś dziury do załatania. Brakuje rozwiązań systemowych.
W Polsce jest 3 mln chorych na cukrzycę, a stan przedcukrzycowy występuje u 4 mln osób. Na zaburzenia lipidowe cierpi 16 mln osób, nadciśnienie tętnicze zdiagnozowano u 10,5 mln, chorobę wieńcową u 3 mln i aż milion Polek i Polaków zmaga się z niewydolnością serca. Dodajmy do tego zachorowania na nowotwory złośliwe: raka trzonu macicy, trzustki, jelita grubego, żołądka. W większości przypadków drogą do tych chorób jest otyłość, a wcześniej nadwaga. Czy lekarze rozpoznają nadwagę? Czy mówią: „ma pan teraz zapalenie zatok, ale ma pan jeszcze jedną chorobę, poważną. Otyłość. Tu jest skierowanie do dietetyka”?

Prawdę mówiąc, nie przypominam sobie, żeby pediatra często poruszał temat prawidłowego żywienia moich dzieci.

A to powinien być standard. Popełniamy strategiczny błąd w podejściu do ochrony zdrowia, nie ma u nas medycyny prewencyjnej, nie ma odpowiedniej edukacji.
Parę lat temu uruchomiliśmy we współpracy z tzw. Funduszem Szwajcarskim program certyfikacji „szkoła/przedszkole przyjazne żywieniu i aktywności fizycznej”. Trwał 2 lata, wzięło w nim udział 10% placówek, koszt wyniósł 800 tys. złotych. Warunkiem otrzymania certyfikatu było wprowadzenie zasad dobrego odżywiania w szkolnej stołówce, w sklepikach, organizacja dodatkowych zajęć sportowych, także z udziałem rodziców. Udało się zmniejszyć o ok. 3% częstość występowania nadwagi u dzieci w szkołach podstawowych. Podkreślam: zmniejszyć, a nie tylko zahamować narastanie. Dzieci zmieniły nawyki żywieniowe. Przypuszczam, że wpłynęło to też na zachowania w domu, w rodzinie.

W ciągu ostatnich lat znacząco powiększyła się, jakby to powiedzieć, oferta żywieniowa. Moje pokolenie wychowało się bez chipsów. Współczesne dzieci nie mają takiego szczęścia. Nie mówię, że należy zaprzestać produkcji chipsów, ale może jednak?

Na jednym z kongresów żywieniowych poruszyłem problem odpowiedzialności za otyłość. Każdy z nas powinien dbać o zdrowie. Jeśli wiemy, że niezdrowe jedzenie szkodzi, to nie należy takiego jeść. Jeśli wiemy, że palenie papierosów szkodzi, to nie należy palić. Oczywiście obowiązku dbania o zdrowie nie ma, ale można próbować wprowadzać regulacje, brać na siebie część odpowiedzialności. Pamięta pani, jaki się podniósł krzyk, kiedy ograniczono możliwość palenia tytoniu w miejscach publicznych? Że to zamach na wolność. Nie ustąpiono jednak i dziś żyjemy bez dymu.
Popatrzmy na przemysł spożywczy. Jeśli jakiś producent mówi, że może wyprodukować żywność z mniejszą zawartością cukru, soli, tłuszczu, to może dać mu wsparcie finansowe? To jest zmiana technologii, która wymaga pieniędzy. Dlaczego nie rozważyć takich rozwiązań ekonomicznych?

Dopłacić tu, żeby nie płacić potem w ochronie zdrowia?

Dzieci z nadwagą i otyłością osiągają gorsze wyniki w nauce. To wiadomo. Mają kłopot z koncentracją, przejawiają więcej zachowań agresywnych, depresyjnych. Jako dorośli raczej nie będą zdrowsi. Otyli dorośli to problem coraz dłuższych kolejek do lekarzy, inwalidztwa. Żaden budżet ochrony zdrowia nie udźwignie zapotrzebowania na leczenie i rehabilitację coraz większej liczby chorych. Radą więc na kolejki do specjalistów nie jest tworzenie szpitali, tylko prewencja przez edukację.

Znajomy opowiadał jak leżał w szpitalu na oddziale z  chorymi na raka płuc. Każdy z nich palił i żaden nie przyjmował do wiadomości, że rak wziął się z papierosów. Z otyłością pewno jest podobnie?

Każdy powinien się nauczyć piramidy zdrowego żywienia. Niech ona wisi w każdej szkole, przychodni, w tramwajach.

