Medycyna estetyczna czeka na swoje prawo

12.07.2021
Agnieszka Banach
Biuletyn Bydgoskiej Izby Lekarskiej „Primum”

Nasza walka toczy się o kompetencje. To oczywiste! Powikłania, które powstają po zabiegach wykonanych przez osoby niekompetentne, leczymy my, na pewno nie można więc nam zarzucić, że nie dbamy o dobro pacjenta – mówi prof. Barbara Zegarska, przewodnicząca Sekcji Dermatologii Estetycznej Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, kierownik Katedry Kosmetologii i Dermatologii Estetycznej Wydziału Farmaceutycznego CM UMK.


Prof. Barbara Zegarska. Fot. Bydgoska Izba Lekarska

Agnieszka Banach: Dyskusja o tym, kto powinien wykonywać zabiegi z zakresu tzw. medycyny estetycznej, dzieli środowisko medyczne i kosmetologiczne od dobrych kilku lat i… nadal jest tak samo – botoks, nici, wypełniacze zrobimy w gabinecie lekarskim, ale też i kosmetycznym. Czy te lata walki o to, żeby takimi zabiegami zajmowali się wyłącznie lekarze, to czas stracony, czy jednak jesteście już bliżej celu?

Prof. Barbara Zegarska: Niestety, sytuacja nadal wygląda podobnie – zabiegi z zakresu medycyny estetycznej – podkreślmy: medycyny! – wykonują osoby bez kluczowego w tym przypadku wykształcenia. Problem istnieje od momentu, kiedy szeroko rozumiana medycyna i dermatologia estetyczna stały się popularne. Zabiegi wykonują u nas najróżniejsze osoby, nie tylko kosmetolodzy, ale też te bez jakiegokolwiek wykształcenia, szkoleń, wiedzy. To niedopuszczalne.

Trudno zdecydowanie stwierdzić, ale mamy nadzieję, że jesteśmy bliżej założonego celu. Mogę zapewnić, że przez te lata podejmowaliśmy szereg działań, by ta dziedzina medycyny była dla pacjenta bezpieczna. Od samego początku zwracaliśmy uwagę na to, że zabiegi typowo medyczne są wykonywane przez osoby nieuprawnione. Nie jesteśmy jednak prokuratorami ani śledczymi, żeby je ścigać albo na nie donosić, również w przypadku powikłań. Nasze zmagania trwają już blisko 10 lat i czasami rzeczywiście bywała to walka z wiatrakami, bo wiele lekarskich środowisk działało w różny, często nieskoordynowany ze sobą sposób.

Dopiero trzy lata temu Sekcja Dermatologii Estetycznej Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego wspólnie ze Stowarzyszeniem Lekarzy Medycyny Estetycznej i Polskim Towarzystwem Medycyny Estetycznej i Anti-Aging połączyli siły i teraz występujemy, podejmowane inicjatywy są spójne. W działania naszej koalicji włączyła się też Naczelna Rada Lekarska. Opracowaliśmy m.in. szczegółowy raport, który pokazał, jak wyglądają polskie regulacje prawne w stosunku do tych obowiązujących w UE i zebraliśmy listę procedur z zakresu medycyny estetycznej, które kategorycznie powinien wykonywać tylko lekarz. Odbyliśmy też wiele spotkań w MZ – ostatnie 17 maja – informując o naszych działaniach, stanowiskach itp.

Próby zmiany istniejącej sytuacji są widoczne w postulatach NRL, która wnioskuje, by w obowiązującej ustawie o działalności leczniczej rozszerzyć definicję świadczenia zdrowotnego o aspekty związane z wykonywaniem zabiegów medycyny estetycznej.

Na początku tego roku, po wielu konsultacjach ze środowiskiem, NRL podjęła uchwałę, w której zaznaczyła, że konieczne jest rozbudowanie definicji świadczenia zdrowotnego. Pojęcie to miałoby oznaczać nie tylko: „działania służące zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu lub poprawie zdrowia oraz inne działania medyczne wynikające z procesu leczenia lub przepisów odrębnych regulujących zasady ich wykonywania” – jak było do tej pory – ale też „działania służące przywracaniu lub poprawie fizycznego i psychicznego samopoczucia oraz społecznego funkcjonowania pacjenta poprzez zmianę jego wyglądu, wiążące się z ingerencją w tkanki ludzkie”.

Uznaliście też, że konieczne jest stworzenie definicji określającej, czym jest medycyna estetyczna. Pod koniec stycznia samorząd lekarski przyjął stanowisko także w tej sprawie.

Brzmi tak: „Medycyna estetyczna stanowi świadczenia zdrowotne wiążące się z ingerencją w tkanki ludzkie, udzielane przez lekarzy i lekarzy dentystów, służące przywracaniu lub poprawie fizycznego i psychicznego samopoczucia oraz społecznego funkcjonowania pacjenta poprzez zmianę jego wyglądu”.

Czy wiadomo, jak na propozycje lekarzy zajmujących się medycyną estetyczną i samorządu lekarskiego odpowiedzą rządzący? Docierają informację, że tak – planowane są zmiany, które mają uporządkować kwestie związane z medycyną estetyczną, ale nie w ustawie o działalności leczniczej, tylko o zawodzie lekarza i lekarza dentysty. Podobno jednak opracowana przez towarzystwa lekarskie i NRL definicja medycyny estetycznej zostanie wzięta pod uwagę.