Dlatego musimy edukować społeczeństwo. Kampanie telewizyjne na okrągło, przed głównymi wydaniami wiadomości. Niech biorą w nich udział prezydent, premier, celebryci. Przedmiot „zdrowie” w szkole. Wsparcie podstawowej opieki zdrowotnej. Jest nam potrzebna totalna edukacja.
Trzeba wiedzieć, że jeśli kobieta w ciąży nie utrzymuje prawidłowej masy ciała, to stwarza ryzyko otyłości u dziecka. Zmiany środowiskowe wpływają na geny, programują metabolizm. Ryzyko otyłości podnosi też brak lub zbyt krótki okres karmienia piersią. Potem mamy kształtowanie preferencji smakowych. Dzieci dostają słodycze, słodkie napoje, słone potrawy. Sód w nadmiarze stymuluje tkankę tłuszczową do rozwoju i kumulacji tłuszczu. Następnie dziecko idzie do szkoły i zaczyna spędzać większość czasu wolnego przed komputerem. Powyżej 2 godzin dziennie przed urządzeniem elektronicznym powoduje stres metaboliczny, którzy sprzyja rozwojowi otyłości. Kolejna sprawa to sen. Jakość i długość snu odgrywa w naszym życiu ogromną rolę. Jeśli śpimy za krótko lub za długo, to przekłada się to na kłopoty z masą ciała.
Uważam, że każdy powinien się nauczyć piramidy zdrowego żywienia. Niech ona wisi w każdej szkole, przychodni, w tramwajach.

Ale zalecenia żywieniowe się zmieniają. Raz słyszymy, że masło jest dobre, a raz, że złe. Raz kawa szkodzi, a raz pomaga. Może stąd się bierze lekceważenie zaleceń i innych piramid?

Przesada. Muszę zaprotestować. Piramida wcale aż tak się nie zmienia. To jest prosty, dobry przekaz. Marzył zresztą o czymś takim już Hipokrates: żeby ludzie wiedzieli czego jeść więcej, a czego mniej, i dzięki temu byli zdrowsi i szczęśliwsi.
Podstawą piramidy jest ruch. Następny poziom to warzywa i owoce. Powinny one stanowić połowę każdego posiłku. Wyżej mamy pełnoziarniste produkty spożywcze. Należy je jeść kilka razy dziennie. Potem przechodzimy do nabiału. 2 szklanki mleka dziennie, a jak nie mleko, to jogurt, maślanka, ser. Później mięso. Ograniczamy częstotliwość i ilość spożywania czerwonego mięsa. Pół kilograma to jest maksymalna ilość na tydzień. Lepiej jeść zamienniki mięsa: rybę, jaja, rośliny strączkowe. Na szczycie piramidy mamy olej roślinny, oliwę z oliwek, orzechy. Cenne, ale w niedużych ilościach. Cukier i sól ograniczamy. Nie musimy unikać kawy, bo wiemy, że ma ona niezwykły kapitał prozdrowotny.
Za edukacją i podnoszeniem świadomości przemawiają fakty. Wyliczyliśmy w Instytucie Żywienia i Żywności, że wyedukowany konsument wynosi w koszyku ze sklepu produkty, w których jest o 75% mniej soli i 50% mniej cukru i tłuszczu. Można wziąć dwa produkty z tej samej grupy i porównać etykiety. Proszę zwrócić uwagę, jak ludzie robią zakupy w sklepie odzieżowym. Ile czasu poświęcają na wybór spodni. Niech w spożywczym będzie podobnie. Od tego zależy nasze zdrowie. Nie myślmy, że zdrowie mamy raz na zawsze.

Prof. Mirosław Jarosz, gastroenterolog, specjalista żywienia człowieka,
autor „Narodowego Programu Zapobiegania Nadwadze i Otyłości oraz Przewlekłym Chorobom Niezakaźnym poprzez Poprawę Żywienia i Aktywności Fizycznej, POL-HEALTH” http://www2.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/otylosc_06012010.pdf,
kierownik Szwajcarsko-Polskiego Programu Współpracy „Zachowaj równowagę” http://www.zachowajrownowage.pl/,
twórca Narodowego Centrum Edukacji Żywieniowej https://ncez.pl/

14.08.2019
Zobacz także
  • Leczenie otyłości zamiast diety cud
  • Predyspozycja genetyczna do wystąpienia otyłości
  • Najlepsze żywienie w leczeniu otyłości
  • Prof. Jarosz: Większość chorób jest dietozależna
  • W bezruchu żyje się gorzej
  • Leczenie otyłości - trudne wyzwanie
Wybrane treści dla Ciebie
  • Dieta w zespole metabolicznym
  • Zespół policystycznych jajników (PCOS)
  • Dieta w leczeniu otyłości i towarzyszącej jej insulinooporności
  • Dieta niskowęglowodanowa w wybranych jednostkach chorobowych
Doradca Medyczny
  • Czy mój problem wymaga pilnej interwencji lekarskiej?
  • Czy i kiedy powinienem zgłosić się do lekarza?
  • Dokąd mam się udać?
+48

w dni powszednie od 8.00 do 18.00
Cena konsultacji 29 zł

Zaprenumeruj newsletter

Na podany adres wysłaliśmy wiadomość z linkiem aktywacyjnym.

Dziękujemy.

Ten adres email jest juz zapisany w naszej bazie, prosimy podać inny adres email.

Na ten adres email wysłaliśmy już wiadomość z linkiem aktywacyjnym, dziękujemy.

Wystąpił błąd, przepraszamy. Prosimy wypełnić formularz ponownie. W razie problemów prosimy o kontakt.

Jeżeli chcesz otrzymywać lokalne informacje zdrowotne podaj kod pocztowy

Nie, dziękuję.
Poradnik świadomego pacjenta