Następne kroki należą już do ustawodawcy. Powinny być podjęte szybko, bo medycyna estetyczna od dawna czeka na swoje prawo. Jak słyszymy, resort zdrowia nad zmianami pracuje. Czy będą zgodne z oczekiwaniami naszego środowiska i czy nasze postulaty zostaną wzięte pod uwagę? Zobaczymy. Jak sama nazwa wskazuje „medycyna estetyczna” to zabiegi medyczne. Implantacja różnego rodzaju substancji, pobieranie krwi, podawanie substancji do głębszych warstw skóry zawsze wiążą się z pewnym ryzykiem powstania objawów niepożądanych, jak i powikłań, w wyniku czego dochodzi do uszczerbku na zdrowiu, a niekiedy i śmierci. Podnosimy ten fakt wielokrotnie i mamy nadzieję, że prawo będzie odpowiednio dostosowane, a pacjenci będą bezpieczni.

Lekarze chcą też zmian w projekcie ustawy o wyrobach medycznych z czerwca 2020 r., co Naczelna Rada Lekarska także zaakcentowała w swojej uchwale. Wiadomo, że projekt nie został jeszcze przekazany do Sejmu, ale – jak wynika z analizy stron rządowych – został przyjęty przez Komitet ds. Europejskich w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, a zgłoszone liczne uwagi skierowane do rozstrzygnięcia przez Stały Komitet Rady Ministrów.

Stosując wyroby medyczne, ingerujemy w tkanki ludzkie, a to oznacza, że takich produktów powinny używać tylko osoby do tego uprawnione – lekarze i lekarze dentyści. Jesteśmy zgodni z NRL, że – by zapewnić nadzór nad wykonywaniem zabiegów z zakresu medycyny estetycznej – najlepszym rozwiązaniem prawnym byłoby, aby minister zdrowia w drodze rozporządzenia obligatoryjnie określał wymagania lub ograniczenia dotyczące dystrybucji, wydawania, stosowania i warunków używania danej grupy wyrobów stwarzających lub mogących stwarzać zagrożenie dla życia, zdrowia lub bezpieczeństwa oraz kwalifikacje osób, które mogą takie produkty stosować. Za używanie wyrobu niezgodnie z wymogami groziłaby administracyjna kara pieniężna – do 1 mln zł.

Dlaczego tylko lekarze powinni zajmować się medycyną estetyczną?

Kosmetolodzy tłumaczą, że na studiach mają fizjologię, anatomię, co uprawnia ich do zajmowania się pacjentami, ale bez odpowiedniej specjalizacji, szkolenia, jakim podlegają lekarze, nie ma takiej możliwości. To prawda, znajomość anatomii w przypadku zabiegów medycyny estetycznej ma ogromne znaczenie, bo brak wiedzy w tym zakresie może skutkować poważnymi powikłaniami, np. ślepotą spowodowaną przez okluzję tętnicy środkowej siatkówki – której ktoś kto nie jest lekarzem może nawet nie rozpoznać, nie mówiąc już o leczeniu. Podkreślmy jednak – zupełnie inaczej uczą się jej na studiach przyszli lekarze, inaczej kosmetolodzy.

Nie mówię, że lekarze nie popełniają błędów. Powikłania były i będą, ale my w gabinecie mamy odpowiednie preparaty, by natychmiast zareagować. My wiemy, kiedy i czy trzeba zadziałać, co dla osób, które nie są lekarzami nie zawsze jest jasne. Każda substancja podana w iniekcji może spowodować u pacjenta reakcję alergiczną, nawet bezpośrednio zagrażający życiu wstrząs anafilaktyczny, wymagający natychmiastowej interwencji lekarskiej. Co w takim przypadku zrobi osoba, która lekarzem nie jest? Ktoś bez uprawnień, bez umiejętności może taką osobę wysłać jedynie... do lekarza. Tak zresztą często bywa i pacjent z powikłaniami ląduje na oddziale dermatologicznym, chirurgii plastycznej albo – ze względu na zagrożenie życia – na SOR. Po niektórych zabiegach, mniej inwazyjnych, powikłania ustąpią nawet same, ale po zabiegach z kwasem hialuronowym już nie jest tak łatwo – jeżeli preparat dostanie się do krwiobiegu może spowodować martwicę, co już jest bardzo groźne. Musimy podawać hialuronidazę, która jest w takich przypadkach stosowana off label – ratujemy pacjenta z powikłaniami naczyniowymi, u którego może dojść np. do martwicy skóry, zatorów mózgowych czy ocznych. Nasze towarzystwo opracowało nawet konsensus podawania hialuronidazy poza zarejestrowanymi wskazaniami – w końcu działamy wtedy w specyficznych okolicznościach.

strona 1 z 2

Gdzie kierować

Przedstawiamy aktualny wykaz dermatologicznych oddziałów klinicznych posiadających umowę z NFZ oraz dane kontaktowe konsultantów (stan na 01.05.2021 r.).

Konferencje i szkolenia dermatologiczne

IV Letnia Akademia Dermatologii 16-17.07.2021r.

American Academy of Dermatology Summer Meeting 05-08.08.2021r.

III Bieszczadzkie Spotkania z Dermatologią 1-3.09.2021r.

EADV’s 30th Anniversary Congress 29.09-02.10.2021r.

WAWDERM 2021 Warszawskie Dni Dermatologiczne 14-16.10.2021r.

11th World Congress on Itch (WCI) 22-23.10.2021r.

11. Konferencja CURRENT & FUTURE PERSPECTIVES OF MM & other hematological malignancies treatment 19-20.11.2021r.

Napisz do nas

Zadaj pytanie ekspertowi, przyślij ciekawy przypadek, zgłoś absurd, zaproponuj temat dziennikarzom.
Pomóż redagować portal.
Pomóż usprawnić system ochrony zdrowia.